Quantcast

Szpital w Łodzi nie wpuszcza rodziców do chorych dzieci. Apel lekarki: "Czy nie jest Wam wstyd?!"

Szpital w Łodzi nie wpuszcza rodziców do chorych dzieci. Apel lekarki: "Czy nie jest Wam wstyd?!"

Szpital w Łodzi nie wpuszcza rodziców do chorych dzieci. Apel lekarki: "Czy nie jest Wam wstyd?!"

Każdy rodzic na pewno nie wyobraża sobie sytuacji, gdy miałby być daleko od swojego cierpiącego dziecka. Niestety rodzice maluszków, które przebywają w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, muszą się zmierzyć z tym dramatem. Niektórzy z nich nie widzieli swoich ciężko chorych Maleństw nawet kilka miesięcy! W sieci zagrzmiało i powstał sprzeciw wobec tego, co dzieje się w Łodzi. #Stopseparacji to akcja, która ma zwrócić uwagę na ogromny problem. Czy uda się coś zmienić?

Reklama

Samotne maleństwa na oddziale neonatologii

Sam rzecznik prasowy Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki Adam Czerwiński mówi o tym, że do kliniki mogą wchodzić matki, ale nie wszystkie. Są zasady, których trzeba przestrzegać:

Wchodzić mogą matki dzieci, które urodziły w Matce Polce i po porodzie przebywają na terenie szpitala. Mogą wchodzić również matki, które pozostają w hotelu dla matek. Drugi przypadek to sytuacja z gwałtownym pogorszeniem stanu zdrowia dziecka. Trzeci - kiedy dziecko jest przygotowywane do wypisu, po długiej hospitalizacji. Wczoraj ogłosiliśmy, że dodatkowo można wejść do kliniki neonatologii raz na 10 dni

Holding Hands With a Newborn Baby

Lekarka walczy o kontakt rodziców z dziećmi!

Czy to jednak jest zgodne z prawdą? Z komentarzy, które pojawiły się w sieci, niestety rysuje się obraz zrozpaczonych matek, które nie widziały swoich dzieci długimi tygodniami i ciężko stwierdzić, jak to się ma do tego, co mówi rzecznik szpitala. Zdanie w tej kwestii wyraziła także dr n. med. pediatra neonatolog Małgorzata Stefańska, którą zbulwersowała to, co dzieje się w ICZMP w Łodzi. Na swoim profilu na Instagramie umieściła długi wpis:

Odbyłam wczoraj bardzo niepokojącą rozmowę z @uczymyibawimy na temat tego, co dzieje się w ICZMP w Łodzi. Od relacji rodziców, którzy nie mogli być przy swoich umierających dzieciach i mam chorych maluchów włos jeży się na głowie. Boli mnie to tym bardziej, że sama zaczynałam pracę właśnie w tym szpitalu i nie wyobrażam sobie, ze dziś łamane są tam prawa dziecka, pacjenta, człowieka.

Zdaję sobie sprawę, że prawo nakazuje zachowanie dystansu społecznego. Dlatego w przypadku małych sal wizyty rodziców bywają utrudnione i trzeba ten czas odwiedzin dzielić na wszystkie rodziny chorych. Ale nie jestem w stanie racjonalnie wytłumaczyć sobie tego, co dzieje się w ICZMP.

Dlatego przede wszystkim chciałam zaapelować, tak po ludzku, do moich kolegów i koleżanek po fachu. I przypomnieć, że na OIOM personel medyczny powinien wykazać się dużo większą wrażliwością, aniżeli na innych oddziałach. Nikt nie powinien umierać w samotności. I nie mam tu na myśli tylko najmłodszych. A matki powinny i muszą być zawsze przy swoim chorym dziecku.

A dyrekcji chciałam zapytać, czy nie jest Wam po prostu wstyd? I co chcecie osiągnąć takim postępowaniem? Czy lekarze, tak jak rodzice nie opuszczają budynku szpitala, czy nie widzą się ze znajomymi, rodziną? Przecież dobrze wiemy, że tak samo jak rodzice stanowimy potencjalne zagrożenie dla pacjentów. Poza tym jeszcze raz podkreślę, że rodzic jest w stanie trwać przy łóżku dziecka bez wychodzenia na zewnątrz, bez specjalnych wygód, a nawet jak zajdzie taka potrzeba bez jedzenia i picia.

To, co dzieje się w Łodzi jest niedopuszczalne i nieludzkie. Nauczona doświadczeniem wiem już, że jedyną szansą na naszą wygraną jest nagłośnienie sprawy w mediach. Dlatego zróbmy wszystko, żeby o nas usłyszano.

Jak można odseparować cierpiące dziecko od rodziców?!

źródło: radiolodz.pl, instagram.com/panidoktor.blog

Reklama
Reklama