Quantcast

"Żona obarcza moją mamę opieką nad naszymi dziećmi. Niech wykorzystuje swoich rodziców"

"Żona obarcza moją mamę opieką nad naszymi dziećmi. Niech wykorzystuje swoich rodziców"

"Żona obarcza moją mamę opieką nad naszymi dziećmi. Niech wykorzystuje swoich rodziców"

canva.com

"Wiem, że nie jestem już nastolatkiem i takie narzekanie na żonę może nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale jednak nie lubię tłumić w sobie emocji. Szperałem w Inetrnecie na różnych forach i wiem, że nie jestem sam z podobnym problemem. Jako ojciec dwojga dzieci nie mogę pozwolić sobie na urlopy i zwolnienia lekarskie, więc w domu jestem dopiero wieczorami. Tak uzgodniliśmy z żoną - ja w pracy, ona w domu".

Reklama

Publikujemy list do redakcji.

"Moja żona i tak stale narzekała"

Skoro tak mieliśmy uzgodnione, to myślałem, że Aneta wywiąże się z naszej umowy i będzie zajmować się dziećmi. Kiedy na świecie pojawił się Ignacy to starałem się po powrocie z pracy odciążać żonę i zajmować się synem. Później Aneta zaszła w drugą ciążę, przyszła inflacja, więc po godzinach w pracy na etacie zacząłem brać zlecenia i nie było już czasu na zajmowanie się Ignasiem, bo teraz wiedziałem, że muszę utrzymać już nie trzyosobową, a czteroosobową rodzinę. Igor nie był wymagającym dzieckiem, z kolei Ignacy dostał się do żłobka i uzgodniłem z Anetą, że możemy go tam posyłać na 3-4 godziny dziennie, jeśli rzeczywiście nie daje sobie rady sama z chłopcami.

Moja żona i tak stale narzekała, jak to jej ciężko, że Ignaś jest taki energiczny, a ona musi w tym czasie karmić Igora. Ja rozumiem, że to nie jest na pewno łatwe zadanie ogarnąć dom i dwójkę maluchów, ale Aneta chyba nie jest jedyną kobietą, która ma takie obowiązki...

załamana kobieta trzyma dziecko przed komputerem zdjęcie ilustracyjne/canva

"Aneta zaczęła brać wszystkich na litość"

Aneta zaczęła brać wszystkich na litość, specjalnie dzwoniła do moich rodziców i opowiadała, jak to jej ciężko oraz jaka jest wykończona. Moja mama jest już na emeryturze, skończyła 67 lat - uważam, że ten czas powinna przeznaczyć na swoje życie, wyjechać gdzieś, zapisać się na jakieś zajęcia dla seniorów. Jednak moja żona zdążyła jej już zorganizować czas i "zatrudniła ją" (bezpłatnie) do pomocy przy naszych dzieciach. Najpierw prosiła ją o pomoc dwa razy w tygodniu, teraz dzwoni do mojej mamy już niemal codziennie.

Zrozumiałbym, gdyby ona chociaż poprosiła o pomoc również swoją matkę, a nie tylko moją. Aneta podkreśliła, że moi rodzice mieszkają bliżej i mają więcej wolnego czasu. Bardzo denerwuje mnie ta sytuacja i rozmawiałem o tym z żoną, ale ona nie widzi problemu. Twierdzi, że dopóki moja mama zgadza się pomagać przy swoich wnukach, to ona zamierza korzystać z tej pomocy.

Wypomniała mi również, że co ja mogę wiedzieć o wychowaniu dzieci, jak całymi dniami jestem poza domem. Ok, to fakt, ale nie leżę w tym czasie z drinkiem pod palmą na plaży, tylko ciężko pracuję, żeby niczego nie brakowało mojej rodzinie. Anety pracą - według naszych wcześniejszych uzgodnień - miała być opieka nad synami. A nie, że ona teraz sobie chodzi na malowanie paznokci i inne bzdury, a moja mama odbiera Ignasia ze żłobka, bawi się z nim, przewija Igorka, sprząta nam mieszkanie.

Jak pisałem wyżej - wiem, że takie żale to do żony, ale jednak byłoby miło poznać opinię innych, czy ja przesadzam. Moim zdaniem nie, chociaż czasami mam wyrzuty sumienia, że może niepotrzebnie doprowadziłem do kłótni z żoną. Nie chcę po prostu, żeby moja mama czuła się zobowiązana do ganiania za wnukami. W jej wieku ma prawo do robienia tego, na co ma ochotę.

Krzysztof

Elegancki Robert Lewandowski z mamą, teściową i siostrą na gali! A gdzie Ania?! Zobacz galerię!
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama