Quantcast

"Nie mamy żadnego wolnego łóżka!" - dramatyczne nagrania z karetek paraliżują

"Nie mamy żadnego wolnego łóżka!" - dramatyczne nagrania z karetek paraliżują

"Nie mamy żadnego wolnego łóżka!" - dramatyczne nagrania z karetek paraliżują

pixabay.com/pl/photos/ambulans-ratowanie-ratownik-pomocy-5264494/

Minione letnie miesiące dla wielu mogły być momentem zapomnienia o panującej pandemii koronawirusa. Niestety aktualna sytuacja dobitnie przypomina nam o tym, że warto pozostać ostrożnym. Każdego dnia docierają do nas przerażające informacje o liczbie zakażonych czy o szpitalnych miejsca, których brakuje. To bardzo trudny czas tym bardziej, że kondycja polskiej służby zdrowia jeszcze przed pandemią nie należała do najlepszych. Aktualnie karetki nie mają gdzie zostawiać pacjentów. Portal tvn24.pl opublikował dramatyczne nagrania.

Reklama

Dyżurny SOR: "Nie mamy żadnego wolnego łóżka"

Dziennikarze z portalu tvn24.pl dotarli do dramatycznych nagrań z Wrocławia i Warszawy. Na nagraniu z pierwszego miasta słyszymy rozmowę załogi karetki z dyżurnym SOR. Ratownicy są w drodze do szpitala z pacjentem, który doznał udaru w czasie badania kardiologicznego.

Załoga karetki: Ze względu na to, że nie działa u nich tomograf komputerowy, gdyż tam mieli pacjenta z covidem i nie będzie działał przez godzinę, jedziemy do was z panem jeszcze jako udar dodatkowo. Będziemy za pięć minut

Dyżurny SOR: Aktualnie nie mamy miejsc na SOR

Załoga karetki: Nie ma innej możliwości, jak tylko przewiezienie pacjenta do was. Jako świeży udar

Dyżurny SOR: Nie mamy żadnego wolnego łóżka

Załoga karetki: No, ale tutaj nie działa tomograf komputerowy, nic nie wymyślimy

Dyżurny SOR: A Marciniak?

Załoga karetki: Nie no, słuchaj, Marciniak jest daleko bardzo. Pan jest przebadany tutaj w wojsku przez neurologa i po prostu neurolog też opisał to wszystko dokładnie

Dyżurny SOR: To chcecie, żebyśmy na waszych noszach robili tomograf? Bo go nie przełożymy. Nie mamy gdzie

Załoga karetki: Słuchaj, nie pojadę gdzie indziej, bo jesteście najbliższym szpitalem z tego punktu

Dyżurny SOR: To będziecie czekać

Załoga karetki: Ze świeżym udarem?

Dyżurny SOR: Ja powiedziałem. Nie mam miejsca

Załoga karetki: Słuchaj, z kim rozmawiam?

Dyżurny SOR: Dzwonię do dyspozytora, dyspozytor ci zaraz wszystko powie

Ostatecznie to dyspozytor wydaje polecenie przyjęcia pacjenta i przeprowadzenie badania tomografem choćby na noszach. Placówka na to przystaje.

"W całej Warszawie nigdzie nie ma wolnych izolatek"

Kolejna sytuacja miała miejsce w Warszawie, gdzie karetka transportująca pacjenta z podejrzeniem COVID-19 przez kilka godzin oczekiwała na szpitalnym podjeździe. Zmęczona już długim oczekiwaniem załoga karetki wykonuje telefon do dyspozytora z pytaniem, gdzie mogą przewieźć pacjenta. W momencie gdy dostają odpowiedź, że na Bielany, na nagraniu słychać:

Załoga karetki: No nie wiem, nie wiem. Nawet pół izolatki wolnej

Dyspozytor: Słuchajcie, z izolatkami, to w całej Warszawie nigdzie nie ma wolnych izolatek. Ja nic na to nie poradzę

Załoga karetki: Ale jakby coś, to ewentualnie możemy gdzieś tam dalej pojechać. Bo ile można w tych kombinezonach wytrzymać? Wiecie o co chodzi

Dyspozytor: Słuchaj, ja bym cię pokierowała dalej, ale naprawdę nie mam gdzie

Załoga karetki: No dobra, ale jakby coś, to możemy lecieć, nie wiem gdzie, Sochaczew, Żyrardów

Dyspozytor: Nie ma takiej opcji. W Mińsku, w Garwolinie stoją po sześć, osiem godzin karetki na podjazdach. Niestety nawet poza miastem jest bardzo ciężka sytuacja

Załoga karetki: A no to już dziękuję, nie wiedziałem. No to stoimy dalej, czekamy

Finalnie pacjent zostaje przyjęty w szpitalu, ale nie w taki sposób, jaki powinien - informuje tvn24.pl. Zgodnie z prośbą personelu szpitala załoga karetki pozostawiła pacjenta na wózku na środku korytarza.

Sytuacje podobne do tych są niestety coraz częściej opisywane w sieci. Musimy mieć tylko nadzieję, że wszystko się "jakoś" ułoży...

źródło: tvn24.pl

Reklama
Reklama