Quantcast

Protesty miały być rozpędzone siłą? Rozwiązaniu sprzeciwił się szef policji - ma stracić pracę

Protesty miały być rozpędzone siłą? Rozwiązaniu sprzeciwił się szef policji - ma stracić pracę

Protesty miały być rozpędzone siłą? Rozwiązaniu sprzeciwił się szef policji - ma stracić pracę

AKPA

"Gazeta Wyborcza" właśnie poinformowała, że Prawo i Sprawiedliwość rozważało siłowe rozwiązanie w kwestii protestów, które od 22 października wciąż przetaczają się przez Polskę. Według dziennikarzy sytuację załagodził dopiero szef policji i minister spraw wewnętrznych i administracji. Teraz ma ponieść surowe konsekwencje.

Reklama

Policja wypisuje mandaty

W związku z wyrokiem TK ws. aborcji Polską wstrząsnęły ogromne protesty. Strajkujących można spokojnie liczyć w setkach tysięcy. Teraz na ulicach osób jest mniej, jednak jest to związane raczej z pogarszającą się sytuacja epidemiologiczną niż z ostudzeniem emocji Polaków.

Na początku policja zabezpieczała protesty i dopóki demonstranci nie zachowywali się agresywnie, mandaty i zatrzymania były raczej wyjątkami. Teraz kiedy osób na ulicach jest mniej. Funkcjonariusze wypisują zdecydowanie więcej mandatów, a część spraw kierują nawet do sądów. Zwykle tłumaczą się względami epidemiologicznymi.

Jarosław Kaczyński chciał rozgonić strajkujących?

Okazuje się, że mandaty to nie najgorsze, co mogło spotkać protestujących. Nie każdy pamięta, że od kilku miesięcy Jarosław Kaczyński jest wicepremierem do spraw bezpieczeństwa. Jak donosi "Gazeta Wyborcza", prezes PiS chciał skorzystać ze swoich uprawnień. Podobno zgodnie z jego zaleceniem policja miała uznać protesty za nielegalne i rozpędzić je siłą. Z dziennikarzami rozmawiał jeden z polityków związanych z partią rządzącą:

Kaczyński przeżywa szok kulturowy, siedzi w Alejach i słucha podszeptów Brudzińskiego czy Terleckiego. No jest w PiS stado wariatów, którzy chcieliby armatek wodnych na protestujących

Swój sprzeciw mieli wyrazić Jarosław Szymczyk, komendant główny policji i Mariuszu Kamiński, czyli szef MSWiA. Do rozgonienia demonstrantów miało dojść w niedzielę 25 października, ale Jarosław Szymczyk przekazał komendantom wojewódzki, że mają działać ostrożnie i zrobić wszystko, by nie doprowadzić do zamieszek. Teraz szef policji ma odpowiedzieć za postawę wobec Strajku Kobiet. Jak donosi "Gazeta Wyborcza", Szymczyk ma podać się do dymisji po 11 listopada.

Jarosław Kaczyński byłby zdolny do siłowych rozwiązań wobec strajkujących?

Strajk Kobiet - najbardziej kreatywne hasła z transparentów
Reklama
Reklama