Quantcast

Ratownik medyczny o szpitalach: "Czeka nas katastrofa....Pacjenci nie mogą czuć się bezpieczni"

Ratownik medyczny o szpitalach: "Czeka nas katastrofa....Pacjenci nie mogą czuć się bezpieczni"

Ratownik medyczny o szpitalach: "Czeka nas katastrofa....Pacjenci nie mogą czuć się bezpieczni"

zdjęcie ilustracyjne/Adobe Stock

O tym, że pracownicy ochrony zdrowia są wyczerpani walką z koronawirusem, wiemy nie od dziś. Codziennie w sieci pojawiają się wyznania ratowników, lekarzy, pielęgniarek, a nawet samych pacjentów, którzy są przerażeni tym, jak ciężko musi pracować personel medyczny. Do niektórych z nas cały czas nie dociera to, jak ciężką pracę wykonują ludzie na pierwszej linii frontu. Ryzykują życiem, ratując nas. Jak ich codzienność wygląda z bliska? W rozmowie z nto.pl pan Ireneusz Szafraniec, ratownik medyczny i Prezes Elekt Polskiej Rady Ratowników Medycznych, mówi o tym, że medycy są przeciążeni...

Reklama

"Pandemia obnażyła wszystkie braki i niedoskonałości"

Wywiad, który pojawił się na łamach nto.pl jest poruszający i ukazujący, jak naprawdę wygląda codzienna walka z koronawirusem. Jak wygląda serce ochrony zdrowia i z czym przyszło się mierzyć medykom, którzy nie są gotowi na wojnę z niewidzialnym wrogiem, który odbiera codziennie nadzieję na lepsze jutro. Pan Ireneusz wprost mówi o tym, że nie wie, jak personel medyczny jeszcze jest w stanie funkcjonować:

Pandemia obnażyła wszystkie braki i niedoskonałości. Obecnie personel jest kompletnie przeciążony pracą. Do tego stopnia, że system stał się niewydolny.

"Nie ma czasu na gładkie słowa"

Pan Ireneusz nie boi się mówić o tym, że karetki przyjeżdżają z opóźnieniem. Wprost uderza w rząd, grzmiąc, że za chwilę dojdzie do prawdziwej tragedii.

Nie ma już miejsca i czasu na gładkie słowa i przysłowiowe owijanie w bawełnę. Jeśli Ministerstwo Zdrowia razem z partią rządzącą nie opamiętają się i nie zaczną wprowadzać zmian proponowanych przez pracowników służby zdrowia - pracujących tu, na samym dole - to czeka nas totalna katastrofa

Czy historie o karetkach pod szpitalami to prawda?

Niestety pan Ireneusz potwierdza, że chorzy w karetkach pod szpitalami czekają nawet kilka godzin na to, aby otrzymać informację dotyczącą tego, gdzie taki pacjent może trafić. Później czas na dokładną dezynfekcję pojazdu (za każdym razem!), co wydłuża wyjazd do kolejnego pacjenta o około godzinę.

Czasami jesteśmy kierowani do szpitala, w którym po prostu nie ma miejsc, więc musimy szukać innej placówki. Czasami w danym szpitalu trwa akurat dezynfekcja i przyjmowanie pacjentów jest wstrzymane. Zdarza się też, że w danej placówce zajęte są wszystkie izolatki. Nikt nie wpuści mnie z pacjentem na otwartą część oddziału, bo zakażony zostanie cały oddział. Czekamy więc z pacjentem w karetce na izolatkę, która jest zajęta przez innego pacjenta, który oczekuje na miejsce na oddziale COVID-owym, a miejsce na tymże oddziale zwolni się, gdy umrze z kolei jeszcze inny pacjent

Apel do Polaków

Pan Ireneusz apeluje do wszystkich tych, którzy znoszą znośnie chorobę, aby nie wzywali karetki, jeśli nie czują, że dzieje się z nimi coś naprawdę złego. W tym czasie ta karetka mogłaby uratować komuś życie...

Na tym etapie musimy powiedzieć sobie szczerą prawdę i postawić sprawę jasno. Pacjencie! Jeśli masz opiekę w domu, a przebieg choroby jest znośny, nie wzywaj karetki pogotowia. Zostań w domu. Zabezpiecz się w leki przeciwgorączkowe, przeciwwymiotne i przeciwbiegunkowe. Konsultuj stan swojego zdrowia z lekarzem rodzinnym tak długo, jak się da. Staraj się obserwować objawy do momentu, gdy pojawi się nasilona duszność. Dopiero wtedy jest podstawa do hospitalizacji.

Szczerze przyznamy, że ta rozmowa bardzo nas poruszyła i pokazała, że ochrona zdrowia obecnie potrzebuje wsparcia każdego z nas, aby móc ratować chorych...

źródło: nto

*zdjęcie ma charakter poglądowy

Reklama
Reklama