Quantcast

"Córka chce pochować moją żonę w urnie na jakiejś cmentarnej ścianie. Marysia by tego nie chciała!"

"Córka chce pochować moją żonę w urnie na jakiejś cmentarnej ścianie. Marysia by tego nie chciała!"

"Córka chce pochować moją żonę w urnie na jakiejś cmentarnej ścianie. Marysia by tego nie chciała!"

CANVA

"Przepełnia mnie wielki smutek. Po 46 latach wspólnej drogi moja ukochana Marysia zmarła. Córka omówiła ze mną szczegóły pogrzebu. Choć nie, przepraszam, ona zakomunikowała mi, jak pochowa swoją mamę. Mojego zdania nie chce słuchać. Łamie mi się serce, gdy widzę, co ona wymyśliła."

Reklama

*Publikujemy list naszego czytelnika.

Moja żona zmarła

Gdy ma się tyle lat  co ja, zupełnie inaczej patrzy się na temat śmierci. W styczniu razem z żoną obchodziliśmy 80. podwójne urodziny. To jest trochę tak, że człowiek wie, ile przeżył i  teoretycznie jest pogodzony z nieuchronnym. No właśnie, ale tylko teoretycznie.

Mimo osiemdziesiątki na karku, oboje z Marią byliśmy pełnymi życia staruszkami. Całe życie pracowaliśmy jako nauczyciele i na emeryturze cieszyliśmy się sobą i wolnym czasem. Powiem szczerze, nie mieliśmy powodów, by złościć się na los.

Poznaliśmy się 46 lat temu na studiach, szybko zostaliśmy parą i byliśmy nią aż do końca. Często zastanawialiśmy się, co jest tą tajemną mocą, która sprawia, że przez tyle lat nie znudziliśmy się sobą i wspólnym życiem. Oboje śmialiśmy się, że to nasz głód działania. Kochaliśmy swoją pracę i aktywny czas po niej.

Trudno było nas zastać w jednym miejscu. Podróżowaliśmy, interesowaliśmy się  nowinkami. Pewnie byliśmy jednymi z pierwszych seniorów, którzy ogarnęli Internet czy smartfona. Tak, do teraz wszyscy się dziwili, jak ogarnialiśmy social media czy komputer.

Tak zgodnie przeżyliśmy te lata. W ostatni czwartek moja Marysia po prostu poszła spać i już nie wstała. Zmarła we śnie, zostawiając mnie pogrążonego w niewyobrażanym bólu. Nagle okazało się, że naśmierć kochanej osoby człowiek nigdy nie jest gotowy. Przynajmniej ja nie byłem.

Urna otoczony wiankiem bluszczu CANVA

Córka chce pochować żonę w urnie

Piątek był najgorszym dniem w moim życiu. Totalnie się rozsypałem, a wszystkie kwestie pogrzebu spadły na córkę. Marta pojechała do urzędu, kościoła i zakładu pogrzebowego, a ja jedyne co potrafiłem, to płakać, jak nigdy dotąd.

Marta usiadła ze mną po powrocie ustalić wszystko i przekazać mi co załatwiła. Ostatnie pożegnanie mojej żony odbędzie się w środę, Córka podjęła też decyzję o spopieleniu zwłok. Ja nie wiem skąd ten pomysł. Nigdy nie rozmawialiśmy z żoną o szczegółach, ale to chyba nie jest dobry pomysł. Na domiar złego, zamiast tradycyjnego grobu Marta ustaliła, że miejscem pochówku ma być taka ściana na urny, która stoi na cmentarzu.

Córka tłumaczy to moim dobrem. Łatwiej zadbać o miejsce w ścianie, niż o cały grób, a kiedyś w przyszłości, gdy dołączę do Marii, będę miał pewność, że jesteśmy godnie pochowani w zadbanym miejscu.

No nie wydaje mi się, że Marysia chciała być tak pochowana. Córka nie chce słuchać, a ja nie chcę robić awantur. Wystarczy tego bólu. Zawsze bałem się, że żona odejdzie pierwsza i słusznie. NIe myślałem, że będę mierzyć się z takimi decyzjami. Może powinienem odpuścić. Przecież zmarłym to bez różnicy...

Włodzimierz

 

 

 

Ten gest z pogrzebu Emiliana Kamińskiego przejdzie do historii. Zobacz w galerii
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama