Quantcast
  • Gość odsłony: 14551

    Co sądzicie o wywoływaniu porodu?

    Czy jest tu jakaś mamusia, która np termin miała na np 30 a 20-27 jej lekarz miał akurat dyżur lub chciała w ten dzień akurat urodzić i wzięła oksytocynę (lub zastrzyk)co Wy w ogóle o tym sądzicie? bezpieczniej (bo w szpitalu - zanim się dojedzie można np w taksówce urodzić, dziecko jest bezpieczniejsze)czy to wbrew naturze? (lepiej czekać w domu)? hm?:)

    Odpowiedzi (41)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-10-05, 22:12:45
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-10-05 o godz. 22:12
0

jest wazny ale kiedy jest sie w 41 yg i chce sie dwa trzy dni wczesniej urodzic to przeciez nic strasznego! dzidzia jest gotowa..

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 11:35
0

Znalazłam stronkę "rodzić po ludzku" i tam wyczytałam, że poród rodzinny na Zaspie kosztuje 100 albo 150 zł / nie pamiętam dokładnie/ a zzo 400. Ciekawe czy się coś nie zmieniło

http://lilypie.com

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 21:42
0

podają ją bardzo oszczędnie, w celu wywołania takim po terminie albo po odejściu wód płodowych i braku akcji porodowej, uważają że my kobiełki wszystko możemy znieść. Osobiście uważam że moja dzidzia po cc po pierwsze nie była zmęczona porodem, nie miała zniekształconej główki i nie musiała się męczyć przez kilka albo kilkanaście godzin aby się dostać na świat. i tak na świecie trzeba walczyć o wszystko więc chociaż wydostał się z pomocą przede wszystkim mojej położnej i lekarza dobrego w cc. mam małą bliznę i parę szwów. Ale w końcu to tylko parę dni tam się spędza więc strach też ma wielkie oczy więc myślcie pozytywnie, jakoś to będzie bo musi być pozdrawiam

Odpowiedz
hello 2013-10-04 o godz. 19:50
0

fuks, niestety nie wiem. A wiesz juz moze co ile kosztuje na Zaspie. Ile rodzinny? A moze wiesz ile kosztuje zzo, bo ja sie zastanawiam.

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 16:33
0

Dona ja też dziękuję
Lena wiesz może jak ten ordynator na Zaspie ma na nazwisko?
Chciałabym wiedzieć kogo unikać

http://lilypie.com

Odpowiedz
Reklama
hello 2013-10-04 o godz. 11:46
0

Dona, dzieki za odpowiedz. Nie rozumiem tylko tego co napisalas o oksytocynie, ze daja tylko tym po terminie. Ja znam kilka mam ktore niedawno rodzily i na Zaspie i w Wojewodzkim i kazda dostala oksytocyne, a zadna nie byla po terminie. Jesli skurcze sie nie pojawialy, a odeszly wody, to kazda po jakims czasie dostala kroplowke. Kolezanka ktora urodzila na Zaspie, narzekala z kolei na ordynatora w tamtym szpitalu, ze taki i owaki.... wiec mysle ze nigdzie nie jest idealnie. Gdyby porod to byly wczasy i sama przyjemnosc to pewnie wszystkie bylybysmy zadowolone. Licze na to ze bedzie ok.

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 23:55
0

Powaznie, az strach sluchac, tylko zabic taka sluzbe zdrowia... Ale mi sluzba!

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 23:10
0

hej dziewczyny to był szpital niedaleko domku naszego czyli woj, ordynator to jest taki właśnie jak jego początek /ordyn/ ale położną polecam wspaniała kobietka, więc jak któraś z was chciałaby się z nią umówić to mailuj na priv, opieka na noworodkach i mamusiach extra, salki po dwie mamy z dzidziusiami, nówka odnowiony cały odział włacznie z prysznicami, czyściutkojak ta lala, więc chyba nie było tak źle, jak przyjeźdźały dziewczyny z bólami i rozwarciem to oki, ale mój po terminie przypadek i mojej koleżanki która do tej pory leczy się po źle zszytej szyjce to powinny iść do gazet na pierwszą stronę, kliniczna dobra dla wcześniaków, ale warunki i prysznice podobno niezbyt bo byłam tam na ktg u mojego lekarza a on polecił mi właśnie tą położną w woj, natomiast zaspa też mam znajomka lekarza ale to dosyć daleko od domku, ale koleżanka rodziła w kwietniu i mówiła że nieźle, chociaż też każą koniecznie rodzić samej bez żadnej pomocy, oksytocynę dają tylko tym po terminie, wszędzie, pozdrawiam przyszłe mamusie i ich fasolki z moimi chłopakami

Odpowiedz
hello 2013-10-03 o godz. 22:50
0

Dona, ja tez jestem zainteresowana gdzie to bylo. Zastanawiam sie miedzy wojewodzkim a zaspa.

