Styl.fm - Magazyn o modzie i urodzie

Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Ślub » Pamiętnik Mężatki
  • Lianka 2009-05-05 o godz. 00:35, odsłony: 1936 0

    16stosierpniowe mezatki zgloscie sie!

    No wlasnie! Niebardzi wiedzialam gdzie reaktywoowac nasz 16stosierpniowy watek wiec robie to tutaj :)

    Wasze relacje (tzn tych, ktore sie juz pojawily na nowo) znam juz co prawda ale moze jet jeszcze cos ciekawego?

    A tak wogole to jak wam wszystko wypadlo? jestescie zadowolone tak na 100%?
    Bo ja nie bardzo.

    Tzn wszytsko bylo super ale nie do konca tak jak sobie to zaplanowalam.
    Mialam miec wspaniale zejscie do ogrodu a tak naprawde czekal tam na mnie tylko K bo reszta byl w totalnym rosole i nawet moja siostra-swiadkowa nie zdazyla dojechac naczas zeby mi pomagac w ubieraniu sie.

    Podczas pleneru nie mialam kompletnie inwencji tworczej a moja kuzynka, ktora robila mi zdjecia, chyba byla ze stresowana i zbyt przejeta rola i tez niebardzo sie wykazala pomyslami. Na szczescie zdjecia zrobila przesliczne i nawet nie wiem jak jej to wyszlo bo wg mnie bylismy na sesji jak dwa kolki :)

    W kosciele zaczelo sie od tego, ze usilnie probowalam na samym poczatku ulozyc moj bukiet na kleczniku ci niestety bylo nie mozliwe i kosztowalo mnie utrate ednego storczyka. Starty tej jednak nie bylo widac.

    Za to wiac bylo jak mi sie rece trzesa a moj dlugi bukiet razem z nimi :(
    Nie wiem co mnie podkusilo, zeby zamienic w bukiecie bluszcz na takie cos asparagusowate co sie trzeslo jak osika.

    Podczas wychodzenia z krzesel na koniec K przydepnal mi suknie na co wydalam dziwny odglos i pewnie zostlo to uwiecznione na filmie :(

    Platkow roz mialam za malo bo skubalysmy je z mama na ostatnia chwile i juz nie dalysmy rady wiecej uzbierac.

    Wesele mi jakos umknelo bo pamietam jedynie wyjscia do pokuju w celach toaletowych, ktore zajmowaly mnostwo czasu.

    Zespol spiewal ladnie ale inwencji na zabawe nie mieli ani troszke.

    Ech uzbieralo sie tych zali troszke, lale gdzie jak nie tu na forum moge sobie ponarzekac :)

    Mam nadzieje, ze Wy bylyscie bardziej zadowolone ode mnie.

    Odpowiedzi (37) Kategoria: Ślub :: Pamiętnik Mężatki Ostatnia odpowiedź: 2009-10-11, 17:45:34 Tagi: , ,

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

Gość 2009-05-05 o godz. 01:35 0

Zgłaszam się....
NIe wkleiłam jeszcze swojej relacji. Miałam kilka wpadek technicznych... Ale nie wpłynęło to zupełnie na przebieg ceremoni czy wesela...
Jestem bardzo zadowolona ze wszystkiego...

meggiess 2009-05-05 o godz. 02:01 0

i ja się zgłaszam. nie wkleiłam jeszcze zdjęć, bo nie mam w domciu jeszcze komputera i pisze do Was z pracy :) ale w weekend prawdopodobnie się poprawię :)
u mnie prawie wszystko wyszło super, było kilka niedociągnięć ale przeciez nie to jest naważniejsze, ważne jest to ze bylismy bardzo szczęśliwi :)

Agnesm 2009-05-05 o godz. 02:28 0

Ja również przyłączam się do 16 sierpniowych mężatek...

U mnie prawie wszystko wyszło tak jak sobie wymarzyłam...
Jedyne z czego nie byłam zadowolona, to z faktu, że DJ puszczał muzykę za głośno i się nas nie słuchał... trochę przez to nasłuchaliśmy się od gości... :(
No, a jeśli chodzi o resztę to miałam chwilę grozy w momencie, gdy zjeżdzała mi podwiązka w drodze do ołtarza... całe szczęście jakoś udało mi się uporać z tym problemem... Uśmiałam się tylko oglądając to na kasecie, bo widać jak się kilkakrotnie schylam i podnoszę lol nie wiedząc co uczynić... no i idąc do ołtarza kiwam głową :o nieee... - pewnie goście zastanawiali się czy chcę się wycofać czy chodzi o coś innego ;) heheh... No, ale przeżyłam jakoś...

Wesele poza DJ-em wyszło super ekstra... Jedzenie było wyśmienite, a wjazd z udzcem wieprzowym na ogrodzie... z kucharzami w czapach robiło wrażenie ;) - jak dorobię zdjęcia od kuzynki to dodam kilka z tego zdarzenia ;)

Pozdrawiam :lizak:

Lianka 2009-05-05 o godz. 09:22 0

Agnesm przypomnalas mi o mojej podwiazce :)

A numer byl przedni.
Otoz chodzilismy sobie po parkowych trwaniczkach az w pewnym momencie moja siostra-swiadkowa podniosla cos z ziemi i zapytala czy to aby nie moje no i okazalo sie, ze to moja podwiazka lol
A potem nosila ja w rece za mna i efekt byl tak, ze jaksie przyjrzycie dobrze temu zdjeciu ponizej to napewno zobaczycie co tez moja sis trzyma w reku oprocz bukietu lol



Po powrocie do domu(bo plener mielismy przed slubemi i byla jeszcze chwila na odpoczynek w czasie ktorej moja mam uparla sie prasowac moja suknie) K zalozyl mi ladnie podwiazke na nozke



A potem ja przytwierdzilam ja paskiem do ponczoch zeby nie miec dalszych podwiazkowych niespodzianek ;)

W tle tego zdjecia widac czesc wspanialych prezentow jakie dostalismy :)

A apropos prezentow to jestecie z nich zadowolone? Bo ja baaaardzo :)
A co dostalyscie i co najbardziej wam sie podoba a co najmniej?

My dostalismy prawie calkowite wyposarzenie kuchni w AGD :) A najbardziej zadowolona jestem z grill elektrycznego, ktory jest rewelacyjny. Oprocz tego dostalismy od moich rodzicow zestaw kina domowego, ktorym tez jestem zachwycona :)
Oczywiscie najmniej podobaja mi sie komplety bielizny poscielowej bo takowej wogole nie uzywam ze wzgledu na posciel welniana a jesli juz to uzywamy tylko posciel z kory a nie taka zwykla.

Gość 2009-05-05 o godz. 17:18 0

Zglaszam sie :)
Ja tez slubowalam 16 sierpnia. Relacji na forum nie bylo, bo nie jestem zbyt "pismienna" ale powiem wam teraz ze bylo super. Zero nerwow (jesli chodzi o mnie, bo malzonek strasznie spiety byl), za to duzo duzo szczescia, radosci i milosci.

Jesli chodzi o wpadko-porazki to bylo pare, i o tym moge pisac, bo ponarzekac to ja potrafie :)

1. Siedze u fryzjera, klaki juz mi zrobili piekne, welon i kwiaty wpiete, zlazlam z fotela, rozporostowalam kosci, na fotelu zasiadla moja siostra-swiadkowa, a ja zaczelam sie krzatac czekajac na makijazystke. W koncu po jakis 3 minutach podeszlam do Pana "za lada" w recepcji i pytam o mja kobitke od makijazu, a ona na to ze przeciez ja dzwonialm i ze odwolalam!!! ja na niego TAKIE oczy, szok totalny, juz mi sie wizja panny mlodej bez makijazu przedstawiala...
Okazalo sie inna dziewczyna, ktora czesnaa bylo po mnie, to ona dzownila pare dni wczesniej i odmowila makijazyskte sobie, a panu "za lada" cos sie pomieszlo i nie kazali kobitce przychodzic w ogole do pracy. Na szczescie udalo sie babke zlapac na komorke i w ciagu 15 minut przyjechala, ale byla steasznie zaspana, i pierwsze co poprosila to byla kawa,. Na szczescie makijaz wyszedl cudny :) Lepszy od probnego :)

