Quantcast

"Sąsiad zgłosił do wspólnoty, że kwiaty w moim ogrodzie... śmierdzą. Co za absurd!"

"Sąsiad zgłosił do wspólnoty, że kwiaty w moim ogrodzie... śmierdzą. Co za absurd!"

"Sąsiad zgłosił do wspólnoty, że kwiaty w moim ogrodzie... śmierdzą. Co za absurd!"

Zdjęcie ilustracyjne/Canva

"Wolnoć Tomku w swoim domku" - brzmi popularne przysłowie i wiele w nim prawdy, ale Marta jeszcze tego nie miała okazji doświadczyć. Wprowadziła się z córką do nowego bloku na strzeżonym osiedlu. Myślała, że złapała Pana Boga za nogi. Niestety okazało się, że życie w takim miejscu, choć może wydawać się bajką, daleko mu do niej.

Reklama

Wymarzone mieszkanie?

40-latka niedawno razem z 10-letnią córką wprowadziła się do nowego mieszkania, na które przez ostatnie lata odkładała każdy grosz. Chciała mieć swój azyl. Swoje miejsce na Ziemi, w którym będzie czuła się bezpiecznie i komfortowo. Wszystko skończyło się w momencie, gdy obok niej zamieszkało młode małżeństwo.

Cieszyłam się, że udało mi się kupić dwupokojowe mieszkanie na parterze. Dzięki temu mogłam mieć duży ogród, w którym miałam zamiar spędzać długie wieczory. Zanim jednak się wprowadziłyśmy, zadbałam o trawę i kwiaty. Kocham rośliny, dlatego dla mnie było oczywiste, że w ogrodzie także będzie ich dużo. Jakie było moje zaskoczenie, gdy w czasie sadzenia kwiatów, usłyszałam głos sąsiada zza siatki.

Dziwni sąsiedzi

Marta usłyszała wówczas: "Kolejna Maja w ogrodzie. Myśli, że taką klitkę jakoś wygospodaruje. Mogła sobie dom kupić, a nie tutaj zasmradza". 40-latka była w szoku.

Ja oczywiście słyszałam wszystko, co on niby mówił tylko do siebie, ale myślałam, że sobie pogada i na tym się skończy. On jednak na tym nie przestał. Ten wredny człowiek (mówiąc najdelikatniej) doniósł na mnie do wspólnoty. Powiedział, że zakłócam spokojne życie w bloku, bo moje kwiaty śmierdzą. Rozumiecie to?!

14 szalonych wpadek z farbą do włosów. Tak się kończy robienie tego w domu!
Źródło: twitter.com/KennzieMack
Reklama
Reklama