Quantcast

Jackowski znów o koronawirusie: "Rozpaczliwa walka z wiatrakami - jakby niewidomemu dać miecz"

Jackowski znów o koronawirusie: "Rozpaczliwa walka z wiatrakami - jakby niewidomemu dać miecz"

Jackowski znów o koronawirusie: "Rozpaczliwa walka z wiatrakami - jakby niewidomemu dać miecz"

https://www.youtube.com/watch?v=z8jrZkeQORI

Krzysztof Jackowski już po raz trzeci wypowiada się na temat koronawirusa. Na początku podchodził do tematu z dystansem. Z dnia na dzień to zaczęło się zmieniać i podejście jasnowidza dziś wygląda nieco inaczej. Krzysztof Jackowski sam przyznaje, że boi się o swoje zdrowie, ponieważ cierpi na przewlekłą chorobę serca. Co tym razem mówi o koronawirusie?

Reklama

Kolejne słowa jasnowidza z Człuchowa z 15 marca

W poprzednich nagraniach Krzysztof Jackowski wspomniał o tym, że 17 marca walka z koronawirusem się skończy. Dziś nadszedł ten dzień i nie zanosi się na to, aby walka z koronawirusem dziś miała ustąpić. Jasnowidz mimo wszystko nadal "widzi" tę datę. Po kilku chwilach, gdy próbował odnieść się do wspomnianego dnia, powiedział, że zrobi to 17 marca. Spodziewajmy się w takim razie dziś kolejnego nagrania.

Na pewno niech nikt się nie spodziewa, że ta pandemia skończy się 17 marca, ponieważ to byłoby nonsensem. Prawdopodobnie nie ma nawet jeszcze skali szczytowej, ale skupię się na tym 17. Nie wiem, dlaczego tak jest. Tak mi się ta data kojarzy jakoś

Krzysztof Jackowski mówi o koronawirusie

W wypowiedzi po raz kolejny nie mogło zabraknąć własnych przemyśleń jasnowidza na temat tego, że w gruncie rzeczy jego zdaniem koronawirus jest nieco podobny do zwyklej grypy i prędzej czy później może dosięgnąć większości z nas. Nadmienia także, że wiele osób sugeruje, że wirus to część... teorii spiskowych.

Reklama

Jestem z przewlekłą chorobą serca. Bardzo się boję. Ohydne by to było dostać takiego wirusa. Nikomu tego nie życzę i oby też mnie to nie spotkało. Teorie powstają od spiskowych: broń biologiczna, broń chemiczna, broń kosmiczna, nowy podział świata i temu podobne do zwykłych osądów, że jest to wirus, który nie daj Boże nas zabije, że jest to armagedon. Jest się czego bać.

Ja osobiście nie potrafią zrozumieć tego, że jesteśmy przestraszeni. Może to przestraszenie jest w jakiś sposób ważne. Ja się nie znam, nie wiem. Na pewno trzeba pochwalić nasz rząd za to, co robi. Nie można nic temu rządowi w tej kwestii zarzucić. Skoro ten wirus już wszedł do Polski, skoro niektóre osoby mogą przechodzić w sposób mało objawowy i mogą nawet nie domyślić się, że mają tego wirusa, to te wszystkie restrykcje są jak walka z wiatrakami. Ta walka jest rozpaczliwa - jakby niewidomemu dać miecz.

W moim odczuciu mamy do czynienia z wirusem, który może zabić i przed którym trzeba się pilnować i uważać, aby go nie posiąść, no ale to jest wirus. Rozprzestrzenia się podobnie jak grypa, więc w tym przypadku możemy się bardzo starać, ale to jest walka z wiatrakami.

Kojarzyło mi się data 17 marca - nie mam pojęcia, dlaczego tak. Żeby nikt nie myślał, że 17 marca ten koszmar się skończy, dlatego wirus nie zniknie w jednej chwili, jednego dnia. To jest proces tak samo jak powstawania, szczytowania i zmniejszania.

Wirus przejdzie, jak każda grypa - jak nawet ta straszna hiszpanka. Ludzie się uodpornili i oby tak się stało. Mimo wszystko zwróćcie uwagę, jak te kilka dni pokazało, że to kompletnie nie jest stabilne. Nie chcę nikogo straszyć, ale tak namacalnie człowiek czuje bezsilność. Co tam puste półki... A lekarze? A leki? A szpital?

Moim zdaniem panika nieadekwatna do skutków tego wirusa, a przecież na co dzień na świecie w międzyczasie giną ludzie z głodu, są wojny. Jak mało nas obchodzi to, co dzieje się kawałek dalej, a teraz mamy krótkotrwały lęk, ale nikt do nas nie strzela, nikt nas nie głodzi, nikt nas nie więzi...

Jak Wy traktujecie tę pandemię? Boicie się? Zostajecie w domu?

Reklama

Jak poprawnie myć ręce?
Źródło: gov.pl
Reklama
Reklama