Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Poważne tematy

Gość 2010-02-08 o godz. 05:35, liczba odsłon 14578 0

Co zrobic-walczyc czy sie poddac?

Dowiedzialam sie przedwczoraj,upilam sie ,wczoraj caly dzien leczylam kaca giganta a dzis proboje zmierzyc sie z ta mysla-moj byly narzeczony ktorego nadal kocham calym sercem niebawem sie zeni bo wpadl z inna kobieta.tak naprawde nie wierze ze to wpadka,ze ona to zaplanowala bo wiedziala ze trudno mi i jemu o sobie zapomniec.dzwonil do mnie wczoraj ze chcialby wrocic,ze nie jest pewien czy dobrze robi planujac malzenstwo z nia.a ja nieweim co myslec,sala,kosciol zamowione....walczyc czy dac sobie spokoj,,,tam wkoncu pojawi sie dziecko...nie chce zalowac do konca zycia,nieweim co robic....

Odpowiedzi (68) | Kategoria: Poważne tematy | Ostatnia odpowiedź: 2011-11-17, 00:34:48

Tagi: , ,

Odpowiedz
x Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

mycha526 2010-02-08 o godz. 06:35 0

ja dałabym spokoj, nie do Ciebie nalezy decyzja tylko do niego.

dziecko wychowywane w rodzinie bez miłości tez bedzie nieszczesliwe. jesli on nie kocha matki swojego dziecka, to on musi przemyslec sprawe, a nie Ty

Gość 2010-02-08 o godz. 06:37 0

Martulka...wdech wydech. A teraz:
HALO, TU ZIEMIA! Mężczyzna nie jest bezwolnym pieskiem w rękach walczących o niego agresywnych samic. To jednostka obdarzona wolną wolą, dorosła i podejmująca świadome decyzje.

...

O co chciałabys walczyć? O mężczyznę, który w trakcie przygotowań do ślubu z Tobą zrobił dziecko innej kobiecie?

Jestem pewna, że wiesz, co robić. A że cholernie boli, to przychodzą myśli: "może walczyć?". Kawa na ławę: nie ma o co walczyć. Na pewno nie o Was.

Albo inaczej, jest o co walczyć. Walcz teraz dziewczyno o siebie. Olej, co znajomi i rodzina powiedzą, to nie ty okazałaś się (sorry) niedojrzałym dupkiem. Spuść na drzewo jęczącego ex-narzeczonego, który sprowadza Cię do roli psychoterapeutki, która wszystko zniesie i nawet jego zdradę skwituje hasłem "jakiś ty biedny". Upij się jeszcze kilka razy. Wrzeszcz, płacz. Zrób sobie kukiełkę - jego lub tej kobiety. Wydaj kasę na ciuchy. Przeprowadź sie na trochę do koleżanki. Albo do kolegi. Rób, co tylko potrzebujesz. Krok jedynie słuszny - zadbać o siebie i odciąć się jak najszybciej od gościa, który okazał się niegodny tego, by Ci buty czyścić. Co dopiero prawa do przebywania w Twoim życiu, łóżku, na Twoim weselu...Oby najbliższe dni Ci szybko minęły...

Gość 2010-02-08 o godz. 06:38 0

zapytal mnie czy bym do niego wrocila-nie wiedzialam co mu odpowiedziec.niewiem czy znim rozmawiac na ten temat czy walczyc o niego zebysmy znow byli razem czy pozostawic jak jest,niech sie zeni...czy to ma wogole sens?a czasu coraz mniej..pomóżcie prosze bo niewiem co robic:(

Gość 2010-02-08 o godz. 06:44 0

male sprostowanko bo widze ze troszke zagmatwalam-my sie rozstalismy,on zwiazal sie z inna kobieta,ja spotykalam sie z innymi facetami ale i tak nie moglismy o sobie zapomniec..i on teraz chcial wrocic ale sytuacja sie nieco skomplikowala,ona jest w ciazy....
minelo troszke czasu od rozstania ale ja nie potrafie sie zwiazac z kims innym na dluzej,ciagle kocham jego i boje sie ze tak pozostanie a poyem bede sobie plula w brode ze mialam szanse znow ulozyc sobie z nim zycie i nic nie zrobilam

Yfi 2010-02-08 o godz. 08:44 0

Ja uwazam, ze decyzja, co i jak nalezy do tego faceta.
Jesli bedziesz za bardzo o ten zwiazek wlaczyc moze Ci to kiedys wypomniec...

Jedno jest pewne, nawet jesli odwola slub to i tak zawsze bedzie z tamta kobieta zwiazany - beda mieli wspolne dziecko.

Pozdrawiam, przytulam mocno i zycze, zeby wszystko poukladalo sie jak najlepiej dla Ciebie.

Gość 2010-02-08 o godz. 08:59 0

Poddac sie.

To on Inna ostatnio przytulal, szeptal mile slowka, kochal sie z Nia, spedzal z nia czas, wracal do Niej, planowal z Nia przyszlosc.
A nie z Toba.
To z Nia bedzie mial dziecko, nie z toba.

Odpusc sobie, bo zmarnujesz sobie, jemu, jej i ich dziecku zycie.

On juz wybral, a Ty najwidoczniej nie umiesz sie z tym pogodzic.

To, ze do Ciebie teraz chcial wrocic jest powodem, ze najwidoczniej przestraszyl sie odpowiedzialnosci jaka na niego teraz spadnie.

Ty jestes tylko odskocznia i przyjemnoscia, ale nie wspolnym zyciem, obowiazkami etc.

Nie walcz o niego, walcz o siebie.

Gość 2010-02-08 o godz. 12:28 0

1. Skoro się rozstaliście, to jakis powód ku temu musiał być.
2. O co Ty chcesz dziewczyno walczyć? O faceta, który się zabawił, zrobił dzieciaka i laskę chce zostawić? Zabawa się skończyła, dziecko w drodze i sie odpowiedzialnosci przestraszył?
Najbardziej to mi z tego wszystkiego szkoda tej panny w ciąży

Kerala 2010-02-08 o godz. 13:01 0

a o co miałaby być ta walka?

Wyobraź sobie zreszta, że przygarniasz biednego misiaczka i zaczynacie żyć razem. Nie wiem, z jakich powodów się rozstaliście, ale doświadczenie uczy, że problemy w związku rozwiązuje się raczej aktywnie niż zawieszając znajomość, co i tak nic nie daje poza zakłoceniem rzeczywistego obrazu drugiej osoby tęsknotą z powodu rozłaki. Ten aspekt jednak póki co pominmy.
No więc jesteście razem i rodzi się jego dziecko.
Co zrobisz?

a) staniesz sie macochą zyczliwa i kontaktującą się. Jesli nie będzie kasy na alimenty to sama dołożysz. Jesli dziecko będzie chciało spędzic z Wami święta to przyjmiesz z otwartymi rekami. Kiedy urodzi sie Wam wspólne dziecko to pasierb/pasierbica będzie traktowany jako starsze rodzeństwo i zawsze mile widziany w waszym domu.

b) będziesz macochą bezkontaktową. Pan zrobił- pan się kontaktuje, ale nie utrudniasz spotkań i namawiasz ojca do czynnego udziału w wychowaniu. Nie będziesz namawiała do obniżki alimentów ani wynajdywała haków na matkę tego dziecka. Kiedy urodzi się Wasze wspólne dziecko to nie będziesz przeszkadzac w kontaktach rodzeństwa, ani nie będziesz zazdrosna o starsze dziecko

c) dziecko nieślubne jest "bylym" dzieckiem. Wasze dzieci nie będą sie znać ze starszym rodzenstwem. Zażadasz ucięcia kontaktów, ale pozwolisz płacić alimenty, skoro trzeba

d) dziecko nieślubne jest "byłym" dzieckiem. Wasze dzieci nie będą się znać ze starszym rodzenstwem. Zażadasz ucięcia kontaktów i nie pozwolisz płacić na bękarta, bo teraz macie wspólną rodzinę.

odpowiedz sobie sama uczciwie, ktora opcja wchodzi w tym przypadku w grę. Walka o własne szczęście to jedno, ale nie powinna odbywac się po trupach. NIe każda kobieta (zwłaszcza młoda, zwłaszcza kochająca pierwszą miłość, która w tzw. międzyczasie zrobiła dziecko innej kobiecie) jest w stanie emocjonalnie podołac wariantowi a) lub b), a tylko te dwa wyjścia są godziwe.
Sprawa nie dotyczy tylko Was obojga, więc dobrze bym się zastanowiła nad powodami, dla ktorych jednak ukuto powiedzenie "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki".
Nie powstało ono przypadkowo.

kerala

Gość 2010-02-08 o godz. 20:37 0

MARTULKO, Twój były przestraszył sie odpowiedzialnosci i ojcostwa i z Twoja pomocą usiłuje się wyslizgać. Nie daj się wrobic t taka chorą sytuację

Jo76 2010-02-08 o godz. 22:57 0

Biedny ten Twoj niedoszly/przyszly narzeczony. Az sie serce sciska
Omotala biedaczyne niedobra baba, zmusila do planowania wspolnej przyszlosci, zgwalcila i jeszcze bezczelnie zaszla w ciaze. Na cale szczescie nie odlaczyla jeszcze biedakowi telefonu, wiec mogl zadzwonic po pomoc...

Gość 2010-02-09 o godz. 04:01 0

Daj sobie spokój z takim gościem. Moim zdaniem on się po prostu przestraszył ogromu obowiązków i odpowiedzialności związanych z posiadaniem dziecka. Naprawde chciałabyś być z takim człowiekiem? A co jeśli tobie z czasem zrobi dziecko i zwieje tak jak teraz chce zwiać od tamtej kobiety? Pozatym on zawsze już bedzie w ten czy inny sposób z nią związany bo bedą mieli dziecko - nie szczeniaczka czy kociaczka tylko dziecko ! Będąc z nim, bedziesz także uwikłana w jego kontakty z tą kobietą i ich dzieckiem.
Dziewczyno jest tylu fajnych facetów na świecie którzy mają poukładane pod sufitem. Starych ran nie ma co rozgrzebywać.

Gość 2010-02-09 o godz. 07:10 0

dziekuje za wszystkie rady tylko hm...to nie jest takie czarno białe i ja napewno nie chce go do niczego naklaniac zwlaszcza ze on juz zanim sie okazalo ze ona jest w ciazy prosil bym sie zastaniowila bo on chcialby zebysmy do siebie wrocili.no i zaczelam sie zastanawiac a teraz pali mi sie grunt pod nogami....kocham go nadal i mimo prob nie potrafie zyc bez niego..moze to brzmi ckliwie ale tak jest.czuje ze trace szanse na szczescie i nie chce za te dwadziescia lat miec do siebie pretensji.a on wiem i widze to ze nie jest szczesliwy.oboje troche sobie nawzajem na zlosc troche z zalu jedno do drugiego zwiazalismy sie z innymi osobami.to zawsze byl trudny i burzliwy zwiazek ale i tez naprawde ogromna milosc miedzy nami dlatego teraz kiedy los w postaci tej ciazy zadecydowal za nas-trudno sie z tym pogodzic

Gość 2010-02-09 o godz. 07:14 0

Kobieto, o kogo Ty chcesz walczyć? Faceta, który ma dziecko z inną? Samo się nie zrobiło no sorry. A on jakoś szybko od odpowiedzialności ucieka. Ciekawe, czy jak Ty byś w ciąży była to tak samo szybko by zwiał ?

Gość 2010-02-09 o godz. 08:17 0

jak widac on nie mial zadnego problemu by zyc bez ciebie.

ba! nawet sobie doskonale te zycie ukladac!

te twoje wielkie uczucie... niewiele dla niego znaczylo gdy kochal sie namietnie ze swoja narzeczona

Paskvalina 2010-02-09 o godz. 08:27 0

MARTULKA napisał(a):zwlaszcza ze on juz zanim sie okazalo ze ona jest w ciazy prosil bym sie zastaniowila bo on chcialby zebysmy do siebie wrocili.
Dał Ci to pod rozwagę, a z nią dalej sypiał?

Niby nadal kochał Ciebie, ale nie przeszkadzało mu to iść do łóżka z inną?
Przecież to nie jest tak, ze się zakochujesz i odkochujesz z dnia na dzień.
A jeżeli sypiał z tamtą, a jej nie kochał, to tylko źle świadczy o jego dojrzałości emocjonalnej.

Ja bym odpuściła. Mamy skłonność do idealizowania byłych partnerów.

I nie rozumiem jak można iść do łóżka z kimś innym "na złość" ukochanej osobie.

katarinka7 2010-02-09 o godz. 08:27 0

Kobiety są jednak dziwne.

Martulka, a czy Ciebie nie odstrasza/niepokoi to, że w życiu Twojego faceta ma pojawić się dziecko a on planuje jak się z tego uwolnić?

że zachowuje się nieodpowiedzialnie i niedojrzale (bo skoro powiedziało się a to trzeba powiedzieć b - wiadomo, że z seksu dzieci mogą być) i w związku z tym, gdybyście byli kiedyś razem to jego niedojrzałość, brak odpowiedzialności może odbić się na Tobie, Waszym dziecku itd?

Dla mnie miarą dojrzałości faceta jest właśnie jego zachowanie w momencie pojawienia się dziecka.
Na Twoim miejscu nie dość, że odkochałabym się w nim, to jeszcze nawet nie spojrzałabym.

Znam kobietę, która związała się z żonatym mężczyzną - on oszukiwał żonę wiele miesięcy. Nie pomyślała, że ją też taki facet może oszukac, skoro oszukuje żonę. Dla mnie paranoja.

I tu sytuacja jest analogiczna.
A gdybyscie wrócili do siebie, mielibyście dziecko, a on nagle by zmienił zdanie i kombinował z inną jak się wyplatać ze związku z Tobą.

Kurde faceci są popieprzeni, a najwyraźniej dlatego, że kobiety pozwalają im na to. Jak dla mnie to pwoinnaś go zdrowo opierdzielić żeby szedł tam gdzie jego miejsce teraz i nawet za nim się nie oglądać.

till 2010-02-09 o godz. 08:32 0

MARTULKA, fajnie by Ci się żyło z myślą, że Twój facet opuścił matkę swojego dziecka, prawdopodobnie gdy go najbardziej potrzebowała, by sobie wygodnie ułożyć życie z Tobą? To ma być odpowiedzialny mężczyzna? Za pare lat sama zaczniesz myśleć o dziecku i będziesz mogła temu mężczyźnie zaufać, będziesz wierzyć, że będzie z Tobą na dobre i na złe?

Daj sobie spokój. Jeśli im nie wyjdzie razem, to inna sprawa. Ty chociaż wyjdziesz z tej sytuacji z czystym sumieniem, że nie przyczyniłaś się do czyjegoś nieszczęścia. A jeśli to prawdziwe uczucie i macie być razem to może kiedyś będziecie...

zieleniack 2010-02-09 o godz. 09:15 0

Popieram dziewczyny. Facet pokazał niedojrzałość, nieodpowiedzialność. Coś mi się tak wydaje, że jesteś tego świadoma, ale na zasadzie "miłość jest ślepa" i na zasadzie ogromnej tęsknoty za czasami, kiedy było dużo lepiej, po prostu nie umiesz się pogodzić z tym, jak jest. To tak, jakbys wiedziala, ze gdyby ocenic to na trzezwo, to wyjdą wnioski zbliżone do wniosków dziewczyn, ale jednoczesnie była świadoma, ze "pozbywanie się" tego uczucia będzie bolesne i będzie musiało być (czy raczej: powinno być) czymś raz na zawsze, definitywnie.... I nie umiała zgodzić tego ze sobą... ?

Pomysl, ze on w tej sytuacji zawodzi zaufanie i Twoje, i jej. Jeśli tak mu to łatwo przychodzi, to pewnie byłby gotów zrobić to jeszcze raz i jeszcze raz... Pomysl - na trzezwo (wiem, ze trudno) - czy gdybys zaufała, to nie cierpiałabys potem? Jak byś się czuła, gdyby on był raz z nią, raz z Tobą - bo u niej na pewno by bywał, z racji na dziecko chociażby.

Zapewne jeszcze dlugo bedziesz cierpiec z tego powodu. Ale lepiej przecierpiec i "wyzdrowiec" z czegos takiego po dluzszym czasie, niz wplątać sie w coś takiego i popsuć sobie życie....

:usciski:

Kerala 2010-02-09 o godz. 11:54 0

Martulka napisał(a):dziekuje za wszystkie rady tylko hm...to nie jest takie czarno białe
jak to nie jest to czarno białe?
Moim zdaniem sprawa jest wlasnie wyjątkowo klarowna: na 18 odpowiedzi w wątku dostałaś czternaście absolutnie przejrzystych, ktorych treść sprowadzała się do "daj se spokój z tematem".
Cztery pozostałe odpowiedzi były Twojego autorstwa i treść tychże sprowadzała się do: Ty go taaak kochasz, on taaak kocha Ciebie, nic nie jest tutaj proste, żyć bez siebie nie możecie, więc może jednak powalczyć?

Dla mnie wynik jest więc prosty: czekasz, aż ktoś Ci napisze to, co chcesz usłyszeć. Będę więc pierwszą uprzejmą osobą:

tak, to wspaniały pomysł, abyście do siebie wrocili.
Furda bachor i eksiara in spe, która przemocą go nakłoniła do chędożenia, bo biedaczek szukał pociechy po rozpadzie związku z Tobą. Walcz, Dziewczyno, walcz o szczęście, bo warto.

