Quantcast

"Nie pomogę córce przy dzieciach, dopóki nie weźmie ślubu. Od lat żyje na kocią łapę!"

"Nie pomogę córce przy dzieciach, dopóki nie weźmie ślubu. Od lat żyje na kocią łapę!"

"Nie pomogę córce przy dzieciach, dopóki nie weźmie ślubu. Od lat żyje na kocią łapę!"

CANVA

"Wstyd, panna z dzieckiem! Córka żyje w konkubinacie. Z Robertem mieszkają razem od dwóch lat. Lada chwila urodzi im się dziecko, a oni nie chcą słyszeć o ślubie. Nie tak ją wychowałam. Już nie wiem, jak z nią rozmawiać. Zdecydowałam się na trudny dla mnie krok. Dałam jej ultimatum: albo bierze ślub, albo nie pomogę jej przy dzieciach."

Reklama

Córka żyje na kocią łapę

Mieszkamy w małym miasteczku pod Poznaniem. Nie jest to wieś, ale daleko nam od tych nowoczesnych wymysłów. Ja wychowałam się w bardzo tradycyjnej rodzinie. Mój tatuś nie miał w sobie litości, jeżeli chodzi o zasady, które nam wpajał.

W moim domu wszyscy wiedzieli, gdzie jest ich miejsce. Byliśmy nauczeni szacunku do innych i do siebie. Szczególnie my, dziewczyny wiedziałyśmy, że w związkach panują pewne zasady. Nie wyobrażam sobie związać się z facetem, który mnie nie szanuje.

Co to za wymysły, żeby w ogóle mieszkać bez ślubu. Kiedyś tak nie było. Jakby mój ojciec usłyszał, że chcę zamieszkać z narzeczonym nawet dzień przed ślubem, rozgoniłby nas w mig!

Mój mąż od zawsze respektował wartości, w których się wychowałam. Sam był z ciut bardziej postępowej rodziny, ale zgadzaliśmy się co do zasad. Tak właśnie wychowaliśmy nasze córki. No przynajmniej tak sądziliśmy.

Niestety Magda olała wszystko, czego ją uczyliśmy. Znalazła sobie faceta i żyją w konkubinacie.

Smutna panna młoda CANVA

Postawiłam córce warunek

Ja od razu czułam, że moja młodsza córka nie będzie aniołkiem. Już w gimnazjum lubiła wyrywać się spod klosza. Mieliśmy z nią sporo problemów. Choć nie była taka zła i chodziła do kościoła co niedzielę, na studiach totalnie się zmieniła.

Z roku na rok było coraz gorzej. Wprost mówiła, że ona nie będzie tak zacofana i my możemy sobie żyć po swojemu, ale ona jest z innego świata. Ja wiem, że różnica pokoleń robi swoje, ale bez przesady.

Z Robertem poznali się dobrych kilka lat temu. Najpierw długo nie chciała nam go przedstawić. Z jednej strony się nie dziwię, na początku ich związku on naprawdę był niedojrzały. Powiedziałabym, że taki wyluzowany cwaniak. W końcu poznaliśmy miłość córki i jakoś go zaakceptowaliśmy. Na pewno nigdy nie było między nami super relacji, ale jest poprawnie.

Długo czekałam na ich zaręczyny, ale się nie doczekałam. Córka totalnie nie chciała słuchać, że najpierw powinna usłyszeć deklaracje dopiero potem mieszkać z facetem. Już nie wspominałam, że najpierw powinien być ślub, bo doskonale wiem, jakby zareagowała.

Dwa lata temu zamieszkali razem i nadal nic. Ostatnio Madzia pochwaliła się, że jest w ciąży. Tym razem to już dla mnie za dużo. Taki wstyd. Panna z dzieckiem. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Córka wie, że dopóki nie weźmie ślubu, nie pomogę jej przy małym. Może w końcu się opamiętają. Dziecko powinno wychowywać się w pełnej rodzinie! Nie tak ją wychowałam...

Matka Magdy

 

 

 

 

Reklama
Reklama