Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Czas wolny

Loxia 2010-07-24 o godz. 04:56, liczba odsłon 18788 0

Zadbana kobieta

Co robi kobieta według Was, żeby być zadbana? z czym to się wiąże?
chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat bo mamy z mężem różne wyobrażenie o tym i ciekawa jestem co inni uważają za "zadbanie" a co nie.
z góry dziękuję za odpowiedzi.

Odpowiedzi (262) | Kategoria: Czas wolny | Ostatnia odpowiedź: 2010-08-09, 13:31:15

Tagi: ,

Odpowiedz
x Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

DobraC 2010-07-24 o godz. 05:56 0

oooo Loxia.. trafilas (nie pierwszy raz..) w moj czuly punkt.

chetnie poczytam Wasze opinie.
dodam ze z pojeciem "zadbanej" przy samoocenie mam niejakie problemy

dla mnie koboeta zadbana to kobieta:
- ktora zawsze ma wszystko wyprasowane i zawsze ma czyste buty
- ktora ma zadbane dlonie i stopy (paznokcie wcale nie musza byc pomalowane)


i juz.

dodam ze wlasna matka wyrzuca mi ze myslala ze dame bedzie miec w coreczce, usta w ciup, rece w maldrzyk, pudlo na kapelusze, dobrana torebka..
a ja jakos nigdy.. prasowania nienawidze, buty czysci mi maz torebka ostatnio jest plecaczek z rzeczami Milosza... ech... choc marzenia mam, a jakze ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 06:04 0

DobraC napisał(a):
dla mnie koboeta zadbana to kobieta:
- ktora zawsze ma wszystko wyprasowane i zawsze ma czyste buty
- ktora ma zadbane dlonie i stopy (paznokcie wcale nie musza byc pomalowane)


Ja bym dodała jeszcze czyste, uczesane*, ładne** włosy.

* bez tapirów, skorup. Jak najbardziej naturalne. Niekoniecznie prosto od fryzjera.
**naturalne lub z dobrze dobraną farbą, bez fatalnych odrostów ( takich skrajnych co to z pod platynowej blondynki wyziera ciemna szatynka).

Gość 2010-07-24 o godz. 06:08 0

To także mój czuły punkt. Przynajmniej od czasów urodzenia dziecka. Bo się zaniedbałam. :/

Ja powiem, czego MNIE brakuje, żeby czuć się jak kobieta zadbana. ;)
Na przykład u fryzjera nie byłam od początku ciąży, włosy mam w stanie wołającym o pomstę do nieba, a na codzień nie mam czasu się porządnie uczesać. Ledwie nadążam z goleniem nóg ;), że o wklepywaniu kremów nie wspomnę. Aaaaa, idę się zabić.

Gość 2010-07-24 o godz. 06:09 0

I ogolone nogi ;)

Mała 2010-07-24 o godz. 06:09 0

kurczak napisał(a):DobraC napisał(a):
dla mnie koboeta zadbana to kobieta:
- ktora zawsze ma wszystko wyprasowane i zawsze ma czyste buty
- ktora ma zadbane dlonie i stopy (paznokcie wcale nie musza byc pomalowane)


Ja bym dodała jeszcze czyste, uczesane*, ładne** włosy.

* bez tapirów, skorup. Jak najbardziej naturalne. Niekoniecznie prosto od fryzjera.
**naturalne lub z dobrze dobraną farbą, bez fatalnych odrostów ( takich skrajnych co to z pod platynowej blondynki wyziera ciemna szatynka).

Plus depilacja.

Szynia 2010-07-24 o godz. 06:09 0

kurczak napisał(a):DobraC napisał(a):
dla mnie koboeta zadbana to kobieta:
- ktora zawsze ma wszystko wyprasowane i zawsze ma czyste buty
- ktora ma zadbane dlonie i stopy (paznokcie wcale nie musza byc pomalowane)


Ja bym dodała jeszcze czyste, uczesane*, ładne** włosy.

* bez tapirów, skorup. Jak najbardziej naturalne. Niekoniecznie prosto od fryzjera.
**naturalne lub z dobrze dobraną farbą, bez fatalnych odrostów ( takich skrajnych co to z pod platynowej blondynki wyziera ciemna szatynka).

Do tego dodałabym wydepilowane nogi i pachy.

Mała 2010-07-24 o godz. 06:10 0

Blutka napisał(a):Przynajmniej od czasów urodzenia dziecka. Bo się zaniedbałam.
Ja dopiero teraz zaczynam znow koncentrowac sie bardziej na sobie... Moje dziecko niebawem skonczy dwa lata. Ale w moim przypadku tlumacze to sobie brakiem organizacji.

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:13 0

Blutka napisał(a):T
Na przykład u fryzjera nie byłam od początku ciąży, włosy mam w stanie wołającym o pomstę do nieba, a na codzień nie mam czasu się porządnie uczesać.

:dupa2:

Blutka. Wymowka o braku czasu nie przejdzie, przeciez nie chodzi o koafiure ja na spotkanie z krolowa elzbieta.

a fryzjer? nie masz z kim zostawic dziecka na troche? moze wez ze soba jakas kolezanke co Ci posiedzi chwile z dzieckiem u fryzjera? albo wybierz salon kolo placu zabaw?
ja mialam szczescie byc u Marioli na farbie z 6 tygodniowym Milkiem. Przespal wiekszosc imprezy ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 06:14 0

Czego mnie brakuje, żeby czuć się zadbaną:
- wyprasowanych rzeczy
- prostych włosów - bo moje zawsze wyglądają, jakbym właśnie wstała z łóżka
- codziennego peelingu
- solarium od czasu do czasu
- codziennego smarowania się balsamem

W ogóle im więcej przy sobie robię, tym bardziej czuję się zadbana, więc poranny prysznic, mycie włosów, suszenie ich, szybki makijaż - to nie to:(

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:14 0

Loxia, A powiedz nam jak sie roznia Wasze podejscia? I czyja strone bierzemy? ;)

Zwykly-cud 2010-07-24 o godz. 06:14 0

Włosy- czyste,bez rozdwajajacych sie koncowek...
Wydepilowane nogi, pachy etc
Zadbane paznokcie
Niepogniecione ubranie, czyste buty- dla mnie to tak oczywiste, ze nawet bym o tym nie wspomniala. Dzieki Dobra ;)
Niedoskonalosci cery przykryte podkladem/pudrem

Gość 2010-07-24 o godz. 06:16 0

Widzisz, DobraC - mam kiedy pójść do fryzjera, ale zawsze znajdą się pilniejsze sprawy do załatwienia w tym czasie. Albo wolę wtedy pójść z koleżanką na drinka, niż siedzieć u fryzjera.

No jeśli chodzi o peelingi i balsamy, to ewidentny brak czasu. Niestety, wieczorem padam na pysk, a dom trzeba obrobić, jak młody zaśnie. No i już jestem zbyt zmęczona i mi się nie chce.

Loxia 2010-07-24 o godz. 06:16 0

DobraC napisał(a):Loxia, A powiedz nam jak sie roznia Wasze podejscia? I czyja strone bierzemy? ;)
to jest dobre pytanie, bo mój szanowny małżonek NIE CHCE mi powiedzieć jak wygląda zadbana ( według niego ) kobieta. Ale mnie brakuje do tego ideału a jakoś nie odbiegam drastycznie od tego co tu wymieniłyście..

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:18 0

POd pojeciem "depilacji" rozumiemy rowniez brwi of cors 8)
sama czesto sie wkurzlaam bo sama depilowac nie umiem a wpasc na 10min do kosmetyczki to zawsze mi nie po drodze

swoja droga... jak patrze na punkty to wkurza mnie ze to chciejstwo mam ale nic z tym nie robie (i bynajmniej nie chodzi o czas. i szczerze mowiac uwazam ze to czesto wymowka nasza - nie mam czasu :P )

ech... ilez sie nagimnastykuje zeby nie prasowac np. zdaza mi sie latac z urwanym guzikiem,

wiecie co... bo ja mysle ze chodiz o taka ... "aure".. nie wiem jak to okreslic ale podam przyklad:

mam kolezanke. moge jak spotkac pracujaca w ogrodku, z ziemia za paznokciami, po lokcie umorusana a i tak mam wrazenie ze ona pachnie i jest "wykrochmalona"

a mam tez kolezanke ktora moze byc wyfiokowana a i tak mam wrazenie ze jej ciuchy zostaly wyciagniete z zapchanej szafy i wlozone byle jak...

i mysle Loxia ze to o to sie rozbijacie z mezem. o ta aure ;)

Blutka no to baty naleza sie podwojne. Ja mam sposob i sie dziele - fryzjera znalazlam w budynku w ktorym mieszka pewna Forumka 8) - jest tez knajpa. umawiam sie wiec do fryzjera, jade pol godziny wczesniej i mam czas i na szybkie ploty przy kawie i na fryzure ;)

Zwykly-cud 2010-07-24 o godz. 06:24 0

Zapomnialam dodać- zadbane stopy w sensie bez zgrubien ;)

Ja uderze sie w piersi, ze u mnie kiepsko z paznokciami. Odkad pamietam byly w kiepskiej kondycji a regularny manicure poprawial tę sytuację nieznacznie. Dlatego malo o nie dbam i mam takie,ze je chowam.

Mała 2010-07-24 o godz. 06:26 0

DobraC napisał(a):fryzjera znalazlam w budynku w ktorym mieszka pewna Forumka
U mnie w bloku jest fryzjer :) Tylko, ze ty do mnie to hektar masz...

poohatka 2010-07-24 o godz. 06:26 0

ojoj - no i mój czuły punkt - ale ja dzieckiem ani ciążą się nie wytłumaczę...

absolutne minimum to czyste włosy i paznokcie (i oczywiście czyste ubranie) i wydepilowane okolice widoczne (jak mam 1mm włoski pod pachą albo 2mm na nogach, ale tego ani trochę nie widać to się jeszcze nie potnę)
brakuje mi - u mnie - bardziej zadbanych włosów - ciągle przesuszone końcówki, bo się przetłuszczają, fryzury brak - wiecznie żywy kucyk/supełek :( , wiekszej dbałości o stopy i dłonie - smaruję wtedy, kiedy absolutnie już muszę - więc zdarza się, że dłonie są chwilami lekko suche...
ogólnie uważam, że jestem... hmmm... schludna. Ale niestety jeszcze nie zadbana, a chciałabym - ale leń zwycięża No i dzisiaj zauważyłam, że z obecnym stanem cery psychicznie nie jestem w stanie wyjść, np. do pracy, bez minimum makijażu. W weekend mi to tak bardzo nie przeszkadza... No właściwie już teraz to tylko w soboty ;)

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:27 0

Zwykly-cud napisał(a):Zapomnialam dodać- zadbane stopy w sensie bez zgrubien ;)

Ja uderze sie w piersi, ze u mnie kiepsko z paznokciami. Odkad pamietam byly w kiepskiej kondycji a regularny manicure poprawial tę sytuację nieznacznie. Dlatego malo o nie dbam i mam takie,ze je chowam.

:dupa2: musisz byc moim sumieniem? musisz?

:D

jak juz napisalam - chciejstwo to jedno a realizacja to drugie. byl taki czas kiedy mialam tipsy (krotkie i bez zdobien na ogol wiec nikt nie chcial wierzyc ze to tipsy) i to byl jedyny rok w czasie ktorego nie wstydzilam sie pokazywac dloni. a przeciez manicure majatku nie kosztuje, moznaby bylo znalezc czas i kaske na to.

dlonie i stopy to moja bolaczka. mam sucha skore stop wiec nawet wizyta u pedikiurzystki nie poprawia ich stanu...

poohatka 2010-07-24 o godz. 06:30 0

DobraC napisał(a):POd pojeciem "depilacji" rozumiemy rowniez brwi of cors 8)
sama czesto sie wkurzlaam bo sama depilowac nie umiem a wpasc na 10min do kosmetyczki to zawsze mi nie po drodze

moje szczęście - brwi prawie nie mam, a jak się troszkę zarosną to pod grzywką ich nie widać... powinnam je henna potraktować, ale wtedy będzie wszytko widać

Loxia 2010-07-24 o godz. 06:30 0

a szczupłość lub puszystość??
czy brzuszek to oznaka zaniedbania??

a co zadbana kobieta nosi po domu??

poohatka 2010-07-24 o godz. 06:31 0

moje szczęście - paznokcie ostatnio problemów większych nie robią - tylko te okropne skórki :(

Gość 2010-07-24 o godz. 06:32 0

poohatka napisał(a): fryzury brak - wiecznie żywy kucyk/supełek :( ,
Ja też tak mam. Ale uważam to za fryzurę - Hania Lis, za czasów gdy była Smoktunowicz tak chodziła i mi się to bardzo spodobało. :) I nie zamierzam tego zmieniać.

poohatka 2010-07-24 o godz. 06:33 0

Loxia napisał(a):a szczupłość lub puszystość??
czy brzuszek to oznaka zaniedbania??

a co zadbana kobieta nosi po domu??

HA - bardzo trafne pytanie!

sama się zastanawiam... i myślę, że to wszystko zależy jednak juz od tej, opisanej przez Dobrą, AURY - raczej nie od tuszy.

a po domu... cóż - byle czysto i trzymało jakąś formę (podjęłam ostatnio decyzję o wywaleniu "domowych" spodni - nie rozleciały się, ale wyglądam w nich jak ludzik Michelina )

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:34 0

Loxia napisał(a):a co zadbana kobieta nosi po domu??
a pamietasz moj watek o kapciach? ;)

Loxia - polecam marks spencer - maja ostatnio w dobrych cenach takie domowe stroje - zakupilam fajna bluzke z lamowka i 3/4 spodnie. i wreszcie jestem zadowolona z domowego wygladu...

puszystosc moze byc zadbana :cisza:
choc to ze jak kobieta gruba to zaniedbana musi byc to wmuszaja nam te wszystkie kolorowe pisma z wychudzonymi photoshopem zdjeciami

Gość 2010-07-24 o godz. 06:35 0

1) Wszystko co napisałyście, plus - pachnąca. Ta smuga delikatnego zapachu być musi!

2) Do tego makijaż, ale naturalny - im mniej widoczny tym lepiej, byleby sprawiał że twarz wygląda świeżo i podkreślał to co najładniejsze.

