Quantcast
  • Gość odsłony: 6099

    Trudny start w wspólne życie, jak poradzić sobie bez pomocy rodziców ?

    Trochę, no dobrze bardzo mnie przeraża nasz początek wspólnej drogi. Mieliśmy wcześniej sporo problemów rodzinnych i innych i mój układ nerwowy nadwyrezzył się. Dziś jestem totalnie skołowana. Chcemy się pobrać latem za rok. Nie stać nas jednak na mieszkanie. Ja jestem studentką (2 kierunki dziennie) a moje „dochody” – śmiesznie to w moim przypadku brzmi to 300 zł miesięcznie. Mój narzeczony pracuje (od niedawna) i nawet zarejestrowany nie jestRodzina jego wypieła się (bo jest ze mną) a moja powiedziała że nam nie pomoże. Po prostu boje się przyszłości Marcin (narzeczony) mówi że damy radę wnynająć pokój. Ale jakoś myśl mieszkania z obcą babą mnie przeraża. Zero swobodyMoże histeryzuje... ale po prostu dużo trudnych przeżyć się złozyło w krótkim czasie i psychicznie siadłam i teraz widzę przyszlość czarniutko....Więc pisze tu by jeśli możecie podzieliły się początkiem Waszych małżeństw (tylko mała prośba zważcie na moją sytuację psychiczną i nie piszcie "wzieliśmy ślub wcześnie, było ciężko, ale rodzice nam pomogli" zwazcie że my musimy się wynieść i takowego wsparcia nie będziemy mieli, albo "wzieliśmy slub w wielu 30-stu paru i jakoś się ułożylo" nie chce czekać do 30-stu paru)dziękuje za wyrozumiałość..................załamana..............

    Odpowiedzi (23)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-10-31, 19:35:19
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-10-31 o godz. 19:35
0

Niania-Ania - a myśleliście o pomieszkaniu jakiś czas jeszcze w akademiku? piszesz że na razie tak mieszkasz, a ja wiem z własnego doświadczenia, że się da na "lewo" jeszcze zostać w akademiku, tylko trzeba pogadać z kierownikiem i znaleźć osobę, na którą zamieszkasz... Przynajmniej u nas tak się dało pomieszkać na czyjąś kartę, nawet 2-3 lata po obronie. Nie wiem na jakich zasadach działają inne akademiki, ale na pewno w całej Polsce podobnie - mieszkasz i masz kartę mieszkańca ze zdjęciem. A jak mieszkasz już parę lat, to na pewno stosunki z kierownikiem i portierami sa na tyle bliskie, że nie bedzie problemu z zostaniem w swoim pokoju jeszcze jakiś czas. Pomyśl, jakies wyjście (tymczasowe) jest. Powodzenia!

Odpowiedz
Slonka 2013-10-31 o godz. 19:56
0

No to i ja coś od siebie dodam. My też nie mieiśmy najłatwiejszego startu. Kiedy zaczynalismy wspólne życie(chodzi mi o slub) ja byłam już w ciąży. Nie miliśmy wesela a jedynie skromny obiad dla 20 osób w restauracjii. I wiesz co? było wspaniale!! Nie pochodzimy z bogatych rodzin i do wszystkiego musieliśmy dojść sami. Raz on nie miał pracy, potem nie miałąm jej ja. Wynajmowaliśmy w miarę tanie, małe mieszkania. Pomagali namm w tym znajomi. Wiesz znajomy znajomego i tak dalej. Urodziło sie dziecko. Przeprowadzka średnio co pół roku. Nie było słodko. Wieczny brak funduszy na podstawowe rzeczy, frustracja, bezsilnośc i złość. Mąż dorabiał gdzie mógł, ale wszystko to było mało. Mąż 2 razy zmianiał pracę. Za każdym razem na ciut lepszą. Potem kiedy córka miałą 2,5 roku ja poszłam do pracy. Nie trafiłam na dobrych ludzi, mam po nich koszmarne lęki jesli chodzi o pracę, ale dzięki temu zdązyliśmy wziąc kredyt mieszkaniowy. Wzieliśmy go w ostatniej chwili i jakby za wszelką cenę. Mieliśmy dośc przeprowadzek. Od ponad pół roku mamy własne M3. Obecnie pracuję Od dwóch miesięcy. Mam nadzieję że uda mi sie utrzymać ta pracę. Jest lepiej. Z czasem wiele rzeczy ułozyło sie na właściwych miejscach. Po cichu liczę że z półtora roku postaramy się o drugie dziecko. Grunt to nie omotać sie własnym strachem, tyle że to trudne zadanie. POwodzenia i pozdrawiam

Odpowiedz
julitka78 2013-10-31 o godz. 19:31
0

kiedys moze nie wypadało,ale teraz słysze tu i ówdzie że coraz więcej młodych par decyduje się na ślub zrzutkowy,a goście cieszą się że mogą pomóc młodej parze na nowej drodze zycia :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-31 o godz. 19:16
0

Wypada, wypada! Nie ma w tym nic zdrożnego. My mieliśmy, jak wiesz, zrzutkowe wesele i było naprawdę bardzo miło. Wszyscy mówili, że było super! Nasi goście naprawdę się cieszyli, że mogli nam dać coś z siebie.

Odpowiedz
Gość 2013-10-14 o godz. 18:15
0

juz mieliśmy taki pomysł - na ślub zrzutkowy :D no ale chyba nie wypada lol

Odpowiedz
Reklama
kpmi 2013-10-13 o godz. 22:06
0

Kup róż do policzków, będzie taniej i piekniej się poczujesz. A piekna inaczej spojrzysz na świat
Juz wpraszam się na slub.
Grunt to być optymistą, tak myślę.
Powiem Ci tylkojeszcze coś - my nie raz bylismy w takiej sytuacji że wydawało mi się - nia ma odwrotu (chodzi mi tu o finanse), że nam braknie, że nie zapłacimy itd. I ZAWSZE zdrarzało się coś co pozwalało wybrnąć z sytuacji - a to jakaś robota zlecona, a to coś.
I tak samo z weselam - macie trochę czasu, a nóż/widelec wydarzy się coś co da jakąś mozliwość? albo wpadniecie na genialny pomysł.
Zycie pisze czasem takie scenariusze o jakich nam się nie sniło.

Nie przejmuj się komórą.

Odpowiedz
Gość 2013-10-13 o godz. 00:47
0

Katarinka77 mówisz różu To musze przemyśleć czy ściany pomalować czy róż do buzi wystarczy lol :P ale biorąc z Ciebie przykład kupię do twarzy - bo tańszy lol
A poważnie mówiąc oszczędzamy ile się da i na ile nam pozwolą .. np. złodzieje.. bo dziś skardziono mi komórkę i już dociera do mnie że będzie dobrze... zapraszam na nasz ślub :D prawdopodobnie 15. 07. 06 kościół -jeszcze nie znany
pozdrawiam

--- bezkomórkowiec lol lol lol

Odpowiedz
kpmi 2013-10-11 o godz. 21:09
0

Aniu, bardzo chciałabym Cię pocieszyć.
Nie martw się, na pewno się ułozy, może powoli ale na pewno.
Zarówno wesele jak i maluteńkie przyjątko może być niesamowitym przeżyciem. To zależy od Was i Waszych najbliższych. Sam ślub jest najpiekniejszy. Ja zawsze myslałam ślub - ślubem ale dopiero wesele to będzie to!! Rzeczywiście to było to - ale gdyby go nie było nic by się nie stało, bo to właśnie sama uroczystość zaślubin okazała się zapierająca dech w piersiach.
Co do kasy i utrzymania - nam też jest ciężko, mamy straszne problemy finansowe, nie możemy na nikogo liczyć. Ale powoli wychodzimy z długów i mam nadzieję że jakoś to się ułoży.
Bardzo ważne jest dobre gospodarowanie kasą, pluję sobie teraz w brodę ile pieniędzy wydalismy bez sensu, bez przemyślenia.
Ale tego na pewno się nauczysz.
Życzę Ci powodzenia, dodaj trochę różu do swojej wizji....
nie wiem czy Cię pocieszyłam bo w sumie więcej napisałam o sobie.......ale rozumiem Cię.
Bedzie dobrze. Musi być.

Odpowiedz
Gość 2013-10-09 o godz. 00:27
0

Oczywiście że i ja jako dziecko i podlotek lol bardzo chciałam miec piękny ślub i cudowne wesele :D chyba każda dziewczynka o tym marzy :P Ale zycie to nie marzena i wybieram większe dobro i większe szczęście - bycie z kimś mi najdroższym.
Eh... a teraz mój miły przebąkuje coś o wyjeździe na pół roku za granicę by trochę zarobić - chyba jestem kapryśna kobietą - ale to też mi nie pasi :x - pół roku go nie wiedzieć :o juz trupem się czuję może nie wypali......
pozdrawiam :D

Odpowiedz
NUKA 2013-10-08 o godz. 21:19
0

Uważam, że najeważniejsze jest to czego wy chcecie i jeśli wesele jest dla was nie ważne to nie musi go być :). Ja zawsze marzyłam o pieknym ślubie i weselu i tak miałam, a wy nie chcecie i też powinno tak być jak sobie wymyślicie :) Jestem z wami !!!

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-10-08 o godz. 05:57
0

Ja zawsze chciałam mieć wyprawione wesele.Poprostu tak sobie wymarzyłam jako mała dziewczynka i tak miałam.A koszty i tak się zwróciły.Ale jak Ty nie czujesz takiej potrzeby to Twoja wersja też będzie super.Będzie to Twój najpiękniejszy dzień.Nie zawsze wazna jest otoczka.Ważne są uczucia.Jeżeli DWOJE się kochają i oboje tego chcą to musi być super.
pozdrawiam lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 05:41
0

oooooo zegar jest na forum nie przestawiony :D u mnie jest po 22 a tu jeszcze 21... - wolę by była baybusowa pora lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 05:36
0

Marusia7 wiem że to niezapomniane przeżycie :D ale my nie rozważamy ewentualności wesele czy wczasy/podróż poślubna. U nas zaoszczędzone pieniążki poszły by na zapłacenie za mieszkanie i na inne bierzące wydatki. Więc jednak wolę miec za co żyć niż postawić się a się zastawić lol - bo te Polskie przysłowie by u nas się spełniło lol
Może tak jak mówisz gdybyśmy zaczekali te 5 lat jak Wy to byśmy uzbierali - nawet na pewno i na wielkie wspaniałe weselicho lol ale wole bez wesela już niedługo co rano budzić się obok ukochanej osoby niż mieć wesele, ale czekać na te poranki kilka lat.... ja tak wolę :D i aurat weselem - a raczej jego brakiem wogóle się nie przejmuję nie ma to dla mnie większego znaczenia :D

a teraz idę się myć i spać bo jutro o 5.00 pobódka papa

Odpowiedz
Gość 2013-10-07 o godz. 23:11
0

Aniu niewiem czy to taki dobry pomysł.My pobraliśmy się po 5 latach bycia ze sobą.Wszyscy mówili "NIE RÓBCIE WESELA A ZA TO SOBIE GDZIEŚ WYJEDZIECIE".Ale sobie zaoszczędziliśmy i wyprawiliśmy wesele.I wogóle nie żałuję.To jest takie przeżycie,że tego nie da się przeliczyć na pieniądze.I nam też nikt nie pomagał.Musisz to sobie przemyśleć.I Życzę powodzenia.

Odpowiedz
Gość 2013-10-07 o godz. 18:59
0

Pusiatkowa u nas chyba będzie podobnie z tymi 500 złotymi :D, niestety nie mamy kątka a ceny wynajmu mnie tak przerażają :o że łłłłłłłlooooo matko - nie cierpie Warszawy jest za droga No ale trochę się pocieszyłam i wcale Twoja wiadomość Madelaine nie jest za długa :D
Myślę że gdybyśmy już mieli "zaklepany" dom to byłoby mi duchowo łatwiej .... choć minimalne ceny za pokój dla 2 osób to tak 500zł +inni lokatorzy... a jeszcze papu i takie tam ... na 1000zł pensji :o echhh ALE JAKOS MUSI BYĆ :D
Wierz Madelaine my chyba też znudziliśmy się "chodzneim" lol
A wesela nie zamierzamy wogóle robić - po prostu szkoda nam wydać kasy za którą będziemy mogli jakiś czas życ Zrobimy poczęstunek dla rodziców, sióstr, przyszywanego rodzeństwa i mojej cioci z wujkiem(bo mieszkają obok nas i nie da się ukryć lol ) więc to będzie bardzo skromne ... jeszcze może powiem by się zrzucili (tzn każdy przyniósł cos od siebie) to wogóle będzie super lol 8)
kurczę......... ja już chcę by minął ten rok

Odpowiedz
Gość 2013-10-07 o godz. 18:50
0

Głowa do góry, napewno wam się uda zrealizować wszystkie mażenia. najwazniejsze aby być raze, wspierać się a wszystko będzie dobże.

Odpowiedz
pusiatkowa 2013-10-07 o godz. 05:47
0

ok 500 zl na samym poczatku....jesli chodzi o jedzenie....pozniej jak juz bylo lepiej to tak wszystko zamykalo sie w granicach 2000
ale to naprawde bylo pozniej, jak juz stanelismy na nogi

Odpowiedz
madelaine 2013-10-07 o godz. 05:02
0

ups w pierwszym zdaniu mialam na mysli wlasny katek a nie konto bo super byloby gdybysmy dostali od kogos na starcie pelne konto do wykorzystania lol lol

Odpowiedz
madelaine 2013-10-07 o godz. 04:59
0

Nianiu-Aniu my rowniez wszystkiego dorobilismy sie sami, no moze oprocz wlasnego kontka bo mieszkamy w polowie domku po babci, ale remonty i wszystko do domku kupilismy za swoje. Poczatek nasze wspolnej malzenskiej drogi byl taki ze znudzilo juz nam sie chodzenie ze soba i zapragnelismy byc juz tak na serio razem. Niestety wesele musielismy wyprawic sobie sami, bo rodzice nie sa az tak kasiasci. Zrobilismy male przyjecie na 30 osob i tez bylo przecudnie. Rodzice troche pomogli ale bardzo duzo musielismy wylozyc sami. Teraz jestesmy juz 1,5 roku po slubie i powoli urzadzamy nasze gniazdko. Na szczescie oboje pracujemy, ale ja studiuje zaocznie wiec trace na to mnostwo czasu i kasy. Sporo rzeczy bierzemy sobie na raty i powoli splacamy, ale dzieki temu mamy juz przyjemniejsze zycie Wszystkie rachunki oplacamy sami, wiec po odliczeniu jeszcze dodatkowych rat za sprzet jedna cala wyplata idzie od razu spowrotem do banku na przelewy za rachunki a z drugiej zyjemy. Pomimo 2 osob duzo wydajemy na jedzonko a jak tylko uda sie cos odlozyc robimy remoncik. Zyje nam sie powolutku bo wiadomo kazdy chcialby miec odrazu luksus ale cieszy nas kazda rzecz do ktorej dojdziemy sami. Bardziej to doceniamy anizeli bysmy wszystko dostali za darmo. Najwazniejsze ze bardzo sie kochamy i dzieki temu jestesmy szczesliwi. Czasami troche narzekam bo chcialabym juz miec wszystko gotowe, ale z drugiej strony i tak jestesmy szczesciarzami bo mamy swoje "cztery katy". Jednak z drugiej strony ciagle do czegos dazymy i dzieki temu wlasnie zycie ma sens i oczywiscie dla tego ze obok nas bije to "drugie serduszko" ktore kochamy i ktore tak bardzo nas kocha. Teraz zaczelismy marzyc o kolejnym serduszku, ale tym razem takim malenkim :D
Aniu mysle ze jesli bardzo sie kochacie uda wam sie przetrwac nawet najtrudniejsze chwile. A jesli dojdziecie do czegos sami napewno bedziecie to doceniali i cieszyli sie z tego podwojnie. Powodzenia i pozdrawiam

sorki ze sie tak rozpisalam

Odpowiedz
Gość 2013-10-31 o godz. 19:32
0

Niania-Ania - a myśleliście o pomieszkaniu jakiś czas jeszcze w akademiku? piszesz że na razie tak mieszkasz, a ja wiem z własnego doświadczenia, że się da na "lewo" jeszcze zostać w akademiku, tylko trzeba pogadać z kierownikiem i znaleźć osobę, na którą zamieszkasz... Przynajmniej u nas tak się dało pomieszkać na czyjąś kartę, nawet 2-3 lata po obronie. Nie wiem na jakich zasadach działają inne akademiki, ale na pewno w całej Polsce podobnie - mieszkasz i masz kartę mieszkańca ze zdjęciem. A jak mieszkasz już parę lat, to na pewno stosunki z kierownikiem i portierami sa na tyle bliskie, że nie bedzie problemu z zostaniem w swoim pokoju jeszcze jakiś czas. Pomyśl, jakies wyjście (tymczasowe) jest. Powodzenia!

Odpowiedz
Slonka 2013-10-31 o godz. 19:56
0

No to i ja coś od siebie dodam. My też nie mieiśmy najłatwiejszego startu. Kiedy zaczynalismy wspólne życie(chodzi mi o slub) ja byłam już w ciąży. Nie miliśmy wesela a jedynie skromny obiad dla 20 osób w restauracjii. I wiesz co? było wspaniale!! Nie pochodzimy z bogatych rodzin i do wszystkiego musieliśmy dojść sami. Raz on nie miał pracy, potem nie miałąm jej ja. Wynajmowaliśmy w miarę tanie, małe mieszkania. Pomagali namm w tym znajomi. Wiesz znajomy znajomego i tak dalej. Urodziło sie dziecko. Przeprowadzka średnio co pół roku. Nie było słodko. Wieczny brak funduszy na podstawowe rzeczy, frustracja, bezsilnośc i złość. Mąż dorabiał gdzie mógł, ale wszystko to było mało. Mąż 2 razy zmianiał pracę. Za każdym razem na ciut lepszą. Potem kiedy córka miałą 2,5 roku ja poszłam do pracy. Nie trafiłam na dobrych ludzi, mam po nich koszmarne lęki jesli chodzi o pracę, ale dzięki temu zdązyliśmy wziąc kredyt mieszkaniowy. Wzieliśmy go w ostatniej chwili i jakby za wszelką cenę. Mieliśmy dośc przeprowadzek. Od ponad pół roku mamy własne M3. Obecnie pracuję Od dwóch miesięcy. Mam nadzieję że uda mi sie utrzymać ta pracę. Jest lepiej. Z czasem wiele rzeczy ułozyło sie na właściwych miejscach. Po cichu liczę że z półtora roku postaramy się o drugie dziecko. Grunt to nie omotać sie własnym strachem, tyle że to trudne zadanie. POwodzenia i pozdrawiam

Odpowiedz
julitka78 2013-10-31 o godz. 19:31
0

kiedys moze nie wypadało,ale teraz słysze tu i ówdzie że coraz więcej młodych par decyduje się na ślub zrzutkowy,a goście cieszą się że mogą pomóc młodej parze na nowej drodze zycia :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-31 o godz. 19:16
0

Wypada, wypada! Nie ma w tym nic zdrożnego. My mieliśmy, jak wiesz, zrzutkowe wesele i było naprawdę bardzo miło. Wszyscy mówili, że było super! Nasi goście naprawdę się cieszyli, że mogli nam dać coś z siebie.

Odpowiedz
Gość 2013-10-14 o godz. 18:15
0

juz mieliśmy taki pomysł - na ślub zrzutkowy :D no ale chyba nie wypada lol

Odpowiedz
kpmi 2013-10-13 o godz. 22:06
0

Kup róż do policzków, będzie taniej i piekniej się poczujesz. A piekna inaczej spojrzysz na świat
Juz wpraszam się na slub.
Grunt to być optymistą, tak myślę.
Powiem Ci tylkojeszcze coś - my nie raz bylismy w takiej sytuacji że wydawało mi się - nia ma odwrotu (chodzi mi tu o finanse), że nam braknie, że nie zapłacimy itd. I ZAWSZE zdrarzało się coś co pozwalało wybrnąć z sytuacji - a to jakaś robota zlecona, a to coś.
I tak samo z weselam - macie trochę czasu, a nóż/widelec wydarzy się coś co da jakąś mozliwość? albo wpadniecie na genialny pomysł.
Zycie pisze czasem takie scenariusze o jakich nam się nie sniło.

Nie przejmuj się komórą.

Odpowiedz
Gość 2013-10-13 o godz. 00:47
0

Katarinka77 mówisz różu To musze przemyśleć czy ściany pomalować czy róż do buzi wystarczy lol :P ale biorąc z Ciebie przykład kupię do twarzy - bo tańszy lol
A poważnie mówiąc oszczędzamy ile się da i na ile nam pozwolą .. np. złodzieje.. bo dziś skardziono mi komórkę i już dociera do mnie że będzie dobrze... zapraszam na nasz ślub :D prawdopodobnie 15. 07. 06 kościół -jeszcze nie znany
pozdrawiam

--- bezkomórkowiec lol lol lol

Odpowiedz
kpmi 2013-10-11 o godz. 21:09
0

Aniu, bardzo chciałabym Cię pocieszyć.
Nie martw się, na pewno się ułozy, może powoli ale na pewno.
Zarówno wesele jak i maluteńkie przyjątko może być niesamowitym przeżyciem. To zależy od Was i Waszych najbliższych. Sam ślub jest najpiekniejszy. Ja zawsze myslałam ślub - ślubem ale dopiero wesele to będzie to!! Rzeczywiście to było to - ale gdyby go nie było nic by się nie stało, bo to właśnie sama uroczystość zaślubin okazała się zapierająca dech w piersiach.
Co do kasy i utrzymania - nam też jest ciężko, mamy straszne problemy finansowe, nie możemy na nikogo liczyć. Ale powoli wychodzimy z długów i mam nadzieję że jakoś to się ułoży.
Bardzo ważne jest dobre gospodarowanie kasą, pluję sobie teraz w brodę ile pieniędzy wydalismy bez sensu, bez przemyślenia.
Ale tego na pewno się nauczysz.
Życzę Ci powodzenia, dodaj trochę różu do swojej wizji....
nie wiem czy Cię pocieszyłam bo w sumie więcej napisałam o sobie.......ale rozumiem Cię.
Bedzie dobrze. Musi być.

Odpowiedz
Gość 2013-10-09 o godz. 00:27
0

Oczywiście że i ja jako dziecko i podlotek lol bardzo chciałam miec piękny ślub i cudowne wesele :D chyba każda dziewczynka o tym marzy :P Ale zycie to nie marzena i wybieram większe dobro i większe szczęście - bycie z kimś mi najdroższym.
Eh... a teraz mój miły przebąkuje coś o wyjeździe na pół roku za granicę by trochę zarobić - chyba jestem kapryśna kobietą - ale to też mi nie pasi :x - pół roku go nie wiedzieć :o juz trupem się czuję może nie wypali......
pozdrawiam :D

Odpowiedz
NUKA 2013-10-08 o godz. 21:19
0

Uważam, że najeważniejsze jest to czego wy chcecie i jeśli wesele jest dla was nie ważne to nie musi go być :). Ja zawsze marzyłam o pieknym ślubie i weselu i tak miałam, a wy nie chcecie i też powinno tak być jak sobie wymyślicie :) Jestem z wami !!!

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 05:57
0

Ja zawsze chciałam mieć wyprawione wesele.Poprostu tak sobie wymarzyłam jako mała dziewczynka i tak miałam.A koszty i tak się zwróciły.Ale jak Ty nie czujesz takiej potrzeby to Twoja wersja też będzie super.Będzie to Twój najpiękniejszy dzień.Nie zawsze wazna jest otoczka.Ważne są uczucia.Jeżeli DWOJE się kochają i oboje tego chcą to musi być super.
pozdrawiam lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 05:41
0

oooooo zegar jest na forum nie przestawiony :D u mnie jest po 22 a tu jeszcze 21... - wolę by była baybusowa pora lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 05:36
0

Marusia7 wiem że to niezapomniane przeżycie :D ale my nie rozważamy ewentualności wesele czy wczasy/podróż poślubna. U nas zaoszczędzone pieniążki poszły by na zapłacenie za mieszkanie i na inne bierzące wydatki. Więc jednak wolę miec za co żyć niż postawić się a się zastawić lol - bo te Polskie przysłowie by u nas się spełniło lol
Może tak jak mówisz gdybyśmy zaczekali te 5 lat jak Wy to byśmy uzbierali - nawet na pewno i na wielkie wspaniałe weselicho lol ale wole bez wesela już niedługo co rano budzić się obok ukochanej osoby niż mieć wesele, ale czekać na te poranki kilka lat.... ja tak wolę :D i aurat weselem - a raczej jego brakiem wogóle się nie przejmuję nie ma to dla mnie większego znaczenia :D

a teraz idę się myć i spać bo jutro o 5.00 pobódka papa

Odpowiedz
Gość 2013-10-07 o godz. 23:11
0

Aniu niewiem czy to taki dobry pomysł.My pobraliśmy się po 5 latach bycia ze sobą.Wszyscy mówili "NIE RÓBCIE WESELA A ZA TO SOBIE GDZIEŚ WYJEDZIECIE".Ale sobie zaoszczędziliśmy i wyprawiliśmy wesele.I wogóle nie żałuję.To jest takie przeżycie,że tego nie da się przeliczyć na pieniądze.I nam też nikt nie pomagał.Musisz to sobie przemyśleć.I Życzę powodzenia.

Odpowiedz
Gość 2013-10-07 o godz. 18:59
0

Pusiatkowa u nas chyba będzie podobnie z tymi 500 złotymi :D, niestety nie mamy kątka a ceny wynajmu mnie tak przerażają :o że łłłłłłłlooooo matko - nie cierpie Warszawy jest za droga No ale trochę się pocieszyłam i wcale Twoja wiadomość Madelaine nie jest za długa :D
Myślę że gdybyśmy już mieli "zaklepany" dom to byłoby mi duchowo łatwiej .... choć minimalne ceny za pokój dla 2 osób to tak 500zł +inni lokatorzy... a jeszcze papu i takie tam ... na 1000zł pensji :o echhh ALE JAKOS MUSI BYĆ :D
Wierz Madelaine my chyba też znudziliśmy się "chodzneim" lol
A wesela nie zamierzamy wogóle robić - po prostu szkoda nam wydać kasy za którą będziemy mogli jakiś czas życ Zrobimy poczęstunek dla rodziców, sióstr, przyszywanego rodzeństwa i mojej cioci z wujkiem(bo mieszkają obok nas i nie da się ukryć lol ) więc to będzie bardzo skromne ... jeszcze może powiem by się zrzucili (tzn każdy przyniósł cos od siebie) to wogóle będzie super lol 8)
kurczę......... ja już chcę by minął ten rok

Odpowiedz
Gość 2013-10-07 o godz. 18:50
0

Głowa do góry, napewno wam się uda zrealizować wszystkie mażenia. najwazniejsze aby być raze, wspierać się a wszystko będzie dobże.

Odpowiedz
pusiatkowa 2013-10-07 o godz. 05:47
0

ok 500 zl na samym poczatku....jesli chodzi o jedzenie....pozniej jak juz bylo lepiej to tak wszystko zamykalo sie w granicach 2000
ale to naprawde bylo pozniej, jak juz stanelismy na nogi

Odpowiedz
madelaine 2013-10-07 o godz. 05:02
0

ups w pierwszym zdaniu mialam na mysli wlasny katek a nie konto bo super byloby gdybysmy dostali od kogos na starcie pelne konto do wykorzystania lol lol

Odpowiedz
madelaine 2013-10-07 o godz. 04:59
0

Nianiu-Aniu my rowniez wszystkiego dorobilismy sie sami, no moze oprocz wlasnego kontka bo mieszkamy w polowie domku po babci, ale remonty i wszystko do domku kupilismy za swoje. Poczatek nasze wspolnej malzenskiej drogi byl taki ze znudzilo juz nam sie chodzenie ze soba i zapragnelismy byc juz tak na serio razem. Niestety wesele musielismy wyprawic sobie sami, bo rodzice nie sa az tak kasiasci. Zrobilismy male przyjecie na 30 osob i tez bylo przecudnie. Rodzice troche pomogli ale bardzo duzo musielismy wylozyc sami. Teraz jestesmy juz 1,5 roku po slubie i powoli urzadzamy nasze gniazdko. Na szczescie oboje pracujemy, ale ja studiuje zaocznie wiec trace na to mnostwo czasu i kasy. Sporo rzeczy bierzemy sobie na raty i powoli splacamy, ale dzieki temu mamy juz przyjemniejsze zycie Wszystkie rachunki oplacamy sami, wiec po odliczeniu jeszcze dodatkowych rat za sprzet jedna cala wyplata idzie od razu spowrotem do banku na przelewy za rachunki a z drugiej zyjemy. Pomimo 2 osob duzo wydajemy na jedzonko a jak tylko uda sie cos odlozyc robimy remoncik. Zyje nam sie powolutku bo wiadomo kazdy chcialby miec odrazu luksus ale cieszy nas kazda rzecz do ktorej dojdziemy sami. Bardziej to doceniamy anizeli bysmy wszystko dostali za darmo. Najwazniejsze ze bardzo sie kochamy i dzieki temu jestesmy szczesliwi. Czasami troche narzekam bo chcialabym juz miec wszystko gotowe, ale z drugiej strony i tak jestesmy szczesciarzami bo mamy swoje "cztery katy". Jednak z drugiej strony ciagle do czegos dazymy i dzieki temu wlasnie zycie ma sens i oczywiscie dla tego ze obok nas bije to "drugie serduszko" ktore kochamy i ktore tak bardzo nas kocha. Teraz zaczelismy marzyc o kolejnym serduszku, ale tym razem takim malenkim :D
Aniu mysle ze jesli bardzo sie kochacie uda wam sie przetrwac nawet najtrudniejsze chwile. A jesli dojdziecie do czegos sami napewno bedziecie to doceniali i cieszyli sie z tego podwojnie. Powodzenia i pozdrawiam

sorki ze sie tak rozpisalam

Odpowiedz
Gość 2013-10-06 o godz. 23:08
0

A tak wogóle to mam dzisiaj lepszy nastrój :) tylko popsułam sobie go z lekka robiąc rozrachunek ( wracając z kurczakiem na obiad - to on mnie tak natchnął lol ) z tego ile będziemy musieli miesięcznie wybulić - za żarło /w minimalnej wersji/, mieszkanie /wynajęcie/, bilety, telefon... to troszke mnie to przeraziło... Powiedzcie jako doświadkczone gosposie lol jak dużo Wam "schodziło" na rzeczy bierzące (w Polsce)

pozdrowionka :D

Odpowiedz
Gość 2013-10-06 o godz. 22:52
0

Dziękuję Wam bardzo :D
Pusiatkowa- szczęścia w małżeństwie i przetańczonego wesela!
:D lol no i gratuluje zamążpójścia :D

Odpowiedz
pusiatkowa 2013-10-06 o godz. 17:26
0

niemartw sie ania, najwazniejsze ze sie kochacie, pieniadze jakos dadza sie zorganiozowac....
u mnie bylo ta ze mialam 17,5 roku jak sie przeprowadzilam do narzeczonego....wlasciwie wtedy byl jeszcze moim chlopakiem....
mama na poczatku sie nie zgadzala, a jak sie zgodzila to jakos nam nie pomagala, kuba ( chlopak) pracowal ja sie uczylam...oszczedzalismy kazdy grosz...czasem bylo ciezko...ale moze wlasnie dlatego ze bylo ciezko wiedzielismy ze chcemy byc razem ze mozemy na sobie polegac...
zareczylismy sie....sytuacja sie poprawiala...ja dostawalam rente rodzinna po tacie wiec ona starczala na mieszkanie...
a po pol roku udalo nam sie wyleciec tutaj, teraz mieszkamy w Seattle
jakos udalo nam sie wynajac mieszkanie...oboje pracujemy i uczymy sie....teraz mam 19 lat i wlasnie jutro biore slub....
i jestem z nas dumna bo udalo nam sie i byla to tylko nasza zasluga...nikt nam nie powiem bo gdybym wam nie pomogl....
glowa do gory, milosc wszystko potrafi, tylko mysl pozytywnie i przyciagaj do siebie wszystko to co pozytywne
podrawiam

Odpowiedz
dunia 2013-10-06 o godz. 08:09
0

Hej Niania-Ania, u mnie to bylo tak ze poznalam mojego meza przez net, ja mieszkalam w innym miescie oddalonego o 1500 mil, po roku spotkalismy sie, i postanowilam przeniesc sie do NY, jednak na poczatku bylo nam troche ciezko, nie mowie pod wzgledem finansowym bo pieniadze raz sa a raz ich nie ma, ale psychicznie mi bylo ciezko bo zostawilam siostre z ktora bardzo dlugo mieszkalam a ja tylko mam w usa. wiec pierwsze miesiace byly pelne tesknoty, w tedy doswiadczylam co to rodzina.Nie przejmuj sie ze nie ma kto wam pomoc, bo my jestesmy w takiej samej sytuacji, ale jestemy dumni z tego co mamy ze sami na to ciezko zapracowalismy, a ty wychodzisz za maz dopiero za rok, moze wyjazd wakacyjny poprawi twoj stan finansowy, moze bedziesz miala wiecej dochodow,
jest takie przyslowie ktorego zawsze sie trzymam '' Umiesz liczyc, licz na siebie" tzrmaj sie i nie zalamuj bo tzreba byc dobrej myli, pozdrwiam

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie