Zaskocz go takim pocałunkiem, a będzie SZALAŁ z rozkoszy. Oto sekret azjatyckich kurtyzan...

Zaskocz go takim pocałunkiem, a będzie SZALAŁ z rozkoszy. Oto sekret azjatyckich kurtyzan...

Pocałunek singapurski tak naprawdę pocałunkiem wcale nie jest... To raczej technika uprawiania seksu przez kobietę, zapewniająca rozkosz zarówno jej jak i partnerowi za sprawą umiejętnego zaciskania mięśni Kegla. Wywodzi się z Dalekiego Wschodu, stąd nazwa, aczkolwiek znany był także od dawna w państwach arabskich jako kabazza. Mistrzyniami w pocałunku singapurskim były gejsze i dalekowschodnie kurtyzany. A teraz tę technikę możecie zaprosić do swojej sypialni...

Warto! Pocałunek singapurski, choć wymaga pewnej wprawy, nie jest trudny, a dostarcza obojgu niesamowitych wrażeń. Partnerka pracuje mięśniami Kegla to zaciskając je, to rozluźniając uścisk pochwy na penisie partnera. Dostarcza tym i sobie, i jemu, niezwykłej przyjemności, przy ograniczeniu ruchów do minimum. Co nie oznacza, że ta technika nie wymaga wysiłku. Wręcz przeciwnie: kobieta musi mieć dobrze wyćwiczone mięśnie Kegla, by móc nimi wprawnie operować.

Ćwiczcie więc, drogie panie, wyrobione mięśnie Kegla to i zdrowie, i przyjemność. Zamieńcie sypialnię w dalekowschodnią alkowę. Zaskoczcie partnera: najpierw siadacie jak przy pozycji na jeźdźca, a potem ograniczacie ruchy i poruszacie się tylko wewnątrz. Zobaczycie, że oni oszaleją z rozkoszy (i Wy również!)

 

 

Zamień się w dalekowschodnią kurtyzanę!

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Obserwuj styl.fm na:

Google News