Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Ślub » Pamiętnik Mężatki

Doosia 2010-11-11 o godz. 16:36, liczba odsłon 4888 0

Czy lepiej mieć wspólne czy osobne konta w małżeństwie?

Po burzliwej dyskusji z koleżanką w pracy zaczęłam się zastanawiać - bo może coś źle wykombinowaliśmy z P.Chodzi o to, że po ślubie nie będziemy tworzyć wspólnego konta (raczej). Każde z nas ma swoje prywatne konto i tak ma pozostać. A wydatki małżeńskie zamierzamy dzielić mniej więcej po połowie.Przynajmniej jak na razie nie stanowi to dla nas problemu - skoro jakieś wydatki dotyczą nas obojga to staramy się w miarę możliwości obydwoje za to płacić, a jeśli coś jest tylko dla jednego z nas to raczej każdy za siebie płaci.Koleżanka się zbulwersowała i powiedziała, że skoro małżeństwo to i wspólne konto - bo inaczej zaczną się kłótnie o pieniądze.Jak to było u was? Naprawdę pomysł z osobnymi kontami nie wypali?

Odpowiedzi (93) | Kategoria: Ślub :: Pamiętnik Mężatki | Ostatnia odpowiedź: 2010-11-17, 18:54:10

Tagi: ,

Odpowiedz
x Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Gość 2010-11-11 o godz. 17:36 0

Mamy wspólne konto.
Skoro prowadzimy wspólny dom,wspólne życie, mamy miec wspólne dziecko, wspólne wydatki.
Nie ukrywamy przed sobą ile zarabiamy, nie tajimy przed sobą ile pieniędzy zostało wziete z konta.
Jak wspólnota to wspólnota. tak jest u nas. ;)

Gość 2010-11-11 o godz. 17:39 0

Justyna82 napisał(a):Nie ukrywamy przed sobą ile zarabiamy, nie tajimy przed sobą ile pieniędzy zostało wziete z konta.
A kto powiedział, że posiadanie osobnych kont to zatajenie pieniędzy itp?

My mamy osobne. Wypłaty wpływają nam na konta w różnych terminach, więc każde jest przeznaczone do innego rodzaju wydatków. Dodatkowo ja mam jeszcze jedno "sprzed lat".

I jakoś jeszcze mi się małżeństwo nie rozpadło 8)

Gość 2010-11-11 o godz. 17:40 0

Każde z nas ma osobne konta.
M więcej zarabia, więc grubsze/grube sprawy szły/idą z jego kasy a wydatki domowe, codzienne z obu, zależy kto idzie do sklepu. Jak moja kasa zblizała się do ustalonej granicy bazowej przestawałam robić zakupy i tyle.
Na indywidualne zachcianki, każde z nas zostawia sobie "fundusz specjalny" ;)

Gość 2010-11-11 o godz. 17:41 0

Napisałam tak dlatego,że te znam 3 malżeństwa, ktore mają osobne konta i wiem,że kwoty jakie na nie wpływają są utajane wspólmałżonkowi.

Gość 2010-11-11 o godz. 17:42 0

Justyna82 napisał(a):Mamy wspólne konto.
Skoro prowadzimy wspólny dom,wspólne życie, mamy miec wspólne dziecko, wspólne wydatki.
Nie ukrywamy przed sobą ile zarabiamy, nie tajimy przed sobą ile pieniędzy zostało wziete z konta.
Jak wspólnota to wspólnota. tak jest u nas. ;)

Obyście tylko nie mieli wspólnej płci... Sorry, ale nie mogłam się powstrzymać ;)

Gość 2010-11-11 o godz. 17:42 0

i raz
http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=51159&highlight=oddzielne+konta
i dwa
http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=48281
i trzy
http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=39034

A my mamy osobne jak dawniej.
Ja opłacam mieszkanie, mąż samochód, a resztą się dzielimy. I nie ma zadnych problemów.

Gość 2010-11-11 o godz. 17:44 0

My podobnie, jak Carrie - mamy osobne konta (z lenistwa, mieliśmy uwspólnić, ale jakoś zapomnieliśmy), ale informacje o każdym z nich są jawne dla drugiego. Nie zwracamy uwagi, z którego wydajemy.

Gość 2010-11-11 o godz. 17:44 0

Mamy osobne konta. Na wydatki stałe typu: czynsz, prąd, gaz zrzucamy się mniej więcej po połowie. Na duży zakup albo oszczędzamy wspólnie, albo kupuje to z nas, które ma kasę. Resztę każdy z nas wydaje tak jak chce. System działa kilka lat i sprawdza się.

Gość 2010-11-11 o godz. 17:45 0

Justyna82 napisał(a):Mamy wspólne konto.
Skoro prowadzimy wspólny dom,wspólne życie, mamy miec wspólne dziecko, wspólne wydatki.
Nie ukrywamy przed sobą ile zarabiamy, nie tajimy przed sobą ile pieniędzy zostało wziete z konta.
Jak wspólnota to wspólnota. tak jest u nas. ;)

;) no u nas podobnie, chociaż z tego z co wiem to wśród znajomych jesteśmy odosobnieni ;) ale dla mnie osobiście jest to najlepsze rozwiązanie. Kasa jest wspólna i tyle. Wiem, że jeśli mielibyśmy osobne konta to prowokowałoby to kłótnie kto i co płaci.
Minus taki że na przykład jak kupowałam prezent mężowi na allegro nie mogłam zrobić przelewu przez internet zeby sie nie zorientował ;)

Doosia 2010-11-11 o godz. 17:45 0

błękitna lara we wcześniejszych wątkach nie było ankiety, a ankieta jest dla mnie łatwiejsza do ogarnięcia niż kilkadziesiąt stron dyskusji....
;)

Jo76 2010-11-11 o godz. 17:46 0

Mamy i osobne i jedno wspolne, skad ida wszystkie wspolne wydatki. W ten sposob moge na wlasne zachcianki wydawac pieniadze i facet nie wie ile ;)

Doosia 2010-11-11 o godz. 17:47 0

Jo76 napisał(a):W ten sposob moge na wlasne zachcianki wydawac pieniadze i facet nie wie ile ;)
taka opcja mi właśnie pasuje ;)
przynajmniej nie muszę słuchać że trwonię pieniądze....

Gość 2010-11-11 o godz. 17:48 0

Jo76 napisał(a):W ten sposob moge na wlasne zachcianki wydawac pieniadze i facet nie wie ile ;)
No i ujęłaś sedno takiego rozwiązania ;) 8)

karola78 2010-11-11 o godz. 17:48 0

Justyna82 napisał(a):Mamy wspólne konto.
Skoro prowadzimy wspólny dom,wspólne życie, mamy miec wspólne dziecko, wspólne wydatki.
Nie ukrywamy przed sobą ile zarabiamy, nie tajimy przed sobą ile pieniędzy zostało wziete z konta.

Mamy tak samo. Moi rodzice też tak mają. Dla mnie to naturalna kolej rzeczy. Ułatwia to życie, nie trzeba ustalać kto, kiedy i za co płaci.

