Quantcast

"Jeżdżę na wózku inwalidzkim i biorę ślub. Wybierając buty, spotkałam się z chamstwem w salonie sukien ślubnych"

"Jeżdżę na wózku inwalidzkim i biorę ślub. Wybierając buty, spotkałam się z chamstwem w salonie sukien ślubnych"

"Jeżdżę na wózku inwalidzkim i biorę ślub. Wybierając buty, spotkałam się z chamstwem w salonie sukien ślubnych"

zdjęcie ilustrujące/canva

Każda przyszła panna młoda w czasie swojego ślubu chce wyglądać pięknie, co powinno być zrozumiałe i oczywiste. Okazuje się jednak, że nie dla każdego takie jest. Antonina z Warszawy spotkała się jakiś czas temu z nieuprzejmym zachowaniem ekspedientki w salonie sukien ślubnych.

Reklama

Chamstwo w salonie sukien ślubnych

Antonina od urodzenia porusza się na wózku inwalidzkim i jest to dla niej codzienność, której w żaden sposób nigdy do niczego nie wykorzystała. Chce być traktowana fair tak samo jak inni ludzie. Jednak to, co spotkało ją jakiś czas temu w salonie sukien ślubnych, doprowadziło ją do łez i pokazało, że niepełnosprawność dla niektórych jest powodem do kpin.

Z reguły nie przejmuję się za bardzo tym, co ludzie o mnie mówią, bo w gruncie rzeczy niewiele jest tych złych komentarzy. Naprawdę może kilka razy spotkałam się z hejtem, ale to, jak zostałam potraktowana w salonie sukien ślubnych, gdy wybierałam wymarzoną suknię i dodatki, to przeszło jakiekolwiek granice!

panna młoda w kremowej sukni siedzi na wózku inwalidzkim i dotyka dłońmi kół zdjęcie ilustrujące/canva

"Po co jej buty jak nie chodzi?!"

O ile Antoninie udało się szybko wybrać sukienkę, bo wiedziała, która podoba jej się najbardziej, to z welonem i butami nie było tak łatwo. Po godzinie jednak znalazła wszystko, ale okazało się, że nie ma jej rozmiaru obuwia.

Zapytałam grzecznie o to, czy jest szansa na zamówienie tych butów. Wiedziałam, że są sprowadzane z Włoch i może to być problematyczne, ale postanowiłam zaryzykować. Ekspedientka powiedziała, że zapyta zaraz kierowniczkę i zniknęła na zapleczu, ale nie domknęła drzwi.

Usłyszałam, jak dzwoniła do kierowniczki i śmiejąc się na zmianę z bluźnieniem powiedziała: "Słuchaj, jest tu baba na wózku i zażyczyła sobie butów w małym rozmiarze. Powiedzieć jej, że nie ma opcji na zamówienie? Po co jej w ogóle buty jak nie chodzi?".

Zdębiałam, gdy to usłyszałam. Chciałam natychmiast opuścić to przeklęte miejsce, ale bardzo zależało mi na tej sukni, dlatego, gdy ta wiedźma, bo inaczej jej nie nazwę, wyszła z zaplecza, powiedziałam, że kupuję tylko suknię, a gdy już zapłaciłam, powiedziałam, że wszystko słyszałam i na pewno tak tego nie zostawię i zadzwonię do jej szefowej! Nie chcę nawet wspominać tego, jak było mi wtedy źle...

W głowie się nie mieści, że ludzie są w stanie powiedzieć coś tak okropnego...

Christina Aguilera 17 lat temu wyszła za mąż. Jaką miała suknię ślubną? Zobacz galerię!
Źródło: John Salangsang/Shutterstock/Rex Features/East News
Reklama
Reklama