2. WYchodzac od fryzjera dzwonie do przyszlego, pytam czy kwiaty dotarly i takie tam, a on mi mowi ze fotograf juz byl, przyjechal wczesniej, ale go rodzina pogonila zeby sobie jeszcze pojedzil troche naookolo domu, bo panna mloda jeszcze u fryzjera :) Takie numery moja rodiznka potrafi robic. I faktycznie, podjezdzamy z siostra pod om, patrze.. fotograf z obsluga siedzi w samochodzie i czeka.. musial byc wsciekly :) Ale za to klima w samochodzi ejest znacznie lepsza do 35 stopniowego upalu. Efekt byl taki ze 2 godziny przed slubem ubieralam sie w pospiechu, zeby zrobic fotki, skoro fotograf czeka.. ale wyszly sliczne :)

3. Wpadka trzecia - kierowca limuzyny nie wiedzial ze limuzyna byla zamowiona na slub, wiec nie bylo przystrojonego samochodu, zadnych balonikow, kokardek, tablic rejestracyjnych, a Pan SZofer byl w jeansach i koszulce polo... i zeby tego bylo malo, to wybral sobie droge do kosciola inna niz my znamy, oczywiscie znal mniej wiecej tylko kierunek, wiec do kosciola zajechalismy spoznieni, za to z atrakcjami, bo zamiast sie relaksowac, wszyscy w limuzynie glowili sie gdzie to my wlasnie jestesmy i wypatrywalismy nazwy ulicy przy ktorej byl kosciol. Na szczescie sie udalo.. tylko 8 -osobowa limuzyna troche ciezko sie zawraca za waskiej drodze hihi ubaw byl niezly :)

4. Reszta wpadek jutro bo cos czuje ze opbiadek w piekarniku mi sie przypala :))

Gość 2009-05-06 o godz. 04:18 0

To ja też się przyłączę (tak jak przed ślubem), choć ja 14-sierpniówka przecież... u nas było super. Kilka drobnych wpadek, o czym pisałam w poście Kini tj. zaganianie gości do koscioła, zapraszanie do składania życzeń (mamy bały się podejść, musiałam powiedzieć, że już pierwszy facet składał życzenia), ale najgorsza wpadka, że zapomnieliśmy zapłacić Emilce (skrzypaczce), następnego dnia zadzwoniliśmy i przeprosiliśmy, a ponieniążki z dodatkową premią za opóźnienie przesłaliśmy przelewem :) A i jeszcze pan od video miał dwie wpadki (jedna przez nas):mamy nagrane tylko część podziękowania rodzicom (wręczanie prezentów i taniec), a nie ma naszej przemowy (myśleliśmy, że on cały czas kręci, a on nie wiedział o podziękowaniu i jakąś błonę zmieniał), zrobił też kilka wywiadów z gośćmi, ale nie wyszły, bo mu się mikrofon popsuł - spuścił nam za to z ceny.
Ale tak poza tym - wszystko było wspaniale, tak jak chciałam, wymarzyłam i będę te dzień z rozrzewnieniem wspominać przez całe życie

Gość 2009-05-06 o godz. 04:23 0

A Lianka pytałaś o prezenty: my do zaproszenia dokłądalismy karteczkę z wierszykiem o znaku wodnym, więc w wiekszości dostaliśmy pieniązki. Tylko od mamusi dostaliśmy piękne dwa porcelanowe komplety na 12 osób: jeden stołowy, drugi do kawy i dwa komplety szklaneczek do napoi. Jeden kolega się wyłamał i podarował nam komplet sztućców, a mój brat cioteczny dał nam piękny posrebrzany (okładka) album ślubny na zdjęcia, ale niestety nie spisał się z robieniem zdjęć, więc może jak "wyżebramy" od gości jakieś zdjęcia, to będziemy je mogli w nim umieścić) :)

Lianka 2009-05-06 o godz. 08:07 0

Lexiu u mnie to wogole strasznie bogato wypadlo bo i pieniazkow dostalismy troszke. Niestety mielismy je juz rozplanowane i prawie calkiem nam sie rozeszly. Na szczescie prezenty sa trwalsze niz pieniazki i beda nas dlugo sluzyc :)

A co do wpadek to wlasnie mi sie przypomnala u nas totalna wpadka z prezentami. Goscie byli tak zakreceni,ze czesc dala nam prezenty przed slubem, czesc przy skladaniu zyczena a czesc maial dac zaraz po wejsciu na sale. Niestety niektorzy czekali na oczepiny gdzie wogole nie bylo przewidziane skladanie zyczen i dawanie prezentow i wyszlo straszne zamieszanie, bo prezenty byly juz pochowane w bezpiecznym miejscu pod kluczem.

Gość 2009-05-06 o godz. 08:25 0

eeeeee tam, Lianka - prezentów nigdy za dużo (zamieszanie, czy nie) lol ;)
U nas też goście hojni byli, do tego stopnia, że jak zobaczyłam ile babcie mojego S. nam dały pieniążków to aż się popłakałam, bo mi się źle i głupio zrobiło, że aż tyle :)

Gość 2009-05-06 o godz. 08:37 0

i ja sie przylaczam choc slub dzien wczesniej niz wasz (15-tego).
- po pierwsze suknia mi pekla :o pod pacha tuz przed przyjazdem narzeczonego. rany, w jakim ja szoku bylam jak ustyszalam jak cos w niej trzasnelo! na szczescie mama szybciutko zadzialala z igla i nitka takze nikt nic nie zauwazyl i chyba do tej pory nie wie 8) 8)

- po drugie przed kosciolem, tuz przy schodach byla... dziura! bo robotnicy jeszcze w tym miejscu kostki nie zdazyli polozyc. na szczescie nikt w nia nie wpadl

- po trzecie zapomnielismy ukleknac na blogoslawienstwo

- potem ta wodka, o ktorej juz pisalam przy zdjeciach...

a poza tym wszystko udalo sie wspaniale! to tylko kilka takich niewaznych drobnostek tak naprawde. ja bym tam nic z tego dnia nie zmienila! chyba nawet tej peknietej sukni, a co! bedzie co opowiadac przynajmniej ;)

Lianka 2009-05-07 o godz. 08:03 0

No tak Kropeczko. znam ten bol z suknia. Mnie na szczescie nic nie peklo ale jak wsiadalam do samochodu przed wyjazdem na plener to mama podpiela mi suknie i w czasie jazdy uslyszlam trzak no i przerazenie! Juz widzialam jaka mam piekna dziure w miejscu gdzie sie haftka od podpiecia znajdowala! Na szczescie po wyjsciu z samochodu i po bardzo dokladnych ogledzinach okazalo sie, ze wszystko jest ok :) Za to juz wiecej nie wsiadlam w podpietej sukni.

Gość 2009-05-07 o godz. 13:34 0

To ja też się zgłaszam, a relacja już była :). Napiszę o moich bólach związanych z weselem jak wrócę bo jestem już "jedną nogą" w Wenecji w spóźnionej podróży poślubnej :)

Lianka 2009-05-08 o godz. 07:55 0

Anetko czekamy z niecierpliwoscia i zyzymy udanego leniuchowania w Wenecji :)

Gość 2009-05-09 o godz. 01:55 0

A ja miałam stracha, że mi coś w sukni poszło w czasie wnoszenia mnie po schodach przez mojego męża: wnosi mnie na salę, a tam trzask, a ja blednę i myślę - o rany coś poszło - okazało się jednak, że to pętelka spadła z guzika i odpiął się tren, no i ten guziczek odpadł (nic nie było jednak widać, bo guzików styłu na suwaku było tak dużo, że nikt nie zauważył - nawet ja nie, kolega znalazł guzik później za schodach i wytargowałam go za kolejkę).

Lianka 2009-05-09 o godz. 09:14 0

Sprzedajecie swoje suknie? Bo ja jak pomysle o sprzedazy swojej to mi sie plakac chce :(

Gość 2009-05-09 o godz. 16:05 0

W pierwszej wersji moja suknia miala pojechac do Polski z moimi rodzicami, ktorzy mieli ja sprzedac... a efekt jest taki ze wisi w mojej i tak za malej szafie... i nie mam czasu zaniesc jej do czyszczenia :))

Nie wiem czy bede miala serce ja sprzadac... kokosow z handlu nie bedzie, a pamiatka (zawalajaca szafe :) na cale zycie zostalaby.. :)

Jeszcze sie zastanowie, w najgorszym razie upcham ja pod lozko :)

Gość 2009-05-09 o godz. 16:10 0

Wracajac do wpadek... ostatnio wypatrzylam na swoich fotkach i filmie ze w kosciele nie wypuscilam ani na chwile bukietu z rak :)))
Podczas przysiegi, blogoslawienstwa, podczas komunii, podczas zapalania swieczek.. caly czas dzierze bukiet w rece :)))

Ze zdjec widzialam ze inne dziewczymy zostawialy bukiet.. mi to jakos nie przyszlo do glowy w czasie ceremonii... chociaz pamietam moment ze chcialam go polozyc na kleczniku.. ale nie chcial lezec, caly czas spadal taki byl ciezki i slabo wywazony ? :))

Agnesm 2009-05-10 o godz. 06:02 0

Ja swoją suknię chętnie bym sprzedała, bo zawsze byłoby trochę pieniążków na kupienie czegoś do mieszkania, a poza tym sukienka i tak wisi w szafie u moich rodziców, bo u nas by raczej nie było dla niej miejsca...

Tylko z tą sprzedażą nie wiem czy mi się uda, bo jestem mała no i rozmiar 38/40...

Gość 2009-05-10 o godz. 07:08 0

Ja tez pewnie sprzedam (choć mi mojej sukni bardzo szkoda, ale po prostu nie mam, gdzie jej trzymać); moja jest na ok. 161 cm wzrostu, a rozmiar u góry 34 (dół nieistotny, bo jest szeroka - w A). No i zgadzam się z Anx co do kasy - każda się przyda :)

Lianka 2009-05-10 o godz. 19:15 0

Marcia z tym bukietem to zadna wpadka :) Ja swoj dzierzylam meznie ca;ly czas bo nijak sie go nie dalo polozyc na kleczniku. A mje usilne starania zapewne uwieczniono na filmie (o zgrozo!)

Gość 2009-05-10 o godz. 21:56 0

Lianka :) Witaj w klubie "uczepionych do bukietu"

Ja smiesznie wygladam, jak probuje zgasic swieczke, chcialam jedna reka zaslonic plomien i zdmuchnac.. juz mi reka wedrowala w strone swieczki, a tu co widze.. BUKIET... musialam ostro dmuchac by zgasic te swieczke, a najgorsze ze byla juz znieco spalona, wosku plynnego duzo, a caly manewr wykonywany byl nad snieznobialym obrusem na oltarzu..... na szczescie wosk nie prysnal :)

kinia_k 2009-05-11 o godz. 06:33 0

LIANKO
Musze cos napisac :) Lianko kochana Ty kiedys pisałas na forum o tym, że nei nalezysz do najmniejszych panien młodych.... ze masz problemy z nadwaga ...... Kochana gdzie Ty masz ta nadwage :)?? Wygladasz leciutko jak motylek :) i suknia świetnie do ciebie dopasowana :)

Gość 2009-05-11 o godz. 07:26 0

ja od samego poczatku powtarzalam ze jak bede miala wlasna suknie (nie wypozyczona) to po slubie ja sprzedam bo po co mi ona. no a teraz okazuje sie ze sentymentalna jestem i po prostu NIE MOGE jej sprzedac. ale co do pieniedzy zgodze sie i ja z anx - przydalyby sie. moze za jakis czas zmienie zdanie jak sie juz na ta moja kiecuchne napatrze

Lianka 2009-05-11 o godz. 08:48 0

Kiniu dzieki wielkie :)
Ale jak ktos ma rozmiar 44 i przy 168cm wzrostu 74kg wagi to raczej jest tego troche za duzo.
A na zdjeciach niestety widac nieszczesne waleczki tu i owdzie. Ze tez ja nie kupilam sobie gorsetu albo body pod suknie :( Ale myslalam, ze jak uszyje sobie gorset i spodnice to bede bardziej sciagnieta. Najgorsze bylo zalamanie w talii,ktore musialam zaslaniac bukietem. Niczym sie tego nie dalo zniwelowac. A w biuscie musialam miec wstawione dotakowe miseczki po tez sie zapadalo pomiedzy piersiami. No i nie wygladalo to tak jak sobie wyobrazalam.

kinia_k 2009-05-11 o godz. 08:54 0

jej dla mnie Lianko wygladałaś ślicznie, zwiewnie i elegancko :) a co do załamania w pasie to.. ja mam 66cm w talii i tez mi sie robiło.... to kwestia sztywniejszego gorsetu....

Lianka 2009-05-11 o godz. 11:23 0

No tak cos za cos. jakbym miala pod spoden jeszcze jeden gorset albo body to wole nie myslec o kaluzach z potu jakie bym po sobie zostawiala wszedzie :)

A tak wogole to zawsze myslalam, ze miec 20-30 cm roznicy pomiedzy biustem czy biodrami a pasem to oznacza miec bardzo kobieca sylwetke a pani krawcowa orzekla ze jak mam taka dziwna budowe ciala to ona nic na to nie poradzi :o

Przeciez modelki tez maja po 30cm roznicy to czy maja dziwna budowe ciala? A ze ja mam troche wiecej we wszystkich obwodach niz taka modelka ale roznica zachowana jest taka sama to co tu jest dziwnego?

Gość 2009-05-19 o godz. 17:48 0

Ja też mam trochę żalików :(, przede wszytskim dotyczących zachowania mojej rodziny zaraz po ślubie o czy napisałam w wątku http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=1044
Obiad-panie kelnerki podały najpierw ziemniaki i surówki, a na mięsko trzeba było czekać, interweniowała moja mama widząc, że niektórzy goście patrza po sobie i zastanawiają czy coś do tych ziemnaków jeszcze będzie... Nie wspominając o kieliszkach z grubym dnem które dostaliśmy do rozbijania, ale to już było i nie będę Was nudzić :)
Zapomniałam mojego bukietu do zdjęć studyjnych, czego do tej pory nie mogę przeżyc :(
Świadkowa zapomniała o przypięciu kokardek gościom, ja w emocjach też o tym zapomniałam a w połowie wesela nie było już sensu, a takie ładne były :(
W trakcie wesela urwała mi się tasiemka podtrzymująca tren w trakcie tańca przez co mało się nie zabiłam nadeptując na warstwe materiału.
Pewnie jeszcze coś mi się przypomni... :)

Lianka 2009-05-22 o godz. 18:03 0

no tak z czasem jak emocje weselno-slubne mijaja to sie mnostwo rzeczy przypomina. Ale najwazniejszy jest caloksztalt, ktory u mnie byl cudowny :)

Lianka 2009-10-10 o godz. 09:51 0

Mysle, ze czsa najwyzszy odswezyc nasz watek kochane szsnastosiernioweczki :)

Dzis mija nasza polrocznica :)

Z tej tez okazji zycze wszystkim Wam i Waszym mezom, mezusiom, mezulkom, tego co tylko najwspanialsze moze przyniesc zycie. Szczescia we wspolnym zyciu poprzez dlugie lata i gromadki slicznych dzieciaczkow :)

Gość 2009-10-10 o godz. 10:02 0

Tobie też i Twojemu mężusiowi wszystkiego naj Lianko! :D
Dołączam najlepsze życzenia dla 14-sto i 15-stosierpniówek :D Oby szczęście, zdrowie i miłość nas wszytskich nie opuszczały :!

Gość 2009-10-10 o godz. 13:04 0

Wow, nawet o tym nie pomyslałam że dziś półrocznica :), zaskoczę mojego męża życzeniami hihi :)

kasik_cz 2009-10-10 o godz. 13:17 0

a ja jako 31 sierpniówka nie bedę miała półrocznicy. Dlaczego luty jest taki krótki???????
To nie jest sprawiedliwe

Lianka 2009-10-10 o godz. 15:30 0

Kasik_cz jak to nie bedziesz miala? Przeciez 2ego marca minie dokladnie pol roku lol lol

kasik_cz 2009-10-10 o godz. 16:29 0

cholerka to jak ja to policzyłam lol
Dzięki Lianeczko

Stułbia 2009-10-11 o godz. 05:28 0

Lianka napisał(a):Kasik_cz jak to nie bedziesz miala? Przeciez 2ego marca minie dokladnie pol roku lol lol
Lianka jest dobra na wszystko, nawet zna matematykę ;)

Gość 2009-10-11 o godz. 05:34 0

I ja się melduję....
Lianko, dla Ciebie i mężusia również najepsze życzonka...

kasik_cz 2009-10-11 o godz. 17:45 0

Stułbia napisał(a):Lianka napisał(a):Kasik_cz jak to nie bedziesz miala? Przeciez 2ego marca minie dokladnie pol roku lol lol
Lianka jest dobra na wszystko, nawet zna matematykę ;)

no tak ale ja chciałam tak prosto, na "chłopski rozum" 31 sierpnia ślub to pół roku mija 31 lutego hi hi hi "

Odpowiedz
Podobne tematy
Kategorie pytań