A nie zapomnij odświeżać tego wątku w każdym miesiącu, w którym z Waszego wspólnego konta będą wypływać pieniądze na alimenty.
Przypominanie sobie własnej determinacji miłosnej będzie jak znalazł, kiedy się okaże, że ten życiowy mniód jest jednak mocno podprawiony gorzkim dziegciem.

kerala

Gość 2010-02-09 o godz. 20:04 0

MARTULKA napisał(a):naprawde ogromna milosc miedzy nami dlatego teraz kiedy los w postaci tej ciazy zadecydowal za nas
to prawdziwa złośliwość losu, no...

fonia 2010-02-09 o godz. 20:13 0

MARTULKA przeciez ten facet ucieka od odpowiedzialności, od własnego dziecka.....może Ty nadal masz kaca i niezbyt wyraźnie widzisz sprawe???

Gość 2010-02-09 o godz. 20:35 0

Martulka rozumiem Cię, bo sama sie motalam w podobnej sytuacji (choć ciąży nie było) ale trzeba wiedzieć , kiedy powiedzieć dość.
Ściskam mocno na ten trudny czas :usciski:

Gość 2010-02-09 o godz. 21:26 0

Martulka, nie robi na Tobie wrażenia, że proponował Ci wpólne życie, a w tym czasie sypiał z inną? I owocem tych zbliżeń będzie dziecko. A co jeśli zdecydujecie się być razem, a on po jego narodzinach stwierdzi, że jednak chce stworzyć z tamtą rodzinę? Albo odejdzie po kilku latach, bo sumienie będzie go trawić od środka? Wtedy pogruchotani emocjonalnie będziecie wszyscy: dziecko, matka dziecka (któej bardzo współczuję), Ty i on. Zastanów się, czy gra jest warta świeczki...
Ściskam Cię, bo wiem, że nie jest Ci łatwo. Ale dziewczyno, daj sobie szansę na normalne życie, a nie wegetację w trójkącie (ona i dziecko już zawsze będą obecni w jego życiu).

Gość 2010-02-09 o godz. 21:32 0

MARTULKA napisał(a):zanim sie okazalo ze ona jest w ciazy prosil bym sie zastaniowila bo on chcialby zebysmy do siebie wrocili
Widać bardzo musiał chcieć skoro do łóżka jednak z tamtą poszedł
MARTULKA napisał(a): teraz kiedy los w postaci tej ciazy zadecydowal za nas-trudno sie z tym pogodzic
MARTULKA, ile Ty masz lat? O ciązy nie decyduje los, tylko dwoje ludzi. Los tamtej pannie dziecka nie zrobił, tylko facet, który podobno chce do Ciebie wrócić

Gość 2010-02-09 o godz. 21:40 0

Wiesz Martulka, to nawet nie chodzi o to, jak Ci będzie z człowiekiem, który ma dziecko i zachował się nie do końca fair wobec matki tegoż.
Chodzi o to, że to jest facet, który jest kompletnie niedojrzałym typem. I nie łudź się, że dojrzeje przy Tobie, bo tylko mu Ciebie do szczęścia brakuje. To jest tak, jak u mojej koleżanki, która powtarzała, jak to jej narzeczony ją bardzo kocha, jak mu się źle z matką układa, tak o niej źle mówi i krzyczy na nią i pomiata tą matką. No, ale przy niej to zupełnie inny człowiek - kochający, troskliwy i w ogóle do rany przyłóż. Tak dobrze na niego działa. I powtarzała to do chwili, gdy pierwszy raz od niego w twarz dostała.
Facet jaki jest - widzisz. Nie zmieni się przy Tobie. Dasz radę żyć z człowiekiem niedojrzałym i nieodpowiedzialnym?

Leteecia 2010-02-10 o godz. 01:50 0

MARTULKA napisał(a):czuje ze trace szanse na szczescie i nie chce za te dwadziescia lat miec do siebie pretensji.
Pomijając wszystkie już przytoczone argumenty zastanów się czy przez te 20 lat nie znienawidzisz go za wszystkie dni/wieczory/fundusze które spędzi/wyda nie na Wasze wspólne potrzeby. I czy wtedy za te 20 lat nie zaklniesz gorzko na swoją młodzieńczą głupotę.

Gość 2010-02-10 o godz. 02:24 0

Nawet jeśli rzeczywiście kochacie tylko siebie, to w tej chwili najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić, jest wpływanie na jego decyzję. Teraz to jest sprawa między nim a tamtą kobietą. To on powinien uczciwie wobec niej się zachować i to oni powinni zdecydować co z tym ich małżeństwem. Może się nie pobiorą i wy będziecie razem szczęśliwi? Może się pobiorą, ale Ty zostaniesz jego kochanką, może poczekasz na niego kilka lat, aż się rozwiedzie, może oboje będziecie się męczyć w nietrafionych małżeństwach? A może on jednak stworzy wspaniałą rodzinę z tą kobietą, a ty już niedługo będziesz szczęśliwa z kimś innym? Takich scenariuszy jest pełno.

Ale jeśli teraz będziesz go namawiać/na siłę odpychać/wpływać na niego jakoś, to w przyszłości zawsze będziesz miała do siebie żal i będą Ci się mnożyć pytania o to, czy nie skrzywdziłaś niewinnego dziecka, czy nie zmusiłaś ukochanego do zrobienia czegoś wbrew jego woli. Bez względu na to, co będzie. Jasne, że jeśli on wybierze inną i nie będziecie się nigdy więcej kontaktować, będziesz miała dni, w których z ochotą trzasnęłabyś swoją głową o ścianę. Na filmach o jedynej prawdziwej miłości "po przejściach" będziesz ryczeć jak bóbr. Ale teraz jeszcze istnieje cień szansy, że kiedyś (może całkiem niedługo) będziecie razem szczęśliwi. Jeśli się jednak wkręcisz w tę, jak pisała markdottir, chorą sytuację, to prawdopodobnie do końca życia będzie Cię ona ranić. Nie interweniuj teraz. Jeśli on jest namolny, mów mu, że niech decyduje o swoim życiu sam i tyle.

Gość 2010-02-10 o godz. 02:43 0

natamo napisał(a):Martulka, nie robi na Tobie wrażenia, że proponował Ci wpólne życie, a w tym czasie sypiał z inną? I owocem tych zbliżeń będzie dziecko. A co jeśli zdecydujecie się być razem, a on po jego narodzinach stwierdzi, że jednak chce stworzyć z tamtą rodzinę? Albo odejdzie po kilku latach, bo sumienie będzie go trawić od środka? Wtedy pogruchotani emocjonalnie będziecie wszyscy: dziecko, matka dziecka (któej bardzo współczuję), Ty i on. Zastanów się, czy gra jest warta świeczki...
Ściskam Cię, bo wiem, że nie jest Ci łatwo. Ale dziewczyno, daj sobie szansę na normalne życie, a nie wegetację w trójkącie (ona i dziecko już zawsze będą obecni w jego życiu).

Podpisuje sie pod tymi słowami oraz zgadzam z resztą dziewczyn - odpuść sobie dziewczyno, na świecie jest mnóstwo wartościowych facetów :)

Gość 2010-02-10 o godz. 03:20 0

MARTULKA napisał(a):to zawsze byl trudny i burzliwy zwiazek ale i tez naprawde ogromna milosc miedzy nami dlatego teraz kiedy los w postaci tej ciazy zadecydowal za nas-trudno sie z tym pogodzic
Oj tak wieeelka to musiała być miłość z jego strony. I z rozpaczy padł w ramiona innej. Tak bardzo cię kocha że całuje i pieści ciało innej, i pewnie jej też mówi że ją kocha. Uroczy człowiek naprawde.
Pozatym jak już ktoś wspomniał wyżej, o ciąży nie decyduje los tylko dwoje ludzi którzy uprawiają sex w wyniku którego plemnik łączy się z komórką jajową.

Gość 2010-02-10 o godz. 03:57 0

Martulka, dziewczyny już tak dużo napisały, ze chyba niewiele jest do dodania. Proponuje - wydrukuj sobie to co napisały, bo pisza mądrze, choć może tego nie dostrzegasz, bo ciezko jest gdy nikt nie daje takiej odp jakiej sie spodziewalas (albo i nie - ale chciałaś otrzymac).

Daj szansę jemu rozwiazać tę sytuacje.

I duzo siły, bo niewątpliwie bedzieCi potrzebna, aby przetrwac najliższy czas.