3) Dla mnie zadbana kobieta to kobieta w formie - przy czym to niekoniecznie oznacza szczupłość, raczej grację i lekkość ruchu. Kobieta, która jest wymalowana, pięknie ubrana, pachnie i ma krwiście czerwone paznokcie u stóp, ale sapie przy każdym ruchu i rusza się jak słoń, po prostu do określenia "zadbana" mi nie pasuje.

poohatka 2010-07-24 o godz. 06:35 0

kurczak napisał(a):poohatka napisał(a): fryzury brak - wiecznie żywy kucyk/supełek :( ,
Ja też tak mam. Ale uważam to za fryzurę - Hania Lis, za czasów gdy była Smoktunowicz tak chodziła i mi się to bardzo spodobało. :) I nie zamierzam tego zmieniać.

mnie głównie ten kucyk wkurza, bo nie za gruby ;) supełek lubię, ale znowu wtedy się włosy łamią...

no i ten brak alternatywy - rozpuszczonych włosów nie noszę, o się nie da - momentalnie sklejają sie w strączki i wyglądają okropnie. Ale tak sobei mówię, że jak już kupie nową suszarko lokówkę, z grubą szczotką, to fryzurę się zrobi, a potem będę co godzinę się szczotkować ;)

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:38 0

aniasz napisał(a):1) ale sapie przy każdym ruchu i rusza się jak słoń, po prostu do określenia "zadbana" mi nie pasuje.
spadowa :bad:
:D

co do zapachu - nawet nie perfumy czy deo. raczej zapach rzeczy... odkrycie mojej mamy - pachnaca woda do zelazka - genialne ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 06:38 0

Loxia napisał(a):a szczupłość lub puszystość??
czy brzuszek to oznaka zaniedbania??

Nie.

Loxia napisał(a):a co zadbana kobieta nosi po domu??
Nosi się czysto. To po pierwsze.
Po drugie. Nie w starych, porozciąganych szmatach, co to oczka lecą od sciągacza w chińskich t-shirtach.
Ja pod domu chodze tak, ze bez problemu moge wskoczyć w klapki i wyniesc smieci tudzież zrobic zakupy - czyli pokazać się ludziom na oczy.
Chodze w wygodnych sukienkach, rybaczkach t-shirt, koszulka na ramiączkach. Obowiązkowo czyste i pachnące.

Nie oszukujmy się - nie mieszkamy ( chyba iekszość z nas) na wsi, gdzie oporządzamy krowy i grozi nam zniszczenie ubrań poprzez noszenie ich w domu.

Loxia 2010-07-24 o godz. 06:38 0

a wizyty u kosmetyczki i manicure i pedicure to może być wyznacznik zadbania?

Zwykly-cud 2010-07-24 o godz. 06:39 0

DobraC napisał(a):Ja mam sposob i sie dziele - fryzjera znalazlam w budynku w ktorym mieszka pewna Forumka 8) - jest tez knajpa. umawiam sie wiec do fryzjera, jade pol godziny wczesniej i mam czas i na szybkie ploty przy kawie i na fryzure ;)
Czyzby byla mowa o fryzjerze z Rozanej? lol

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:41 0

kurczak napisał(a):Chodze w wygodnych sukienkach
szkoda ze nie moge znalezc zdjecia takiej jednej sukienki w paski pionowe z wallisa... ;)
normalnie moglabym sunac przez przestrzenie domu w stylu angielskim.. byloby pieknie ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 06:42 0

Loxia napisał(a):a wizyty u kosmetyczki i manicure i pedicure to może być wyznacznik zadbania?
Wydaje mi się, że nie chodzi o to co się robi "po drodze" do zadbania, tylko o finalny efekt. W sensie: mogę nie chodzić na manicure, ale póki moje paznokcie nie mają dookoła falbanki skórek i się nie rozdwajają, to i tak są zadbane.
Tak samo: mogę nie latać do fryzjera, bo mam włosy (no, ja akurat nie mam) grube i lśniące same z siebie.

Gość 2010-07-24 o godz. 06:42 0

Loxia napisał(a):a wizyty u kosmetyczki i manicure i pedicure to może być wyznacznik zadbania?
Ja tam mani i pedicure robię sobie sama. Mam kiepskie doświadczenia i robię sobie lepiej niz niejedna z tzw. "kosmetyczek"

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:42 0

Loxia napisał(a):a wizyty u kosmetyczki i manicure i pedicure to może być wyznacznik zadbania?
sila rzeczy - neistety - malo z nas umie samej zrobic ladnie manicure i pedicure (zwlaszcza jak przeszkadza nadmiar w talii :bad: )

poza tym systematycznosc daje ta "aure" o ktorej pisalam... bow lasnie dzieki systematycznym wizytom w przybytkach piekna ta moja kolezanka od ogrodka jest taka... zadbana ;) (choc w rozmiarze XXL)

Mała 2010-07-24 o godz. 06:43 0

Loxia napisał(a):a wizyty u kosmetyczki i manicure i pedicure to może być wyznacznik zadbania?
Jesli kobieta potrafi sama zadbac o swoje paznokcie, to niekoniecznie.
Niestety, czasami kobieta probuje cos z paznokciami zrobic sama i wychodzi tragedia...
Ja chodze do kosmetyczki na brwi i manicure. Ostatnio odkrylam pedicure (eureka!) i jestem zachwycona :)

Zwykly-cud 2010-07-24 o godz. 06:50 0

Dla mnie puszystosc- niepuszystosc nie jest zaniedbaniem. Wrecz mam wrazenie, ze puszyste kobiety bardziej od siebie dbaja. Ale z drugiej strony oponka na brzuchu dla mnie juz jest rzecza do zadbania. Puszystość tak- brzuch nie. Chyba, ze ktos to umiejetnie pod ubranmiem ukrywa.

wirtualna24 2010-07-24 o godz. 06:53 0

Dla mnie kobieta zadbana, to kobieta która przede wszystkim akceptuje siebie (no przecież nie mówię, że w 100% ;) ) i ma świadomość swoich zalet. Jasne, że trzeba pilnować higieny osobistej(bo to o czym piszecie dla mnie nią jest), ale nasza psychika (tak myślę) ma ogromny wpływ na to jak nas postrzegają inni.
Jeśli chodzi o puszystość, to absolutnie nie uważam, aby miała ona jakikolwiek wpływ na to czy jesteśmy zadbane, czy nie. Jasne, że grubszej jest ciężej się np. modnie ubrać, ale nie jest to niemożliwe…
Loxia pytałaś o to w czym chodzić po domu..
Otóż nie uważam tez, żeby kobieta chodząca po domu w dresie była od razu niezbadana!
Jeśli dres jest fajny i wygodny, to dlaczego nie?

DobraC 2010-07-24 o godz. 06:54 0

wirtualna24 napisał(a):Jeśli dres jest fajny i wygodny, to dlaczego nie?
mowie. marks & spencer. obnizyli ceny, jakos te rzecyz maja fajna,a rozmiary duuuuuuze ;)

ps. Loxia - dziekuje . zapisalam sie wlasnie na pedicure. i wreszcie kupie ten magiczny krem do stop...

wirtualna24 2010-07-24 o godz. 06:59 0

Co do kosmetyczki, to ja sama sobie robie paznokcie, make-up, depiluje brwi (i takie tam),
Jestem fanką balsamów, pilingów, maseczek, więc do kosmetyczki latam tylko czasami na jakieś np. nawilżania i też nie uważam, że miano zadbanej kobiety należy się tylko tym latającym. Ja bardzo lubię to robić i zawsze staram się znaleźć troszkę na to czasu.

Gość 2010-07-24 o godz. 06:59 0

ja wiem jak wygląda kobieta zadbana - mam fajną sąsiadkę :lizak:

Niestety w lustrze nie widzę nikogo zadbanego

Gość 2010-07-24 o godz. 07:21 0

Przyłączam się do większości i dodam ze dla mnie osobiście zapach jest chyba najważniejszy ... i to nie chodzi mi o zakrycie intensywnymi perfumami jakis niedoskonalosci zapachowych (mowiac delikatnie ;) ) włosy sa dla mnie bardzo wazne- mogą byc postrzępione, natapirowane, gładkie- niewiadomo co, ale byle bylo widac ze ktos cos przy nich faktycznie robi ;) no i paznokcie naturalnie- przynajmniej wypiłowane i czyste :)

aa i nie znoszę oczu kipiących od kredki czarnej i tuszu- wszystko tworzy taka maź i się rozmazuje :/ ble, mam taką kolezanke,,,mimo ze dziewczyna dba o siebie to jednak ten element psuje mi zawsze calosc ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 07:26 0

I dodam jeszcze-WYPROSTOWANA

Ja sobie chyba kupię pajączek na plecy, bo to we mnie dobija mnie najbardziej, ciągle okragłe plecy

Co do ciuchów domowych-tak jak pisze kurczak-jesli przyjdzie sąsiad pozyczyć cukier to nie trzymam go 10 minut przed drzwiami, żeby się przebrać. Mój zestaw to welurowe długie spodnie dresowe+japonki+sportowa koszulka, której do pracy już nie założę i jak najbardziej jestem w stanie w tym stroju wyskoczyć do śmietnika albo pogadać z sąsiadem

puszystość absolutnie nie oznacza braku zadbania!!!!!

Gość 2010-07-24 o godz. 07:29 0

Pomijając elementarne rzeczy jak depilacja, czyste buty i zadbane paznokcie - zgadzam się z Dobrą, że często to coś się ma lub po prostu nie ma.
Mam koleżanke, ktora zawsze wygląda dobrze - w wymietym T-shircie czy wieczorowej kiecce, i znam takie jak ja - żebym tonę kosmetyków nałożyła, nie wiem jak sie uczesała i w co się ubrała - zawsze czuję się mniej zadbana.
Jakoś nieswojo, taka niedorobiona.
I mam wrażenie ze we wszystkim wyglądam gorzej niż tamta :/

Gość 2010-07-24 o godz. 07:33 0

gonick napisał(a):zawsze czuję się mniej zadbana.
Zawsze na siebie bardziej krytycznie patrzymy ;) Kto wie czy niejedna z nas patrzac na Ciebie nie czulaby sie tak jak Ty patrzac na swoja kumpele ;)

Alma_ 2010-07-24 o godz. 07:34 0

Żebym czuła się zadbana, muszę mieć co najmniej:

1. przyzwoitą fryzurę (czyste włosy) - nie mam problemów, włosy myję codziennie, pod fryzurę można podciągnąć gładko ulizany kucyk ;)
2. czystą, dobrze nawilżoną cerę - z nawilżaniem jest ok, gorzej z oczyszczaniem / peelingiem, konieczne są wizyty u kosmetyczki, a na te nie mam czasu tak często, jak bym chciała
3. wyregulowane brwi - różnie, sama radzę sobie w stopniu podstawowym, od kosmetyczki wychodzę zachwycona i nie jestem w stanie odtworzyć tego efektu za żadne skarby
4. wydepilowane, co trzeba ;) - depilacja laserowa moim zbawieniem ;)
4. zadbane dłonie i stopy - raczej gorzej niż lepiej (obgryzione skórki ), sama sobie nie radzę, patrze punkt 2
5. ogólnie przyzwoicie nawilżoną, gładką skórę - czyli balsam codziennie + peeling, nierealne

Rzadko jestem w 100% zadowolona ze stanu wszystkich pięciu

poohatka 2010-07-24 o godz. 07:37 0

gonick napisał(a):Mam koleżanke, ktora zawsze wygląda dobrze - w wymietym T-shircie czy wieczorowej kiecce, i znam takie jak ja - żebym tonę kosmetyków nałożyła, nie wiem jak sie uczesała i w co się ubrała - zawsze czuję się mniej zadbana.
Jakoś nieswojo, taka niedorobiona.
I mam wrażenie ze we wszystkim wyglądam gorzej niż tamta :/

ee - to ja przy mojej najlepszej kumpeli zawsze się czuję jak kopciuch - chociaż nie ubiera się tak zupełnie w moim stylu, to i tak ZAWSZE mam wrażenie, że wyglądam przy niej jak kawał miotły :|

Gość 2010-07-24 o godz. 07:38 0

Dodam jeszcze WYLECZONE zęby i świeży oddech.
Wiem co mówię......znam takie które boja się dentysty.

Ja się depiluję codziennie, brwi też.Balsamy , kremy, toniki, mycie włosów- codziennie.Nawet jak padam na pysk i jest 2 w nocy lub 4 rano.Nie ma bata.
Problem tylko mam ze skórkami u rak które podskubuję

Ostatnio bedac na spacerze z moim yorkiem pani rzekła do mojego psiaka: no ida te moje piekności ........a jakiś ty zadbany zawsze , no ale co się dziwić nieodrodny piesek swojej pańci :D

W domu róznie.Przedpołudniem szlafrok , wtedy nie otwieram drzwi a potem dres, dzinsy, mini, maxi.Wszystko to co mam z zeszłego sezonu ;)

Akna74 2010-07-24 o godz. 07:41 0

tez znam pare takich osób, nawet w rozciagnietym dresie wygladają z klasą;-)
a ja oj zaniedbałam sie tez;-( jakos jak nie chodze do pracy mniej mam motywacji do dbania o siebie;-( sama rzadko patrze w lustro wiec to olewam...no moze nie zupełnie, czasamiłapie doły...

Gość 2010-07-24 o godz. 07:45 0

kurcze, zmobilizowalyscie mnie, ide wydepilowac brwi ;)
dzieki :)

DobraC 2010-07-24 o godz. 07:50 0

Patka napisał(a):kurcze, zmobilizowalyscie mnie, ide wydepilowac brwi ;)
dzieki :)

a nie mowilam 8) ? dzieki Loxia :)

ja ostatnio troche przearanzowalam szafe i mysle zaczac nie tyle zblizac sie do idealu co zaczac myslec o zblizaniu sie ;)
ale zadowolona jestem ze porzucam wyciagniete tshirty i bluzki jak po wlasnej babci...
z wlosami ostatnio mam lux torpeda. o cere zaczelam mocniej dbac. tylko te nieszczesne dlonie i stopy...

mysle ze moim glownym problemem jest brak szacunku dla ciuchow ;) - wieczny balagan w szafie, wieczne prasowanie "tuz przed wyjsciem". czasem uniemozliwia to stworzenie fajnego kompletu , nie mowiac o tym ze myslalam ze do ostatnio nabytych spodnic nic nie mam a po przejrzeniu czelusci szafy okazalo sie ze mam w nadmiarze tylko jakos nigdy w tak dalekie rejony nie zagladalam (uwaga, bedzie wyprzedaz pewnie niebawem ;) ) lol

Gość 2010-07-24 o godz. 07:55 0

poohatka napisał(a):gonick napisał(a):Mam koleżanke, ktora zawsze wygląda dobrze - w wymietym T-shircie czy wieczorowej kiecce, i znam takie jak ja - żebym tonę kosmetyków nałożyła, nie wiem jak sie uczesała i w co się ubrała - zawsze czuję się mniej zadbana.
Jakoś nieswojo, taka niedorobiona.
I mam wrażenie ze we wszystkim wyglądam gorzej niż tamta :/

ee - to ja przy mojej najlepszej kumpeli zawsze się czuję jak kopciuch - chociaż nie ubiera się tak zupełnie w moim stylu, to i tak ZAWSZE mam wrażenie, że wyglądam przy niej jak kawał miotły :|

no ja tez mam takie koleżanki, które zawsze świetnie wyglądają, niezaleznie od stroju, a ja przy nich nawet jak sie wystroje to czuje sie jak Kopciuch

Cholera...te kompleksy :'(

sofia 2010-07-24 o godz. 08:00 0

Loxia wreszcie znalazłam pretekst do zakupu perfum :D bardzo mobilizujący wątek ;)

Do wizji kobiety zadbanej dodam jeszcze umiejętność tuszowania niedoskonałości. n.p. koszmarnie wygląda kobieta z celulitem w obcisłych supermodnych spodenkach, albo z brzuszkiem w supermodnych i superniskich dżinsach, albo z szerokimi ramionami w koszulce bez rękawów, albo w sukience odsłaniającej plecy z pryszczami ;/ mogłabym tak jeszcze długo. Jednym słowem najpierw krytyczny rzut oka w lustro a potem dopiero dobieramy garderobę :D

i moim zdaniem zadbana kobieta nie miewa kompleksów.. pewność siebie wytwarza wspominaną wyżej aurę

panna_van_gogh 2010-07-24 o godz. 08:06 0

Ten wątek niektrym pomaga, lecz niektórym robi się nieswojo, że wolą wydać te 70 PLN na coś innego niż pedicure ;) a sam az tak doskonale sobie nie radza ze stopami i chodza potem takie zaniedbane ;)

znalazłam u siebie zresztą jeszcze jeden punkt zaniedbania: oponkę :drink:
ale ani nie zamierzam katowac się dietą, ani fitnesem
a winna nie jestem ze nie odkada mi sie na calym ciele, tylko na brzuch ;)

precz z ideałem :P

Gość 2010-07-24 o godz. 08:10 0

sofia napisał(a):i moim zdaniem zadbana kobieta nie miewa kompleksów
nie zgadzam się
jeśli ktoś ma kompleksy to bedzie je miał niezaleznie od stopnia dbania o siebie
inna sprawa, że bycie zadbanym znacznie poprawia samopoczucie ;)

DobraC 2010-07-24 o godz. 08:12 0

panna_van_gogh napisał(a):Ten wątek niektrym pomaga, lecz niektórym robi się nieswojo, że wolą wydać te 70 PLN na coś innego niż pedicure ;) a sam az tak doskonale sobie nie radza ze stopami i chodza potem takie zaniedbane ;)
pozostawie bez komentarza

Gość 2010-07-24 o godz. 08:22 0

Ja na manicure i pedicure nie wydaję ani złotówki, podobnie jak na depilację i inne cuda. Dbam o siebie w domu (nie cierpię chodzić do kosmetyczki ) i powiem bez fałszywej skromności, że nieźle mi to wychodzi 8)
A wracając do tematu, zadbana kobieta powinna wyglądać tak, żeby było widać, że COŚ ze sobą robi (pomijam codzienną higienę, bo to oczywista oczywistość). Czyli: brwi wyregulowane, paznokcie "zrobione" (niekoniecznie czerwone tipsy mam na myśli ;)), włosy umyte i jakoś tam ułożone, nogi wydepilowane, ciuchy schludne i wyprasowane, skóra gładka, wypielęgnowana. I to by było na tyle ;)
Moją piętą achillesową są włosy. Cokolowiek bym z nimi robiła, to zawsze mam na głowie siano i bałagan

patunieczka 2010-07-24 o godz. 08:26 0

Półtorej godziny usiłowałam zagnać dziecko do łóżka, jak się udało to usiadłam z herbatą do Forumi i co? Po pierwszych 3 postach porzuciłam kanapę na rzecz deski do prasowania - dzięki Loxia ;)

Mnie zawsze dobijał taki cytat (nie pamiętam czy HR czy EL) "nie ma kobiet brzydkich, są tylko zaniedbane".
Moje zaniedbanie to mix lenistwa i skąpstwa, w różnych proporcjach.
Jedyne co robię systematycznie, to wizyty u Marioli, ale i tu jestem zależna od jej grafika i zdarza mi się z odrostem chodzić, bo panny młode mają pierwszeństwo xP
Nie cierpię prasowania, tu mogę się uderzyć w pierś.
Nie wstanę pół godziny wcześniej, żeby koafiurę układać - dlatego trzymam włosy na tyle długie, żeby złapać gumką.

No i nie mam tego "czegoś" - to chyba w genach jest zakodowane i nic na to nie poradzę. Ale zmotywowałyście mnie (zobaczymy na jak długo...).

Gość 2010-07-24 o godz. 08:28 0

Dobra, się okazuje, żem kocmołuch, bo u kosmetyczki to ja w życiu nie byłam.

DobraC 2010-07-24 o godz. 08:29 0

Blutka napisał(a):Dobra, się okazuje, żem kocmołuch, bo u kosmetyczki to ja w życiu nie byłam.
Moze nie musisz? xP
sadzac po cerze w awatarze... (swoja droga ostatnio maz mi zajrzal przez ramie, zobaczyl Twoj awatar i zapytal czy ktoras z dziewcyzn sobie taka sesje zrobila i zdjecie wkleila lol )

Gość 2010-07-24 o godz. 08:31 0

DobraC napisał(a):Blutka napisał(a):Dobra, się okazuje, żem kocmołuch, bo u kosmetyczki to ja w życiu nie byłam.
Moze nie musisz? xP
sadzac po cerze w awatarze... (swoja droga ostatnio maz mi zajrzal przez ramie, zobaczyl Twoj awatar i zapytal czy ktoras z dziewcyzn sobie taka sesje zrobila i zdjecie wkleila lol )

A ja bym sobie nawet zrobiła, od czego jest potem fotoszop. 8)
Nie wiem, czy nie muszę. Ja po prostu nie znoszę być dotkana przez obcych ludzi. Fryzjer to dla mnie zawsze koszmar. Szczególnie, jak jeszcze chce ze mną rozmawiać "w trakcie".

poohatka 2010-07-24 o godz. 08:43 0

a ja mam własnie tak dziwnie że bardzo lubię zabiegi typu fryzjer czy kosmetyczka (i np. mierzenie ubrań przy szyciu)... ale u tej drugiej byłam ze 3 czy 4 razy przed samym ślubem no bo cera naprawdę nieteges i to był mus :( teraz też powinnam chodzić regularnie, ale jakoś do tej pory pieniędzy nie miałam nigdy, a teraz, jak zarabiam, to dalej nie mam :mur:

Gość 2010-07-24 o godz. 08:56 0

No to ja się czuję zadbaną kobietą, a to, czy faktycznie według ogólnych wyznaczników nią jestem, ma czwartorzędne znaczenie. Pomimo że

- wszystkie ciuchy, które noszę, poza okazjami typu wesela czy egzaminy są wygniecione, ponieważ po praniu i suszeniu zwijam je w kłębek i wrzucam do szafy, ponieważ ani składać, ani prasować nie cierpię

- nie mam zegarka, ponieważ mnie drażnił, w związku z czym godzinę zamiast na eleganckim cudeńku sprawdzam na swojej komórce

- nie znoszę biżuterii, na wydarzenia patrz wyżej mam dyżurny, kupiony wiele lat temu dość ozdobny naszyjnik z brylancikami, który pasuje do wszystkiego, ale i tak mnie irytuje swoją obecnością

- jestem nałogową palaczką, ale palę tylko mentolowe, słabe, żuję gumę, ale pewnie czasem owiewa mnie nie tylko zapach wody toaletowej, której używam zawsze, ale i dymu, co nie zmienia faktu że nie chcę rzucić

mam jednak zawsze dopasowane torebki i czyste buty, wyprane, niezniszczone, ładne ubrania, pomalowane paznokcie u dłoni i stóp, jestem wydepilowana, mam gładką skórę, zrobione włosy, makijaż typu jest, a go nie ma i dla mnie to wystarczy :)

Jo76 2010-07-24 o godz. 08:58 0

Loxia napisał(a):a szczupłość lub puszystość??
czy brzuszek to oznaka zaniedbania??

a co zadbana kobieta nosi po domu??

Nie mam pojecia, ale moze sie Twojemu mezowi wlasnie o lekkie zaniedbanie w sensie figury rozchodzi? Ponoc wzrokowcy.

Ja normalnie zadbana, ale w domu normalnie nosze to co i poza domem. Czasem wskocze w jakas wygodniejsza sukienke. Nigdy, przenigdy nie wloze dresow, albo innych szmat po domu - naogladalam sie w rodzinie i wyglada oblesnie.

Co do prasowania - hmmm... nienawidze. Prasuje tylko to co musze i jak patrze na przyjaciolke prasujaca nawet majtki to slabo mi sie robi.

Depilacja, czy tam golenie - lydki czesto, pachy zawsze - wszystko przez sport Wstydzilabym sie reke podniesc przy wszystkich ;)

Wlosy dlugie, wiec na codzien zwiazuje je i juz. Regularnie fryzjer i kosmetyczka.

Loxia napisał(a):a wizyty u kosmetyczki i manicure i pedicure to może być wyznacznik zadbania?
Tak - chyba, ze dasz rade sama to wszystko zrobic w domu

justine2121 2010-07-24 o godz. 09:02 0

Wczoraj zrobilam sobie wieczor dla ciala, a potem policzylam ile kosmetykow w siebie wklepalam... 7!

1. krem do twarzy
2. krem pod oczy
3. balsam ujedrniajacy piersi
4. balsam przeciw celulitowi na uda
5. balsam do ciala na nogi
6. balsam do stop
7. balsam do rak

uff! zabralo mi to pewnie ok. 3,5 min. ale zastanawialam sie czy to przesada ;) nie robie tego codziennie, bo bym chyba oszalala, albo nie miala czasu na inne sprawy, ale od czasu do czasu milo o sibie calkowicie zadbac :)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:08 0

L'etoile napisał(a):No to ja się czuję zadbaną kobietą, a to, czy faktycznie według ogólnych wyznaczników nią jestem, ma czwartorzędne znaczenie. Pomimo że

- wszystkie ciuchy, które noszę, poza okazjami typu wesela czy egzaminy są wygniecione, ponieważ po praniu i suszeniu zwijam je w kłębek i wrzucam do szafy, ponieważ ani składać, ani prasować nie cierpię

L'etoile napisał(a):
- nie mam zegarka, ponieważ mnie drażnił, w mam jednak zawsze dopasowane torebki i czyste buty, wyprane, niezniszczone, ładne ubrania, pomalowane paznokcie u dłoni i stóp, jestem wydepilowana, mam gładką skórę, zrobione włosy, makijaż typu jest, a go nie ma i dla mnie to wystarczy :)

No nie wiem. Dla mnie te rzeczy mocno się wykluczają.

Ja dbam o ubrania i mocno serce mi się kraje jak widze jak mąz tak je własnie traktuje. Byle jak zwiniete koszule, spodnie wymieszane ze skarpetkami itd. Teraz już tak raczej nie ma (chyba ze wyjezdza i jest poza zasiegiem mojej kontroli), ale na poczatku znajomości dostawałm zawału na ten widok.

Już pisałam - jestem maniaczką poprasowanych ciuchów. Może niespecjalnie lubie prasowac, ale nie wyobrażam sobie, przepraszam za wyrazenie, bur...lu w szafie.
Wiele rzeczy robię w pośpiechu na ostatnią chcwile, ale nie potrafiłabym wyciągnąc ciucha wyglądającego jak pognieciona szmata i prasowac tuż przed wyjściem do pracy czy gdziekolwiek.

Ja nawet mam odpowiednią strategię wieszania ciuchów na suszarce, by jak najmniej się pogniotło, zniszczyło itd.
Zdarza się, ze robię pomyłki zakupowe, ale generalnie staram się kupowac dobre ciuchy, które lubię i nie potrafiłabym tak ich traktowac. Do tego mam jakoś mocno emocjonalne podejście :D

Gość 2010-07-24 o godz. 09:12 0

kurczak napisał(a):by jak najmniej się pogniotło, zniszczyło itd.
brzmi jak Anthea Turner ;) moje góru w kwestii schludności zresztą ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:12 0

kurczak, ale rzeczy się nie niszczą od zwijania w kłębek, zreszta tak jak pisałam, zbyt nie lubię prasować, aby zacząć to robić dla innych

Ofelia 2010-07-24 o godz. 09:13 0

Zadbana kobieta? Dla mnie to kobieta czysta i schludnie ubrana. Rzeczy nie muszą być z najwyższej półki, ale powinny być czyste i wyprasowane, a buty czyste. Tak samo jak i włosy. Nie przejdą brudne włosy ;/ Nie muszą być super uczesane, wytapirowane itp. Tylko żeby było widać, że miały kontakt chociaż z grzebieniem przed wyjściem z domu.... Makijaż, jeśli tego cera nie potrzebuje, nie jest wymagany ;) Kosmetyczki nie są potrzebne, żeby być zadbanym... Jeśli ktoś umie ładnie przyciąć(przypiłować) paznokcie (zakładam, że chyba każdy umie), to nie są potrzebne żadne manicury itp. Chyba, że faktycznie paznokcie tego wymagają, ale to inna sprawa.
Po domu myślę, że nie trzeba chodzić tak jak do pracy czy na spotkania, bo z reguły się coś robi, więc zakładamy to w czym nam jest wygodnie. U mnie są to z reguły dresy, stare jeansy i koszulka lub luźna przewiewna sukienka. Może nie wygladam jak z okładki żurnala, ale jest mi wygodnie i mimo wszystko te rzeczy są czyste.
To tyle na temat zadbania kobiet :P

DobraC 2010-07-24 o godz. 09:14 0

zazdroszcze kurczaku :( (i zgadzam sie z Twoim wyboldowaniem)

ja co porzadek w szafie to sobie obiecuje ze to ostatni raz. a potem tu sie spiesze, tu musze zebrac z kilku miejsc, wrzucam i za chwile znow jest jak dawniej. szafe otwieram na zasadzie asekuracji druga reka zeby nic nie wypadlo ;/ wsciekam sie na siebie ale najwyrazniej za malo, bo to stan permanentny od dziecinstwa...

zgadnijcie co bede robic po poludniu ;/ zdopingowalam sama siebie

ps. moje marzenie - duzy pokoj "garderobiany", rzedy wieszakow i polek, wszystko pieknie poprasowane, ulozone asortymentem. wtedy przed wyjsciem moglabym moze skompletowac jakis nowy nigdy nie ulozony zestaw z wlasnych ciuchow...

Gość 2010-07-24 o godz. 09:15 0

L'etoile napisał(a):kurczak, ale rzeczy się nie niszczą od zwijania w kłębek, zreszta tak jak pisałam, zbyt nie lubię prasować, aby zacząć to robić dla innych
Kazdy ma jakiegoś fizia. Siła powstrzymuję się, by nie tych poprasowanych kosteczek nie przewiązywac niebieską wstążeczką i nie utłuc męza, gdy ten rzuca raz założone spodnie byle jak na podłoge w łazience ;)

DobraC 2010-07-24 o godz. 09:16 0

Patka napisał(a): moje góru
;/

;/

fakt, wysokie ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:25 0

kurczak, wybacz, ale nie wytrzymałabym życia z kimś, kto mówiłby mi jak mam traktować Własne rzeczy

aha, i dobra, szczupła sylwetka jest jak najbardziej oznaką zadbania, przynajmniej ja dbam o swoją :)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:26 0

DobraC napisał(a):;/
wiedziałam że mi wypomną ;) jakoś przełknę gorycz wstydu ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:29 0

DobraC napisał(a):moje marzenie - duzy pokoj "garderobiany", rzedy wieszakow i polek, wszystko pieknie poprasowane, ulozone asortymentem. wtedy przed wyjsciem moglabym moze skompletowac jakis nowy nigdy nie ulozony zestaw z wlasnych ciuchow...
ja tak ostatnio zrobiłam i powiem Ci, że działa na wyobraźnię :D
u nas zmorą są kłotnie o ciuchy, które byle jak wrzucam do szafek, o ile w ogole wrzuca, bo najcześciej to gdzie popadnie po chałupie rzwalam
prasuje przed wyjsciem

no i pewnego pieknego wieczora zabrałam sie za prasowanie - nawet ni ewiesz ile ciuchów sobie przypomnisz, siedziałam jak zaczarowana po tych 5 godzinach i patrzyłam na wieszaki ułozone wg klucza: wyjściowe/wieczorowe/spódnice codzienne/letnie/koszule/tuniki/szmizjerki

to było bombowe

moze za jakis rok to powtórzę :D

pysznie 2010-07-24 o godz. 09:30 0

Ogólnie dla mnie zadbana kocieta jest czysta i z żadnym kierunku nie przesadza (zapach perfum duszący wszystkie inne osoby w pomieszczeniu, wieczorowy makijaz od rana, długaśne czerwone tipsy,ktorymi nic nie potrafi zrobic ;) )

Po przeczytaniu pierwszych stron wątku zamknęłam się w łazience...wyszłam po godzinie...jest lepiej ;)

Teraz część trudniejsza-prasowanie...W zeszłym tyg zakupiłam i dostarczono mi super hiper żelazko...No i dla sprawdzenia potraktowałam nim jakąś koszulę...No i stoi
Postanowiłam się dziś poprawić natchnięta wątkiem
DobraC napisał(a):
co do zapachu - nawet nie perfumy czy deo. raczej zapach rzeczy... odkrycie mojej mamy - pachnaca woda do zelazka - genialne ;)

...no i pytam zanim zacznę :czy ta woda to ze sklepu czy jakiś sposób domowy

Gość 2010-07-24 o godz. 09:34 0

L'etoile napisał(a): kurczak, wybacz, ale nie wytrzymałabym życia z kimś, kto mówiłby mi jak mam traktować Własne rzeczy
No ja nie wytrzymałabym zycia z kimś, kto w mojej definicji jest bałaganiarzem/flejtuszkiem i nie tylko nic nie chce z tym zrobić ale jeszcze uważa to za powód do publicznego chwalenia się i ;)

L'etoile napisał(a): aha, i dobra, szczupła sylwetka jest jak najbardziej oznaką zadbania, przynajmniej ja dbam o swoją :)
Mi bozia dała dała niemalże idealne wymiary, ale dla mnie to oznaka ze poszłam w mamusię, nie w tatusia :D Strach pomyślec coby było, gdybym poszła w tatusia lol

Gość 2010-07-24 o godz. 09:37 0

no dobrze, to przyznam się, że moje ukochane, klasyka rocka, płyty też mam w idealnym porządku, niemal przewiązane niebieską wstążeczką, ale nie zdradźcie mnie przed kurczakiem ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:37 0

Ten watek natchnął mnie inną myślą - powinnam się przekwalifikowac.
Prasowanie i sprzątanie jest mniej stresogenne, dla mnie całkiem przyjemne i pewnie dzieki forum miałabym pewnie całkiem dobrze płatną robotę lol

Gość 2010-07-24 o godz. 09:41 0

u mnie na pewno ;)
ni epotzreba mi pani do sprzatania, tylko prasowania i układania w szafkach ciuchów

Gość 2010-07-24 o godz. 09:41 0

gonick napisał(a):u mnie na pewno ;)
ni epotzreba mi pani do sprzatania, tylko prasowania i układania w szafkach ciuchów

A mnie do wklepywanie balsamu. :D

DobraC 2010-07-24 o godz. 09:44 0

Kurczaku a na moja wies bedziesz dojezdzala? ;)
moze to sposob na przelamanie lodow ze spotkaniami w realu? :ia:

Gonicku - dziekuje :usciski: wlalas mi nadzieje ze sercu ze taki dzien dla mnie nadejdzie rowniez choc prasowania tej tony rzeczy sobie nie wyobrazam.. no wlansie... tony.. zawsze mnie wkurzalo ze mam rzeczy fajne ale totalnie niedopasowane. jakis czas temu powiedzialam "stop" i dzieku babskim zakupom z kumpela wychodze na prosta (tzn jedna spodnica a do niej w zaleznosci od okolicznosci - koszula, bluzka, sweterek, szpilki lub mokasyny, perly lub zero bizu). to dopiero cos ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:44 0

Blutka napisał(a):gonick napisał(a):u mnie na pewno ;)
ni epotzreba mi pani do sprzatania, tylko prasowania i układania w szafkach ciuchów

A mnie do wklepywanie balsamu. :D

Ale to chyba lepiej jakiś przystojny pan a nie pani? ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:46 0

kurczak napisał(a):przystojny pan a nie pani
zależy co kto lubi ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:48 0

kurczaku - moja szafa czeka :)

Martos 2010-07-24 o godz. 09:49 0

moje drogie, a co z bielizną? czy zadbana kobieta nie powinna nosić ładnej bielizny?
co to właściwie jest ta ładna bielizna? seksi stringi? pięknie, zawsze kolorystycznie dobrane komplety bieliźniane?

bo ja w sumie uwielbiam bawełnę :D a ze stringami jakoś nie mogę się na dłużej zaprzyjaźnić

co do wczesniejszych wypowiedzi:
paznokcie mam króciutkie, czyste
makijaz zawsze gdy wychodze z domu, perfumy też
włosy codziennie myję, no i grzywkę układam... długa jest
rzeczy mam zawsze czyste gdy je zakładam przed wyjściem, ba nawet wyprasowane są czasem
i powiem wam, że przewaznie dobrze się czuję we własnej skorze, choć bywają dni, że co bym ze sobą nie zrobiła to nie jest mi dobrze ;) i nic mi nie pasuje

Gość 2010-07-24 o godz. 09:54 0

DobraC napisał(a):
moze to sposob na przelamanie lodow ze spotkaniami w realu? :ia:

Pokonałam już fobię społeczną i spotykam się z ludzmi w realu. Ale zazwyczaj umawiam się na piwo i jakies jedzenie, a jeszcze nigdy na prasowanie lol

DobraC 2010-07-24 o godz. 09:55 0

jesli chpdzi o biezlizne mam tylko jedno kryteriu od czasu poznania avocado - DOBRZE DOBRANA ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 09:59 0

kurczak napisał(a):DobraC napisał(a):
moze to sposob na przelamanie lodow ze spotkaniami w realu? :ia:

Pokonałam już fobię społeczną i spotykam się z ludzmi w realu. Ale zazwyczaj umawiam się na piwo i jakies jedzenie, a jeszcze nigdy na prasowanie lol

kurczak napisał(a):jeszcze nigdy na prasowanie
ponawiam ostatnie zaproszenie do nowej chałupy
Ty poprasujesz, a Dobs na szmacie się przeleci

ja w tym czasie nasmaruję Blutkę ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 10:01 0

gonick napisał(a):
ja w tym czasie nasmaruję Blutkę ;)

Gonick, ale może najpierw porozmawiajmy, a nie tak od razu, bez gry wstępnej...

Gość 2010-07-24 o godz. 10:02 0

to już wole coś ugotowac, np. kurczaka faszerowanego :D

Loxia 2010-07-24 o godz. 10:04 0

niezłe jesteście :))))

żałuję, żem w pracy bo eż bym się zamknęła na 4 spusty w łazience :)

Ardabil 2010-07-24 o godz. 10:14 0

w kwestii bielizny moge śmiało cytować DobrąC, choc niekoniecznie w Avocado.

Prasowania nie lubię, ale jakoś trzeba wyjść spod sterty prania. Gros prasuje mąż i jest to pewne rozwiązanie , ale i tak swoje pracowe prasuję tuż przed wyjściem sama. Czasem musze się zmusić do większych sesji prasowania. I już mam taki rytuał. Niedziela wieczór, deska i żelazko lądują w dużym pokoju, CSI - Wzór - Kości i mamy 3 godziny na prasowanie :)

No i teraz o zgrozo myję włosy raz na 4-5 dni - tak mam, co nie znaczy, że jakies brudne mam - taki typ włosów. Co więcej śladu szczotki na nich raczej rano nie widać, ewentualnie się potargam bardziej.

Mam wrażenie że w kwestii mojego zadbania mogłoby byc lepiej, ale trochę zrzucam na karb mojej nieforemności i trudności w kupnie pasujących ubrań.

Gość 2010-07-24 o godz. 10:17 0

Blutka napisał(a):gonick napisał(a):
ja w tym czasie nasmaruję Blutkę ;)

Gonick, ale może najpierw porozmawiajmy, a nie tak od razu, bez gry wstępnej...

rozmowa dodatkow płatna, szkoda kasy ;)

Gość 2010-07-24 o godz. 10:18 0

gonick napisał(a):
rozmowa dodatkow płatna, szkoda kasy ;)

Ja nie wiem, czy Ty warta ceny jesteś. Możesz mi dać jakieś referencje? ;)

DobraC 2010-07-24 o godz. 10:19 0

Ardabil napisał(a): I już mam taki rytuał. Niedziela wieczór, deska i żelazko lądują w dużym pokoju, CSI - Wzór - Kości i mamy 3 godziny na prasowanie :)


dalas mi do myslenia...
licze na taniec z gwiazdami, 8 edycje... szkoda mi by bylo tylko chatu ;)
moze to jest pomysl?

jak tylko synek sie obudzi - przejmuje go maz a ja sie biore za szafe :ia:

Gość 2010-07-24 o godz. 10:36 0

Ardabil napisał(a):Czasem musze się zmusić do większych sesji prasowania. I już mam taki rytuał. Niedziela wieczór, deska i żelazko lądują w dużym pokoju, CSI - Wzór - Kości i mamy 3 godziny na prasowanie
ja najczęsciej właśnie robie takie duze prasowanie, można powiedzieć ze całkiem to lubie - włączam jakiś serial albo fajną muzykę i śpiewam

Ardabil napisał(a):No i teraz o zgrozo myję włosy raz na 4-5 dni - tak mam, co nie znaczy, że jakies brudne mam - taki typ włosównawet nie wiesz jak Ci w tym momencie zazdroszczę!

poohatka 2010-07-24 o godz. 10:44 0

ignarancja napisał(a):Ardabil napisał/a:
No i teraz o zgrozo myję włosy raz na 4-5 dni - tak mam, co nie znaczy, że jakies brudne mam - taki typ włosów
nawet nie wiesz jak Ci w tym momencie zazdroszczę!

jest to jeden z głównych czynników pchających mnie w kierunku kolejnej trwałej... z której się na razie na szczęście wyleczyłam, bo moje przesuszone sianko by tego dobrze nei zniosło :( a myć muszę codziennie, bo inaczej kaplica kompletna :(

Jo76 2010-07-24 o godz. 11:00 0

poohatka napisał(a):ignarancja napisał(a):Ardabil napisał/a:
No i teraz o zgrozo myję włosy raz na 4-5 dni - tak mam, co nie znaczy, że jakies brudne mam - taki typ włosów
nawet nie wiesz jak Ci w tym momencie zazdroszczę!

jest to jeden z głównych czynników pchających mnie w kierunku kolejnej trwałej... z której się na razie na szczęście wyleczyłam, bo moje przesuszone sianko by tego dobrze nei zniosło :( a myć muszę codziennie, bo inaczej kaplica kompletna :(

Jak masz przesuszone sianko to zadna dobra fryzjerka nie zrobi Ci trwalej, ktora to sianko do reszty przesuszy.
Proponowalabym saune na wlosy, codziennie dobre odzywki na noc i po myciu inne ochraniajace.

Suche wlosy to nie tylko genetyka, ale i pielegnacja. Nie dobijaj ich, ale troche dopiesc ;)

Dziewczyny - zaraz dojdziemy do sedna, ze zadbana kobieta to taka, ktora codziennie 3 godziny prasuje i sklada w kosteczke :O

Gość 2010-07-24 o godz. 11:05 0

Jak bielizna to i nocna koszulka...

ja się próbuję przestawić z bokserek i polo Puzla na coś sexowniejszego. Zobaczymy jak długo wytrzymam.

Jo76 2010-07-24 o godz. 11:09 0

SkrawekNieba napisał(a):Jak bielizna to i nocna koszulka...

ja się próbuję przestawić z bokserek i polo Puzla na coś sexowniejszego. Zobaczymy jak długo wytrzymam.

Nienawidze nocnych koszulek. Spie bez - jestem zaniedbana?