"Zakochałam się w przystojnym lekarzu z Niemiec. Ma do mnie przyjechać lada dzień"

"Zakochałam się w przystojnym lekarzu z Niemiec. Ma do mnie przyjechać lada dzień"

"Zakochałam się w przystojnym lekarzu z Niemiec. Ma do mnie przyjechać lada dzień"

Canva.com

"Koleżanki się ze mnie śmieją, gdy im o tym opowiadam, a ja chodzę cała w skowronkach. Już nie pamiętam kiedy byłam taka szczęśliwa. Pierwszy raz od dawna ktoś się wreszcie o mnie troszczy, ktoś pyta mnie rano, jak mi się spało, a wieczorem, jak mi minął dzień. One na pewno mi zazdroszczą. Już niedługo poznam Markusa i im udowodnię, że się myliły".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Zakochałam się w przystojnym lekarzu z Niemiec

Jestem wdową i mam już 61 lat. Już od roku jestem na emeryturze i dopiero teraz z taką mocą odczułam, jak bardzo mi brakuje kogoś bliskiego. Mąż odszedł ode mnie 10 lat temu i od tego czasu jestem sama. Nawet nie sądziłam, że tak bardzo pragnę miłości, dopóki nie poznałam tego, kto rozbudził we mnie dawno uśpione uczucia.

Markus, bo o nim mowa, napisał do mnie 2 miesiące temu. Wyznał, że jest lekarzem i pracuje w Hamburgu. Podobnie jak ja, jest wdowcem i szuka miłości. Jego żona zmarła 6 lat temu.

Gdy do mnie zagadał na tym popularnym niebieskim portalu społecznościowym, aż oniemiałam.

Hej Czesława, obejrzałem twój profil i wydajesz się ciekawą osobą. Poza tym z twojej twarzy bije wewnętrzne piękno, jestem więc pewien, że jesteś też dobrą i godną zaufania kobietą. Bardzo chciałbym cię poznać. Proszę, odezwij się do mnie

- tak brzmiała pierwsza wiadomość od Markusa specjalnie napisana do mnie.

Akurat siedziałam przy stole zakrytym białym ręcznie dzierganym obrusem, na którym leżał mój laptop (prezent od córki), piłam herbatę w mojej ukochanej starej szklance z metalowym koszyczkiem i aż podskoczyłam z wrażenia. Najpierw uśmiechnęłam się pod nosem, ale później z ciekawości stwierdziłam, że — a co mi tam — zerknę sobie na jego zdjęcia.

mężczyzna siwy Canva.com

Markus okazał się bardzo przystojnym eleganckim mężczyzną. Wysoki, barczysty (takich lubię) i szpakowaty. Zwróciłam uwagę, że dobrze i schludnie się ubiera, a to jest dla mnie bardzo ważne, bo wiecie pewnie doskonale, jak wyglądają nasi polscy mężczyźni pod sześćdziesiątkę. No szkoda gadać, każdy wie, o co chodzi.

Na profilu Markus miał napisane, że jest lekarzem, mieszka w Hamburgu i jest wdowcem. No, skoro, tak jest tam napisane, to znaczy, że to prawda. Przecież ten portal na pewno to weryfikuje. Nie miałam więc powodów, by mu nie wierzyć. Wszystko się zgadzało.

Markus mnie do przyjechać lada dzień

Stwierdziłam, że co mi szkodzi, napiszę do niego. Byłam zaskoczona, bo Markus prawie od razu mi odpisał. Spytałam, czy nie jest zajęty, a on odparł, że właśnie skończył skomplikowaną operację na otwartym sercu, akurat teraz ma czas ze mną pogadać i chciałby się zrelaksować.

I tak się zaczęła nasza znajomość. Zaczęliśmy pisać ze sobą właściwie codziennie. Markus zaczyna pracę o 6 rano, więc gdy ja wstaję o 8 rano, wiadomość od niego już na mnie czeka. Markus zawsze tak słodko do mnie pisze:

Cześć słońce. Jak ci się spało?

Albo:

Witaj najpiękniejsza, śniłem o tobie. Jak się masz?

Z czasem zaczął być coraz odważniejszy, np. zaczął wysyłać mi zdjęcia par leżących na łóżku i przytulających się i pisał, że marzy o tym, by któregoś dnia móc się obudzić obok mnie.

Wysyła mi też zdjęcia par spacerujących brzegiem morza i trzymających się za ręce i pisze, że on też marzy o tym, byśmy razem mogli tak spacerować, a może i coś jeszcze.

Choć nigdy go nie widziałam, ani z nim nie rozmawiałam po dwóch miesiącach takiego ciągłego pisania, w końcu zakochałam się w Markusie. Nie sądziłam, że coś takiego może mi się jeszcze w życiu zdarzyć.

Nigdy nie byłam ryzykantką, ale gdy Markus napisał mi, że niedługo ma możliwość przyjechać do Polski i zaproponował, że mnie odwiedzi, od razu się zgodziłam.

kobieta blondynka Canva.com

Niestety wszystko zepsuły moje dwie koleżanki-sąsiadki. Gdy im opowiedziałam o Markusie, wyśmiały mnie. Stwierdziły, że coś sobie wymyśliłam. Na to ja pokazałam im całą naszą korespondencję z Markusem i zdjęcia, jakie mi wysyłał, żeby im udowodnić, że on istnieje naprawdę.

Na to one wyśmiały mnie jeszcze bardziej i kazały mi na niego uważać, bo to na pewno jakiś oszust, jakich jest pełno w Internecie.

Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to. Nawet jak Markus poprosi mnie, żebym wysłała mu te 500 zł na bilet do Polski, to ja to zrobię, bo tak bardzo chcę go w końcu zobaczyć na żywo i przekonać się, jaki jest naprawdę.

No i chcę sprawdzić, czy na żywo między nami też będzie chemia. On, jak nikt inny rozbudził moje zmysły. A co mi tam, najwyżej stracę. Przecież raz się żyje.

Czesława

Tak mieszkają i żyją Robert i Krzysztof. Cegła i klasyczne wykończenie apartamentu robią robotę.
Źródło: Instagram.com/robertbiedron
Reklama
Reklama