Quantcast

"Czy ja umrę?" - 5-latek zakażony koronawirusem pyta zrozpaczoną mamę. Jej apel łamie serce

"Czy ja umrę?" - 5-latek zakażony koronawirusem pyta zrozpaczoną mamę. Jej apel łamie serce

"Czy ja umrę?" - 5-latek zakażony koronawirusem pyta zrozpaczoną mamę. Jej apel łamie serce

facebook.com/lauren.fulbrook.7

Koronawirus dotyka każdego. Nie ma osoby, która może czuć się całkowicie bezpieczna. Zakażeni są ludzie starsi, schorowani, ale także osoby młode, w sile wieku i dzieci. Dlatego tak ważne jest to, abyśmy dostosowali się do tego, aby przestrzegać higieny i nie wychodzić z domu, jeśli nie ma takiej potrzeby. O tym, jak bardzo złowrogi potrafi być wirus, przekonała się młoda mama, Lauren Fullbrook.

Reklama

Covid-19 dotyka nie tylko starszych i schorowanych!

Do tej pory mały Alfie nie cierpiał na żadną chorobę. Był chłopczykiem, który cieszył się z życia i był okazem zdrowia. Niestety pewnego dnia synek Lauren zaczął bardzo źle się czuć. Miał wysoką gorączkę i halucynacje. Diagnoza nie pozostawiła złudzeń - Alfie został zakażony koronawirusem.

Poruszający apel matki

30-latka po tym, gdy dowiedziała się, co spotkało jej synka, postanowiła napisać na swoim koncie na Facebooku apel do ludzi.

Reklama

Koronawirus NIE jest żartem. Przestańcie zamiatać ten problem pod dywan narażać nie tylko własne życie, ale także innych, ponieważ Wy koniecznie chcecie iść do pubu, do restauracji albo myślicie, że potrzebujecie 7 paczek papieru toaletowego - sam Bóg wie po co... Wiem, jak wygląda przebieg tej choroby.

Musiałam patrzeć na to, jak mój pięcioletni synek opada z sił, nie rusza się, nie je, nie pije i nie załatwia się. W najgorszym momencie miał 42,3 stopni, co powodowało wymioty. Przez długi czas gorączka nie spadała poniżej 40 stopni!

Widziałam, jak ma ma halucynacje i płacze z bólu. Karetka zabrała go do szpitala, a przeprowadzone testy potwierdziły obecność koronawirusa.

Gdy leżał w szpitalnym łóżku, zapytał mnie, czy umrze... Dla matki takie pytanie to cios w samo serce. Jego poziom cukru we krwi wynosił tylko 3,7, jego częstość oddechów wynosiła 18-20, a jego serce biło 180 uderzeń na minutę! Lał się z niego pot, było mu zimno i miał światłowstręt.

Nic nie mogłam zrobić dla swojego dziecka. To najgorsze przez co dane mi było przejść. Dlatego...

Błagam, zostań w domu. Im wcześniej wszyscy to zrobimy, tym szybciej ten koszmar się skończy. Nie piszę o tym ze względu na uwagę lub współczucie, ale chcę po prostu ostrzec. Pomyśl o swoim zdrowiu i innych!

Dziękujemy wszystkim za miłe słowa i życzenia oraz ogromne wsparcie. Alfie zaczyna się powoli lepiej czuć. Nie chciałam denerwować nikogo swoim postem, chcę tylko, aby ludzie zrozumieli, jak ważne jest samodzielne izolowanie się w miarę możliwości i przestrzeganie dystansu społecznego

Myślmy nie tylko o sobie, ale także o innych!

źródło: facebook.com/lauren.fulbrook.7

Reklama

Słowa matki trafiają prosto w serce...
Źródło: facebook.com/lauren.fulbrook.7
Reklama
Reklama