Quantcast

Paulina Młynarska do antycovidowców: Jaką trzeba mieć w sobie p**przoną butę, by rzucać spiskowe brednie

Paulina Młynarska do antycovidowców: Jaką trzeba mieć w sobie p**przoną butę, by rzucać spiskowe brednie

Paulina Młynarska do antycovidowców: Jaką trzeba mieć w sobie p**przoną butę, by rzucać spiskowe brednie

Instagram.com/mlynarskapaulina/

Paulina Młynarska we wpisie na Instagramie zwróciła się do antycovidowców i zarzuciła im butę. Poradziła im też, by poszli na wolontariat do szpitala dla chorych na Covid-19, w którym leczy jej były partner. Przekonuje was?

Reklama

Paulina Młynarska zwraca się do antycovidowców

Od marca cały świat w tym również Polska walczy z pandemią koronawirusa. Początkowo większość ludzi żyła doniesieniami na temat nowych zachorowań, ale stopniowo coraz większa i głośniejsza stała się grupa koronasceptyków czy antycovidowców, którzy twierdzą, że nie ma żadnej pandemii i została ona wymyślona przez rząd, żeby nas zniewolić i siłą zaszczepić. Wśród nich są też celebryci, którzy na pisaniu o "wymyślonej pandemii" budują swoją upadłą karierę i na tym zarabiają: np. Edyta Górniak, Viola Kołakowska czy Ivan Komarenko, który nagrał piosenkę antycovidową.

Właśnie do antycovidowców zwróciła się w najnowszym wpisie na Instagramie Paulina Młynarska. Dziennikarka wspomina o swoim byłym partnerze i ojcu jej córki, który jest lekarzem i pracuje z chorymi na Covid-19.

Mowa moja będzie krótka: wszystkim osobom, które zaprzeczają istnieniu pandemii, które sobie luźną rączką wypisują o tym jak to tylko nas straszą nie wiadomo po co, przekazuję info od prof. Pawła Naumana, taty mojej córki, kiedyś, w erze precambru bądź kredy - mojego faceta. Paweł kieruje oddziałem covidowym w Siedlcach.

Jest neurochirurgiem, a jego oddział zajmował się do niedawna tą właśnie specjalnością. Jednak teraz, Paweł zamiast operować swoich pacjentów, chwilowo zabawia się w ten sposób, że nie wychodzi ze szpitala dzień i noc ratując chorych na chorobę, która "nie istnieje”. Wiecie, reanimuje statystów. I tak się za...biście wkręcił, że nawet się cieszy, kiedy mu czasem ktoś nie zejdzie na dyżurze! Ale to zdarza się nad wyraz rzadko.

Były partner Młynarskiej apeluje do koronasceptyków, by zgłosili się do pomocy do szpitala, w którym pracuje.

Paweł niedawno zwrócił się za pośrednictwem mediów społecznościowych o to, by zgłaszali się do niego ludzie chętni do pomocy wolontaryjnej, bo jest bardzo ciężko. Zaczyna brakować rąk do pracy. Każdego dnia, odkąd to się zaczęło, myślę o Pawle, który zasuwa spocony w tym kosmicznym kombinezonie, w tych goglach, od łóżka do łóżka, prawie nie odpoczywając. Każdego dnia widzę lęk w oczach córki, kiedy opowiada, że rozmawiała z tatą. Nieustannie mam przed oczami te wszystkie osoby, które czekają godzinami w karetkach na miejsce w szpitalu i ich bliskich. Te lekarki, lekarzy, pielęgniarki i cały personel ryzykujący życiem, by ratować chorych.

Na koniec Mlynarska zwraca się bezpośrednio do antycovidowców zarzucając im butę.

Jaką trzeba mieć w sobie pieprzoną butę, by z pozycji kanapy rzucać tym ludziom w twarz spiskowe brednie z Youtouba. Dziękuję za uwagę - napisała.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Mowa moja będzie krótka: wszystkim osobom, które zaprzeczają istnieniu pandemii, które sobie luźną rączką wypisują o tym jak to tylko nas straszą nie wiadomo po co, przekazuję info od prof. Pawła Naumana, taty mojej córki, kiedyś, w erze precambru bądź kredy - mojego faceta. Paweł kieruje oddziałem covidowym w Siedlcach. Jest neurochirurgiem, a jego oddział zajmował się do niedawna tą właśnie specjalnością. Jednak teraz, Paweł zamiast operować swoich pacjentów, chwilowo zabawia się w ten sposób, że nie wychodzi ze szpitala dzień i noc ratując chorych na chorobę, która „nie istnieje”. Wiecie, reanimuje statystów. I tak się za...biście wkręcił, że nawet się cieszy, kiedy mu czasem ktoś nie zejdzie na dyżurze! Ale to zdarza się nad wyraz rzadko. Paweł niedawno zwrócił się za pośrednictwem mediów społecznościowych o to, by zgłaszali się do niego ludzie chętni do pomocy wolontaryjnej, bo jest bardzo ciężko. Zaczyna brakować rąk do pracy. Każdego dnia, odkąd to się zaczęło myślę o Pawle, który zasuwa spocony w tym kosmicznym kombinezonie, w tych goglach, od łóżka do łóżka, prawie nie odpoczywając. Każdego dnia widzę lęk w oczach córki, kiedy opowiada, że rozmawiała z tatą. Nieustannie mam przed oczami te wszystkie osoby, które czekają godzinami w karetkach na miejsce w szpitalu i ich bliskich. Te lekarki, lekarzy, pielęgniarki i cały personel ryzykujący życiem, by ratować chorych. Jaką trzeba mieć w sobie pieprzoną butę, by z pozycji kanapy rzucać tym ludziom w twarz spiskowe brednie z Youtouba. Dziękuję za uwagę.?

Post udostępniony przez Paulina Młynarska (@mlynarskapaulina)


Pod postem sporo internautów przyznali jej rację.

Tez mam tatę "statystę", który leży w szpitalu na chorobę której to „nie ma”. Wierzymy i wiemy, że wygra

Rozmawiałam w piątek z osobą pracującą na SORze w jednym ze szpitali w Warszawie i po rozmowie najzwyczajniej w świecie rozpłakałam się z bezsilności.

Dopóki kogoś z rodziny lub z najbliższego otoczenia choroba nie spotka nikt nie chce wierzyć a potem nawrócenie.... Ohhh by nie było za późno....

Młynarska odpowiada

To jednak nie wystarczyło. Młynarska zabrała głos jeszcze raz. Odezwało się do niej mnóstwo osób zdziwionych tym, że "wierzy w pandemię".

Wierzę w naukę, w medycynę, w to co mówią do mnie ludzie z doktoratami i habilitacjami w swoich dziedzinach. (...) Wierzę, że ludzie wyznający teorie spiskowe po prostu radzą sobie w ten sposób z lękiem. Niektórym z nas, łatwiej się żyje gdy mają poczucie, że „ktoś to wszystko kontroluje”. Nawet wróg. Czy to znaczy, że jestem naiwna i nie zdaję sobie sprawy z zakulisowych gier i cynizmu polityków? Nie. Ale wierzę, że te zjawiska równoważą: rozum, racjonalność, empatia. Wierzę, że są ludzie, którzy idą do polityki ze zdrowych, dobrych pobudek - odpisała.

Myślicie, że jej słowa do kogoś trafią?

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Miałam już tylko pisać książkę, a nie tutaj zabierać głos. Ale to jest jednak tak niesamowite, że należy się odnieść. Po wczorajszym poście na temat buty koronasceptyków, mających szeroką reprezentację wśród polskich gwiazd i celebrytek zalała mnie lawina komentarzy od osób szczerze zdziwionych, że ja, nauczycielka jogi, wierzę w pandemię. Niestety - duża część jogowej bańki, podłączyła się do strumienia wiadomości, płynących wprost z rozmaitych farm trolli i żyje w świecie teorii spiskowych zmieszanych z zabobonem rodem z kart powieści pozytywistycznych. Na wirusa w sali ćwiczeń - biała szałwia itp. Na szczęście nie wszyscy! Tak że, skoro przy tym jesteśmy, jeszcze bardziej państwa zaskoczę. Proszę dklajowujcie i miejmy to za sobą: wierzę w naukę, w medycynę, w to co mówią do mnie ludzie z doktoratami i habilitacjami w swoich dziedzinach. Eureka! Wierzę w to że ziemia jest okrągła! Wierzę w postęp i w to, że dzięki nauce możemy pokonać wiele nękających Ziemię problemów. Wierzę, że ludzie wyznający teorie spiskowe po prostu radzą sobie w ten sposób z lękiem. Niektórym z nas, łatwiej się żyje gdy mają poczucie, że „ktoś to wszystko kontroluje”. Nawet wróg. Czy to znaczy, że jestem naiwna i nie zdaję sobie sprawy z zakulisowych gier i cynizmu polityków? Nie. Ale wierzę, że te zjawiska równoważą: rozum, racjonalność, empatia. Wierzę, że są ludzie, którzy idą do polityki ze zdrowych, dobrych pobudek. Wierzę, że edukacja jest najważniejsza. I wierzę w moc mojej praktyki duchowej. Miłego dnia! ?

Post udostępniony przez Paulina Młynarska (@mlynarskapaulina)

Paulina Młynarska zwróciła się do antycovidowców...
Reklama
Reklama