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 13:57
0

Wiecie, to jest skandaliczne traktowanie!

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-10-03 o godz. 09:30
0

Dona napisz proszę w jakim szpitalu rodziłaś. Ja będę rodzić na Zaspie więc jestem ciekawa czy to właśnie tam jest tak "dobrze".

http://lilypie.com

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 07:45
0

Dziewczyny, prawdziwe z Was bohaterki.
A czy sa jakies pozytywne wrazenia?

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 00:34
0

Byłam już 10 dni po terminie jak przyjęli mnie z łaski do szpitala, przez 4 dni faszerowali zastrzykami z witamin ale to tylko okropnie bolało a nie odniosło żadnego skutku, darli się na mnie że jak to ja nie wiem co się dzieje, nikt mi nic nie chciał powiedzieć, (a kolezanka obok była 3 ktronie na wywołaniu i urodziła dopiero 3 dni po mnie - dzięki tej samej położnej) w końcu 14 dni po terminie wzięli o 5.45 na porodówkę i niby zaczęli podawać oksytocynę, o 6.30 spadło tętno mojego Kacperka ze 170 na 60 więc zrobili mi o 7 usg i nic nie wyszło i czekali, o 8.15 znowu drastycznie spadło tętno i widziałam jak wszyscy latali jak oparzeni, w ciągu 2 minut byłam na sali operacyjnej, kazali coś podpisać, wstrzyknęli znieczulenie w kręgosłup, rozcięli jak rybę i moje słonko o 8.30 pojawiło się na świecie ciuchuteńko kwiląc (za to teraz krzyczy ile wlezie), na szczęście miałam położną której zapłaciłam i to właśnie dzięki niej moje dzieco i ja żyjemy i jesteśmy razem na świecie, okazało się że moje dzieciątko było owinięte pępowiną od stóp do głowki przez brzuszek i szyję - zagrażająca zamartwica płodu, słyszałam po rozcięciu wielkie chlup i lekarz krzyczał że leją się wody i dawać szamty bo pływa po kostki, szycie i zaraz na salkę, za 5 minut dostałam małego i już nie chciałam go oddać, w końcu na siłę mi go zabrali żeby przewinąć bo ja sama nie mogłam, ale zaraz siostra przyniosła go z powrotem bo darł się wniebogłosy bez swojego cycusia, na drugi dzień jak wstałam bołało jak diabli ale już nie dałam sobie małego odebrać, żeby mi go nie dokarmiali bo przecież bardzo często tak się zdarza w szpitalach. Do tej pory utrzymuję kontakt z moją ukochaną położną, dzięki niej mój synuś może się cieszyć całym światem. A przed terminem myłam dwa razy okna w całym mieszkaniu, skakałam po stołkach, szorowałam podłogi, wannę i nic to nie dało. Różnie to z nami bywa prawda!!!

Odpowiedz
Gość 2013-10-02 o godz. 16:11
0

agnieszka i jola, az mi lzy w oczach stanely, jak czytalam Wasze opowiesci.
No coz, moze moja dzidzia bedzie chciala przyjsc na swiat naturalnie.

Odpowiedz
Gość 2013-10-02 o godz. 14:09
0

Ja jednak nie chce oksytocyny...

Odpowiedz
Gość 2013-10-02 o godz. 09:14
0

Dziewczyny nie bójcie sie tych kroplówek- one czasami ratuja życie dzieciaczkom!!! Gdy poród przebiega za wolno, a przyszła mamusia jest juz zmęczona to jedyny sposób aby wszystko przyspieszyć.

