Quantcast

"Mąż w roboczym stroju pojechał kupić mi torebkę. Klienci w sklepie ośmieszyli go, ale on zareagował!"

"Mąż w roboczym stroju pojechał kupić mi torebkę. Klienci w sklepie ośmieszyli go, ale on zareagował!"

"Mąż w roboczym stroju pojechał kupić mi torebkę. Klienci w sklepie ośmieszyli go, ale on zareagował!"

zdjęcie ilustrujace/Canva

Wydawało nam się, że dziś nie ocenia się już ludzi po wyglądzie. Niestety czytając Wasze wiadomości, które do nas spływają, jesteśmy w szoku, jak wiele jeszcze przed nami, aby nauczyć się szacunku do każdego człowieka. Napisała do nas Dominika, której mąż spotkał się z krzywdzącym zachowaniem klientów w sklepie.

Reklama

"Miałam urodziny, a Jarek chciał zrobić mi niespodziankę" - napisała 34-latka

Dominika z mężem mieszka w domku jednorodzinnym. Para doczekała się dwójki dzieci i nie narzeka na problemy finansowe. Kobieta pracuje w banku, a Jarek ma własną firmę, która zajmuje się wykończeniami. Zdarzają się miesiące, że mężczyzna zarabia kilka razy więcej od swojej żony, ale 34-latka nie ma z tym absolutnie żadnego problemu.

Ja szanuję jego pracę, a on moją. Wiem, jak ciężko mu czasem jest. Zdarzają się dni, że pracuje w mieszkaniach lub domach po kilkanaście godzin i nie ma nawet siły przebrać się z roboczych ubrań i wraca w nich do domu. Tak było też kilka tygodni temu, gdy obchodziłam swoje urodziny. Jarek chciał zrobić mi niespodziankę i od razu z budowy pojechał do sklepu po torebkę, która bardzo mi się podobała

zbliżenie na spodnie robotnika zdjęcie ilustrujace/Canva

"Po co pan ogląda, jak pana i tak nie stać. Szkoda czasu" - usłyszał mąż Dominiki

Mąż Dominiki w roboczym ubraniu pojechał do sklepu po wymarzoną torebkę żony. Wpadł do środka i szybko skierował się w stronę zielonego cacka — jak określiła torebkę kilka dni wcześniej Dominika. Porównał do zdjęcia wysłanego kiedyś przez Dominikę i chwycił za torebkę. Już miał zbliżać się z nią do kasy, gdy nagle wyrosła przed nim para w średnim wieku.

Wyobraźcie sobie, że oni wprost do mojego męża powiedzieli, żeby oddał im tę torebkę, bo ona kosztuje 780 złotych i chyba nie dostrzegł zera na końcu. Powiedzieli: "Po co pan ogląda, jak pana i tak nie stać. Szkoda czasu". No, gdy to usłyszałam, to się popłakałam, ale mój mąż to oaza spokoju. Zatrzymał się przed nimi i powiedział: "Aaaaa, rozumiem już z kim mam do czynienia. Ja tę torebkę wezmę, ale zapytam Państwa o coś. Ile musicie pracować, żeby mieć na taki gadżet? Bo to jest moja dniówka. Żegnam". Może nie do końca był dla nich miły, ale to oni potraktowali go z góry!

Ale im powiedział!

17 osób, które idealnie dopasowały się do otoczenia. Kameleon przy nich wysiada!
Źródło: Chelseus/reddit
Reklama
Reklama