Quantcast

"Teściowa namawia mnie do powrotu do pracy, ale nie zaproponuje, że w tym czasie zajmie się moimi dziećmi"

"Teściowa namawia mnie do powrotu do pracy, ale nie zaproponuje, że w tym czasie zajmie się moimi dziećmi"

"Teściowa namawia mnie do powrotu do pracy, ale nie zaproponuje, że w tym czasie zajmie się moimi dziećmi"

zdjęcie ilustracyjne/canva

Wychowanie dziecka to nie lada wyzwanie, dlatego niektóre kobiety wręcz czekają na moment, w którym wrócą do pracy i będą mogły dalej rozwijać swoją karierę. Nie zawsze jest to jednak tak łatwe, jak może się wydawać. Czasami jednym z problemów jest brak miejsca w żłobku/przedszkolu lub strach rodzica chociażby o to, że dziecko będzie często łapać różne choroby. Pani Marlena napisała do nas list, ponieważ jej teściowa naciska na powrót do pracy, a nigdy nie proponuje pomocy przy dzieciach.

Reklama

"Kobieta niepracująca jest leniem"

Bardzo chciałam podzielić się swoją historią, ponieważ czuję, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji. Trzy lata temu zostałam po raz pierwszy mamą. Kamilek był wyczekiwanym dzieckiem i nigdy nie uważałam, że dziecko zabiera wolność czy możliwość samorozwoju - a tak twierdzą moje znajome ze studiów. Od razu wiedziałam, że chciałabym, aby Kamil miał rodzeństwo, dlatego dość szybko zdecydowaliśmy się z mężem na drugie dziecko. Antosia właśnie skończyła półtora roku i jestem pełna podziwu dla Kamilka, jak wspaniale bawi się ze swoją młodszą siostrzyczką.

Tak naprawdę większość czasu spędzamy sami, ponieważ mój mąż prowadzi własną firmę, która wymaga naprawdę sporego zaangażowania, co oznacza, że Michałowi zdarza się pracować również w weekendy. Ja jednak chciałabym podkreślić, że wychowanie dzieci również traktuję za swego rodzaju pracę. Inaczej jednak uważa moja teściowa, która nie tylko stwierdziła, że z Michałem niepotrzebnie zdecydowaliśmy się tak szybko na drugie dziecko, ale również twierdzi, że kobieta niepracująca jest leniem i nie zdobędzie szacunku mężczyzny.

"Ja natomiast byłabym skora do powrotu do pracy"

Nie zgadzam się z jej opinią, że kobieta, która nie pracuje jest leniwa, ponieważ są różne sytuacje życiowe i nie zawsze podjęcie pracy jest możliwe. Ja natomiast byłabym skora do powrotu do pracy, ale nie chcę, aby moje dzieci chodziły do przedszkola. Może to błędne myślenie, ale mam wrażenie, że nie dostaną tam odpowiedniej troski i zainteresowania, a już na pewno nie będą się czuć tak swobodnie, jak w domu.

Gdybyśmy z mężem mogli pozwolić sobie na wydatek i zatrudnić opiekunkę do dzieci, to wtedy czułabym się spokojniejsza. Moja mama mieszka ponad 200 kilometrów od nas, więc jej pomoc nie wchodzi w grę. Nie rozumiem jednak podejścia mojej teściowej - namawia mnie do powrotu do pracy, nazywa mnie leniwą kobietą, ale sama nie zaproponuje, że ona będzie się zajmować swoimi wnukami, żeby umożliwić mi podjęcie pracy. Cały czas dogaduje mi, że Michał musi ciężko pracować, żeby utrzymać całą rodzinę, ale przecież ja pracuję wychowując nasze dzieci.

Tosia i Kamil to jeszcze maluchy, nie oddam ich do żłobka i przedszkola, jak teściowa chce mieć pracującą na etacie synową, to niech się zaangażuje w wychowanie wnuków.

Dlaczego dzieci płaczą? Sprawdźcie tę galerię i powiedzcie, czy u Was jest podobnie? :)
Źródło: unsplash
Reklama
Reklama