Quantcast
  • annas odsłony: 18956

    Męża wiecznie nie ma w domu, czuje się samotna, co robić?

    No to i ja wyladowalam na tym watku...moze wy cos poradzicei kochane baby:)otoż - u nas niby wszystko pieknie, cudnie i malinowo gdyby nie jedno...mojego męża wiecznie nie ma. Wiecznie. Jest bardzo zapracowany, ma non stop delegacje, albo spotaknia sluzbowe albo cholera wie co ... Odnosze wrazenie , ze odkad jestem w ciazy uwaz ze "spelnil" juz malzenski obowiazek...caly dom spada na mnie . Musze wychodzic z psem o kazdej porze dnia i nocy, nie wazne czy jestem chora czy zdrowa - no bo go nie ma, zakupy, sprzatanie...oj gdybym czeklaa umarlabym z glodu albo zarosla brudem.I kiedy rozmawiam czy tlumacze ze moglby zrezygnowac ze spotkan ktore nie sa konieczne, zebysmy pobyli razem itp to odpowiada, ze to przeciez dla nas...zeby nam bylo latwiej i pozniej dzieckua ja nie chce.wole zyc biedniej a razemchyba sie nie czepiam co?

    Odpowiedzi (31)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-10-22, 11:20:58
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
caradura 2013-10-22 o godz. 11:20
0

niestety, trzymają mnie tu dopiero co rozpoczęte studia. ale jeśli będzie tam jeszcze w czasie wakacji, dołącze na pewno.

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 09:33
0

aanulka ...jak tylko jeszcze mi zrobi dzidziusia (a mam problem mam PCO) i znajdzie czas by zaciągnąć pod ołtarz ... to już w ogóle nie będzie tak źle ... Narazie musimy pracować by mieć za co przed ołtarzem stanąć.

eriv związek na odległość niczego dobrego nie wróży, ale jeśli się naprawdę baaaardzo kochacie to nic i nikt tego nie zniszczy. Ja też czasem się zamartwiam o mojego Stasia ... po pare godzin śpi na dobę ... na pełnych obrotach ... niestety. Jeśli on wyjeżdza do Irlandii to się pakuj i znim śmigaj. Ja bym się nie zastanawiała ... I głowa do góry ...

Pozdrawiam serdecznie dziewczynki ... no i miłego dnia tak na początek dnia ... :D

Odpowiedz
aanulka 2013-10-22 o godz. 02:12
0

MOJ MAZ TEZ CALY CZAS W PRACY....JA PODCHODZE DO TEGO TAK JAK ALO ALO... :D

Odpowiedz
caradura 2013-10-22 o godz. 00:45
0

mi jest czasem strasznie przykro. kiedyś spędzaliśmy ze sobą prawie każdy dzień, ale od kiedy ja się przeprowadziłam, nasze spotkania ograniczyły się do weekendów - przynajmniej takie było założenie, ale teraz nie ma nawet tego, bo mój j-n-m znalazł sobie drugą pracę i dorabia głównie właśnie w weekendy. teraz przyjechałam na święta (w środę), na ponad tydzień. odebrał mnie z dworca i wieczór spędziliśmy razem. następnego dnia był w pracy od 7.00 do 2.00, przespał się chwilę i znów do pracy od 7.00 do 15.00, więc później trzeba było odespać zarwaną noc. w sobotę też poszedł do pracy na 15.00 i był do 2.00. ale w życiu nie spodziewałabym się, że wypali z wiadomością, że w Wielkanoc też pracuje - co prawda dopiero od 23, no ale poświętować za bardzo wcześniej nie mógł. w poniedziałek znowu poszedł do pracy, od 15.00 do 2.00, a we wtorek od 7.00 do 15.00. wieczorem umówieni byliśmy ze znajomymi, ale tylko mnie szlag trafiał, bo ja miałam ochotę posiedzieć i pogadać, a on przysypiał. dziś postanowił, że cały dzień poświęca mi i nie poszedł do pracy wcale, ale o 18 przypomniało mu się, że ma trening, więc jak pojechał, tak już go nie widziałam. jutro będę go miała po 15 i w sobote też po południu, za to w piątek znów pracuje 19godz!! a w niedzielę ja już jadę i nie wiem, kiedy znów się zobaczymy, może za pół roku bo prawdopodobnie na dniach wyjeżdża do Irlandii.

a najbardziej mnie boli to, że on tego nie musi robić i jeżeli odpuści sobie jeden czy dwa wieczory to nie będzie głodował przez ostatni tydzień miesiąca. zwłaszcza, że takie miliony dorabia, że aż się płakać chce ...

a poza tym mnie to boli i martwie się, jak on się tak przemęcza i przepracowuje. ciekawa jestem jak długo pociągnie przesypiając 3-4 godz na dobę.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 23:30
0

Samo życie! U mnie podobnie ... Mój jeszcze nie mąż ma taką pracę że go włąśnie jeszcze w domu nie ma, a już prawie 00:00. Na szczęście mam znajomych, sąsiadów, rodzinę, książki, komp :) itp. itd. ( nie wspomnie o przyjemnościach wysokiego rzędu - pranie, sprzątanie) Widujemy się tak naprawe tylko w niedziele, i to czasem nie przezcały dzionek... Smutno mi i źle ... ale lepiej się czymśzająć niż się użalać nad sobą. Jestem pewna że to co robi to robi dla nas, ciężko tyra a nie pajacuje z kumplami. A ja wtedy z przyjemnością zbieram jego atrybuty męskości (skarpety porozrzucane po kątach)... I bardzo tęsknie ... ale za to jak już jest nadrabiamy ... Gonie go ze śmieciami. każe sobie robić śniadanko :) rozmawiamy, gramy w skrabelki, ja wieszam firanki on mnie asekuruje... Jak już dożyjemy emeryturki bedziemy więcej czasu razem spędzać no i rozpieszczać wnuki ... tak jak mnie moi dziadkowie rozpieszczali ... Więc dziewczyny głowy do góry i zamiast sięzamartwiać zajmijcie się czymś ... i oczywiście zrzędzić facetowi należy jaka ja to jestem samotna jak go nie ma ... :) Trzymajcie się dzielnie. Pozdrawiam.

Odpowiedz
Reklama
Beata* 2013-10-20 o godz. 11:40
0

A moim zdaniem, ONI wszyscy sa zbyt prosci zeby zrozumiec kobiety. Mysla, ze jak zabezpiecza rodzine materialnie to juz niczego nie bedzie sie od nich chciec. Zreszta dobrze ze maz pracuje bo sa gorsze jednostki pod tym wzgledem:-).
Tacy to wykształceni, światowi, a nie rozumieja czym jest rodzina...ze zone trzeba przytulic (nie chodzi o kopulacje) a dziecku poprostu poczytac bajki.

Ehhhhh chyba takie czasy, takie pokolenie.
Im tez jest ciezko, bo praca niepewna, stres.
Ale nie mozna sie ograniczac tylko do zycia zawodowego!!! A gdzie zycie rodzinne??? Zreszta wiadome jest, ze niepowodzenia/stresy w zyciu zawodowym łatwiej sie przechodzi w udanym zwiazku. Ze zonaci dłuzej zyja, ze rodzina to podstawa. Oni sami przecinaja gałaz na której siedza.

Zobaczycie dojdzie do partogenezy -jak na seksmisji

Odpowiedz
miu miu 2013-10-20 o godz. 05:08
0

można czuc sie samotnym siedzac z kimś w jednym pokoju

niestety

Odpowiedz
caradura 2013-10-19 o godz. 13:40
0

mój jeszcze-nie-mąż oświadczył mi właśnie, że za tydzień, maksymalnie za dwa wyjeżdża do Irlandii. nie wie na jak długo - wszystko zależy od tego, jak mu się tam ułoży.

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 08:38
0

Reniuszek napisał(a):To jest właśnie smutne w tym wszystkim, mnie brakuje poprostu jego, a on że pieniążki są potrzebne :( Dobrze ale co z pieniędzy jak z nas niedługo nic nie zostanie Ach czasami czuję się sama jak palec, dobrze że moi rodzice są blisko...
Reniuszek ma takie same odczucia co Ty :( Tez mam blisko rodzicow, ale bez Niego czuje sie strasznie samotna

Odpowiedz
Gość 2013-08-18 o godz. 21:17
0

To jest właśnie smutne w tym wszystkim, mnie brakuje poprostu jego, a on że pieniążki są potrzebne :( Dobrze ale co z pieniędzy jak z nas niedługo nic nie zostanie Ach czasami czuję się sama jak palec, dobrze że moi rodzice są blisko...

Odpowiedz
Reklama
caradura 2013-08-17 o godz. 22:58
0

mój jeszcze-nie-mąż też bardzo dużo pracuje. w ogóle spędzamy ze sobą mało czasu, właściwie tylko weekendy (bo ja studiuję w innym mieście) i to nie wszystkie, bo na weekendach dorabia sobie na dyskotece, a czasem też zarywa nocki na tygodniu, bo pracuje też w barze. teraz mam akurat tydzień wolnego, przyjechałam do domu z nadzieją, że spędzimy ze sobą tak dużo czasu, jak tylko się da. w piątek się minęliśmy, bo jak ja przyjechałam, to on poszedł do pracy. w sobote przyjechał i oznajmił, że też idzie do pracy, ale obiecał, że w niedziele nie pójdzie. oczywiście zadzwonili po niego i poszedł od razu. po nieprzespanej nocy poszedł do swojej 'normalnej' pracy, więc po południu musiał to odespać. a na koniec mnie zastrzelił, bo w sobotę idziemy na weselę do jego siostry, a on oznajmił mi, że w piątek też idzie po pracy na nockę.

a jak ja się wściekam i boczę, on tłumaczy mi, że przecież on to dla nas robi.

Odpowiedz
Gość 2013-07-31 o godz. 17:52
0

Xena podziwiam Cię że tak wytrwaliście, w sumie niby razem a osobno.
Trochę to smutne ale w dzisiejszych czasach chyba to norma :( Zatem trzeba się jakoś dopasować i uzupełniać i wmiarę mozliwości spędzać każdą wolna chwilę razem.
Tylko bądź tu mądra jak mężuś tą wolną chwilę przed kompem spędza

Odpowiedz
xena_music 2013-07-31 o godz. 13:22
0

jak pracowałam na pełnychobrotach wyglądało to tak:
ja-wychodziłam o 7rano-powrót 16:30
maz-wychodził 12:30-powrót 21-24 zależy ile roboty było
sobota:
ja -jesli granie-wyjscie zależy gdzie granie-12-17
maż-jeśli praca(listopad grudzień co tydzień w weekendy w pracy, inne miesiace 2 weekendy pracujace) wychodził 7:30 powrót 16:30-17:30

ja wracałam w niedzielę rano
on albo szedł do pracy no alboczasem w domu....no ale ja musiałam odespac do południa...:P

koszmar no nie???
teraz siedze w domu to go rano widuję..

Odpowiedz
Gość 2013-07-31 o godz. 13:00
0

Fajnie, ale rzeczywiście z powodu Twojej pracy i jego słabości (komp) mijacie się chyba ość często.
U mnie to samo, komp na pierwszym miejscu, potem my :( , smutne.Chociaż rozmowa pomogła ale na jak długo...
:)

Odpowiedz
xena_music 2013-07-30 o godz. 22:22
0

pewnie:0
gram wesela, festyny bankiety z kapelą(ja na klawiszach i akordeonie i śpiewam) a do tego sama koncertuję również, muzyka rozrywkowa:):)
całe moje zycie...
A mąż niestety nadal kom to jego kochanka..na poczatu to się z tego smiałam ale teraz mi juz nie do smiechu.....

Odpowiedz
Gość 2013-07-30 o godz. 21:51
0

Xena wcale się Tobie nie dziwię,że tak zareagowałaś.Moj mężuś też straszny komputerowiec, wieczorami jak mały spi to zamiast się do mnie poprzytulać to jeździ jakieś tam wyscigi czy coś w tym stylu. Bardzo się wkurzałam i też go potem odtracałam jak się chciał poprzytulać :x
W końcu nie wytrzymałam i rozmowa byla bardzo poważna, czy pomogło owszem, więc zachęcam do rozmawiania!

Xena mogę spytać gdzie śpiewasz, czy w jakimś zespole?

:)

Odpowiedz
xena_music 2013-07-14 o godz. 17:17
0

dodam wam teraz że u mojego męza wazniejsze niż żona jest pogranie w ogame... nerwus się przez tą grę zrobił, i ostatnio nawarczał, ba nawrzeszczał na mnie w nocy(tak, w nocy wstał o 3 sprawdzić rozwój sytuacji)bo podniosłam się i spytałam czy już mu napradę ta gra żyć nie daje,.. aż się poryczałam, jak wrócił, to nie dałam się juz przytulić, byłam tak wsciekła że lepiej by nie podchodził bo bym zabiła!!!
przeprosił, a ja się popatrzyłam jak na idiotę popukałąm w czoło i spytałam czy uwaza że to załatwia sprawę??głupie"przepraszam" to wszystko?????

Odpowiedz
Gość 2013-07-14 o godz. 13:10
0

Między innymi też dlatego nie moge sie doczekać maleństwa :D Zawsze to nie sama a z maluszkiem :D

Odpowiedz
Gość 2013-07-14 o godz. 11:34
0

skąd ja to znam? Moje Kochanie też pracuje wciąż i wraca do domu dopiero wieczorem... a ja tak nie znosze samotnego siedzenia w 4 ścianach :/

Odpowiedz
Gość 2013-05-25 o godz. 09:56
0

No moje Słonko też praktycznie od rana do wieczora pracuje :( Nawet w sobote wraca później niż godzina 14, ale taką ma już pracę Stracony czas staramy się nadrabiać w sobotnie wieczory, niedziele i święta, bo tylko to nam pozostaje Ale kiedy mamy już trochę czasu dla siebie, to wszystko robimy razem - razem sprzątamy, gotujemy, oglądamy TV, czy chodzimy na spacery lol Moje kofanie od kiedy jestem w ciąży nie pozwala mi się przemęczać, ale siedząc całymi dniami w domu chyba bym zanudziła sie na śmierć zwłaszcza kiedy nie mam żadnego zamówienia Wolę wtedy sprzątać, piec, gotować, prać, czy cokolwiek byle tylko wypełnić czymś czas Ale jeśli czujesz się odrzucona, czy samotna porozmawiaj szczerze ze swoim kofanym - powinien zrozumieć! Kiedy jest w domu powiedz, że tęskniłaś, zaproponuj, żebyście zrobili coś razem...

Odpowiedz
annas 2013-05-06 o godz. 08:38
0

nie jest lekko....
dzieki kobietki za wszystkie rady....na pewno bede sie starala z nim porozamwiac ( chociaz to juz robilam...)
Mam cicha nadzieje ze jak urodzi sie nasza malutka Sandrusia to sie to zmieni...widze jak na usg na nia patrzy i wiem ze juz kocha to malenstwoa bardzo...
i mam nadzieje naprawde ze wiecej bedzie z nami:)

Odpowiedz
gocha* 2013-05-05 o godz. 16:38
0

madzer strasznie Ci współczuję. Taka rozłąka to najgorsze co może być. Trzymaj się cieplutko i na pewno stuacja niedługo się poprawi.

Odpowiedz
madzer 2013-05-05 o godz. 11:09
0

dobra dziewczyny ja chyba sie tez dolacze. moja sytuacja jest zupelnie inna. moj maz 2 miesiace temu zrezygnowal z pracy, ktora nie przynosila ani pieniedzy za duzo ani satysfakcji. dodam ze pracowal 12 godzin na dobe, wiec na jego pomoc nie mialam co liczyc. a dziecko prawie w ogole go nie widywalo, tylko w weekendy. juz wtedy bylo ciezko bo wszystko na mojej glowie. na szczescie duzopomagali mi rodzice z ktorymi mieszkamy. 1,5 miesiaca temu piotr wyjechal do irlandii. szybko znalazl prace, ale nie ma go. co z tego ze teraz na wszystko prawie mozemy sobie pozwolic jak nie mozemy sie tym razem cieszyc. chcialabym do niego pojechac z olim na stale, ale na razie nie ma warunkow. on mieszka z 5 innymi osobami w jednym mieszkaniu. najgorsze jest to ze nie specjalnie chyba stara sie zeby cos z tym zrobic. ja nie wyobrazam sobie takiego zycia na dluzsza mete i naprawde niedlugo chyba wpadne w czarna rozpacz. jade do niego na swieta ale niestety bilet powrotny mam wykupiony wiec nie łudze sie ze bede mogla zostac chociaz tak bardzo bym chciala.

Odpowiedz
xena_music 2013-05-04 o godz. 20:12
0

Kasiekh, napewno, ja też jestem zdania że wolę mieć mniej kasy ale mieć tą druga osobę,jednak w moim przypadku pracujemy na różne zmiany(ja rano-maz popołudniami) a wesela i koncerty to poprostu dodatkowa kasa bez której byłoby cięzko, bo ja w firmie jestem na um.zlcenie a przy dziecku I rok w przedszkolu-co kawałek muszę brac wolne bo mała chora.. No i jak dostaje pensji 400 zł to akurat-przedszkole, bilet miesieczny..i koniec kasy...Inna sprawa że muzyka to moje życie i mój maż wie ze bez koncertów nie umie zyć, to jak nałóg, wpojony we mnie od dziecka(tata tez koncertował)
Jednak jak zdaży sie ze jesteśmy razem w domku to staramy się to wykorzystać(jedyne awantury są wtedy o siedzenie mojego ślubnego przed kompem) on jest czuły, troskliwy i dla mnie i Majki, i naszej następnej pociechy...
Ostatnio mieliśmy pewne kłopoty bardzo poważne -prywatne . Nie zawiodłam się na nim, ale marzę by udało sie nam nadrobić to co ktoś próbował nam z zazdrości zniszczyć...najlepiej wyjechać na 2-3 dni z daleka od rodzinki, znajomych......no ale cóż......sezon goracy u meza w pracy kończy się 25.12...wiec odbijemy sobie dopiero po nowym roku....

Odpowiedz
kasiek 2013-05-04 o godz. 13:28
0

Mi sie wydaje że ,nigdy nie mozna mieć wszystkiego albo kasa albo wspolne życie , moj pierwszy mąz tez wiecznie gonił za pieniadzem a ja wiecznie sie buntowalam , ryczałam itp pózniej poznalam kolezanke z która zaczełam spedzac coraz to wiecej czasu i wiecej , az powoli zaczelismy sie z mezem oddalac sie od siebie nawet w weekendy kazdy spedzala ze swoimi znajomymi, pozniej moj maz zaczął pracowac w innym miescie a nasze spotkanie zaczeły sie ograniczac do weekendow a i to raczej były kłótnie .
No i tak sie to skonczyło ze zachciało mi sie rozwodu, nie myslalam o dzieciach bo ja chyba nie jestem na tyle samodzielna zeby wpakowac sie w dziecko i sama pozniej ze wszystkim walczyc -nie umiem byc samodzielna , błache problemy mnie dobijaja, i tak sie rozstalismy , fakt ze ja to szczesciara jestem bo od razu poznałam swojego obecnego nazeczonego juz teraz i po 3 miesiacach zamieszkalismy razem, teraz poprostu zrozumiałam czego mi brakowało ciągle sie tulimy , wszystkie posiłki jemy razem jest to tak opiekuńczy facet ze teraz jak miałam okres ze musiałm ciagle lezec to robił poprostu wszystko gotowanie sprzątanie , prasowanie nawet moje zaległosci , wychodzi z moim psem bo jest to dosc duza psina i mi jest teraz ciezko
naprawde teraz dopiero wiem co to zycie razem ,tego mi poprostu brakowalo, wspólnych spacerów rozmów i moze nie mam fury kasy ale jestem szczesliwa i wiem ze jak nasz dzidzia sie urodzi to bedzie miała tatusia a nie wujka na weekendy ..

ja poprostu potrzebowałam takiego faceta , są natomiast kobiety które wola kase , potrafią same sobie ze wszystkim radzic, są poprostu samodzielne i takim to chyba taki facet jak mój to by przeszkadzął bo poprostu potrafia zyc samodzielnie ja nie !!!!!!!!!!!!!!!

Odpowiedz
xena_music 2013-05-04 o godz. 13:01
0

annas, ja swojego też nie widuję...
ja wstaję o 6.30-on jeszcze spi, jak wracam o 16 -on już w pracy....jak on wraca o 23, czasem nawet później(powinien niby o 21) to zazwyczaj ja śpie...i tak bywa codziennie, no a w soboty to ja gram wesela(czasem siępokrywa że i on pracuje) w niedzielę poprawiny albo koncert-więc znów wyjazd...teraz mam przerwe od grania..i co z tego jak u męża gorący okres w pracy i w weekendy też pracuje 8-18(powinien do 16 ale tak naprawdę wraca ok 19)
No ale co zrobić, jeśli któres z nas zrezygnuje z pracy to na nic nie starczy.....tym bardziej że teraz trzeba odłożyć bo w maju 2 dzidzia będzie..
Nie martw się... Moze wkrótce to sie zmieni, a pomysł z kolacją niejest zły:D

Odpowiedz
Gość 2013-05-03 o godz. 08:16
0

Witaj annas na innym wątku. bardzo mi przykro że czujesz sie sama i niewatpliwie jest ci z tym źle:(((((( Mężczyzna to powinna byc podpora i pomoc jak go nie ma to umyka nam kawałek życia:( MOże faktycznie powinnaś siąść i porozmawiac z nim żeby trochę zwolnił tempo. Wiesz może on mysli że pracując wiecej moze wam dać .....więcej. Nie wie że my kobiety myslimy inaczej. Że dla nas wiecej to trochę dłuzsze przytrzymanie go w ramionach..........wspólne śniadanie chociaz raz w tygodniu itd itd.......... Mój maż jest tez bardzo zapracowany i wyjezdza na delegacje , całe szczesie nie tak czesto. Tylko że u mnie jest inna sytuacja........Marcin jest bardzo z nami zwiazany i bardzo nam pomaga. Gdym nagle to straciła chyba bym się dosłownie rozpadła na kawałki:(((((( Nie wiem jak teraz będzie jak urodzi się Łukaszek ale gdy Hania pojawiła sie na świecie to każdej nocy wstawał do niej.....masował brzuszek.....nosił na rękach , zmieniał sie ze mna w porach karmienia ze4bym mogła odpocząc. Porozmawiaj z mężem powiedz mu co cię boli. Wytłumacz mu jak bardzo jest ci potrzebny.........on.........a nie jego"pieniażki" Ja rozumiem z czegoś trzeba zyć , ale mój mąż miał możliwiść zarobic duzo wuecej a nie skorzystał. Dlaczego????????? Bo cały tyg siedziałaby poza domem......Tylko że jakim kosztem?????????? Porozmawiaj z męzemi daj znac . Trzymam kciukasy

AAAAAA zrób mu coś dobrego na kolacje hahahah i winko to pomaga :)

Odpowiedz
Eire 2013-04-21 o godz. 20:29
0

annas ja też ostatnio siedze sama w domu i wszystko jest na mojej głowie ale mówię mężowi od razu jak coś mi się nie podoba. i tobie proponujuę to samo. bo on sam się nie domyśli więc trzeba z nim jasno pogadać i powiedzieć co ci leży na sercu. i dowiedzieć się co on w tej sytuacji czuje i co myśli. powodzenia :)

Odpowiedz
NUKA 2013-04-21 o godz. 19:56
0

Annas jeśli na prawdę tyle czasu zajmuje mu praca to może ona na prawde chce wam dać wszystko, a może teraz zaczęto od niego w pracy więcej wymagać, to nie nowość w dzisiejszych czasach. Nie denerwuje isę kochana, wiesz przecież że trzeba szanowac to że ma się pracę. Plus tego że on spędza ten czas w pracy a nie np z kolegami bo tego to wybaczyć już byś mu nie mogla :)

Odpowiedz
gocha* 2013-04-21 o godz. 16:14
0

annas ja mężatką jestem od miesiąca a w związku od 3 lat, i jedyne co mogę Ci doradzić To ROZMOWA, ROZMOWA, ROZMOWA Może zacznie coś kapować.....
My właśnie z tego samego powodu (mało czasu razem, samotność we dwoje) rozstaliśmy się z narzeczonym w marcu. Po długich rozmowach zakrapianych łzami, zeszlismy się w kwietniu i spłodziliśmy Grzesia.
Wszystko będzie OK, tylko rozmawiajcie.

Odpowiedz
Gość 2013-04-21 o godz. 14:07
0

niestety ja tez am podobny problem
mój mąż jest ciągle w morzu
jak przyjeżdż to na niespełna dobę

ale inaczej sie nie da u nas,niestety...

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie