Quantcast
Reklama

Koronawirus: "Umarli samotnie" w odstępie kilku godzin. Przeżyli razem 60 lat

Koronawirus: "Umarli samotnie" w odstępie kilku godzin. Przeżyli razem 60 lat

Koronawirus: "Umarli samotnie" w odstępie kilku godzin. Przeżyli razem 60 lat

Bergamo, Włochy - Pixabay

Włoska para, która była małżeństwem od ponad 60 lat, zmarła w odstępie kilku godzin po zachorowaniu na koronawirus.

Reklama

Severa Belotti i Luigi Carrara byli małżeństwem od ponad 60 lat. Ostatnie osiem dni życia spędzili zamknięci w swoim domu w Albinie. Mieli wysoką gorączką i trudności związane z uzyskaniem pomocy medycznej. W końcu zostali hospitalizowani, jednak zmarli w odstępie kilku godzin. Mieli 82 i 86 lat.

I to prawda, że byli starzy, ale mieli się dobrze, mój ojciec w jego wieku nie wiedział, co to za lekarz.

Luca Carrara jest synem zmarłej pary. W jego głosie gniew miesza się z  rezygnacją. Koronawirus nie pozwolił nawet pożegnać się z rodzicami.

Reklama

Umarli samotnie, tak to jest z tym wirusem, twoi bliscy są pozostawieni sami sobie i nie możesz się z nimi nawet pożegnać, przytulić ich, spróbować dać im trochę pocieszenia, może nawet dobrego kłamstwa: wszystko będzie dobrze.

Ewolucja choroby, dla jego rodziców, była podobna do tej w wielu innych przypadkach.

Mieli osiem dni z gorączką 39 - mówi Carrara -, lekarza nie było, pogotowie nie przyszło.

Było to w weekend, kiedy sytuacja się załamała i najpierw tata, a potem mama zostali przeniesieni do szpitala papieża Jana XXIII w Bergamo. W szpitalu to katastrofa, nie wiedzą już, gdzie umieścić pacjentów. Prawdopodobnie lekarze dokonują selekcji i wypuszczają starszych. Ale z drugiej strony, co oni mogą zrobić?

Reklama

Luca Carrara nie był w stanie zobaczyć ciał swoich rodziców po ich śmierci.  Zostali zabrani na cmentarz i mają zostać skremowani w ciągu kilku dni. Takie procedury się stosuje, gdyż jest zbyt wielu zmarłych.

Reklama

źródło: Corriere della Sera

Reklama
Reklama