Gość 2010-11-11 o godz. 17:48 0

Jo76 napisał(a):Mamy i osobne i jedno wspolne, skad ida wszystkie wspolne wydatki. W ten sposob moge na wlasne zachcianki wydawac pieniadze i facet nie wie ile ;)
ooo, to właśnie drugi minus naszego wspólnego konta lol

karola78 2010-11-11 o godz. 17:51 0

Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi robił wymówki, że na coś wydałam za dużo. I ukrywanie przed nim wydatków. chyba jakaś niedzisiejsza jestem.

Gość 2010-11-11 o godz. 17:52 0

karola78 napisał(a):Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi robił wymówki, że na coś wydałam za dużo. I ukrywanie przed nim wydatków. chyba jakaś niedzisiejsza jestem.
O no właśnie, to samo mi się kołatało po głowie, tylko nie umiałam tego ubrać w słowa bez bluzgów ;)

Gość 2010-11-11 o godz. 17:55 0

karola78 napisał(a):Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi robił wymówki, że na coś wydałam za dużo.
No tak, ja tez sobie nie wyobrażałam ;) ale mój mąż jest bardzo...hmmm"oszczędny" (sknerusik i tyle) i zawsze musi skomentować jeśli coś sobie kupię, fakt mało przyjemne, ale szybko zostaje ofukniety i milknie. lol 8) i nie ma to znaczenia czy konto wspólne, przecież i tak by widział że sobie coś nowego kupiłam.... ;)

ZalEwka 2010-11-11 o godz. 18:00 0

Ja weteranka hehe
W pierwszym małżeństwie mieliśmy wspólne konto i wszystko szło z jednego, wspólne wydatki itp.
Obecnie z aktualnym małżonkiem mamy osobne konta i szczerze mówiąc taka sytuacja odpowiada mi chyba bardziej. Wydatki dzielimy mniej więcej po połowie albo płaci ten kto ma akurat kasę.
Na dzień dzisiejszy kredyt spłaca Ł., ja opłacam rachunki za mieszkanie. Za ślub płaciłam ja bo akurat ja miałam. Za wyjazdy weekendowe częściej płaci Ł. bo je organizuje. Jak któreś nie ma kasy na rachunki czy na jakiś większy zakup, a akurat potrzebuje to przelewamy sobie nawzajem bez problemu.
Bardzoo gruby wydatek czyli remont całego mieszkania akurat opłacałm ja bo miałam kase ale tu akurat ustaliliśmy kwotę jaką Ł. mi zwróci jak tylko będzie miał. Generalnie ufamy sobie i tyle. Ł. wie ile ja zarabiam, ja nie bardzo wiem ile on bo prowadzi własną firmę i jest to różnie :) Raz więcej raz mniej. Znaczy się mniej więcej wiem :)

Reasumując chyba wolę osobne konta mimo że nie miałam nic do zarzucenia wspólnocie. Ale teraz czuję się zdecydowanie swobodniej kupując sobie ciuchy czy jakieś inne pierdoły i wiem że nikt mi do konta zaglądał nie będzie. I napewno te osobne konta zostaną, conajwyżej się do nich upoważnimy może kiedyś :)

Gość 2010-11-11 o godz. 18:03 0

myszowata napisał(a):karola78 napisał(a):Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi robił wymówki, że na coś wydałam za dużo.
... i nie ma to znaczenia czy konto wspólne, przecież i tak by widział że sobie coś nowego kupiłam.... ;)

Ale nie wie za ile, co jednak ZNACZNIE zmienia postać rzeczy 8)

Gość 2010-11-11 o godz. 18:06 0

My mamy osobne konta. Poki co nie odnotowalismy jeszcze zadnego konfliktu na tle finansowym i tak musi pozostac, poniewaz oboje wychodzimy z zalozenia, ze pieniadze to nie jest dobry powod do klotni.

PS. Mysle, ze sekret naszego porozumienia tkwi w kierowaniu sie jedynie sluszna zasada w tej materii - kasa na moim koncie jest tylko moja, a kasa na koncie Starego jest nasza wspolna lol 8)

ola78 2010-11-11 o godz. 18:18 0

mamy osobne konta
mąż ponosi większe wydatki (rach., spoż. zakupy całotygodniowe), ja te drobniejsze (codzinne zakupy, chemia, kosmetyki).
i kazdy coś tam oszczędza na wspólne cele...

Manifik 2010-11-11 o godz. 18:19 0

O to, to:) Mamy osobne konta, ponieważ mój Mąż zarabia dużo więcej, ja opłacam jedzenie itp., a On największe rachunki i kredyt. Na swoje pierdoły wydaję ze swojego konta i tak wszyscy są zadowoleni:)

Gość 2010-11-11 o godz. 18:20 0

Mamy wspólne konto, na które idą wszystkie nasze pieniądze. Wydatki raczej między sobą ustalamy. Nie kłocimy się o pieniądze. Zwłaszcza że żadne z nas nie wydało na swoją zachciankę zbyt dużej kwoty - jesteśmy z Poznania. ;)

Wspólne konto zaczęliśmy mieć jeszcze przed ślubem.

Gość 2010-11-11 o godz. 18:21 0

ewak napisał(a):PS. Mysle, ze sekret naszego porozumienia tkwi w kierowaniu sie jedynie sluszna zasada w tej materii - kasa na moim koncie jest tylko moja, a kasa na koncie Starego jest nasza wspolna lol 8)
Normalnie całkiem jak u mnie lol ;)

Gość 2010-11-11 o godz. 18:22 0

Sill napisał(a):Mamy wspólne konto, na które idą wszystkie nasze pieniądze. Wydatki raczej między sobą ustalamy. Nie kłocimy się o pieniądze. Zwłaszcza że żadne z nas nie wydało na swoją zachciankę zbyt dużej kwoty - jesteśmy z Poznania. ;)
no właśnie 8) my też z Poznania 8)

kkarutek 2010-11-11 o godz. 18:28 0

my mamy oddzielne konta, tak jak było przed ślubem. Wydatki dzielimy po równo, jak mi się stan konta kurczy - mąż wspomaga; natomiast na swoje zachcianki mamy własne budżety (choć jakieś większe wyskoki ustalamy ze sobą :)). I taka sytuacja mi w pełni odpowiada :) Aha, doskonale wiemy ile każde z nas zarabia i jaki jest mniej więcej stan konta na dany tydzień/miesiąc.

Gość 2010-11-11 o godz. 18:32 0

Mamy wspólne konto i na to konto wpływają nasze wypłaty + ja mam swoje panienskie ;) z braku czasu mąż nie jest jeszcze upoważniony 8) .
Moje konto słuzy mi do allego czy do wpłat za zlecenia ktore wykonuję.

Wszelkimi wydatkami zajmuję się ja- z wygody mojego G. On nie lubi robic zakupów, ani zadnych przelewow itp. Jego jedyne transakcje to zapałta kartą za paliwo lol
Mój mąż nawet chyba nie wie ile mamy na koncie lol . Mam pełna swobodę i wielkei zaufanie z jego strony, że konta nie wyczyszczę do końca :D .

magdusia8 2010-11-11 o godz. 18:34 0

kkarutek napisał(a):my mamy oddzielne konta, tak jak było przed ślubem. Wydatki dzielimy po równo, jak mi się stan konta kurczy - mąż wspomaga; natomiast na swoje zachcianki mamy własne budżety (choć jakieś większe wyskoki ustalamy ze sobą :)).
Aha, doskonale wiemy ile każde z nas zarabia i jaki jest mniej więcej stan konta na dany tydzień/miesiąc.

U nas jest tak samo. Na początku chciałam mieć wspólne konto, ale po przemyśleniu sprawy zostało po staremu. I jestem z takiego rozwiązania zadowolona

Gość 2010-11-11 o godz. 18:35 0

mamy osobne konta.
ja zwykle robie zakupy i codzienne wydatki, plus czynsz, mąż opłaca rachunki, samochód itp. jak jesteśmy razem w sklepie, płaci ten, kto ma coś na koncie. na większe wydatki i tak naruszamy konto bilansujące na kredycie...

Jo76 2010-11-11 o godz. 18:42 0

karola78 napisał(a):Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi robił wymówki, że na coś wydałam za dużo. I ukrywanie przed nim wydatków. chyba jakaś niedzisiejsza jestem.
Wymowek by nie robil, ale :o oczy. Poza tym kiedy chce mu kupic prezent niespodzianke tez o tym nie wie. No i nie wie ile zaplacilam :)

Na wspolne konto wplacamy po wyplatach wieksza czesc naszych pieniedzy, a reszta zostaje na naszych.

Jo76 2010-11-11 o godz. 18:44 0

MarMaja napisał(a):myszowata napisał(a):karola78 napisał(a):Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi robił wymówki, że na coś wydałam za dużo.
... i nie ma to znaczenia czy konto wspólne, przecież i tak by widział że sobie coś nowego kupiłam.... ;)

Ale nie wie za ile, co jednak ZNACZNIE zmienia postać rzeczy 8)

Dokladnie :)

Gość 2010-11-11 o godz. 18:55 0

Chyba już ten temat był...
Obydwoje mamy swoje konta, na które spływają pensje, do tego mamy dwa wspólne konta: 1. na wszystkie wspólne wydatki 2. kredytowe na budowę domu.
Robimy tak, że każdego miesiąca ustalamy ile zostawiamy sobie "kieszonkowego" (nie jest to duża kwota - najczęściej ok. 300 zł), pozostałe pieniądze przelewamy na konto 1. Gdy skończy się ksieszonkowe, a potrzebujemy czegoś dla siebie, konsultujemy wydatek i płacimy ze wspólnego konta 1.
Karta do konta 2. mogłaby dla mnie nie isnieć. Ta kasa jest nietykalna. To Mąż się nią opiekuje i reguluje nią wszystkie wydatki związane z budową domu ;).

Gość 2010-11-11 o godz. 19:37 0

Temat sie pojawia co jakis czas ;)
My mamy osobne konta. Mniej wiecej tez dzielimy wydatki. Tzn. rzeczy stale to na ogol wedlug tego samego schematu, a w sklepach to wlasciwie, jak staniemy (tzn. kto blizej kasjerki) ;) W wyjatkowych sytuacjach ustalamy, kto za co zaplaci.
Ktoregos dnia tez podzielilismy wedlug tego, kto ile zarabia, ile ma wplacac na konto oszczednosciowe. Zeby bylo weselej - konto jest podkontem na rachunku meza. Ja nie mam nawet dostepu do tego lol

Nie mamy z takim ukladem zadnych problemow. Jedyne co, to niestety rachunki z kart kredytowych mamy wspolne i nie mozna sobie nawzajem niespodzianek ta droga robic, bo latwo dojsc, co sie szykuje.

Gość 2010-11-11 o godz. 22:33 0

MarMaja napisał(a):myszowata napisał(a):karola78 napisał(a):Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi robił wymówki, że na coś wydałam za dużo.
... i nie ma to znaczenia czy konto wspólne, przecież i tak by widział że sobie coś nowego kupiłam.... ;)

Ale nie wie za ile, co jednak ZNACZNIE zmienia postać rzeczy 8)

Ale dlaczego zmienia? Nie wiem, dla mnie nie do pomyślenia jest ukrywanie przed mężem zakupów, cen ciuchów czy "wiem, że nie do wypłaty tydzień i na koncie 100 złotych, ale musiałam koniecznie kupic tych 5 bluzek, 3 pary butów i 4 płyny do kąpieli" ;) itp. Nas po prostu nie interesuje wzajemnie, kto na co ile wydaje, o ile mieścimy się w budżecie i pod koniec miesiąca nie ma debetu na koncie.

Gość 2010-11-11 o godz. 23:08 0

osobne, tak było i tak zostało; a ustalenie, kto za co płaci, nie jest wcale jakimś problemem;

Gość 2010-11-11 o godz. 23:48 0

Mamy wspólne konto, wspólne pieniądze i wydatki.
Mnie to odpowiada, ponieważ ja trzymam w domu kasę , robię zakupy,opłaty i zawsze wiem ile nam zostało do końca miesiąca.

Lotos 2010-11-11 o godz. 23:51 0

Konta mamy osobne, takie przyzwyczajenie z czasów panieńsko-kawalerskich. I lenistwo, bo zmieniać nam się po prostu nie chciało. A że wypłaty przychodzą w zupełnie różnych terminach, to każdy płaci i pamięta o innych opłatach. A większe wydatki 'wspólne' i tak planujemy wspólnie. Tylko spożywka idzie przeważnie cała z mojego, bo codzienne zakupy robię ja. Żadnej filozofii. 8)

Gość 2010-11-12 o godz. 00:00 0

A, z tego że mamy wspólne konto niewiele wynika, jeśli chodzi o jakiekolwiek kontrolowanie moich wydatków przez męża. Po prostu kasą w domu zajmuję się ja. 8) On na konto zazwyczaj nie wchodzi.

BTW, to mi przypomina, że powinnam popłacić rachunki... lol

sylw 2010-11-12 o godz. 00:08 0

myśmy przerobili już i konta osobne i jedno wspólne. ostatecznie stanęło na osobnych kontach i dodatkowym "wspólnym" na wydatki "wspólne" - dom, dziecko, auto, urlop... póki co się sprawdza. na początku miesiąca liczymy rachunki i dodajemy z grubsza coś "ekstra"; nam chodziło o to, zęby np. druga strona nie wiedizała za ile kto kupił prezent, ile wydał na restaurację przy rocznicowej kolacji (zależało mężowi na tym) itp.
mi się na razie podoba.

till 2010-11-12 o godz. 00:53 0

My mamy 4 konta: moje panieńskie, kawalerskie męża, wspólne (opłaty, zakupy, bieżące wydatki) oraz oszczędnościowe (odkładamy na jakieś większe zakupy itp.). Właśnie zastanawiamy się nad założeniem piątego rachunku lol

Czemu tyle kont? Przyzwyczajenie, wprowadzenie porządków w wydatkach oraz bezpieczeństwo. Ja mam na swojej karcie ustawiony limit 700 zł/dzień i to mi wystarczy. Strach by mi było chodzić z kartą do naszego jedynego konta, z której można np. pobrać 5000 zł na dzień. A jeśli mnie okradną wiem, że złodziej może trochę zabrać z mojego konta, ale nasze oszczędności są bezpieczne.

Np. dla moich rodziców to zbrodnia osobne konta, ja raczej traktuję to jako coś naturalnego. Większe wydatki osobiste i tak ze sobą omawiamy, więc tajemnicy brak ;)

EmilkaK 2010-11-12 o godz. 01:05 0

To widzę, że u nas jest nietypowo. Mamy jedno konto - mojego męża. Ja swoje zlikwidowałam, bo bank mnie wkurzał niemiłosiernie. Mieliśmy założyć wspólne, ale jakoś nam nie po drodze. Ja jak pracowałam dostawałam wypłatę w gotówce i oddawałam mężowi. To mąż rządzi kasą. Ja robię zakupy, ale zawsze proszę go o pieniądze. Bardzo mi ten układ pasuję, bo mi czasami jest się ciężko kontrolować, a tak wiem, że nasza wspólna kasa jest bezpieczna i nigdy nam nie zabraknie do końca miesiąca. Na jedzenie zawsze dostaję stałą sumę, na większe zakupy chodzimy razem. Jak chcę kupić coś ekstra, to M decyduje czy nas na to stać. Na moje wydatki daje mi kasę bez problemu, czasami sam z siebie mnie wysyła, żebym coś sobie kupiła. Czuję się w tym układzie bardzo bezpieczna. Nigdy nie ma wymówek. Może kiedyś zmienimy ten układ, na razie się sprawdza.

katarinka7 2010-11-12 o godz. 01:20 0

My mieliśmy wspólne konto, teraz jestem sama panią swojej forsy.

W sumie to nie wiem jaki układ lepszy, ale powiedzcie mi, które mają osobne konta - co w sytuacji gdy któreś z partnerów powaznie zachoruje? straci pracę i długo nie będzie mogło znaleźć? pojawi się dziecko i mama pójdzie na wychowawczy?....itd

ladybird7 2010-11-12 o godz. 01:42 0

katarinka7 napisał(a):My mieliśmy wspólne konto, teraz jestem sama panią swojej forsy.

W sumie to nie wiem jaki układ lepszy, ale powiedzcie mi, które mają osobne konta - co w sytuacji gdy któreś z partnerów powaznie zachoruje? straci pracę i długo nie będzie mogło znaleźć? pojawi się dziecko i mama pójdzie na wychowawczy?....itd

a jaka to roznica?? Czy kazde ma swoje czy jest jedno wspolne to chyba w takiej sytuacji to juz nie ma znaczenia.

Gość 2010-11-12 o godz. 01:53 0

katarinka7 napisał(a):My mieliśmy wspólne konto, teraz jestem sama panią swojej forsy.

W sumie to nie wiem jaki układ lepszy, ale powiedzcie mi, które mają osobne konta - co w sytuacji gdy któreś z partnerów powaznie zachoruje? straci pracę i długo nie będzie mogło znaleźć? pojawi się dziecko i mama pójdzie na wychowawczy?....itd

Katrinka - my mamy osobne konta, nie osobne pieniądze. Fundusze są wspólne i nikt nikogo nie rozlicza.

Gość 2010-11-12 o godz. 02:20 0

katarinka7 napisał(a):My mieliśmy wspólne konto, teraz jestem sama panią swojej forsy.

W sumie to nie wiem jaki układ lepszy, ale powiedzcie mi, które mają osobne konta - co w sytuacji gdy któreś z partnerów powaznie zachoruje? straci pracę i długo nie będzie mogło znaleźć? pojawi się dziecko i mama pójdzie na wychowawczy?....itd

Ja jestem w takiej sytuacji - konta osobne, nie pracuję, ale mam oszczędności, z których jak dawniej opłacam rachunki. Mąz sam z siebie od czasu do czasu zostawi na stole kwotkę na bieżące wydatki.
Poraz kolejny topik zmusił mnie do przemyśleń nt. rządzenia kasą w rodzinie i po raz kolejny dochodzę do wniosku, że nie ustalanie podziału wydatków i generalnie olewanie tematu w mojej rodzinie się najlepiej sprawdza. Mój mąż nie ma pojecia ile kosztuje utrzymanie mieszkania, ja nie wiem jaka jest cena benzyny i OC. Spożywcze zakupy robi ten kto akurat jest w sklepie. Ciuchy każdy we własnym zakresie. Dla dzieciaków decydujemy raze, ale płaci ten kto poszedł do sklepu/usiadł do allegro...

Tylko raz rozmawialiśmy o pieniądzach - z okazji kredytu na mieszkanie.
IMHO będziemy życ długo i szczęśliwie, a jak coś się zepsuje to nie o kasę się rozejdzie :D

katarinka7 2010-11-12 o godz. 02:26 0

eeee..........chciałam cos napisać, ale chyba sobie daruję, bo wyjdę na jakąś wojującą feministkę i pesymistkę..............

Jo76 2010-11-12 o godz. 03:11 0

upta1 napisał(a): Mój mąż nie ma pojecia ile kosztuje utrzymanie mieszkania, ja nie wiem jaka jest cena benzyny i OC.
Ja niestety wiem ;) A wolalabym nie.

Wiol-ka 2010-11-12 o godz. 08:54 0

My też z tych co mają osobne konta. Rachunki płacimy różnie, zakupy - z tego konta, do którego wyciągnę kartę ;) W każdej chwili mamy podgląd. Z tym że: mąż na moje konto nie zagląda, nie ma też do niego karty (ale jest upoważniony jakby co a karta kodów jest dostępna), ja na konto mężowskie - owszem. Mamy do siebie zaufanie.

Gość 2010-11-12 o godz. 08:59 0

katarinka7, pisz pisz, bo ciekawa jestem ;)

a konta mamy osobne, za to z opcją natychmiastowych przelewów od jednego do drugiego, bo w jednym banku.

tzn subkont to tam jest więcej, oszczędnoścowe takie, oszczędnościowe siakie, oszczędnościowe owakie, fundusze inwestycyjne itp.

ale i tak zarządzanie kasą się toczy z jednego konta, na drugie najwyżej się z powrotem przelewa trochę pieniędzy jak trzeba np popłacić allegrowe wydatki czy coś. a wydatki większe niż śladowe i różne niż konieczna żywność i chemia - konsultujemy. co daje może trochę mało swobody, ale za to wysoką skuteczność oszczędzania.

