"Zawsze marzyłam, aby podróżować. Żałuję, że poświęciłam całe życie flegmatycznemu Jankowi"

"Zawsze marzyłam, aby podróżować. Żałuję, że poświęciłam całe życie flegmatycznemu Jankowi"

"Zawsze marzyłam, aby podróżować. Żałuję, że poświęciłam całe życie flegmatycznemu Jankowi"

Canva.com

"Mam 50 lat i mnóstwo żalu w sobie. Przez ostatnie 20 lat żyłam z Janem, mężczyzną, który okazał się moim kompletnym przeciwieństwem. Ja uwielbiam aktywność, ruch na świeżym powietrzu, a on - mecze w telewizji, wędkarstwo i spokojny, cichy tryb życia. Nie mieliśmy dzieci, a mimo to nigdy nie mogłam spełniać swoich marzeń o odkrywaniu świata. Związek z Janem ograniczał moje wypady w góry, spontaniczne wyjazdy, aż stało się tak, że piękne widoki podziwiam tylko na komputerze. Teraz, gdy zdrowie nie pozwala na wojaże, czuję, że straciłam kawałek siebie, poświęcając się komuś, kto nigdy nie podzielał moich pasji."

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Podróże zamieniłam na Jana

Pamiętam, jak w młodości miałam głowę pełną marzeń. Chciałam zdobyć każdy szczyt, zobaczyć każdy zakątek świata. Plany przerywane były spontanicznymi myślami o wyjazdach, dalekich podróżach, wielkich przygodach. Zawsze byłam pełna energii, gotowa na nowe wyzwania, a każda mapa budziła we mnie dreszczyk emocji. Ale potem pojawił się Jan. Pociągnął mnie jego spokój, stabilność, to, że wydawał się być tak inny niż ja. Może to była właśnie ta różnica, która mnie do niego przyciągnęła. Myślałam, że razem będziemy w stanie połączyć nasze światy.

Niestety, nasze różnice zaczęły nas dzielić. Jan wolał spędzać wieczory przed telewizorem, oglądając mecze i programy o wędkowaniu. Na początku próbowałam się dostosować, wchodząc w jego świat, ale szybko zaczęłam tęsknić za moim własnym. Góry, lasy, dalekie podróże - to wszystko było tylko mglistym wspomnieniem. Mówił, że nie potrzebujemy dzieci, że mamy siebie nawzajem, ale ja czułam, że brakowało mi czegoś więcej. Nie tylko dziecka, ale także realizacji moich marzeń.

Starsza kobieta w szarej koszulce Canva.com

Każdy rok był jak kara

Każdy rok, który mijał, był dla mnie coraz trudniejszy. Z każdym rokiem traciłam nadzieję na to, że jeszcze kiedyś uda mi się wyruszyć w podróż życia. Wmawiałam sobie, że tak musi być, że to jest cena za stabilność i spokój. Ale w głębi duszy czułam, że to nie jest moje życie. Moje ciało zaczęło mnie zawodzić, zdrowie nie pozwalało na długie wyprawy, które kiedyś były dla mnie codziennością. Zaczęłam spędzać coraz więcej czasu przed komputerem, oglądając zdjęcia z miejsc, które kiedyś chciałam odwiedzić. Czuję, że straciłam kawałek siebie, poświęcając się komuś, kto nigdy nie podzielał moich pasji.

Teraz, gdy patrzę wstecz, mam w sobie mnóstwo żalu. Nie tylko do Jana, ale przede wszystkim do siebie. Że nie walczyłam o swoje marzenia, że nie znalazłam sposobu, by połączyć nasze światy. Wiem, że to ja pozwoliłam, by moje marzenia umarły. Jan nie zmuszał mnie do rezygnacji z nich, to ja sama dokonałam tego wyboru.

Czy mogłam postąpić inaczej? Może. Ale teraz, kiedy siedzę w domu, marzę o tym, co mogło być. Marzę o górach, o przygodach, o wolności, której nigdy nie zaznałam. I chociaż żałuję, uczę się akceptować to, co jest. Staram się cieszyć z małych rzeczy, z chwil spędzonych na łonie natury, nawet jeśli są to tylko krótkie spacery po parku...

Anna

Rafał Mroczek poleciał na bajkową podróż poślubną. Blisko natury, piękne widoki i ekskluzywne jedzenie Zobacz galerię!
Źródło: instagram.com/cze_madzia/
Reklama
Reklama