Quantcast

Syn Beaty Tadli ma koronawirusa! Zdradził, gdzie się zaraził! Zaskakujące!

Syn Beaty Tadli ma koronawirusa! Zdradził, gdzie się zaraził! Zaskakujące!

Syn Beaty Tadli ma koronawirusa! Zdradził, gdzie się zaraził! Zaskakujące!

MW Media

Syn Beaty Tadli, Jan Kietliński, zaraził się koronawirusem! Na Instagramie opisał swoją "koronawirusową historię" i zdradził, gdzie się zaraził! Na koniec zaapelował o noszenie maseczek i stosowanie się do dystansu społecznego.

Reklama

Syn Beaty Tadli ma koronawirusa! Gdzie się zaraził?

Koronawirus zbiera swoje żniwo i nie oszczędza nikogo, nawet młodych osób. Najlepszym na to dowodem jest syn Beaty Tadli, Jan Kietliński, który zdradził właśnie na Instagramie, że zaraził koronawirusem i choruje na COVID-19. 18-latek ze szczegółami opisał, jak przebiegała u niego choroba. Co ciekawe, choroba zaatakowała go znienacka.

Trzy dni temu obudziłem się chory. Miałem kaszel, gorączkę i suche gardło. Były to objawy zwykłego przeziębienia, jednak to, co było niepokojące, to fakt, że absolutnie nic nie zanosiło się na chorobę. Poprzedniego dnia czułem się świetnie, a zazwyczaj "coś mnie bierze" kilka dni przed - opisywał.

Syn dziennikarki opisał też swoje przygody z lekarzami, którzy jego zdaniem poniżyli go. Nastolatek udał się do prywatnej przychodzi, jednak nie został elegancko obsłużony.

Na miejscu panie zrobiły mi awanturę, twierdząc, że przeze mnie zamkną im przychodnię. Kazały mi czekać na dworze, aż ustalą, co dalej. Po kilku minutach otworzyły okno z pierwszego piętra i kazały mi stanąć w krzakach, żeby poinformować mnie, że jednak posiadam tam lekarza, który zadzwoni do mnie tego samego dnia i powie, co dalej. Tak, ja stałem w krzakach, a one krzyczał do mnie z okna. Lekarz poinformował mnie telefonicznie, że w przychodni nie działa system do zlecania badań, więc muszę udać się do szpitala zakaźnego i wykonać badanie z ulicy. Mogłem to zrobić 5 godzin wcześniej, ale trudno, nie czepiam się - taki mamy klimat - napisał.

Gdy w końcu trafił do szpitala zakaźnego, znów spotkały go nieprzyjemności. 18-latek musiał czekać z 39-stopniową gorączka na zewnątrz.

W szpitalu zastałem puste namioty i zbłąkanych ludzi z ankietami. Wszyscy czekali na swój wymaz i badanie. W środku sprzęt medyczny, jakieś krzesła, żadnej informacji. Był wieczór, było zimno, a ja miałem prawie 39 stopni gorączki, więc brak informacji i czekanie na zewnątrz nie było dla mnie zbyt przyjemne. Poszedłem do oddziału, żeby powiedzieć, że jest tam bardzo zimno, na co pielęgniarka kazała mi czekać i powiedziała: "To trzeba było się ubrać, a nie przyjść bez skarpetek" - kontynuował opowieść.

Niestety potwierdziły się najczarniejsze scenariusze, okazało się, że syn Beaty Tadli złapał koronawirusa i zachorował na COVID-19. Na koniec zdradził, gdzie prawdopodobnie się zaraził. Nastolatek nie mógł uwierzyć w to, że choć "zjechał pół Europy", to koronawirusa złapał w Polsce na małej imprezie.

Teraz czeka mnie 10 dni izolacji w mieszkaniu. Czuję się znacznie lepiej, ale nadal nie jest cudownie. Najzabawniejsze jest to, że zjechałem pół Europy, byłem na lotniskach, w samolotach, autobusach i komunikacji miejskiej w wielu miastach i nic! Poszedłem na jedną, niedużą imprezę w Warszawie i prawdopodobnie tam się zaraziłem... - zakończył.

Na razie nie wiadomo, czy Beata Tadla też będzie poddana izolacji. Trzymamy kciuki za pełne wyzdrowienie. Nastolatek przekonał się na własnej skórze, że koronawirus naprawdę istnieje i wciąż jest w natarciu i zaapelował o noszenie maseczek i stosowanie się do dystansu społecznego. Przeczytajcie całą jego "koronawirusową historię" w galerii. 

Reklama
Reklama