Gość 2010-02-11 o godz. 06:20 0

poczytałam ,poczytałam i oberwało mi się kilka razy. I pewnie kiedyś też btm potępiała osobę która "chce zabrać dziecku ojca". Ale jak to się mówi punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...I( wbrew temu co piszecie nie chce rozbijać tego związku,krzywdzić ich przyszłego dziecka...i tak jak napisała Zmora pozostawię decyzję jemu. Bo naprawdę fakt że ma pojawić sie dziecko wcale nie oznacza ze trzeba z ta osoba spedzic reszte życia tylko ze względu na dziecko.Znam tą kobiete i wiem że ona specjalnie zaszła w ciaże żeby go przy sobie zatrzymać.kiedys do mnie zadzwonila i wmawiala ze jest w ciazy,żebym sie juz z nim wiecej nie spotkala. a to bylo miesiac przed tym jak zaszla w ciaze...
Dziękuję Ci Zmora,właśnie to co napisłaś jest tym czego potrzebowałam.To nie ja powinnam ponosić odpowiedzialnośc za przyszle zycie nasz wszystkich tylko on.Teraz po tych kilku dniach wydaje mi sie ze on się z nią jednak ozeni,ale widze ze juz zaluje i ze bedzie zalowal.

Gość 2010-02-11 o godz. 07:16 0

MARTULKA napisał(a):Znam tą kobiete i wiem że ona specjalnie zaszła w ciaże żeby go przy sobie zatrzymać
Znaczy co, zgwałcila go? a on biedny nie widzial jak się bronić
Jakiej deyzji by nie podjął, kopnęłabym faceta w d....

Kerala 2010-02-11 o godz. 09:38 0

MARTULKA napisał(a):poczytałam ,poczytałam i oberwało mi się kilka razy. I pewnie kiedyś też btm potępiała osobę która "chce zabrać dziecku ojca". Ale jak to się mówi punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...I( wbrew temu co piszecie nie chce rozbijać tego związku,krzywdzić ich przyszłego dziecka...i tak jak napisała Zmora pozostawię decyzję jemu. Bo naprawdę fakt że ma pojawić sie dziecko wcale nie oznacza ze trzeba z ta osoba spedzic reszte życia tylko ze względu na dziecko.Znam tą kobiete i wiem że ona specjalnie zaszła w ciaże żeby go przy sobie zatrzymać.kiedys do mnie zadzwonila i wmawiala ze jest w ciazy,żebym sie juz z nim wiecej nie spotkala. a to bylo miesiac przed tym jak zaszla w ciaze...
Dziękuję Ci Zmora,właśnie to co napisłaś jest tym czego potrzebowałam.To nie ja powinnam ponosić odpowiedzialnośc za przyszle zycie nasz wszystkich tylko on.Teraz po tych kilku dniach wydaje mi sie ze on się z nią jednak ozeni,ale widze ze juz zaluje i ze bedzie zalowal.

chyba się jednak nie zrozumiałyśmy. Nikt Cię nie potepiał za chęć odebrania dziecku ojca (może czytamy inne wątki?) ani nie twierdził, ze dla dobra dziecka to i żyły podciąć, i jajniki podwiązać, i zeby zacisnąć.
Nie mam pojęcia, gdzie to wszystko przeczytałaś.
Widzę za to, że Ty już sytuację obrobiłaś sobie wewnętrznie i przydzieliłaś karteczki z napisami "dobry" i "zły".
Cały problem w tym, że Ty święcie wierzysz, że jak nie będzie WAS to już tylko potop, bo on byl najlepszy, najukochańszy, najwspanialszy i w ogóle miłość Twojego życia. I im bardziej się na to nakręcasz tym trudniej spojrzeć Ci na sytuację pod innym kątem.
I Twoje święte prawo zresztą, tyle że nie wyjdzie Ci to na zdrowie, bo im dlużej się zyje tym bardziej uelastycznia nam się kark

Na koniec krótko i w żołnierskich slowach
1. jedyną osobą, ktora ma być odpowiedzialna za Twoje zycie Jesteś Ty sama. I to Ty powinnaś wiedziec, na ile się cenisz

2. Nie masz pojęcia o tym, jak się ułożą losy Was wszystkich. Po pierwsze oni mogą być ze sobą bardzo szczęsliwi, po drugie Ty sama mozesz być bardzo szczęsliwa z kimś innym. Im dlużej fiksujesz się na opcji "mój ci on po wsze czasy" tym bardziej odsuwasz w czasie scenariusz szczęścia z inną osobą

kerala

Gość 2010-02-11 o godz. 17:33 0

MARTULKA napisał(a):Bo naprawdę fakt że ma pojawić sie dziecko wcale nie oznacza ze trzeba z ta osoba spedzic reszte życia tylko ze względu na dziecko.Znam tą kobiete i wiem że ona specjalnie zaszła w ciaże żeby go przy sobie zatrzymać.kiedys do mnie zadzwonila i wmawiala ze jest w ciazy,żebym sie juz z nim wiecej nie spotkala. a to bylo miesiac przed tym jak zaszla w ciaze...
Wiesz może jednak ona o ciąży wiedziała wcześniej niż Ty To się czasem zdarza..

katarinka7 2010-02-11 o godz. 19:04 0

Carrie napisał(a):MARTULKA napisał(a):Bo naprawdę fakt że ma pojawić sie dziecko wcale nie oznacza ze trzeba z ta osoba spedzic reszte życia tylko ze względu na dziecko.Znam tą kobiete i wiem że ona specjalnie zaszła w ciaże żeby go przy sobie zatrzymać.kiedys do mnie zadzwonila i wmawiala ze jest w ciazy,żebym sie juz z nim wiecej nie spotkala. a to bylo miesiac przed tym jak zaszla w ciaze...
Wiesz może jednak ona o ciąży wiedziała wcześniej niż Ty To się czasem zdarza..

To samo pomyślałam.
To, że powiedziała Ciw danym momencie o ciąży (czy tam dowiedziałaś się jakoś inaczej) - nie znaczy że to był samiusienki początek ciąży.

Martulka po tym co napisałaś ostatnio zaryzykuję stwierdzenie, że tez nie jesteś zbyt dojrzała. Ten tekst o tym, że nawet jesli ma pojawić się dziecko, to nie trzeba z tą ososbą spedzać reszty życia...............no sorry!
Pewnie, że nie trzeba, ale trzeba dążyć do tego - dla dziecka.
Bo ono i jego uczucia są od tej pory w tej sytuacji najważniejsze.
To nie króliczek.
A Twój facet od tej pory będzie przede wszystkim rodzicem, ojcem. To jego najważniejsza rola życiowa.

Gość 2010-02-11 o godz. 20:18 0

Taki zimny kubełek na główkę:

Co możesz niechcący zgotować tej dziewczynie? Poczytaj to forum: http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571

A co możesz zgotować samej sobie? Poczytaj tutaj: http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479

Leteecia 2010-02-12 o godz. 01:15 0

Kerala napisał(a):
Cały problem w tym, że Ty święcie wierzysz, że jak nie będzie WAS to już tylko potop, bo on byl najlepszy, najukochańszy, najwspanialszy i w ogóle miłość Twojego życia.

Choć zgadzam się z dziewczynami to żeby nie było tak "kaznodziejsko" powiem Ci, że mając wiosen 18 czy 19 pałałam "miłością" do mojego, zwał jak zwał, ex i wydawało mi się, że jak nie będziemy razem to rzeczywiście nic tylko sznur. Oczywiście jemu w głowie było wszystko, z innymi dziewczynami włącznie, tylko nie jakieś deklaracje wobec mnie. Nie minął miesiąc (jeden jedyny miesiąc), a poznałam mojego męża i dziś śmieję się do rozpuku wspominając nazywanie ów dziwacznej relacji miłością i snucie planów o własnym pogrzebie ;) Choć wtedy istotnie nie było mi za wesoło.

Daj życiu się toczyć swoim torem i nie zamykaj się na inne możliwości. O prawdziwą miłość nie trzeba walczyć. Nie z obiektem tej miłości.

Gość 2010-02-12 o godz. 04:12 0

katarinka7 napisał(a):Carrie napisał(a):MARTULKA napisał(a):Bo naprawdę fakt że ma pojawić sie dziecko wcale nie oznacza ze trzeba z ta osoba spedzic reszte życia tylko ze względu na dziecko.Znam tą kobiete i wiem że ona specjalnie zaszła w ciaże żeby go przy sobie zatrzymać.kiedys do mnie zadzwonila i wmawiala ze jest w ciazy,żebym sie juz z nim wiecej nie spotkala. a to bylo miesiac przed tym jak zaszla w ciaze...
Wiesz może jednak ona o ciąży wiedziała wcześniej niż Ty To się czasem zdarza..

To samo pomyślałam.
To, że powiedziała Ciw danym momencie o ciąży (czy tam dowiedziałaś się jakoś inaczej) - nie znaczy że to był samiusienki początek ciąży.

