Przerażony pracownik marketu: "To co widzę na co dzień, woła o pomstę do nieba. Boję się"

Przerażony pracownik marketu: "To co widzę na co dzień, woła o pomstę do nieba. Boję się"

Przerażony pracownik marketu: "To co widzę na co dzień, woła o pomstę do nieba. Boję się"

pxhere

Każdego dnia media apelują o to, aby pozostać w domach i nie przemieszczać się, jeśli nie ma takiej potrzeby. Pojawiają się apele i prośby od znanych osób, które chcą w jakikolwiek sposób wywrzeć presję na ludziach. Niestety nie na każdego to działa. Są tacy, którzy wyjście do sklepu traktują... jak rozrywkę. To właśnie do nich słowa skierował pan Paweł. Na co dzień pracuje w popularnym sklepie spożywczym, w którym (mimo ogłoszonej pandemii) cały czas są długie kolejki po zakupy - często nie po rzeczy pierwszej potrzeby.

Zrozumieć powagę sytuacji

Pan Paweł, który na co dzień pracuje w sieci sklepów Biedronka, wystosował apel na swoim koncie na Instagramie. Ma dość tego, jak nieodpowiedzialni są klienci, którzy ignorują zasady panujące w markecie. Tuż po wejściu do sklepu powinni założyć jednorazowe rękawice i zachowywać bezpieczną odległość od pozostałych klientów i pracowników. Niestety nie robią tego, a bardzo często wprost lekceważą.

Apel do wszystkich

Z wpisu pana Pawła dowiadujemy się także, że wielu klientów do sklepu przychodzi regularnie, traktując to wyjście jako rozrywkę. Niestety mężczyzna zwrócił także uwagę na zachowanie starszych osób.

Nie wiem, czy ten wpis nazwać apelem, ale to co widzę na co dzień w Biedronce, woła o pomstę do nieba. Ludzie! Czy Wy musicie naprawdę doświadczyć osobistej tragedii by w końcu się opamiętać? Dlaczego? Dlaczego traktujecie Biedronkę jako wymówkę wyjścia z domu?

Przychodzicie po 1-2 pierdoły jak chipsy czy baton i większość z Was za nic ma zasady, które są tak ważne w ten trudny czas. Nie korzystacie z dozowników z płynem dezynfekującym w strefie wejścia, nie zakładacie rękawiczek sięgając po pieczywo, nie zakrywacie ust kaszląc i kompletnie macie w dupie zachowanie odległości między sobą.

Codziennie po kilka razy słyszę od osób starszych, które z Biedronki zrobiły sobie spacerniak, że już one się nie martwią bo się już nażyli... Boże jakie to samolubne! Może inni się nie nażyli?! Wielu z Was ma w rodzinie lub wśród przyjaciół osoby, które nawet nie podejrzewacie o dolegliwości. Sam w wieku 33 lat mam nadciśnienie, arytmię serca i cukrzycę. Wiedzieliście o tym? Nie, bo biorę lekarstwa, które pozwalają mi się czuć dobrze.

Wielu ludzi dookoła Was może mieć podobne problemy a Wy (nie)świadomie ich narażacie, chodząc do sklepu po bzdury, które za cholerę nie są Wam niezbędne. Ktoś by powiedział "jesteś w grupie ryzyka, to siedź w domu, a nie łazisz do pracy" ale jak ostatnio sprawdzałem, to pieniędzy nie znajduję pod wycieraczką. Muszę pracować bo mam tak samo jak i Wy rachunki i zobowiązania. I wiecie co? Cholernie się boję. Boję się, że jak mnie dopadnie te kur***wo, to mogę się nie podnieść. A ja nie jestem samolubny, mam rodzinę, dzieci. I chce dla nich żyć i być zdrowy, tak samo jak chcę aby oni tacy pozostali. A Wy, ci którzy lekceważycie zagrożenie, bądź się nażyliście, pomyślcie o nas. Nie bądźcie tacy samolubni.

Jeżeli potrzebujecie środków do życia - nasz asortyment Wam je zapewni i zapraszamy. Ale błagam - lecieć do sklepu po chipsy czy gumy- dajcie sobie spokój.

Zostańcie w domu, jeśli nie idziecie do pracy lub po niezbędne zakupy. Walka cały czas trwa!

źródło: facebook.com/Szczupak1987