Quantcast

Smacznie i zmysłowo, czyli o tym, jak jedzenie może stać się Waszym ULUBIONYM erotycznym gadżetem!

Smacznie i zmysłowo, czyli o tym, jak jedzenie może stać się Waszym ULUBIONYM erotycznym gadżetem!

Nie będzie żadnym odkryciem, jeśli napiszemy, że pyszna kolacja przy świecach albo butelka dobrego wina sprzyja miłosnym igraszkom. A jednak autorka blogu proseksualna.pl zachęca, by pójść o krok dalej: jedzenie może stać się seksualnym gadżetem! Serio! I to każde jedzenie, nie tylko truskawki z szampanem, trufle, czekolada czy ostrygi...

Reklama

Podnieca Was pęto kiełbasy? Proszę bardzo. Aczkolwiek warto pamiętać, że liczą się tak nasze własne upodobania, jak i upodobania partnera. Bezpieczniejsze dla Was obojga będą więc owoce, budyń czy kisiel. Płynna czekolada, bita śmietana, czyli wszystko, co można z partnera zlizywać, bądź dać zlizywać z siebie partnerowi... Oleistym awokado można zrobić partnerowi doskonały masaż.

OK, ale jak to wszystko przeprowadzić? Nat, z bloga proseksualna.pl, najwyraźniej zna się na rzeczy, bo udziela bardzo konkretnych porad. Po pierwsze, miejsce igraszek z jedzeniem trzeba odpowiednio zabezpieczyć. Czyli nie róbmy tego w naszej najpiękniejszej pościeli, jeśli koniecznie życzymy sobie łóżka, ochrońmy je ceratą, ale całkiem adekwatnym miejscem na takie zabawy będzie kuchenny stół, odpowiednio wcześniej uprzątnięty...

Po drugie, pamiętajmy o zasadach obowiązujących przy jedzeniu: ciało musi być czyste:

Żeby było brudno, musi być najpierw czysto - radzi blogerka.

Warto pamiętać, że niektóre substancje mogą uczulać. Czyli jeśli coś zaczyna nas swędzieć albo piec, od razu pędzimy pod prysznic. I uważajmy z okolicami genitaliów! Choćby nas kusiło, te delikatne partie nie powinny być narażane na zbytnie ekscesy. Jest tyle innych erogennych punktów na ciele, z których można jeść.

Smacznego!

Reklama
Reklama