"Żaden zawód nie daje takiej satysfakcji jak praca w legalnym domu publicznym", twierdzi najlepiej wynagradzana prostytutka świata

Piątek, 24 maja 2019 | Z życia
Oceń:
3.8 / 16 głosów

Alice Little jest Irlandką, lecz jako mała dziewczynka przeprowadziła się za ocean. Gdy dorosła, próbowała swoich sił w wielu zawodach, była m.in. dżokejką. Ale twierdzi, że dopiero zatrudniając się w domu publicznym odnalazła pasję.

Nie przypomina typowej seksbomby: drobna, z ujmującym uśmiechem, wygląda raczej jak sympatyczna dziewczyna z sąsiedztwa. I bardzo dobrze, bo według Alice klienci domów publicznych szukają przede wszystkim seksualnej intymności.

Legalny dom publiczny w Nevadzie, Moonlite Bunny Ranch, byłby pod każdym względem wzorową instytucją: każda z pracujących tam dziewczyn podpisywałaby kontrakt z wyszczególnieniem, na co jest gotowa się godzić, a na co nie. Także Alice postawiła swoje warunki. I za pojedynczą "sesję" pobiera nawet 2000 dolarów. Mimo to nie narzeka na brak klientów, wręcz przeciwnie. Żeby umówić się Alice Little trzeba zapisać się ze sporym wyprzedzeniem. Przyjmuje pojedyncze osoby i pary.

Prywatnie ta 27-latka ma też swoje własne upodobania: twierdzi, że jest sapioseksualna, za najbardziej pociągające uważa osoby o wysokim ilorazie inteligencji.

Pragnęłaby odczarowania branży seksualnej i stworzenia warunków, w których prostytutki mogłyby legalnie pracować i godnie żyć.

Żaden zawód nie daje takiej satysfakcji jak praca w legalnym domu publicznym - zapewnia.

Pod żadnym względem nie czuje się "ofiarą".

Jestem drobną irlandzką kobietką, która twardo stąpa po ziemi. Jestem dobrze wykształcona i elokwentna. Pod żadnym względem nie jestem ofiarą jakiejś tragicznej sytuacji. Miałam wybór i wybrałam tę pracę. Tak, zrobiłam to rozmyślnie. Chociaż praca w seks-branży jest tak bardzo piętnowana, kocham ją, bo dzięki niej mogę pomóc innym rozwijać intymność.

Inne spojrzenie na najstarszy zawód świata...

Obejrzyj także