Quantcast
  • Gość odsłony: 6132

    Czy każdy facet to duże dziecko?

    CZESC WSZYSTKIM.JESTEM MEZATKA PONAD 2 LATA.PRZEZ TEN CZAS MOJ MAZ NIC SIE NIE ZMIENIL.JA NAUCZYLAM SIE WIELU NOWYCH RZECZY,JASTEM BARDZIEJ ODPOWIEDZIALNA,MARTWIE SIE NA ZAPAS,MYSLE O PRZYSZLOSCI,A MOJ MAZ NIC A NIC.PO POWROCIE Z PRACY SIEDZI NA KOMPUTERZE,LUB OGLADA FILMY,ZYCIE MU LECI TAK SPOKOJNIE,A PO CO SIE MARTWIC?CZY TO KAZDY FACET JEST TAKI SAM?PROBUJE Z NIM POGADAC, A TO JAK DO SCIANY,CZUJE ZE NIE MOGE NA NIM POLEGAC.Z KIM TU JEST COS NIE TAK?CZY JA PRZESADZAM CZY ON JESZCZE NIE DOROSL DO ROLI MEZA?JAK GO ZMIENIC?CZY TO JA POWINNAM NAUCZYC SIE ZYC TAK NA LUZIE JAK ON TO ROBI?ZNACIE TO POWIEDZENIE-FACET JEST GLOWA DOMU A KOBIETA SZYJA.CZY ON KIEDYKOLWIEK SIE ZMIENI?POZDRAWIAM WSZYSTKIE KOBIETY.

    Odpowiedzi (12)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-08-21, 12:31:45
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
*elvira* 2013-08-21 o godz. 12:31
0

Moim zdaniem faceci to są duże dzieci...ale to zależy od sytuacji w jakiej stawia ich życie...

Odpowiedz
caradura 2013-08-21 o godz. 12:28
0

mój też jest wiecznie wyluzowany i 'o co ci chodzi kobieto, nie dramatyzuj' 8)
a ja nie potrafię inaczej, muszę się martwić i myśleć myśleć ... jednak najczęściej okazuje się, że niepotrzebnie. i wychodzi na jego.

Odpowiedz
Gość 2013-08-21 o godz. 12:24
0

Witajcie,
Nie zgadzam sie z opinią, "że trzeba go kochać takim jaki jest" bo uważam,że w związku obie strony muszą iść na kompromis, obie strony muszą się do siebie na wzajem dopasowywać. Nie zmieniać się w 100% ale napewno w jakiejś części. Stwierdzenie "jestem jaki jestem - inny nie będę" jest bardzo wygodne i nie potrafiłabym być z taką osobą.
Ja dzięki takim przekonaniom staję się lepszą osobą - pracuję nad sobą - zmieniam się, dla i dzięki mojej drugiej połowie. Z tego samego powodu wpływam i staram się zmieniać ,=mojego partnera.
p.s.
To bardzo trudne ale jaka satysfakcja i radość.
pozdrawiam.

Odpowiedz
Gość 2013-04-28 o godz. 23:32
0

zgadzam sie z opinia, ze "widzialy gały co brały". Po co go zmieniać, lepiej kochać się takimi, jakimi jestesmy

ja mam odwrotny problem, to znaczy mąż przejmuje się wszystkim i to o wiele za intensywnie, po prostu kłębek nerwów. Jak o czymś zapomni (strasznie rzadko) albo coś pojdzie nie tak, jak powinno, to mu sie świat wali. Wierz mi, znacznie gorzej jest funkcjonować w takich warunkach. Jesteśmy z dwóch różnych światow, ja tego bardzo nie lubie, bo dla mnie to wszystko nieważne rzeczy są i nie uważam, zeby warto było psuć sobie nerwy i zdrowie na drobnostkach.
No ale powoli zaczyna do nas docierać jacy jesteśmy i mimo niezrozumienia jakoś tam współgramy.

Aha, jak ktorejś sie uda zmienic swojego męża albo kogokolwiek, to proszę się pochwalić, niebywały to będzie przypadek. Co najwyżej możemy oddziaływać na zachowania, albo emocje zwiazane z jakąś sytuacją. Nie można czekać, aż cały świat dostosuje się do naszych oczekiwań.
ROZMOWA -> wspólne dotarcie do przyczyn + wypracowanie KOMPROMISOWEGO rozwiązania problemu to pierwsze kroki , moim zdaniem.

