Quantcast

Bulimia – długo ukrywany problem

Bulimia – długo ukrywany problem

Bulimia – długo ukrywany problem

zdjęcie ilustracyjne/Adobe Stock

Dr Maciej Pilecki z Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego przyznaje w pracy opublikowanej na łamach Przewodnika Lekarskiego, że miał w swojej praktyce pacjentkę, która ukrywała chorobę przed bliskimi przez 10 lat.

Reklama

Na co trzeba zwracać uwagę?

Podejrzane mogą być:

  • Znikanie w domu dużych ilości jedzenia;
  • Zamykanie się osoby chorej w pokoju, by zjeść kupione produkty;
  • Osoba chora po posiłku wychodzi do toalety;
  • Pojawiają się kłopoty z zębami i śluzówką jamy ustnej;
  • Ograniczanie lub rezygnacja z kontaktów towarzyskich.

Warto wiedzieć:

Ocenia się, że bulimia dotyczy od 1 do 5 proc. kobiet. Mężczyźni cierpią z powodu tego zaburzenia rzadziej. Choroba rozwija się w wieku dojrzewania i u młodych kobiet.


Długotrwałe leczenie, ważne wsparcie bliskich

Skutki anoreksji dość szybko widać, natomiast w bulimii masa ciała pacjenta, choć waha się w zależności od okresu przejadania się czy „oczyszczania” głodówki, zazwyczaj utrzymuje się na prawidłowym lub zbliżonym do prawidłowego poziomie, mimo że sam pacjent stale zakłada jej znaczne zmniejszenie.

Trzeba być przygotowanym na to, że osoba z problemami bulimicznymi, zapytana o nie, zareaguje co najmniej niechętnie, a być może agresją.

Pacjent z bulimią może się przyznać, że „ma problem z przejadaniem się”, ale rzadziej przyznaje, że problemem są też tzw. czynności kompulsywne, czyli pozbywanie się rzeczywistego lub rzekomego nadmiaru kalorii poprzez wymioty, głodzenie się czy używanie środków przeczyszczających. Czasem trzeba lat, by pacjent uznał, przede wszystkim przed samym sobą, że potrzebuje specjalistycznej pomocy.

W sytuacji uzasadnionych podejrzeń, że jedna z bliskich osób ma zaburzenia odżywiania, a odmawia konsultacji u lekarza, warto pójść do psychiatry specjalizującego się w ich leczeniu, aby dowiedzieć się, w jaki sposób można pomóc osobie chorej.

Leczenie jest długotrwałe i trudne. Ważne jest wsparcie i czujność bliskich. Często na terapię trafia cała rodzina. Bulimia musi być leczona kompleksowo, a w gronie specjalistów niezbędny jest psychiatra.

Jednak problem jest być może poważniejszy. W badaniach Macieja Pileckiego przeprowadzonych pod koniec lat 90. w Krakowie, do wymiotowania po posiłkach przyznało się 14,3 proc. dziewcząt, oraz 7,7 proc. chłopców w wieku lat 15. Zachowania takie rozważało natomiast 25,5 proc. badanych dziewcząt i 10,4 proc. chłopców.

Justyna Wojteczek

zdrowie.pap.pl

Reklama
Reklama