Swingują i małżeństwo tego nie zmieni. Uważają, że seks z obcymi wzmacnia ich związek. Ale mają jedną zasadę...

Wtorek, 4 grudnia 2018 | Z życia
Oceń:
4.1 / 9 głosów

Lee Blackley twierdzi, że do pierwszego swingowania zachęciła go jego ówczesna dziewczyna, a dziś żona, Terri. Pierwszy raz miał być "eksperymentem". Udał się do tego stopnia, że para swinguje dalej, choć już jest po ślubie!

Kiedyś myśleliśmy, że swingowanie jest dla starszych ludzi, którzy lubią orgię - powiedział Lee "The Sun". - Ale prawda jest taka, że wśród swingersów jest mnóstwo młodych. Jesteśmy piętnowani, a nie powinniśmy. Koniec końców jeśli mówimy o zgadzających się na to dorosłych, to wolno im robić w sypialni, co tylko zechcą. Więc w czym problem?

Nawet w podróży poślubnej Lee z Terri umawiali się na seks z inną parą. Są odpowiedziani. Stosują prezerwatywy, podczas spotkań nie piją, nie biorą narkotyków. I mają jeszcze jedną zasadę: pocałunki w usta tylko dla małżonka!

Para wychowująca dzieci z poprzednich związków twierdzi, że swingowanie nawet umacnia ich związek!

Bycie z kimś innym sprawia, że bardziej cenimy siebie nawzajem - zapewnia Terri.

A co z dziećmi? Czy wiedzą o upodobaniach swoich rodziców?

Powiemy im o tym dopiero, gdy dorosną. Sądzę, że będą na tyle otwarte, że zrozumieją - przewiduje Terri.

Co sądzicie o tej nietypowej rodzinie? Sprawiają wrażenie bardzo szczęśliwych. Zobaczcie zdjęcia!

Obejrzyj także