Pozdrowienia

Odpowiedz
Gość 2013-04-27 o godz. 21:04
0

Madzik zgadzam się z tobą w 100%. To matki są winne temu, że ich synusie nic nie potrafią zrobić. No bo przecież po co ma zmywać gary, to takie niemęskie, mamunia wyręczy; po co ma opuszczać deskę w kibelku, po co pralkę nastawić itp. Taka jest moja teściowa. Miała w domu 3 chłopów /męża i 2 synów/ i wszystko za nich robiła. Dokumentnie. Na szczęście mój mężuś to taki indywidualista i dla przekory często robił wiele rzeczy sam, ale jego młodszy brat i ojciec - TRAGEDIA Sukcesem jest to, że potrafią się sami umyć i d..e podetrzeć/ sorki / Współczuję ewentualnej żonce mojego szwagra bo będzie miała koszmar w domu. Na mojego Robercika nie mogę za bardzo narzekać bo bym była wredna. Obiady ja robię tylko w tygodniu, bo mężuś w pracy, a pozostałę posiłki tzn. kolacja, obiady w weekendy, no i śniadanka w weekendy robi mój ukochany. Po prostu to lubi. Pralkę również nauczył się obsługiwać / robi to namiętnie odkąd kupiliśmy nową - ma sporo"bajerów" więc może poszaleć :D / także nie narzekam. Ma i owszem kilka wad, ale i ja nie jestem ideałem, więc dajemy radę. Mogę nawet powiedzieć, że idealnie się dobraliśmy. Hmm, a może "dograliśmy", bo jesteśmy ze sobą prawie 7 lat W każdym bądź razie jest dobrze.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-04-27 o godz. 20:39
0

Zgadzam się z wami - poza tym, ja nie umiem żyć bez facetów (czytaj: swojego męża lol )

Odpowiedz
Gość 2013-04-27 o godz. 20:16
0

A mnie denerwuja te teorie o plciach mozgu itp To jest bardzo wygodna wymowka, zwlaszcza dla facetow. Skoro jestesmy jednym gatunkiem to chyba potrafimy podobnie myslec i odbierac rozne bodzce od naszego partnera. W 99% wine za to jacy sa faceci ponosza kobiety- ich matki. Niektorych osobnikow ciezko jest zmienic - choc nalezy z konsekwencja probowac. Ale jest szansa, ze bedzie inaczej - i tu drobny apel do mam chlopakow - nie wychowujcie swoich malcow w poczuciu, ze sa lepszym gatunkiem, ktorym kobieta powinna uslugiwac. Trzeba w koncu zmienic stereotypy.

Odpowiedz
Gość 2013-04-27 o godz. 12:11
0

Coż... osmielilem sie wtracic w polemike kobiet o facetach...jestem facetem. Czy wszyscy faceci to dzieci to i czy sie nie zmenia nigdy, w tym stwierdzeniu jest duzo prawdy zesmy dzieci zawsze, to wiadome, zmnieniaja sie tylko zabawki, kiedys plastikowy samochod potem prawdziwy ale zawsze zachwycamy sie nim tak samo. Facet to schematyczny mechanizm jak skorupa od jajka jak sie do czegos przyzwyczai to juz przerabane ciezko to odkercic, a potem mowi "ona znowu mi truje, czego ona chce?" Jedyny sposob to byc konsewketnym i nie ustapic w pewnych sprawach, faceci nie dinozaury tez potrafia zrozumiec i pomoc czasami potrzeba im "pozadnego" impulsu.

Odpowiedz
miu miu 2013-01-22 o godz. 12:02
0

Monico mój facet robi dokładnie to samo co twój.Próbowałam go zmieniac tłumaczyc ale konczyło sie na tym ze ja gadałam gadałam jezyk mi drętwiał a on patrzył na mnie jakby chciał powiedziec 'co ty bredzisz kobieto'?Siedzi na kompie pól dnia jakby nie odciągnąc to by zasnął nie oszczedza nie mysli co bedzie jutro.Ale wiesz co zazdroszcze mu tego czasem.Ja nie umiem byc taka beztroska.Rachunki płaci nie pije pracowac mu sie chce czego chciec wiecej?A z drugiej strony jakby mi sie trafiła druga taka maruda jak ja sama to bysmy sie chyba zapłakali na smierc hi hi lol Faceci tacy juz sa nic nie zmienisz.Ja mojego i tak uwielbiam choc jak mnie czasem wkurzy......Uszy do góry! :P

Odpowiedz
connie 2013-01-22 o godz. 01:12
0

Mój jest bardzo odpowiedzialny i wspaniale się zajmuje mną i domem. Ale jest jedno ale oczywiście - twierdzi, że nie dorósł jeszcze, aby zostać ojcem i tej wersji się trzyma.
A ja naciskam i naciskam, aż w końcu sie poddał, ale wiem, że się boi i tak do końca nie chce burzyć naszego słodkiego życia we dwoje.
Ale takie życie...

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-01-21 o godz. 21:20
0

Ja tam nie wiem, czy oni kiedykolwiek wyrastają. Mówi się, że jeśli w ogólne - to właśnie po pojawieniu się potomka na ziemskim padole. Ale pewnie też są wyjątki. Mój też jest nieodpowiedzialny, zapomina zapłacić rachunki, nie pomalował okna, nie powiesił zasłonki (no, ja w tym stanie nie mogę tego zrobić) itp. itd. ... mogę wymieniać bez końca. Ale właściwie to przestałam już mu za to ciosać kołki na głowie (jakkolwiek odmiana "kołki" nie wydaje mi się prawidłowa ;) ). Po prostu kocham go, widzę, że się przejmuje tym bardzo, gdy się na niego wkurzam, a po 5 minutach zapomina, a potem znowu... No cóż, "widziały gały co brały" :D Tak, że to ja muszę być jego terminarzem i przypominajką i wtedy gra. Coś za coś. Nigdy nie będzie całkiem idealnie, bo by było nudno. ;) Ale jak mam zły humor, to i tak ode mnie usłyszy. :D

Odpowiedz
Aga27 2013-01-21 o godz. 00:35
0

NIE ZA BARDZO WIEM JAK CI POMÓC BO NIE WIEM CZYM SIĘ MARTWISZ NA ZAPAS.CZY TO SĄ JAKIEŚ POWAŻNE PROBLEMY? CZY TYLKO GDYBANIE?TO ŻE ON PO PRACY,SIEDZI PRZY KOMPIE NIE NAJLEPIEJ WYGLADA,PRZECIEŻ MOŻNA TEN CZAS SPĘDZIĆ RAZEM,
PRZECIEZ PEWNIE MACIE JAKIEŚ WSPÓLNE ZAINTERESOWANIA.A POZA TYM MOŻE ZAPĘDŻ GO DO JAKIS PRAC DOMOWYCH,MÓJ MĄŻ NA
PRZYKŁAD GOTUE BO JA JAKOS NIE SPECJALNIE MAM DO TEGO POCIĄG.MAMY 8 MIESIĘCZNEGO SYNKA WIĘC KIEDY JA SIĘ CZYMŚ ZAJMUJĘ LUB ODPOCZYWAM, TO ON ZAJMUJE SIĘ DZIECKIEM KARMI GO ,PRZEWIJA,KĄPIE.NAUCZYŁ SIĘ TEGO B.B.B. SZYBKO I NAWET NEZLE MU TO WYCHODZI. A WIŚC MOŻE SPRÓBUJ SWOJEGO MĘŻA JAKOŚ ZAANGAŻOWAĆ DO CODZIENNYCH DOMOWYCH OBOWIĄZKÓW, A PRZEDEWSZYSTKIM POGADAJ Z NIM NA SPOKOJNIE,BO KIEDY TAKICH SPRAW SIE NAWARSTWI TO PÓŻNIEJ CIĘŻKO O DOBRĄ ATMOSFERĘ W DOMU,PO CO PSUĆ COŚ CO POWINNO BYĆ PIĘKNE? POZDRAWIAM POWODZENIA.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie