Quantcast

Prezes TVP Jacek Kurski dostał rządową ochronę SOP. Dlaczego? Nikt nie doczekał się odpowiedzi

Prezes TVP Jacek Kurski dostał rządową ochronę SOP. Dlaczego? Nikt nie doczekał się odpowiedzi

Prezes TVP Jacek Kurski dostał rządową ochronę SOP. Dlaczego? Nikt nie doczekał się odpowiedzi

AKPA

Jak sama nazwa wskazuje, Służba Ochrony Państwa powinna ochraniać najważniejsze osoby w kraju, czyli te, których bezpieczeństwo jest kluczowe dla kraju. Od niedawna do tego grona najwyraźniej zalicza się Jacek Kurski, czyli prezes telewizji publicznej. Wczoraj dostaliśmy informację, że od tej pory on też będzie korzystał z rządowej ochrony.

Reklama

Jacek Kurski z ochroną SOP

Po znamiennym wyroku TK z 22 września pojawiła się dość kontrowersyjna decyzja, że od tej pory Krystyna Pawłowicz będzie chroniona przez Służbę Ochrony Państwa. Sędzia TK, która brała udział w wydaniu wyroku czuła, że jest w niebezpieczeństwie — bardzo możliwe, że obawiała się ataku ze strony protestujących z kartonami w rękach kobiet.

Stacja TVN24 ustaliła w czwartek, że to nie jedyna osoba spoza "standardowego" kręgu najważniejszych osób w państwie, która dostała taką ochronę. Kolejną jest Jacek Kurski, czyli prezes TVP. Przyznał mu ją Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji.

MSWiA nie ujawnia, po co prezesowi TVP państwowa ochrona

Zwykle taka ochrona przysługuje prezydentowi, marszałkom, premierowi i wicepremierom oraz niektórym ministrom. Jednak w ustawie o SOP znajduje się przepis zezwalający na przyznanie ochrony innym osobom "ze względu na dobro państwa". Właśnie na takiej podstawie funkcjonariusze SOP mają towarzyszyć Jackowi Kurskiemu.

Decyzja jest dość mocno kontrowersyjna. Przyznanie państwowej ochrony Krystynie Pawłowicz można uzasadnić, tym bardziej że funkcjonariuszom już zdarzało się już ochraniać sędziów. Jednak przyznanie takiej ochrony szefowi państwowej spółki to sytuacja bez precedensu.

W związku z tym do MSWiA wpłynęło wiele pytań o powody takiej decyzji. Niestety pozostały bez konkretnej odpowiedzi. Dziennikarze usłyszeli jedynie, że takie informacje "stanowią informację niejawną". Wygląda na to, że jesteśmy skazani na domysły.

Reklama
Reklama