Martulka po tym co napisałaś ostatnio zaryzykuję stwierdzenie, że tez nie jesteś zbyt dojrzała. Ten tekst o tym, że nawet jesli ma pojawić się dziecko, to nie trzeba z tą ososbą spedzać reszty życia...............no sorry!
Pewnie, że nie trzeba, ale trzeba dążyć do tego - dla dziecka.
Bo ono i jego uczucia są od tej pory w tej sytuacji najważniejsze.
To nie króliczek.
A Twój facet od tej pory będzie przede wszystkim rodzicem, ojcem. To jego najważniejsza rola życiowa.

nie twierdze ze nie ma być ojcem ale uważam ze większym nieszczęściem może być życie w pełnej nieszczęśliwej rodzinie niż ułożenie sobie życia z kimś innym.

Gość 2010-02-12 o godz. 04:15 0

I powoli zaczyna do mnie to docierać...Tylko że hmmm...czuje się jakby ktoś mi ukradł życie bo ja z nim miałam sie właśnie hajtać w tym roku....i łatwo nie jest. Bo na chwile obecna mimo ze spotykam się z kimś innym to czuję że coś mnie ominęło. Teraz tylko boje się kolejnych jego telefonów,że znów mnie to rozstroi

Gość 2010-02-12 o godz. 04:38 0

Martulka, daj sobie, sobie samej szanse na szczescie. Z nim raczej nie bedziesz szczesliwa.
Zawsze bedzie w duszy, w myslach, w sercu ta zadra, ze On cie jednak zdradzil i fizycznie i psychicznie, i ze ma z inna dziecko.

Odetchnij gleboko, i daj sobie samej szanse na szczescie..

katarinka7 2010-02-12 o godz. 10:34 0

MARTULKA napisał(a):katarinka7 napisał(a):Carrie napisał(a):MARTULKA napisał(a):Bo naprawdę fakt że ma pojawić sie dziecko wcale nie oznacza ze trzeba z ta osoba spedzic reszte życia tylko ze względu na dziecko.Znam tą kobiete i wiem że ona specjalnie zaszła w ciaże żeby go przy sobie zatrzymać.kiedys do mnie zadzwonila i wmawiala ze jest w ciazy,żebym sie juz z nim wiecej nie spotkala. a to bylo miesiac przed tym jak zaszla w ciaze...
Wiesz może jednak ona o ciąży wiedziała wcześniej niż Ty To się czasem zdarza..

To samo pomyślałam.
To, że powiedziała Ciw danym momencie o ciąży (czy tam dowiedziałaś się jakoś inaczej) - nie znaczy że to był samiusienki początek ciąży.

Martulka po tym co napisałaś ostatnio zaryzykuję stwierdzenie, że tez nie jesteś zbyt dojrzała. Ten tekst o tym, że nawet jesli ma pojawić się dziecko, to nie trzeba z tą ososbą spedzać reszty życia...............no sorry!
Pewnie, że nie trzeba, ale trzeba dążyć do tego - dla dziecka.
Bo ono i jego uczucia są od tej pory w tej sytuacji najważniejsze.
To nie króliczek.
A Twój facet od tej pory będzie przede wszystkim rodzicem, ojcem. To jego najważniejsza rola życiowa.

nie twierdze ze nie ma być ojcem ale uważam ze większym nieszczęściem może być życie w pełnej nieszczęśliwej rodzinie niż ułożenie sobie życia z kimś innym.

A kto powiedział, że ta rodzina byłaby nieszczęśliwa?

Gość 2010-02-12 o godz. 23:37 0

MARTULKA napisał(a):katarinka7 napisał(a):Carrie napisał(a):MARTULKA napisał(a):Bo naprawdę fakt że ma pojawić sie dziecko wcale nie oznacza ze trzeba z ta osoba spedzic reszte życia tylko ze względu na dziecko.Znam tą kobiete i wiem że ona specjalnie zaszła w ciaże żeby go przy sobie zatrzymać.kiedys do mnie zadzwonila i wmawiala ze jest w ciazy,żebym sie juz z nim wiecej nie spotkala. a to bylo miesiac przed tym jak zaszla w ciaze...
Wiesz może jednak ona o ciąży wiedziała wcześniej niż Ty To się czasem zdarza..

To samo pomyślałam.
To, że powiedziała Ciw danym momencie o ciąży (czy tam dowiedziałaś się jakoś inaczej) - nie znaczy że to był samiusienki początek ciąży.

Martulka po tym co napisałaś ostatnio zaryzykuję stwierdzenie, że tez nie jesteś zbyt dojrzała. Ten tekst o tym, że nawet jesli ma pojawić się dziecko, to nie trzeba z tą ososbą spedzać reszty życia...............no sorry!
Pewnie, że nie trzeba, ale trzeba dążyć do tego - dla dziecka.
Bo ono i jego uczucia są od tej pory w tej sytuacji najważniejsze.
To nie króliczek.
A Twój facet od tej pory będzie przede wszystkim rodzicem, ojcem. To jego najważniejsza rola życiowa.

nie twierdze ze nie ma być ojcem ale uważam ze większym nieszczęściem może być życie w pełnej nieszczęśliwej rodzinie niż ułożenie sobie życia z kimś innym.

A dla Ciebie tak wielkim szczęściem będzie życie z facetem który ma już swoją własną, odrębną rodzinę? I jak chciałabyś się ustosunkować do tej rodziny? Pozwolisz na kontakty z dzieckiem? Miej świadomość, że jednocześnie z nią. Chcesz drżeć za każdym, razem kiedy pojedzie do dziecka (czyli również do niej), czy przypadkiem nie odrodzi się pomiędzy nim a matką dziecka jakieś uczucie? Albo gotować się od środka, kiedy zaniesiesz kolejny przelew alimetacyjny na pocztę?
Ja jednak wolałabym życie bez takich rewelacji. Ale to Twoja decyzja, jesteś dużą dzieczynką. Tylko przemyśl wszystko dobrze, bo tu chodzi nie tylko o Twoje życie, ale o życie trzech dorosłych osób i jednej maleńkiej niczemu winnej istoty.

till 2010-02-13 o godz. 07:33 0

MARTULKA napisał(a):ze większym nieszczęściem może być życie w pełnej nieszczęśliwej rodzinie niż ułożenie sobie życia z kimś innym.
Zgodzę się z tym.

Ale to nie zmienia faktu, że Twój ukochany to nieodpowiedzialny debil. Nie dość, że nie chce wziąć odpowiedzialności za kobietę noszącą jego dziecko, to jeszcze wciąga Ciebie w ten układ, najprawdopodobniej po to, by wina za rozpad jego związku leżała po Twojej stronie.
On nie potrafi od niej odejść, wyjść na wyrodnego ojca, więc daje Ci nadzieję, wysyła znaki, by rozpalić w Tobie iskierkę nadziei, rozgrzać starą miłość. Ty będziesz starała się o niego walczyć, czytaj: odbić go tamtej, a tym samym w oczach społeczeństwa wyjdziesz na tą złą, która ponosi moralną winę za odebranie ojca biednemu dziecku. Tak Cię ocenią, a co najlepsze to on sam może za kilka lat Ci zarzucić, że zniszczyłaś jego rodzinę.

Dlatego szczerze Ci radzę - jeśli on ma od niej odejść, niech odchodzi. Ale nie dla Ciebie. Nie pchaj się w ten chory układ. Może kiedyś coś z tego będzie, wrócicie do siebie, ale życzyłabym Ci, żebyś znalazła sobie normalnego faceta.

Gość 2010-02-15 o godz. 09:31 0

katarinka7 napisał(a):Martulka po tym co napisałaś ostatnio zaryzykuję stwierdzenie, że tez nie jesteś zbyt dojrzała.
Oj dokładnie to samo pomyślałam. Wiesz nie chcę cię urazić, ale gdybym miała ocenić twój wiek tylko po tych postach to bym doszła do wniosku ze chodzi wyłącznie o jakieś szczeniackie zauroczenie.

Pozatym nie wiem naprawde skąd u ciebie takie 100% przeświadczenie, że
1. ona go w ciąże "wrobiła"
2. on w związku z nią bedzie totalnie nieszczęśliwy.

Skoro:
1. rozumny facet raczej powienien wiedzieć czym może się skończyć baraszkowanie w łóżku z kobietą (uwierz mi ona nie jest wiatropylna)
2. on nadal z nią jest, co noc pewnie zasypia razem z nią i co dzień się pewnie przy niej budzi, więc co? masochista?

Naprawde szczerze życzę ci abyś znalazła w sobie dużo siły na pokonanie tej sytuacji ! Zobaczysz jeszcze, ze słońce dla ciebie wyjdzie i na horyzoncie pojawi się ten właściwy ktoś.

firenza 2010-02-15 o godz. 10:02 0

MARTULKO , dla Ciebie (niestety) ten związek może nie wróżyć nic dobrego. Znam taki przypadek,kiedy facet był już po rozwodzie i miał z byłą żoną synka. Poznał nową kobietę , ona też zaszła w ciążę ,ale nie sformalizowali tego związku. Na wieść o tej ciąży jego była żona nagle dostała nowych zapasów energii,żeby o niego powalczyć. Używała argumentów typu "nasz syn musi mieć w domu ojca". No i ,o dziwo, odzyskała tego faceta :awantura: A ten"odpowiedzialny" tatuś zostawił na lodzie swoją ciężarną nową dziewczynę i co więcej "nową" córką już nigdy się nie zainteresował. Ale do meritum... mężczyzna,który przed samym ślubem chce zostawić tamtą dziewczynę i wrócić do Ciebie ... może kiedyś postąpić tak samo wobec Ciebie-tzn. uciec w niewygodnym momencie. Nie wiem,czemu się rozstaliście,skoro wciąż się kochacie - widocznie to była pochopna decyzja . Ale jednak jakoś zapadła. No i czy pomyślałaś o tym,że już zawsze będzie w waszym życiu jego dziecko i matka tego dziecka. Czy jesteś na to gotowa???to duży ciężar dla kobiety :(

kasya_26 2010-02-17 o godz. 00:57 0

Nie bede oryginalna..
To Twoje zycie i tak naprawde Twoja sprawa.. powiem tak nie zadna przyjaciółka mojej kuzybki ani kolega brata mojej znajomej... a ja sama .. mowie z własnego doswiadczenia.. tacy faceci sie nie zminiaja sam byłam 6 lat w takim oszkiwanym , obłudnym i niby kochającym sie zwiazku.. wydałwało mi sie , podkreslam wydawało mi sie ze złapałm Pana Boga za nogi bedac z nim.. nic bardziej mylnego zdradził mnie raz, potm przeprosił, ja wybaczyłam bylismy razem, potem drugi... znowyu wybaczyłam trzeci.. tez.. i tak w kołko i nawet kiedy woidziałm ze nie jest juz tak samo brenąłm w to coraz głebiej momentami szczeliwa moemntami czułam sie jak w bagnie czy ruchomych piaskach z któych nie da sie wyjsc bo wyjscia brak.. g.. prawda.. zawsze jest wyjscie, ale nie zawsze jest donbre to co w danej chwili podpowiadaja nam emocje ja tez sie nimi kierowąłm latego mowi na swoim przykąldzie zawsze nie byłam , pewna ba wiedizłam ze robie zle pytałam jak Ty znajomych,m najblizszych co zorbic, jak wynranc jak sie zachowac i jak ty podswiadomie licyzłm ze kazdy go zrozumie i usprawiedliwi jak ja sama do tej pory.. otóz tacy ludzie sie nie zminiaja, i mimmo mojego wybaczenia i silnego uczucia zdawalby sie które on notorycnie wykorzystywał to mogł liczyc na mnie naprawde w kazdej sytuacji, dopeorwadził mnie do schizy ciagl sie bałam jak pozno wracał ze gdzies by, a moze kolejna dziewczyna, bedeac e mna 6 lat jakie 4 prowadził podójne zycie.. zawsze gyła jakas trzecia osóab do czasu.. do czasu keidy siegnełam dna i mogąłm nie zyci i nie chodiz tu bron boze o jakies próby samobójcze.. po rpstu doprowadizło mnei to wszytko cały tez "wspaniały on i nasz cudony zwiazek" bez zaufania do silnej nerwicy któregos razu stało sie tak ze nie dłam juz rady ktoregos razu przyszedł znowu sie na mnie zaczal wyrzywac wiedzilm cis jest nie tak zaczałęm sie pytac czy znowu to zrobił, zmieszął sie i wyszedł szarpiac mnie bym go pusciła jak zaczełam rpzepraszac ze mu nie wierze ze to moja wina ale wszytko spowodowane jest jego zachowaniem.. nie chciał ze mna gadac wyszedł..ja upadłam.. wrócił zobaczył zlecil by moja sostra sie mna zaopiekował bo upadłam i poszedł.. trafiłam do szpitala okazało sie ze jestem spralizowana prawa strona na tle nerwicy silnej.. byłm pod kroplkówkami dwa długie tygodnie bez wsparcia wpadła pytał jak sie czuje jak po ogien potem jedził zabawiał sie z tamta.. jak wyszłm ze szpitala kończyłm ten zwiazek zdawało mi sie ze wszytko przemysałm i jetsem pewna tej decyzji.. za pol roku kiedy juz wrociłam do formy tzn do tej sprawnosci sprzed prazlizu chcil wrocic.. zastanawiałm sie co robic(rozwalił moja silna pozycje i drazałm rpzed kazdym nastenym tel jak TY, niepotrzebnie, bo raz podjetej decyzji juz sie cofac nie powinno), gdyz czułam ze go kocham tzn barzdiej ajk zwykle sobie to wmawiala ale teraz dopero to widze.. i mysłam by mu wybaczyc bo moze sie wystarszył tego jak wygladalam taka brzdka niesprawna...ale cos mi mowiło nie.. za duzo ciepriałam, za wiele razy wybaczałm, ja na to w gruncie rzeczy nie zasłuzyłam.. byłm wierna jak pies nie robiłam nic o czym by nie wiedził nigdzie sam nie wychodizłm, wysłychiwałm jego zali.. krzyków, wyzywanie , odpuchania itp.. zaco? rpzeciez ja na to nie zasłuzyłam... musze to zminic, chce byc sama bo nikomu nie zaufam z nikim pewnie nie bede.. tak było ok miesiac.. potem doszłam do wniosku ze nie ejstem typem samotnika pewnie jak kazda z nas.. zaczełam wychodzic do ludzi...pomysłmam juz inaczej ze jak z kims bede to tylko z taka osoba na która zasłuzyłam jak kazy do bedzie mnei kochasz szanowc i wspierwac i co najwazniejsze uczuciec bedzie wierne i odwzajemnione nie jedo stronne po to byc móc mnie wykorzystywac..i co sie okazało?.. poznalam super faceta teraz wiem naprawde co to miłosc, jak mozna kochac i przede wsytkim byc kochana doswiadczyłam tego czego wczesinije nie miałam i nie zdawąłm soebie sprawy ze moze byc tak cudonwie i tak normalnie ze mozna sie z kim s rozumiec bez słów..po pol roku juz wiedzielismy ze chemy byc razem na zawsze postanoislimy wziac slub.. za co pawda dopero kilkaset dni.. ale tak sie da inaczej nie było mozliwosci finansowych salowych itp... poprzednik nie widził po 6 latach czego chce, z kim byc co to miłosc.. zmarnowałam szesc lat ktos powie.. nie.. ja odbieram inaczej przesząłm ciezka szkołe by było mi łatwej byc moze po to by komus doradzic, albo docenic prawdziwo skarb jaki teraz posiadam... albo chcoby wyczekac na niego tego jedynego az na siebie trafimy.. jest na wspaniale, jestem naprwde zakochana... nie bede pewnie sie smiac z siebie jak poprzedniczka kilka postwó wstecz, bo to bardzo balałao i duz kosztowalo, moge miesc zal ze długo zbyt długo byłam naiwan i nieszczesliwa na swoje własne zyczenie, ale mam nauczke, nie che do tego wracac...ale bede sie cieszysc ze w końcu zebram sie w sobie by zakończyc toksyczny zwiazek zwiazke któr sama sobie stowryzłam bo mogałm go pzerac juz po perwszym epiozodzie.. tak jak moj ojciec twerdzi kto sie kur... urodził kanarkiem nie bedzie.. swiete slowa, nie wierze ze ktos kiedys zły nagle staje sie dobry.. bede sie cieszyc zawsze ze sie to skończylo, ze poznałam dzieki mojej decyzji i wierze w lepsze jutro wspaniałego człowieka, który jest dla mnie oparciem i opoka we wszytkim co robie i z czym sie borykam na codzien..cieszymy sie razem, rozumiemy, mamy ze soba o czym rozmawiac jest hay live.. jak mowia wiem ktos pomysli poczatek znajomsci i dlatego nie prawda juz sam poczarek jest zupełnie inny..
wiem duzo sie ropzisałm pomslisz kadziasz, a kzdy przypadek jest inny to samo moiłam nikt mnie nie rozumiem, bo nie jest we mnie i nie wie co czuje .. racja nikt bardziej ciebie ni zrozumie Cie jak ty sama łatwo sie komus radzi i wskazuje radykale zmiany bo nas nie docztyczy i my nie ejstesmy zwiazanie emocjaomanlnie, ale widzisz na moim przykłądzie totez go opisałam moze nawet za bardzo szczegółowo ile bym zyskała a dokładniej ile bym nies straciła i ile nie doswiadczyła gdybym posłuchała rad obojetnych czyt bezstronych osób.. ludzi którzy widza obiektywnie własnie na sucho twoja sytuacje.. wiec apeluje do Twpjego suminia, serca i rozumu by sie dogadali i zrobili najrosadniej jak ci sie wydaje i jak to czujesz wierze ze dokonasz juz treaz własciwego wyboru i sposobu rozwiaznia tej chorej jakby nie było sytuacji..wierze głeboko ze ci sie uda rosadnie na to spojrzec.. zycze ci powodzenia i wszytkiego dobrgo , jestem z Toba .. głowa do góry wszytko sie dobrze ułozy pod warunkeim ze TY sama bedziesz tego chciała i dasz mu odejsc od siebie..
ps sorki wszytkie za rozpisanie.. krócej nie mogałam
ps sorki za błedy spieszyłam sie bom w pracy..
pdejmij własciwia decyzje zanim schrzanisz przede wszytkim swoje zycie..tym razem to Ty musisz byc egoiska..
pozdrawiam sie i trzymaj.. mi pomagało w ciezkich chcwilach myslenie ze ktos ma gorzej moze to nie bardzo humanitarne ale nie cieszyłam sie z tego lecz sie wsperwąlm iz e ze mna moze byc jeszcze gorzej.. zanim sie nie wykoncze zupełnie jak nie skończe tego co mnei nie ubogaca a truje..

Gość 2010-03-20 o godz. 22:51 0

już pozamiatane....On już na pewno żeni się z tamtą,widziałam obrączki:( wygrawerowane z ich imionami...:((...i się rozpłakałam. Wyszło na to że chyba tylko zabawił się moimi uczuciami a i tak bierze jednak ślub z tamta. Tylko to strasznie boli bo nadal go kocham i nie potrafie ułożyć sobie zycia z kimś innym,zapomnieć. Rozstaliśmy się już dawno więc po co mieszał mi w głowie?zastanawiał się czy ma sie wiązać z tamta ze względu na dziecko,prosił żebym wróciła skoro żeni się z nią jednak? :chlip:
i co zrobc ze swoim życiem kiedy osoba która kochasz tak bardzo i nie wyobrażasz sobie dalszego życia bez niego niebawem się żeni?
nie bede walczyła-nie ma sensu.ale myślec nie przestane...niestety:(

Gość 2010-03-20 o godz. 23:00 0

MARTULKA napisał(a):nie bede walczyła-nie ma sensu.ale myślec nie przestane...niestety:(
Myślę, że to dobra decyzja. Nie ma o co/kogo walczyć. Sama piszesz, że tylko sie zabawił Twoimi uczuciami. Więc po co Ci ktoś taki?

Myśleć jeszcze długo nie przestaniesz. Daj sobie czas, żeby odchorować tą miłość. A potem będzie już tylko lepiej. Powodzenia.

karlot 2010-03-21 o godz. 01:18 0

Ja wiem, ze trudno uwierzyć, ze jeszcze kiedyś będzie lepiej. Powiem od razu- łatwo nie będzie, ale i nie będzie aż tak trudno jak to teraz widzisz. Pomału, ale z dnia na dzień znajdziesz nowe cele w życiu. Uwierz mi.
To mówiłam ja- dziewczyna, która facet zostawił 4 dni przed ślubem ;)

ZalEwka 2010-03-21 o godz. 01:35 0

Zobaczysz że będzie dobrze, jak to stwierdził mój dobry kolega któremu ostatnio dopiero powiedziałam co wydarzyło się u mnie w ciągu ostatniego roku - "życie zawsze jest bogatsze i bardziej zaskakujące niż jesteśmy w stanie sobie to wyobrazić". A fajnie mi nie było mój były już mąż jak ja to nazywam "dał mi wypowiedzenie" dokładnie w czerwcu zeszłego roku. Do tej porynie wiem co mu do głowy strzeliło. Przed znajomymi uchodziliśmy za idealne małżeństwo. Fakt był trochę apodyktyczny, ja natomiast uległa i jakoś się to kręciło. Bylismy razem 10 lat w tym 6 lat w małżeństwie i co ?? Krótka piłka, niby nie przez żadną kobietę ale ja w to chyba nie wierzę. Szybki rozwód oczywiście zgodziłam się na porozumienie stron bo nie chciałam się szarpać bo ja go nadal kochałam, jednak nie ominęło mnie szarpanie się o pieniądze, mieszkanie ..... Jak to się stało myślałam że świat mi się zawalił. Ja go kochałam i nie umiałam się z tego wyzwolić, ale udało się. W bardzo krótkim czasie o dziwo znalazłam super wspaniałego faceta niedawno wzielimy ślub i czekamy z niecierpliwością na ukochane dziecko. A jest dziś 31 maj. Dokładnie rok temu wydawało mi się że jestem szczęśliwą mężatką w innym małżeństwie. Bardzo się myliłam, teraz przy Ł. dopiero czuję jak to jest być kochaną i szanowaną bezwarunkowo.
Twój niedoszły facet nie raz będzie sobie pluł w brodę że sobie no niestety spaprał życie, ale on jest dorosły i sam dokonał takiego wyboru, myślę że szczęśliwie dla Ciebie. Choć teraz jeszcze tego nie widzisz, tak jak ja nie widziałam jak niefajnie czasem traktował mnie mój były mąż.
Trzymam za Ciebie kciuki, tylko taka moja rada, nie zamykaj się w sobie, wychodź dużo z przyjaciółmi, zrób coś dla siebie, zajmij sobie czas. To naprawdę pomaga dużo szybciej wydostać się z dołka :)

Gość 2010-03-24 o godz. 05:23 0

no właśnie w tym problem...jestem a raczej spotykam sie juz z trzecim facetem i nie potrafię sie zaangażować,zapomnieć o tamtym. i przestaje wierzyc ze jeszcze kogos pokocham jak jego :( wlasnie tak bezwarunkowo i do szalenstwa. i wlasnie moje zycie stalo sie puste,tylko imprezuje,zawalilam studia,nie mam zadnego celu.nie planuje nic dalej niz na dzisiejszy wieczor, bo po co..planowalam zycie z tym czlowiekiem a z moich planow nic nie wyszlo.

Gość 2010-03-25 o godz. 02:07 0

MARTULKA napisał(a):no właśnie w tym problem...jestem a raczej spotykam sie juz z trzecim facetem i nie potrafię sie zaangażować,zapomnieć o tamtym. i przestaje wierzyc ze jeszcze kogos pokocham jak jego :( wlasnie tak bezwarunkowo i do szalenstwa. i wlasnie moje zycie stalo sie puste,tylko imprezuje,zawalilam studia,nie mam zadnego celu.nie planuje nic dalej niz na dzisiejszy wieczor, bo po co..planowalam zycie z tym czlowiekiem a z moich planow nic nie wyszlo.
MARTULKA, ja wiem, ze latwiej sie komus radzi, niz tych rad slucha. Tym bardziej, gdy wciaz Cie jeszcze za gardlo trzymaja emocje.
Ale skoro nie jest w to latwo teraz uwierzyc, to po prostu wmawiaj sobie, ze bedzie Ci bez niego dobrze. Kazdego dnia. Na poczatku te slowa beda puste, ale z czasem zaczna nabierac znaczenia.

Nawet jesli nikogo mialabys juz nie pokochac w ten sam sposob, jak jego, to wcale nie znaczy, ze nie bedziesz kogos kochac miloscia bardziej dojrzala, doskonalsza.

Daj sobie czas. Od mezczyzn w ogole. Skup sie na sobie i na studiach. Poukladaj sobie zycia i nie usprawiedliwiaj swoich niepowodzen tym, ze on sie zeni. Bo jego naprawde to zupelnie nie obchodzi. I jesli zupelnie sie zalamiesz, to jego tez to nie obejdzie. Wiec chyba nie warto, prawda?

Trzymam kciuki.

Gość 2010-03-25 o godz. 02:11 0

Martulka, może nie pokochasz juz nikogo tak samo bezwarunkowo i do szaleństwa, ale to nie znaczy, ze nie pokochasz już nikogo. Każda miłość jest inna. Zwykle ciężko jest przeżyc życie z obiektem takiej bezwarunkowej miłośći.

