Quantcast

Krystyna Janda o szczepionkach: Przepraszam wszystkich, że tak się stało. Grożono mi śmiercią i podpaleniem teatru

Krystyna Janda o szczepionkach: Przepraszam wszystkich, że tak się stało. Grożono mi śmiercią i podpaleniem teatru

Krystyna Janda o szczepionkach: Przepraszam wszystkich, że tak się stało. Grożono mi śmiercią i podpaleniem teatru

Facebook.com/Krystyna-Janda-51712213900/

Krystyna Janda była gościem Piotra Kraśki w programie w TVN 24. Opowiedziała o tym, jak szczepienie przeciwko Covid-19 wyglądało z jej strony i przeprosiła wszystkich lekarzy i medyków, którzy czują, że zabrała im miejsce.

Reklama

Krystyna Janda o szczepionkach przeciwko Covid-19: Przepraszam lekarzy i medyków

Od kilku dni polskie media żyją aferą związaną ze szczepionką przeciwko Covid-19 - chodzi o aktorów, którzy przyjęli dawkę szczepionki poza kolejnością (na razie szczepieni są pacjenci z grupy "zero" czyli pracownicy sektora ochrony zdrowia). Zaszczepili się m.in. Krystyna Janda, Leszek Miller, Andrzej Seweryn, Maria Sewryn, Magda Umer, Michał Bajor i Wiktor Zborowski. W mediach tłumaczyli się, że otrzymali zaproszenie od Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, aby przyjąć dawkę szczepionki. Afera wywołała oburzenie m.in. medyków, którzy muszą czekać na swoją kolej, ale i zwykłych ludzi, którzy aktorów oskarżyli o "wciskanie się bez kolejki" do szczepienia, czy wykorzystywanie tzw. znajomości. Na aktorów wylała się olbrzymia fala nienawiści, którą podsycił jeszcze minister zdrowia Adam Niedzielski podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Winę za niedopatrzenie obarczył głównie aktorów (a przecież ktoś musiał ich zaszczepić i wydać na to zgodę) i ich zachowanie nazwał "naruszeniem postaw etycznych".

Teraz do sprawy odniosła się Krystyna Janda. Aktorka była gościem programu Piotra Kraśki "Fakty po faktach" w TVN24.pl. Aktorka opowiedziała, jak szczepienie wyglądało od jej strony. Janda mówiła, że skontaktował się z nią Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Zbigniew Gaciong.

Myślę, że wszystko wynika z bałaganu organizacyjnego. Najpierw rozmawiano z nami na temat promocji szczepień i wielu aktorów seniorów się na to zgodziło. W połowie lutego mieliśmy być zaszczepieni. Rozmawiał z nami ktoś z Uniwersytetu. Ja podawałam Gaciongowi listę kolegów do szczepienia. Moich kolegów miało być 8 osób. Mieliśmy być zaszczepieni po lekarzach. Przyszliśmy 29 grudnia na próbę do teatru i ktoś z przychodni do nas zadzwonił i zaproponował szczepienie. Mówiono nam, że jest kłopot, jest otworzona szczepionka, jest pusto. Zapytano, czy możemy przyjechać i się zaszczepić . Zdecydowaliśmy, że jedziemy. Wypełniliśmy formularze i powiedziano nam, żebyśmy koniecznie wypełnili RODO, bo to musi iść do ministerstwa. Mówiono nam, że szczepionka została odmrożona. Tak mnie to przedstawiono - mówiła.

Janda została zapewniona, że nie zabiera nikomu szczepionki.

Pytaliśmy, czy nikomu nie zabieramy szczepionki, powiedziano nam, że absolutnie nie, że jest zawirowanie przez okres świąteczny, wielu ludzi wyjechało. W szpitalu nie było nikogo, były puste korytarze. Siedziały pielęgniarki, lekarze, nie było nikogo, zaszczepiliśmy się w ciągu 15 minut i po nas nie było widać ludzi, którzy wchodzą - powiedziała.

Janda przede wszystkim przeprosiła wszystkich przedstawicieli medycznych, którzy czują, że zostali pominięci w kolejce na szczepienie.

Jeśli ktoś z lekarzy czy medyków myśli, że zabraliśmy mu jego szczepionkę, za to bardzo przepraszam. Zrobiliśmy to bez świadomości, mając też pełną wiedzę, że ta kampania reklamowa jest bardzo potrzebna w Polsce - powiedziała.

Janda wyznała, że nie wiedziała, jak miała wyglądać kampania marketingowa dotycząca szczepienia. Piotr Kraśko zapytał, czy teraz po całej aferze nie żałuje, że nie poczekała ze szczepieniami. Janda odpowiedziała, że w szpitalu zapewniano ją, że szczepionka zostanie rozmrożona, jeśli z niej nie skorzysta.

Mówiono nam, że ta szczepionka zostanie zmarnowana. To było 29 grudnia. Myśmy przerwali próbę, wypełnili formularze i pojechali. To było zaskoczenie też dla nas. Ja wszystkich przepraszam, że tak się stało. Nasza grupa aktorów jest w stałym kontakcie ze szpitalem na Banacha. Może dlatego kontakt z nami był taki łatwy.

Krystyna Janda przyznała, że skala nienawiści, która się na nią wylała po wybuchu afery była ogromna - dostawała groźby od osób w sieci i to poważne - życzono jej śmierci.

Fala nienawiści przekroczyła wszelkie granice. Ilość ludzi, którzy pisali, że życzy mi śmierci, że podpali mi teatr...

Piotr Kraśko powiedział, że w sieci pojawiły się głosy, że ktoś mógł "wmanewrować grupę aktorów, a oni się dali". Co na to Janda?

Myślę, że presja czasu, presja świąt, czy zbliżającego się Sylwestra nas przerosła. Ja dałam profesorowi Gaciongowi listę artystów, którzy zgodzili się być ambasadorami. Mieliśmy być szczepieni później i nagle zadzwoniono do nas z WUM-u [Warszawski Uniwersytet Medycznego], że jest możliwość wcześniejszego szczepienia - wyjaśniła.

Janda przyznała, że nie czuje się pokrzywdzona przez WUM, ale przez atak mediów na siebie.

Nie, ja się nie czuję pokrzywdzona [przez WUM]. Czuję się pokrzywdzona napaścią mediów. Po raz pierwszy boję się w tym kraju, że stanie mi się coś złego i to zostało nakręcone przez media prawicowe - dodała.

Jak myślicie, czy aktorka rzeczywiście mogła paść ofiarą spisku i została przez kogoś oszukana? Co sądzicie o tej aferze? Cały wywiad zobaczycie na stronie Tvn24.pl.

Zobaczcie w galerii memy na temat pierwszej zaszczepionej w Polsce osoby.

Reklama
Reklama