Gość 2010-11-12 o godz. 09:36 0

konto mamy wspólne, od samego początku mieliśmy wspólne pieniądze i nie robiło nam różnicy kto ile zarabia - ważne, że potrafiliśmy się utrzymać

u nas jeśli chodzi o finanse pełna jawność lol

Gość 2010-11-12 o godz. 10:30 0

katarinka7 napisał(a):co w sytuacji gdy któreś z partnerów powaznie zachoruje? straci pracę i długo nie będzie mogło znaleźć? pojawi się dziecko i mama pójdzie na wychowawczy?....itd
No i co? Tak jak Nabla napisała, to są tylko osobne konta. Kasa i tak wspólna. Oboje wiemy, ile mamy na kontach. Dopóki budżet nie jest przekroczony problemu nie widzę. Często gęsto jedno z kont świeci w połowie miesiąca pustką i nikt problemu z tego nie robi (gorzej jak na obu wiatr hula).

labi 2010-11-12 o godz. 10:35 0

my też mamy osobne konta ale juz nie pieniadze...
moje konto służy raczej do odkladania pieniedzy a męza na bierzace wydatki
wszelkie oszczednosci i tak razem przepuszczamy :D

Kinia Jones 2010-11-12 o godz. 11:05 0

maggie.kotka napisał(a):u nas jeśli chodzi o finanse pełna jawność lol
U nas tak samo. Mamy nadal dwa konta, bo tak nam jest wygodniej. To dawne moje służy do oszczędzania i pieniądze z niego są przeznaczane na wydatki związane z rachunkami i wykończeniówkę domu. Do konta mojego męża mamy dwie karty i to są pieniądze na bieżące wydatki.
Ja nie przywiązuję wagi do pieniędzy i dobrze mi z tym. Już po trzech miesiącach znajomości mieliśmy wspólne pieniądze ;)

karola78 2010-11-12 o godz. 11:09 0

Madeleine napisał(a):MarMaja napisał(a):myszowata napisał(a):karola78 napisał(a):Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi robił wymówki, że na coś wydałam za dużo.
... i nie ma to znaczenia czy konto wspólne, przecież i tak by widział że sobie coś nowego kupiłam.... ;)

Ale nie wie za ile, co jednak ZNACZNIE zmienia postać rzeczy 8)

Ale dlaczego zmienia? Nie wiem, dla mnie nie do pomyślenia jest ukrywanie przed mężem zakupów, cen ciuchów czy "wiem, że nie do wypłaty tydzień i na koncie 100 złotych, ale musiałam koniecznie kupic tych 5 bluzek, 3 pary butów i 4 płyny do kąpieli" ;) itp. Nas po prostu nie interesuje wzajemnie, kto na co ile wydaje, o ile mieścimy się w budżecie i pod koniec miesiąca nie ma debetu na koncie.

Podpiszę się pod tym i ja.

till 2010-11-12 o godz. 11:32 0

katarinka7 napisał(a):W sumie to nie wiem jaki układ lepszy, ale powiedzcie mi, które mają osobne konta - co w sytuacji gdy któreś z partnerów powaznie zachoruje? straci pracę i długo nie będzie mogło znaleźć? pojawi się dziecko i mama pójdzie na wychowawczy?....itd

Obecnie jeśli któremuś z nas brakuje pieniędzy na własnym koncie to bierze ze wspólnego i tyle. W czasie choroby się to nie zmieni. Jeśli miałabym zakładać, że po urodzeniu dziecka mój mąż odetnie mnie od pieniędzy, to po prostu nie miałabym z nim dziecka (ani małżeństwa).

Co do wychowawczego to prędzej będę go rozważać pod kątem jak wpłynie na mój rozwój zawodowy, niż przejmować się, czy mąż da mi wtedy na przysłowiowe waciki.

kasiacleo 2010-11-12 o godz. 11:58 0

zaznaczyłam pierwszą odpowiedź

ja mam swój rachunek na który przechodzi mi przelew ze stypendium, a także jak pracowałam na umowy zlecenie to przychodziłay wypłaty

mój Adr. założył konto jakoś zaraz na początku naszego związku i dał mi do niego pełnomocnictwo, kasy z niego nie wybierałam bez jego wiedzy, bo jakie miałam do tego prawo skoro on pracował całymi dniami by tam coś odłożyć

po ślubie są dwa ww konta, na moim jest mała kwota raz w miesiącu do mojej dyspozycji, a na Adr. są pieniądze, które on zarabia i z nich korzystamy wspólnie, płacimy rachunki, robimy zakupy itd.

poohatka 2010-11-12 o godz. 12:07 0

Osobne konta, ale wspólne pieniądze. Łukasz płaci za akademik i daje mi kasę na wydatki domowe kiedy moja się skończy, za większe zakupy płaci ten, kto akurat ma kasę - każde z kont przez pół miesiąca puste albo prawie puste. Podobnie jak u Shiadhal, wszystkie wydatki ponad te codzienne konieczne są ustalane. Jeżeli jakaś ekstra kasa sie pojawi - prezent/premia, to wydaje głównie zainteresowany (no, raczej tą prezentową, bo premiowa idzie na różne wydatki typu naprawa samochodu - większość ;) ).

kasia_ewa 2010-11-12 o godz. 13:06 0

A ja nie wyobrażam sobie posiadania dwóch kont...
Ja wiem, że jestem tu w zdecydowanej mniejszości, ale nie potrafiłabym tak... Ktoś tu jeszcze pisał o rozliczaniu wszystkich rachunków po połowie - i proszę nie traktować tego personalnie, ale to to by mi nawet do głowy nie przyszło i jakby mąż mi coś takiego zaproponował, to bym chyba parsknęła śmiechem ;)...
Mamy konta wspólne. Na długo przed ślubem już takie były. Wysokość naszych zarobków dzieli przepaść (jeszcze ;) ), ale nie mamy żadnych problemów z tym związanych.

I tak mnie zastanawia - na ile model wspólnych/osobnych kont został wyniesiony z domu... Bo może też to ma wpływ na to, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a co nie...

Gość 2010-11-12 o godz. 13:10 0

kasia_ewa napisał(a):I tak mnie zastanawia - na ile model wspólnych/osobnych kont został wyniesiony z domu...
U mnie nijak się nie przekłada 8)

Moi rodzice mają konta osobne, nie zaglądają sobie w nie. Ba przypuszczam, że nawet nie wiedzą, ile które na koncie ma kasy. Podział finansowy jest prosty, jedno robi stałe opłaty itp., drugie bieżące.

Teściowie mają konto wspólne. Do konta dwie karty i tyle.

U nas to zupełnie inaczej działa ;)

I myślę, że nie ważne w sumie jak, ważne że funkcjonuje i obie strony są zadowolone. Choć pewnych rzeczy sobie faktycznie nie umiem wyobrazić 8)

karola78 2010-11-12 o godz. 13:25 0

kasia_ewa napisał(a):I tak mnie zastanawia - na ile model wspólnych/osobnych kont został wyniesiony z domu...
W mnie w 100%.

Moi rodzice mają wspólne, mojego męża mają wspólne, my mamy wspólne. Moja przyjaciółka z mężem mają osobne i ustalone kto za co płaci (u niej w domu też tak jest). Ja nie wyobrażam sobie jak można mieć osobne, a ona jak można mieć wspólne. lol Tylko u niej pojawił się problem jak mąż stracił pracę, rachunki (bo on miał na to "przydział") zaczęli płacić jego rodzice, no bo ona odpowiada za wyżywienie i rachunki jej nie interesują Są układy i układziki, które moim zdaniem w małżeństwie mieć miejsca nie powinny. No ale to moje zdanie.

kasia_ewa 2010-11-12 o godz. 13:32 0

karola78 napisał(a):rachunki (bo on miał na to "przydział") zaczęli płacić jego rodzice, no bo ona odpowiada za wyżywienie i rachunki jej nie interesują
No to to już dziwne jak dla mnie...

Gość 2010-11-12 o godz. 15:38 0

ladybird7 napisał(a):katarinka7 napisał(a):My mieliśmy wspólne konto, teraz jestem sama panią swojej forsy.

W sumie to nie wiem jaki układ lepszy, ale powiedzcie mi, które mają osobne konta - co w sytuacji gdy któreś z partnerów powaznie zachoruje? straci pracę i długo nie będzie mogło znaleźć? pojawi się dziecko i mama pójdzie na wychowawczy?....itd

a jaka to roznica?? Czy kazde ma swoje czy jest jedno wspolne to chyba w takiej sytuacji to juz nie ma znaczenia.

Cóż, _dla mnie_ to miałoby znaczenie. Jestem na wychowawczym, pieniędzy nie zarabiam. Upokarzałoby i krępowałoby mnie dostawanie od męża "kieszonkowego" na codzienne wydatki czy moje potrzeby - czułabym się, jak córeczka tatusia, która musi ładnie poprosic, a wtedy dostanie. Tak samo, jak opcja, że wtedy mąż płaci za wszystko, a że żona zakupów robic nie musi, pieniędzy nie ma W OGÓLE (a znam kilka takich przypadków osobiście).

Przy czym, żeby było śmieszniej, nie wiem dokładnie, ile zarabia mój mąż, konta mamy chyba 2 albo 3 (wszystkich jestem współwłaścicielem) i jakby mnie to interesowało, mogłabym to w ciągu 5 minut wiedziec.

Gość 2010-11-12 o godz. 16:21 0

Z domu to ja mam przede wszytskim wyniesiony szacunek do swoich i cudzych pieniędzy oraz oszczędność. Konta mamy osobne, absolutnie nie interesuje mnie nawet ile Jez zarabia, oczywiscie czasem sie pytam o konkretną imprezę, ale nie jest to ciekawość tylko dbałość o jego interesy:-)) Na jego koncie są jego pieniądze na moim moje, nie rozumiem jak mogę sobie rościc prawo do jego pieniedzy skoro on je zarobił. Rachunki i większe wydatki dzielimy na pół. Tym zajmuje się ja. Oczywiście w sytuacji jakby on nagle (odpukac) stracil źródło dochodów czy tez miał problemy , jestem gotowa pewne rzeczy przewartościować

Gość 2010-11-12 o godz. 16:24 0

Carrie napisał(a):Teściowie mają konto wspólne. Do konta dwie karty i tyle.

Moi teściowie to w ogóle mają wolną Amerykankę - jedno konto a karty mają oboje (choć teściowa nie pracuje) a na dodatek obaj synowie.

A branie pieniędzy od współmałżonka dla mnie upokarzajcie nie jest, jeśli nie wynika z lenistwa a z umowy między małżonkami lub przyczyn losowych (choroba, wychowawczy, utknięcie na bezrobociu).

Gość 2010-11-12 o godz. 16:42 0

wydaje mi się, że ilość kont - jeszcze w czasach dostępu internetowego i szybkich przelewów - to akurat dość słaby wyznacznik, który może się na jakieś różnice mentalne przekładać, ale nie musi.

no bo skoro można środki przelać z subkonta na subkonto w 20 sekund... to po co kombinować i konto uwspólniać ;)

przynajmniej z takiego założenia my wyszliśmy.

Gość 2010-11-12 o godz. 17:09 0

U nas sa 2 konta. Jedno nasze, drugie męża.
Kiedyś miałam swoje, ale ponieważ wzięcie kredytu hipotecznego wiązało się z otwarciem RORu w banku (bez opłat, z dostępem do sieci…), a ja w swoim musiałam co miesiąc za konto płacić, to z mojego zrezygnowałam.
Ze wspólnego idą stałe opłaty i codzienne zakupy, z męża zakupy większe i czasami doładowanie tego codziennego.
W zależności, za co płacimy wchodzimy oboje na konto, które akurat pasuje.

A czemu mamy nadal 2? Bo nasz bank nie ma bankomatów w Ośw.
Za to z męża można wypłacać wszędzie za darmo (pow. 400 zł) a opłaty za nie są niższe niż wychodzi prowizja za wypłacanie z nie swojego bankomatu.

Dla mnie 2 konta to wygoda. Do zamiany na 1 szybko skłoniłyby mnie podwójne opłaty.

I nie oceniałabym przyszłości małżeństw na podstawie ilości kont.

Leteecia 2010-11-12 o godz. 17:38 0

Ania napisał(a): mamy osobne konta (z lenistwa, mieliśmy uwspólnić, ale jakoś zapomnieliśmy),
U nas podobnie ;) Żeby było zabawniej - przed ślubem nie wyobrażałam sobie aby w moim małżeństwie były osobne konta lol Teraz nawet nie pamiętam czy nawzajem jesteśmy upoważnieni do swoich kont. L. Więcej: nawet nie wiem ile mąż ich ma bo kiedy mi tłumaczył zalety posiadania x kont po chyba 3 stwierdziłam, że mi to wisi. Każde z nas w swoim koncie ma lokatę, na którą sobie pakuje zaskórniaki na różne "grubsze" okazje. Przeważnie T. zbiera na nowy samochód, a ja... na resztę lol Rachunki, zakupy zazwyczaj płacimy z konta męża, a moje zostawiamy na spontaniczne zachcianki, ale ... nie ma reguły. Jak na jednym brakuje to bierzemy z drugiego.
I to nam odpowiada. Zwłaszcza mnie bo nie znoszę się o cokolwiek prosić (nie w sensie, że muszę błagać o grosz, ale samo powiedzenie "przelej mi tyle i tyle" jakoś ciężko mi przechodzi przez usta). Lubię mieć swoje i kupić 5 par butów w miesiącu jak chcę.

Moi rodzice się rozwodzą, więc za dobrym przykładem nie są/ - całe życie mieli osobne konta, ale każde miało kartę do wszystkich kont. teściowa nie pracuje więc wiadomo, że ma dostęp do konta teścia.

agie 2010-11-12 o godz. 18:02 0

My mamy wspolne. Wychodzimy z zalozenia, ze jak wspolnota to wspolnota. Wiemy ile zarabiamy, ile wydajemy. Nie czepiamy sie o osobiste wydatki typu ciuchy, perfumy, ksiazki. Oboje jestesmy rozsadni i jak na kacie pustki, to nie szlejemy z przyjemnosciami.Wydaje mi sie logiczne. Byly sytuacje kiedy ja nie mialam pracy, kiedy slubny zarabial mniej. Z tym wspolnym kontem jakos swobodniej bylo/jest. Informujemy sie o tym ile zesmy z konta podjeli a wieksze wydatki oczywiscie uzgadniamy.
Taki sam model jest w obu naszych domach rodzinnych.
Chociaz to ja jestem osoba, ktora trzyma reke na pulsie. Prowadze domowa administracje, elektronicznie, takze rowniez slubny ma do niej dostep. System sie sprawdza i oboje jestesmy zadowoleni.

jop 2010-11-12 o godz. 23:05 0

Konta osobne, ale tak naprawde pieniadze wspolne ;)
Moi rodzice maja wspolne konto, a tesciowie osobne. Tak wyszlo, ze po slubie "zapomnielismy" zalozyc wspolne i to juz tak trwa kilka lat.

Gość 2010-11-12 o godz. 23:19 0

Oleńka napisał(a):nie rozumiem jak mogę sobie rościc prawo do jego pieniedzy skoro on je zarobił
bo na tym polega wspólnota majątkowa w małżeństwie? ;)

Nabla napisał(a):A branie pieniędzy od współmałżonka dla mnie upokarzajcie nie jest, jeśli nie wynika z lenistwa a z umowy między małżonkami lub przyczyn losowych (choroba, wychowawczy, utknięcie na bezrobociu).Dopóki sama nie stanęłam w tej sytuacji, też wydawało mi się, że nie może byc to dla mnie problemem. Ale, podobnie jak Leteecia, nie lubię prosic o pieniądze, nawet jeśli jest to coś w stylu "wyciągnij mi pieniądze z bankomatu".

Gość 2010-11-13 o godz. 12:44 0

Madeleine napisał(a):Oleńka napisał(a):nie rozumiem jak mogę sobie rościc prawo do jego pieniedzy skoro on je zarobił
bo na tym polega wspólnota majątkowa w małżeństwie? ;)



A gdzies to jest zdefiniowane?;-) Poza tym bardziej patrze na zwiazek jako na życie dwojga ludzi nie ważne czy sformalizowane czy nie, i z tego powodu tu sie wypowiadam mimo że malzenstwem nie jestesmy. Po drugie co w przypadku rozdzielności majątkowej?;-)

Gość 2010-11-13 o godz. 13:24 0

Madeleine napisał(a):Dopóki sama nie stanęłam w tej sytuacji, też wydawało mi się, że nie może byc to dla mnie problemem. Ale, podobnie jak Leteecia, nie lubię prosic o pieniądze, nawet jeśli jest to coś w stylu "wyciągnij mi pieniądze z bankomatu".
Akurat to rozumiem, bo czuję się ubezwłasnowolniona, jak mi czasem mąż zabierze całą gotówkę i się dopominam o 5E na bilet

Tylko nie rozumiem jak, w sytuacji gdy się nie pracuje, osobne konto może pomóc. Przecież to i tak współmałżonek je zasila... ja mam ciut podobną sytuację, bo jak potrzebuję pieniądze w złotówkach to muszę poprosić męża, żeby mi przelał, ale jakoś nie było to nigdy problemem, podobnie jak jego korzystanie z mojego konta, jak on potrzebuje euro.

Jo76 2010-11-13 o godz. 13:39 0

Nabla - calkiem dobrze wychodza przelewy miedzynarodowe - zlotowki na euro i z powrotem. Bez dodatkowych oplat sa ;)

Sobie wlasnie przypomnialam, ze mamy wiecej kont - mamy tez w Polsce konta, lokaty. Jako, ze 'malzonek to be' nie zna polskiego dobrze - nie jest nawet upowazniony z nich korzystac. Nie zmienia to faktu, ze pieniadze tam sa nasze. Jak zreszta na wszystkich kontach.

I jak juz ktoras dziewczyna wspomniala - internetowa bankowosc stwarza mozliwosci tworzenia podkont bez liku - kazde na inny cel. U nas pilnuje wszystkiego maz - mi sie nie chce. I dlatego lubie miec jedno, na ktore on jest co prawda upowazniony, ale nie zaglada - i w razie niespodzianki planowanej na urodziny nie zdradzi mnie wyciag z konta.

PS Nie robimy sobie kontroli kto na co wydal, ale jakos ciezko mezczyznie zrozumiec, ze potrzebuje koniecznie kremu za 100 euro, mimo, ze mam juz 10 w szafce... (wlasciwie jak sie zastanowic to go rozumiem). I juz te oczy wywrocone mnie wnerwiaja. Dlatego niektore zakupy pozostaja moja finansowa tajemnica - niech sobie mysli, ze nowe buty byly okazyjnie kupione. ;)

Gość 2010-11-13 o godz. 13:44 0

Jo76 napisał(a):Nabla - calkiem dobrze wychodza przelewy miedzynarodowe - zlotowki na euro i z powrotem. Bez dodatkowych oplat sa
Powiedz to ludziom z BNL, dla których dostęp internetowy do konta to moja fanaberia i od półtora roku nie są w stanie go zapewnić a przelewy między kontami w tym samym banku są płatne, nie mówiąc już o 15E miesięcznie za obsługę konta

laureline 2010-11-13 o godz. 13:48 0

mamy oddzielne konta, na ktore regularnie sobie przelewamy pieniadze :D jesli na moim zblizam sie do debetu maz ratuje zapomoga ;)
Druga sprawa jest taka, ze ja nie pamietam hasel do konta, wiec nie w glowie mi kontroling, za to stan obu jest pod czujnym okiem m., z moim blogoslawienstwem.

Jo76 2010-11-13 o godz. 13:49 0

Nabla napisał(a):Jo76 napisał(a):Nabla - calkiem dobrze wychodza przelewy miedzynarodowe - zlotowki na euro i z powrotem. Bez dodatkowych oplat sa
Powiedz to ludziom z BNL, dla których dostęp internetowy do konta to moja fanaberia i od półtora roku nie są w stanie go zapewnić a przelewy między kontami w tym samym banku są płatne, nie mówiąc już o 15E miesięcznie za obsługę konta

No to faktycznie kicha. Nie chcesz zmienic banku? ;)
Ja mialam wieksze problemy z Polski, ale Bank Zachodni nie robi problemow.

Gość 2010-11-13 o godz. 14:07 0

Jo76 napisał(a):No to faktycznie kicha. Nie chcesz zmienic banku?
Jakby ktokolwiek w którymkolwiek banku lub moim pracowym sekretariacie mówił po angielsku albo gdyby inne banki miały lepszą ofertę - z przyjemnością. Ale jest jak jest.

monalizka 2010-11-13 o godz. 15:31 0

mamy dwa konta jedno wspólne i jedno z dawnych czasów męża, ale wszystkie pieniądze mamy na wspólnym koncie wiec wiemy oboje ile jest kasy...ogólnie jest tak że ja operuje pieniędzmi czyli opłacam rachunki itp. mój mąż woli jak ja wszystko wiem i na co nas stać po części mi to pasuje ;)

Gość 2010-11-13 o godz. 15:47 0

My mamy osobne konta, ale traktujemy je i wszystkie pieniądze, które na nich są jako wspólne. Jak np. któreś z nas potrzebuje gotówki, to wyjmujemy z tego konta, który bankomat jest akurat po drodze - nie ma to dla nas różnicy. Oboje wiemy ile mamy na którym z kont, na zakupach płaci to, które szybcej wyjmie kartę, a planując jakikolwiek większy wydatek patrzymy ile mamy pieniędzy razem.
Jak dotychczas nie mieliśmy kłopotów ze względu na brak wspólnego konta, więc nie mamy powodu żeby zmieniać stan istniejący.

Gość 2010-11-13 o godz. 16:26 0

Nabla napisał(a):Akurat to rozumiem, bo czuję się ubezwłasnowolniona, jak mi czasem mąż zabierze całą gotówkę i się dopominam o 5E na bilet

Tylko nie rozumiem jak, w sytuacji gdy się nie pracuje, osobne konto może pomóc. Przecież to i tak współmałżonek je zasila... ja mam ciut podobną sytuację, bo jak potrzebuję pieniądze w złotówkach to muszę poprosić męża, żeby mi przelał, ale jakoś nie było to nigdy problemem, podobnie jak jego korzystanie z mojego konta, jak on potrzebuje euro.

No właśnie odwrotnie, w tej sytuacji wspólne konto jest ok.

Ja wręcz furii dostaję, jak mi mąż zabierze ostatnie drobne z portfela, w sklepie osiedlowym płatnośc kartą jest od 15 złotych, a ja chcę tylko chleb lol Od razu mam wizję, że mnie głodzi ;)

Gość 2010-11-13 o godz. 17:31 0

U nas to skomplikowane... ale upraszczając: osobne konta, wspólne wydatki. Nie ma znaczenia za co z czyich pieniędzy płacimy. Żadne z nas nigdy nie pyta tego drugiego ile wydał na coś tylko dla siebie. (czy to zdanie jest po polsku? )

LenkaB 2010-11-13 o godz. 17:32 0

My do ślubu mamy niedaleko ;). Ale już długo przed ślubem, tzn. odkąd mieszkamy razem mamy jedno wspólne konto. I tak najbardziej nam odpowiada. A wiadomo, że jakieś zaskórniaki każde z nas przy sobie ma swoje 8)

Gość 2010-11-16 o godz. 15:55 0

my też mamy wspólne konto do którego każde z nas posiada kartę.. Mąż odpowiada za wszystko co zwiazane z finansami a ja tylko "planuję" na co by tu jeszcze wydać i czy nam starczy (kontrola mężowska) :)

zawsze mam coś w portfelu pomimo tego ze jestem na wychowawczym i nie zarabiam.. jakoś nie mam oporów zeby powiedzieć meżowi: słuchaj, kopnij mi z 50 zł bo mi świeci w portfelu :).. dostaję bez szemrania i jeszcze buziak na drogę..
do większych wydatków mam kartę :D

a moi rodzice mają osobne i są razem już 35 lat.. rodzice męża mają jedno - teścia - bo teściowa nie pracuje ale to ona rządzi w domu 8)

Gość 2010-11-16 o godz. 16:53 0

Mamy osobne konta, ale i tak wszystko jest wspólne. W praktyce, bo formalnie to mamy rozdzielność majątkową:)

Tate 2010-11-17 o godz. 14:10 0

Tak czytam i zazdroszczę, bo wiele z Was ma jakieś 'zaskórniaki' ?
Jak Wy to robicie? Oszczędzacie na codziennych zakupach i reszta do skarbonki?
Czy to jakieś 'fuchy' albo imieninowe pieniądze od babci?

U mnie tylko pensja na konto wpływa...wszystko jasne sie robi i przejrzyste.

Gość 2010-11-17 o godz. 14:14 0

U mnie też tylko pensja i też wszystko jasne i przejrzyste - a to źle?

karola78 2010-11-17 o godz. 14:21 0

Tate napisał(a):Tak czytam i zazdroszczę, bo wiele z Was ma jakieś 'zaskórniaki' ?
Jak Wy to robicie? Oszczędzacie na codziennych zakupach i reszta do skarbonki?
Czy to jakieś 'fuchy' albo imieninowe pieniądze od babci?

U mnie tylko pensja na konto wpływa...wszystko jasne sie robi i przejrzyste.

nie bardzo rozumiem o co chodzi? u mnie 2 pensje wpływają na konto (moja i męża) i też wszystko jasne i przejrzyste, no i?

Gość 2010-11-17 o godz. 14:29 0

ja zrozumiałam, że Tate ma taką pensję, z której nie udaje jej się nic odłożyć - cóż u nas jest np. tak że często z czegoś rezygnujemy żeby na coś innego odłozyć

a wracając do tematu - mamy oddzielne konta, rachunki płacimy wspólnie, w zależności od tego kto akurat może, to samo jest z zakupami - płaci ten, kto ma więcej na koncie
zastanawiamy się nad załozeniem wspólnego konta na wspólne wydatki ale bez rezygnacji ze swoich własnych

Jeżyna 2010-11-17 o godz. 14:33 0

Konta mamy osobne, nie wyobrażam sobie, że miałoby być inaczej. Wspieramy się wzajemnie, gdy zajdzie taka potrzeba i tyle ;)

karola78 2010-11-17 o godz. 14:35 0

agnesea napisał(a):ja zrozumiałam, że Tate ma taką pensję, z której nie udaje jej się nic odłożyć - cóż u nas jest np. tak że często z czegoś rezygnujemy żeby na coś innego odłozyć

Jeśli o to chodzi to my żyjemy od 1 do 1, kiedyś udawało się coś odłożyć, ale od czasu pojawienia się młodej nic i ostatnie 10 dni miesiąca, to są kombinacje alpejskie.
U nas podobnie jak u agnese jak coś chcemy/potrzebujemy to rezygnujemy z czegoś innego. Taki to pierdzielony lajf. Chciałbym kiedyś żyć sobie na luzie finansowym.

Gość 2010-11-17 o godz. 14:52 0

My mamy jedno wspólne konto. Ale głównie ja zarządzam finansami 8) Mężowi pieniądze przez palce uciekają

Leteecia 2010-11-17 o godz. 18:54 0

karola78 napisał(a):Tate napisał(a):Tak czytam i zazdroszczę, bo wiele z Was ma jakieś 'zaskórniaki' ?
Jak Wy to robicie? Oszczędzacie na codziennych zakupach i reszta do skarbonki?
Czy to jakieś 'fuchy' albo imieninowe pieniądze od babci?

U mnie tylko pensja na konto wpływa...wszystko jasne sie robi i przejrzyste.

nie bardzo rozumiem o co chodzi? u mnie 2 pensje wpływają na konto (moja i męża) i też wszystko jasne i przejrzyste, no i?


podobnie u nas - 2 pensje. Czasem się uda odłożyć, czasem trzeba podebrać z oszczędności - jak to w życiu, np. gdy naprawa gruchocika wyniesie prawie 3tys
Na fuchy czasu niet a imieniny mam ten sam dzień co urodziny - raz w roku lol

Podobne tematy
Kategorie pytań