"Moja sąsiadka chwali się natarczywie swoją córką. Ja uważam, że wcale nie ma się czym chwalić"

"Moja sąsiadka chwali się natarczywie swoją córką. Ja uważam, że wcale nie ma się czym chwalić"

"Moja sąsiadka chwali się natarczywie swoją córką. Ja uważam, że wcale nie ma się czym chwalić"

Canva

"Mieszkam na wsi, za płotem mam sąsiadkę, co ciągle chwali się swoją córką. Jak tylko się spotkamy, to od razu zaczyna gadać, jakiego to ona bogatego męża nie dorwała. Mówi, że teraz ich status się poprawił, że mają więcej pieniędzy i żyją jak królowie. A prawda jest taka, że ta jej córka wyszła za jakiegoś starego faceta z miasta".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Sąsiadka ciągle chwali się swoją córką

Moja sąsiadka, pani Kazia, nie da mi spokoju. Codziennie, jak tylko wyjdę na podwórko, to już słyszę, jak to jej córka teraz ma dobrze. Jakiego to ona męża ma, że on jej kupuje drogie ubrania, zabiera na wakacje, a nawet nowy samochód jej kupił. A ja sobie myślę, że szkoda mi tej dziewczyny, że za starego chłopa wyszła. Pieniędzmi szczęścia nie kupisz.

Ona mówi, że teraz to jej córka ma wspaniałe życie w mieście, że chodzi po restauracjach, teatrach, że nawet na koncerty jeździ. No super, ale musi z tym starym dziadem żyć. Nikt jej nie zazdrości, a pani Kazia myśli, że wszyscy jej córce zazdroszczą. Ona myśli, że jak ktoś ma więcej pieniędzy, to od razu lepiej. Że my na wsi gorzej mamy. A przecież tu mamy swoje życie, swoje sprawy, swoje radości.

Mam dość tej mojej sąsiadki

Słyszę też od innych sąsiadów, że ta jej córka wcale taka szczęśliwa nie jest. Mówią, że często kłócą się z tym mężem, że ona często płacze, ale tego pani Kazia już nie mówi. Ona tylko swoje, że ich status się poprawił, że teraz to jej córka w luksusie żyje. A ja sobie myślę, lepiej żyć skromniej, ale z kimś, kogo się kocha, niż z bogatym, ale starym dziadem, co tylko pieniądze ma.

Pani Kazia mówi też, że teraz to ona sama lepiej żyje, bo córka jej pieniądze przesyła. Nie obwodzi mnie to w ogóle. Jak nie potrafi się cieszyć z prostych rzeczy, to i te pieniądze jej nie pomogą. My tu na wsi wiemy, co jest naprawdę ważne – rodzina, przyjaciele, zdrowie. A pieniądze to rzecz nabyta, dziś są, jutro ich nie ma.

Mam już dość tego ciągłego chwalenia się. Chcę, żeby pani Kazia zrozumiała, że nie wszystko złoto, co się świeci. Jej córka wyszła za bogatego, ale starego faceta. Tylko kłopoty i smutek jej to przyniesie. A ona tu na wsi mogłaby mieć normalne życie, z normalnym chłopem, co by ją kochał i szanował. Jak się kiedyś zdenerwuję, to wszystko to wygarnę pani Kazi.

Hania spod Płocka

Upięcia na wesele — idealny wybór na gorące dni. 15 modnych propozycji
Źródło: instagram.com/erikataftbridal
Reklama
Reklama