Odpowiedz
Gość 2013-10-02 o godz. 08:43
0

Ja niestety wychodzę z założenia, że od ust sobie odejmę, ale jak będzie trzeba to zapłacimy... :( Na szczęście mój pogląd podziela też mąż i na szczęście mamy przynajmniej od kogo pożyczyć...ech

Odpowiedz
Gość 2013-10-02 o godz. 00:32
0

u mnie lekarz zadecydowal o wywolaniu porodu w 37 tygodniu jak juz sie plocka napewno rozwina ale to tylko ze wzgledu na moj stan zdrowia i jego wplyw na dzidzie stwierdzil ze lepiej dla kropusia jak urodzi sie wczesniej...ale mam dziwne przeczucie ze nie bedzie go latwo z tamtad wydostac...wiec jak juz napewno bede miala termin na to wywolanie to biore wszystko co moze pomoc czyli wszelkie herbatki malinowe olejki itp... bo nie chce zeby mnie faszerowali tylko i wylacznie jakimis kroplowkami czy jakies masaze szyjki robili bo sie tego boje...natomiast jak lekarz zdecyduje nie robic tego wywolania to chyba sama sprobuje moze w 39 tygodniu bo napraqwde boje sie o kropka przy moich chorobach poprostu chcialabym zeby juz byl ze mna tutaj... a nie wysluchiwac ze w kazdej chwili moge go stracic... bo gadac umieja ale zeby cos robili w tym celu to ... szkoda gadac a 2000 niestety nie posiadam...zeby im zaplacic... to taka troszke przykra sprawa bo wiadomo ze dla dziecka kazde pieniadze sie znajda... ale nie rozumiem takich lekarzy bo co z tego ze im sie zaplaci a nie zastanowia sie pozniej czy taka osoba ma pieniadze na zycie czy ewentualne leczenie itp... chyba wychodza z zalozenia chcialas dziecko czyli cie na nie stac... i masz na nie kazda sumke pieniedzy...

Odpowiedz
Gość 2013-09-23 o godz. 16:48
0

Włos się jeży od tych waszych opowieści, najbardziej od tej znieczulicy i głupoty ze strony "opieki" lekarskiej, ech...

Odpowiedz
Maminka 2013-09-22 o godz. 12:55
0

Hej ja termin porodu miałam na 29.07.2003 a urodziłam 08.08.2003.
Herbatkę malinową piłam od 7-m-ca ciąży leżąc w szpitalu i czekając na rozwiązanie słuchałam porad położnych aby naturalnie wywołać poród tzn drażnienie brodawek ciepłe prysznice,masowanie brzucha pod prysznicem,dużo spacerów itpno i dalej czekałam,dowiedziałam się że jak nie urodzę to o godz 7 rano podpinają mi kroplówkę z oksytocyną i wyobrażcie sobie że urodziłam.Chyba wystraszyłam się kroplówki!!!!
Słyszałam że z kroplówką się żle rodzi skurcze są bardziej bolesne i nie czuje się przerw między skurczami!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Odpowiedz
Gość 2013-09-21 o godz. 20:43
0

jejku agnieszka i jola czytałam Wasze opisy z przerażeniem, ale wierzę, ze gdy się trafi na odpowiedniego lekarza/lekarkę to można uniknąć nieszczęścia tak jak opisała to jola007, to przykre, ze agnieszka, aby wszystko skończyło się pomyślnie musiała słono zapłacić
pozdrawiam Was i życzę dużo zdrowia zarówno dla Was jak i Julci i Filipka

Odpowiedz
Gość 2013-09-21 o godz. 18:01
0

Dlatego popieram to co powiedzial moj lekarz, ze slowo poloznik znaczy cierpliwy... Mam wrazenie, ze dzis czasem dla swietego spokoju lekarze nie daja organizmowi kobiecemu ani grosza zaufania. A te male Dzidzie wiedza doskonale co robia lol

Odpowiedz
Gość 2013-09-21 o godz. 16:11
0

agnieszka kaminska strasznie mi przykro, że miałaś taki ciężki poród...
uświadomiłam sobie, że u mnie mogło być podobnie gdyby nie ordynator, który jest naprawdę super człowiekiem i lekarzem i zdecydował w miarę szybko o cesarce...

ja też za wszelką cenę strarałam się przyspieszyć poród - robiłam wszystko oprócz picia tego oleju rycynowego (bleee), z przyspieszania nic nie wyszło i w końcu tydzień po terminie wylądowałam w szpitalu,. Tam podali mi kroplówkę test z oksytocyny i leżałam podłączona do ktg. Zasnęłam sobie bo nic mnie nie bolało, żadnych skurczy i obudziłam się jak poczułam ciepełko między nogami - okazało się że wody mi odeszły. Odczekali prawie godzinę bo mieli nadzieję, że przyjdą skurcze, ale nic się nie działo. Lekarz zdecdował, że teraz to już rodzimy i podał mi kroplówkę z oksytocyną - cały czas leżałam podłączona do ktg i nie było mowy o tym żebym mogła wstać i chodzić bo wcześniej zauważyli dwukrotne spadki tętna. Po 6 godzinach pod kroplówką skurcze się już pojawiły, zaczęły się robić bolesne, ale nie takie żeby nie można było wytrzymać. Jednak były nieregularne. Nie chceili mnie chyba straszyć bo o kolejnych spadkach tętna podczas skurczów dowiedziałam się już jak pojawił się ordynator i powiedział, że akcja porodowa się jeszcze na dobre nie rozwinęła, skurcze są nieregularne, rozwarcie na 1 palec i obawia się, że później z tętnem może być gorzej i mamy podjąć decyzję czy chcemy cesarkę... Trochę się wypłakałam mężowi w rękaw, ale się oczywiście zgodziłam.Mieli mnie pomału przygotować do zabiegu, ale po kilku minutach tętno tak skoczyło, że w 5 minut znalazłam się na sali operacyjnej, już anestezjolog wbijała mi igłę w plecy i po chwili nie czułam bólu od pasa w dół. Podali mi tlen żeby dotlenić maluszka i po chwili poczułam jak wyciągają mi synka z brzucha. Usłyszałam komentarz lekarza, że nie urodziłabym normalnie bo pępowina była za krótka. Jak usłyszałam jego płacz to się popłakałam. Później dowiedziałam się, że Daniel był w sali obok i widział małego od razu po porodzie, jak go ważyli i mierzyli. Mi pokazali go na chwilkę już opatulonego w kołderkę i gdzieś wynieśli...
Mnie w tym czasie lekarz zszył i odwieźli mnie z powrotem na salę (tak się przykładał do tego szycia, że usiadł mi na ręce, na której miałam wenflony i nawet tego nie zauważył :D ) Na sali już dostałam synka do karmienia, nie widziałam go dokładnie bo nie mogłam podnosić głowy, ale był taki cieplutki i ruchliwy...
Synek dostał 10 pkt i to pewnie tylko dlatego, że lekarz tak szybko zareagował. Boję się, że gdybym trafiła do innego szpitala to mogłoby być gorzej.

A co do wywoływania - gdyby się u mnie zaczło tak jak chciałam - czyli skurcze w domu, czekanie na regularne skurcze co ileś minut żeby nie pojechać za wcześnie do szpitala - to mogłoby się to skończyć tragicznie bo przy każdym skurczu tętno skakało...
Więc myślę, że nie ma sensu nic przyspieszać, dziecko da znać kiedy chce przyjść na świat i wybierze najlepszy dla siebie moment...

Odpowiedz
Gość 2013-09-21 o godz. 15:30
0

ok przyznaje sie mialam wywoływany porod w 38 tyg było to straszne i nie polecam nikomu. umowiłam sie z moim lekarzem że przyjade do niego na dyżur i mi zrobi masaz szyjki macicy i w ten sposob wywołamy porod. i tak zaczelismy o godzinie około 10 rano. co to za bol ten niby masaż to tego nie da sie opisac. po godzinie zaczeły sie skurcze. do godziny 17 miałam jeszcze trzy masaze o 17 przeniosłam sie na porodowke bo skurcze były bardzo regularne i na 60-70% były wg ktg.
na porodowce podano ni oksytocyne w kroplowce. do godziny 23 jakos sie to wszystko powoli rozwijało były skurcze i małe rozwarcie na jeden palec. potem wszystko staneło skurcze osłabły do 30-40%rozwarcie nie postepowało nawet druga kroplowa z oksytocyna nie pomogła ani masowanie o 01.00 lekarz stwierdził ze nie ma co mnie dalej meczyc ze juz dzisiaj to ja nie urodze jak chce to moge isc na gore na patologie a jak chce to moge sie wypisac na własne zyczenie. no to sie wypisałam jak nie urodze to nie to ide do domu zapłaciłam lekarzowi ( bo sie domagał) połowe wczesniej ustalonej stawki tj dałam mu 350 zł bo ustalilismy że za to że bedzie przy porodzie dostanie 700zl. w domu byłam około 3 o 5.30 wstałam bo dostałam bardzo bolesnych skurczy o tysiac razy mocniejsze od tych poprzednich o godz6 rao odeszły mi wody. po telefonicznym skontaktowaniu sie z lekarzem uzgodnilismy ze przyjade do szpitala po godz 8.00 po obchodzie tak tez zrobiłam przyjechałam do szpitala okolo 9 bole były juz tak silne ze az nie do zniesienia i znowu to samo oksytocyna masowanie bol coraz gorszy a wg ktg skurcze tylko na 30% i bardzo nieregularne i tak mijały godziny o 12 prosze ich a wrecz błagam o znieczulenie okazuje sie że jeszcze nie można bo za małe skurcze i zamałe rozwarcie. boli mnie juz jak diabli co jakis czas trace z bolu przytomnosc a ci posrani lekarze nic nie robia poza tymi pieprzonymi masowaniami przylazł taki jeden sadysta i na siłe mi tam rozerwał na dwa palce. moj maż wkoncu nie wytrzymał i sie ich wprost zapytał ile ma do cholery zapłacic żeby sie tem koszmar wkoncu skonczył to te fiuty zażądały 2000zł za cesarke (ja już tego nie pamietam bo byłam nie przytomna z bolu) co było robic wziął i zapłacił ten moj biedny kochany mąż. jak zapłacił to w ciągu 15 min zjawili sie anestezjologowie i w ciagu 15 minut wyciagneli moja julcie mi z brzucha. o 15.30 przyszła na świat pokazxali mi ja powiedzieli że jest wszystko ok a co było dalej to nie pamietam. pamietam juz tylko tyle ze obudzila mnie nastepnego dnia położna bo chciała zmierzyc cisnienie. jak sie potem okazało nie wszystko było ok bo julka sie urodziła sina dostała tlen i tylko 9 apgarow.
było to wszystko okropne bolało strasznie i jeszcze zaczły sie komplikacje po porodowe. dwa dni po porodzie dostałam temperatury pow 40 stopni. wszystko to wspominam jako jeden wielki koszmar dziękuje meżowi że zakonczył wreszcie moje meki a może kto wie uratował życie mojej corci i mnie.
pozdrawiam wszystkie niecierpliwe mamy. prosze was zostawcie to naturze jak przyjdzie czas to te małe szkraby same przyjdą na świat a tak to można im tylko zaszkodzic

Odpowiedz
Gość 2013-09-20 o godz. 21:58
0

:D poszło dwa razy, myśli mam zaprzątnięte:)

Odpowiedz
Gość 2013-09-20 o godz. 21:57
0

ja mówię o wywołaniu 7-8 dni przed terminem!! to przecież 40 tydzień, maleństwa rodzą sie w 38 tygodniu, to już donoszone dzidzie...
czekam na opinie mamulek, które w ten sposób rodziły, pozdrawiam :D

Odpowiedz
Gość 2013-09-20 o godz. 21:41
0

ja mowię o wywołaniu 7-8 dni wcześniej... !! to przecież 40 tydzień! nie zrobiłabym małemu krzywdy, dzieci się rodzą w 38 tyg - to już całkiem donoszone maleństwo...
czekam na mamy, które w ten sposób rodziły - z góry dzięki za info!

Odpowiedz
mamunia 2013-09-20 o godz. 12:57
0

Dziewczyny z tego co się orientuje to maliny same w sobie nie moga wywołać porodu :) takze spokojnie możecie się napychac :):):)
Moc wywoływania mają wyłącznie liście i łodyga takze jeżli ktoś nie pije herbatki z liści nie ma się co martwić :)
Jeżeli chodzi o sam owoc maliny.... słyszłam że zawiera aspiryne czy jakiś składnik polopiryny.... co moze zaszkodzić wczesnej ciąży....ale nie dam sobie głowy obciąć ze to prawda.... (wyczytane na innym forum)
pozdrawiam serdecznie :D :D :D
Ewa

ps. podaje jeszcze raz linka do stronki z metodami wywoływania porodu
http://www.mamo-tato.home.pl/phpbb2/viewtopic.php?t=5278

Odpowiedz
Gość 2013-09-20 o godz. 11:37
0

No wymyslamy, bo nam wielkie brzuchy juz daly w kosc lol

Odpowiedz
Gość 2013-09-20 o godz. 09:33
0

Maliny po prostu wywołują skurcze.
A co do wywołania porodu, to troche mnie przerażacie. Ja modlę sie o każdy tydzień bo dla dziecka każdy dzień jest bardzo ważny, a wy wymyślacie sposoby na wcześniejszy poród. Będę wielce szczęśliwa jeśli dotrwam do 36 tyg.

Odpowiedz
miu miu 2013-09-20 o godz. 02:18
0

Kobiety kochane o co chodzi z tymi malinami?Bo ja je wżeram na okrągło bo to moje najulubieńsze owoce a jestem w 25 tyg. i nie chce zeby mi sie cos za wczesnie wywołało.Własnie 10 minut temu zjadłam kolejną miske a tu czytam na któryms wątku ze któras z was juz nie pamietam która kupiła sobie koszyk malin na wywołanie porodu.Inna z was pisze o jakiejs herbatce.O co chodzi o herbatke z lisci,czy tez o same owoce bo mam kompletny mętlik.

Odpowiedz
Gość 2013-09-20 o godz. 00:21
0

Przyznam szczerze, ze nie chcialbym zadnego wspomaganego porodu. Skurcze sa wtedy silniejsze i odstepy miedzy nimi znacznie krotsze, przez co trudniej wszystko zniesc. Lekarze czesto po prostu wywoluja porod, bo nie chca dac kobiecemu cialu szansy. Rozumiem wywolanie w przypadku zielonkawych wod i zupelnego braku postepu przez dluzszy czas, ale czasem to mam wrazenie, ze po prostu nudzi im sie czekanie.

Odpowiedz
hello 2013-09-19 o godz. 20:11
0

edith, musisz wejsc na strobke http://www.lilypie.com i tam mozna sobie taka utworzyc....

Odpowiedz
mamunia 2013-09-19 o godz. 16:23
0

Cześć dziewczyny!
A to taka mała ciekawostka na temat wywolywania porodu :)
http://www.mamo-tato.home.pl/phpbb2/viewtopic.php?t=5278
pozdrawiam serdecznie :D :D :D
Ewa

Odpowiedz
Gość 2013-09-19 o godz. 13:46
0

tez chcę taką podziałkę z dzidzią.. jak to zrobić? :D
niebieską bo to Krzyś :D

Odpowiedz
Hala 2013-09-19 o godz. 13:45
0

Czasami dzidzia jest tak uparta, że domowe sposoby, choc przyjemne, nie skutkują. Zobaczymy.

Odpowiedz
Gość 2013-09-19 o godz. 13:40
0

Ale powaznie dziewczyny, ja tez sie nad tym zastanawialam... dajcie znać... co o tym sadzicie albo jak to przechodzilyscie

Odpowiedz
Gość 2013-09-19 o godz. 13:32
0

tylko w porozumieniu z lekarzem :D męża też poproszę bo zależy mi na 10 dniach wcześniej... mój lekarz (zarazem znajomy kumpel) wyjeżdza na wakacje - wiem, ze przy nim będę się czuła bezpiecznie...
no i porozmawiam z moją dzidzią, poproszę go grzecznie zeby przyszedł do mamusi wczesniej - przecież mnie kocha :D

Odpowiedz
Hala 2013-09-19 o godz. 13:21
0

No, zrozumialam. Wydawało mi sie że chodzi ci o zrobienie tego bez porozumienia z lekarzeam.

Ja zamierzam chyba lekko przyspieszyć poród, chyba ze dzidzia się obrazi,że jej już w środku nie chcę i postanowi sama wyjjść.
Oprócz herbatki, tatusia nasionek, dziala deszcze masowanie brodawek, mycie okien i ciepła kąpiel.

Odpowiedz
Gość 2013-09-19 o godz. 13:06
0

:D można poprosic meżą .. hihi można wywar z herbatki malinowej
albo kroplówka z oksytocyną i zastrzyk (ale czego to nie wiem )

Odpowiedz
Hala 2013-09-19 o godz. 12:58
0

Ale co masz na myśli, że sama wywołąła? Lekami? Słyszalm o innych dostępnych środkach.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie