Quantcast

Dorota Masłowska opisuje realia zakażenia koronawirusem. "Na badania tylko we własnym zakresie"

Dorota Masłowska opisuje realia zakażenia koronawirusem. "Na badania tylko we własnym zakresie"

Dorota Masłowska opisuje realia zakażenia koronawirusem. "Na badania tylko we własnym zakresie"

Dorota Masłowska podzieliła się na swoim fanpage'u poruszającym postem, po którym ciężko pozbyć się uczucia niepokoju. Pisarka opisała, jak wyglądają próby umówienia się na badania na koronawirusa. To festiwal chaosu, niedowierzania, dezinformacji i przeciążenia sanepidu i służby zdrowia.

Reklama

Córka Doroty Masłowskiej przechodzi COVID-19

Na wakacjach koronawirus wydawał się powoli odpuszczać, a życie wydawało się wracać do normy. Jednak druga fala pokazała, co tak naprawdę potrafi pandemia. Dzisiaj ministerstwo zdrowia poinformowało o 9622 nowych przypadkach zakażeń, padł więc kolejny niechlubny rekord.

Niestety z informacji płynących od osób, które robiły sobie testy na koronawirusa, wynika, że sanepid i NFZ radzą sobie z pandemią gorzej niż jeszcze kilka tygodni temu. Jak wyglądają realia osób na kwarantannie, które muszą zrobić testy? Wszystko opisała pisarka Dorota Masłowska. Jej problemy zaczęły się, kiedy na COVID-19 zachorowała jej córka:

Pierwsza zaraża się moja córka. Otrzymawszy informację o jej pozytywnym teście, zamykamy się w domu i czekamy na objęcie izolacją w jej przypadku i kwarantanną w moim.

Po paru dniach dzwoni pan Sanepid Żuromin. Okej. Choć gdybym nie wymusiła na nim przedstawienia się, zamykałby mnie w domu na niemal 3 tygodnie niezbyt rozgarnięty GŁOS MĘSKI, nazywający mnie raz Dorotą, raz Danutą, raz Doradą, raz Małgorzatą

Sanepid nie przyjeżdża już przeprowadzić testów

W końcu gorzej poczuła się też sama pisarka:

Jednak opiekowanie się osobą chorą na covid nie sprzyja zdrowiu. W nocy budzą mnie silne dreszcze i ból wszystkiego. Z osoby, która wstaje rano ze śmiechem i krzykiem na ustach, zamieniam się w babuleńkę kicającą do kuchni, by napić się wody z kranu. [...] Otrzymuję zlecenie pobrania wymazu. Pytam, kiedy mam spodziewać się przyjazdu pracowników. Słyszę, że muszę sama udać się do punktu pobrań, a ich listę znajdę w internecie.

„Yyyy….ale przecież jestem na kwarantannie i nie mogę wychodzić z domu!”
„A to kwarantanna w takich wypadkach przestaje obowiązywać, jeśli pani musi poddać się badaniu”. [...] Czy dobrze rozumiem? Czy według państwa polskiego mam zostawić chore dziecko i z gorączką i zakażeniem, kulejąc, kaszląc i kichając - ruszyć do punktu pobrań na test? [...] Spokojnie rozpylając wokół siebie magic potion ze świadomością, że mam wcale nie tak małą możliwość kogoś zabić? I że za złamanie kwarantanny grozi mi grzywna 30 tys. zł?

Wszędzie panuje chaos

Niestety telefon do NFZ nie rozwiał wątpliwości. Autorka "Wojny polsko-ruskiej" usłyszała jedynie, że pacjent musi zorganizować transport we własnym zakresie. Pracownicy poradzili jej jedynie, żeby spróbowała zadzwonić do sanepidu. Porada jest co najmniej bezużyteczna, bo dodzwonienie się tam graniczy z cudem. Wygląda na to, że znów jesteśmy zostawieni sami sobie.

Widzicie jakieś szanse na poprawę sytuacji?

Reklama
Reklama