Quantcast

Dramat na Podlasiu: skatował żonę na śmierć. Latami ją gnębił, a przed sądem zapewnia, że jest niewinny

Dramat na Podlasiu: skatował żonę na śmierć. Latami ją gnębił, a przed sądem zapewnia, że jest niewinny

Dramat na Podlasiu: skatował żonę na śmierć. Latami ją gnębił, a przed sądem zapewnia, że jest niewinny

https://www.pxfuel.com/en/free-photo-ebvqb

"Za zamkniętymi drzwiami" - tak można byłoby nazwać niejedną książkę, która byłaby opisem wielu dramatów, które dzieją się w polskich domach. Ta tragiczna historia na pewno by się do tego zaliczała... 48-letnia Anna żyła w ciągłym strachu. Nigdy nie wiedziała, w jakim humorze będzie jej 53-letni mąż. Tomasz dobrze wiedział, jak wprowadzać terror. Stworzył kobiecie piekło na ziemi, o którym wiedzieli sąsiedzi, ale nic z tym nie zrobili...

Reklama

Małżeństwo z długim stażem

Byli po ślubie 30 lat. Mówi się, że przez wiele lat nie było w domu tego piekła, które finalnie doprowadziło do śmierci pani Ani. Małżeństwo z Kalnicy uchodziło za zgodne. Wszystko jednak zmieniło się po śmierci ich syna, który zginął w wypadku samochodowym. Wtedy 53-letni Tomasz zaczął spożywać alkohol. Robił to regularnie i zaczynał być wówczas agresywny. Wyzywał żonę, straszył, a nawet groził, że kiedyś nadejdzie taki dzień, że ją zabije. Gdy wpadał w furię, bił kobietę tym, czym miał pod ręką.

Ucieczki z domu

Często działo się tak, że pani Anna uciekała przed mężem, który wpadał w furię. Wybierała wówczas schronienie u sąsiadów, rodziny lub ukrywała się w stodole. Ludzie dokładnie wiedzieli, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami tego domu. Nikt jednak nie wyciągnął ręki... Nie pomógł wyzwolić się z piekła, w którym znajdowała się pani Ania. W końcu kobieta bała się tak bardzo swojego męża, że zgłosiła sprawę na policję. Założono im niebieską kartę.

Śmierć za stodołą...

7 września 2019 roku na pogotowie zadzwonił Tomasz J. Mówił, że coś się stało jego żonie, która leży na podłodze w kuchni i się nie rusza. Gdy na miejscu pojawili się ratownicy, wiedzieli już, że nie można uratować 48-latki. Zwrócili jednak uwagę na jej obrażenia i natychmiast powiadomili policję. Mąż denatki był wówczas pijany. Prok. Adam Naumczuk z Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim mówi:

Wyniki sekcji zwłok nie pozostawiały wątpliwości. Anna J. została skatowana. Miała rozległe obrażenia głowy i twarzy, wybite zęby, ślady po uderzeniach na całym ciele. Biegli stwierdzili wylew krwi do mózgu, płuc i śledziony

Zatrzymano Tomasza J., który mimo wszystko cały czas zapewnia, że nie ma związku ze śmiercią żony. Mówił że gdy wrócił do domu, jego żona tak już leżała w bezruchu. Śledczy w czasie oględzin miejsca znaleźli buty kobiety za stodołą i także w tamtym miejscu stał samochód jej męża. W środku znaleziono gumowy wąż, którym najprawdopodobniej zadał ostatnie ciosy swojej żonie. W czasie śledztwa córka Anny przekazała funkcjonariuszom, że jakiś czas przed tragedią mama przekazała jej list, w którym napisała, gdzie córka powinna szukać jej ciała, jeśli by zniknęła...

Tomasz J. stanął przed sądem w Białymstoku. Cały czas podtrzymuje, że nie zabił żony i że jest niewinny. Za to, co zrobił, grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności.

Reklama
Reklama