ZalEwka 2010-03-25 o godz. 02:38 0

Martulka właściwie to Cię doskonale rozumiem, też miałam poukładane życie, wszystko zaplanowane. Kupilismy rozwojowe duuuuże mieszkanie z ogrodem i garażem dla siebie i przyszłych dzieci. Właśnie skończyliśmy je remontować. Mało tego m-c przed dniem "W" jeszcze wspólnie projektowaliśmy i składaliśmy nową szafę, bo na lata, docelowa. Właściwie mieliśmy już wszystko co chcieliśmy, a raczej chciał mój mąż żeby zacząć żyć i mniej pracować, mieszkanie, auto, ja zmieniłam pracę na lepszą , były dostał awans podwyżką. Mi aż tyle nie było potrzebne ale cieszyłam się że tak nam sie wszystko udaje przeprowadzić, stworzyć, zbudować.
Jak wszystko prysnęło przestałam robić plany, przestało mi się cokolwiek chcieć, zawaliłam uprawnienia które miałam robić lada chwila. Nie zrobiłam do dziś bo.... przestało mi zależeć.
Tak sie poukładało że spotkałam jednak tego właściwego faceta, która ma do mnie wiele cierpliwości i mimo że rzucę czasem durnym pytaniem czy jak się rozwiedziemy to mogę sobie wziąść pralkę np. (miałam niemałe przeboje z podziałem wspólnego majątku z byłym, jak się wyprowadziłam z mieszkania on wyniósł wszystko co tam było meble, sprzęty, lampy nawet krany w łazienkach powykręcał, a ja głupia łyżeczki dzieliłam pół), to mi zawsze nagada do słuchu, ale tak że mi głupio ze mu przykrość zrobiłam a jednocześnie chcę go słuchać i mu zaufać. I sama nie mogę uwierzyć że tak szybko zrobiło się znowu fajnie.
A Ty jeszcze trafisz na tego jednego jedynego, zobaczysz. Tylko nic na siłę, nie możesz się zaangażować to się nie angażuj, pożyj trochę chwilą to też jest fajne a planować nie ma co bo życie zawsze zaskoczy, i to nieraz in plus :)
Trzymam mocno zaciśnięte kciuki żebyś znalazła swoje miejsce u boku tego właściwego faceta :)

katarinka7 2010-03-25 o godz. 03:12 0

Przepraszam, że tak wtrącę trochę nie na temat, ale - ZalEwka wyglądasz na bardzo silną babkę, zazdroszczę Ci, że tak Ci się poukładało - może własnie dzięki tej sile..................
Mi pół roku temu rozsypał się świat, okaząło się, że mój mąż już mnie nie chce. mamy małego synka. Ja do tej pory nie mogę się pozbierać i wciąż myslę, analizuję..............

Gość 2010-05-31 o godz. 00:50 0

i stało się..
zostawiłam sprawy własnemu biegowi,nie wrociłam do niego a jego obecna narzeczona wie ze mieliśmy cały czas kontakt ze soba,choc wmówiła sobie ze On jest ideale i juz nic go ze mna nie łączy...
i On za kilka dni sie zeni...
musze to jakos przezyc-wiem.Ale jest mi bardzo cięzko bo moje uczucia do niego wcale sie nie zmienily:(
tak tylko chcialam sie wygadac :'(

Alix 2010-05-31 o godz. 00:52 0

MARTULKA, :goodman:

Martos 2010-06-01 o godz. 13:00 0

MARTULKA, i przeżyjesz to... i masz całe życie przed sobą! i powiem Ci, że dobrze się stało- kiedyś sama tak pomyślisz. :goodman:

sofia 2010-06-02 o godz. 10:28 0

Martulka dasz radę. Wiem, bo sama przeszlam dokładnie to co Ty a żeby było mało to potem to co Katarinka. I powiem Ci tylko, że dziś czyli pięć lat po ślubie mojego "ukochanego" z inną i rok po swoim własnym rozwodzie jest mi dobrze i czasu wcale nie chciałabym cofnąć...

p.s. związek małżeński mojego byłego faceta z kobietą z którą zaliczył wpadkę skończył się równie szybko jak się zaczął...

Gość 2010-06-02 o godz. 21:11 0

Nie ma się co rozpisywać, bo parę postów wyżej naprawde właściwe słowa padały. Ja podobną sytuacje przeżyłam i powiem ci, że musisz przestać karmić to swoje uczucie. Przestań interesować sie tym co się u niego w życiu dzieje, niech znajomi nie mówią co u niego, nie gadaj z nim na gg i odbieraj tel. (nie zaglądaj tez na naszą klase), bo w ten sposób tylko dolewasz sobie oliwy do serca.
Jeszcze jedno zauważylam po sobie, że jak się kogoś kochało, tak naprawdę do szaleństwa, to po zakończeniu związku idealizuje się tą osobę do niemalże rozmiarów bożyszcza (a do tego bardzo daleko mu było) i tylko w myślach wciąż powracają te miłe chwile. Zatapianie się w tych myślach sprawia, że wydaje ci się, że to uczucie nadal jest tak wielkie, że żyć bez tego się nie da, że kochasz nie wiadomo jak bardzo. Ale gdybyś naprawde miala TERAZ układać sobie z nim życie to ile tych upojnych dni będzie, a potem wróci szara rzeczywistość i stare problemy (z jakiegoś powodu się rozstaliście przecież).
Wiem, że to ciężkie i bardzo boli, ale i ja musze powiedzieć odpuść sobie go, mimo że wydaje się to czymś ponad siły. Tak to niestety z nami jest, że mamy emocje, uczucia i serce i swoje muszą wycierieć

Gość 2010-06-03 o godz. 00:04 0

katarinka7 napisał(a):Przepraszam, że tak wtrącę trochę nie na temat, ale - ZalEwka wyglądasz na bardzo silną babkę, zazdroszczę Ci, że tak Ci się poukładało - może własnie dzięki tej sile..................
Mi pół roku temu rozsypał się świat, okaząło się, że mój mąż już mnie nie chce. mamy małego synka. Ja do tej pory nie mogę się pozbierać i wciąż myslę, analizuję..............

:usciski: to tylko pół roku, na pewno Wam też się ułoży, zobaczysz, uwierz w dobroczynną moc forum :)

Gość 2010-06-03 o godz. 00:57 0

Dziękuje za wsparcie
Przyjaciółki zabierają mnie na weekend z dala od tego wszystkiego co by mi nic głupiego do głowy nie przyszło ^^D
Mimo iz wiem juz że życie z nim nie byłoby łatwe i nawet dobrze się stało i przypomniałam sobie wreszcie dlaczego się z nim rozstałam to fakt że ciągle go kocham sprawia że ten dzień będzie dla mnie straszny i już się boję bo zbliża sie to wielkimi krokami.
Przeżyć muszę ale obawiam się wielkiej deprechy po.

Gość 2010-06-03 o godz. 19:52 0

MARTULKA napisał(a):Dziękuje za wsparcie
Przyjaciółki zabierają mnie na weekend z dala od tego wszystkiego co by mi nic głupiego do głowy nie przyszło ^^D
Mimo iz wiem juz że życie z nim nie byłoby łatwe i nawet dobrze się stało i przypomniałam sobie wreszcie dlaczego się z nim rozstałam to fakt że ciągle go kocham sprawia że ten dzień będzie dla mnie straszny i już się boję bo zbliża sie to wielkimi krokami.
Przeżyć muszę ale obawiam się wielkiej deprechy po.

Cieszę się, żę dotarło do ciebie. Mimo, że to i tak nie ułatwi zapomnienia. Uczucie długo jeszcze będą targać. Ale jestem pewnia, że spotkasz kogoś kto pozwoli ci o nim zapomnieć. Pamiętaj żeby zawsze mieć przed oczami realia i nieidealizować go.

pinkivi 2010-06-12 o godz. 07:14 0

Myslę, ze po tym już nie ma powrotu, za dużo sie stało....to, co tam będzie przekresla to, co między wami było, a czy było....?

dziennikarka 2010-06-28 o godz. 02:34 0

Jestem dziennikarka i wspólnie z redakcją przygotowujemy program o małżeństwach, bądź związkach w którym pojawił się następujący problem: jeden z partnerów chce mieć dziecko a drugie z jakiegoś podowu nie. Chcielibyśmy porozmawiać o tym z jakich powodów jeden z partnerów nie chce dzidziusia, czy konflikt jest poważny, i w jaki sposób druga połówka przekonuje partnera do zmiany decyzji?? Jeżeli, którąś z Pań ten temat dotyczy i chciałaby porozmawiać to czekam pod adresem mailowym: a.marjanska@gmail.com

Serdecznie pozdrawiam i czekam na maila,

Ania Marjańska

Gość 2010-06-28 o godz. 03:32 0

Ja pier...niczę, pani Dziennikarko, może by pani łaskawie przeczytała pierwszy post w tym wątku.

Gość 2010-06-29 o godz. 09:27 0

:O
Dzięki Ulla.
a Pani dziennikarce już podziękujemy
Czy można zamknąć ten wątek?

kasya_26 2011-11-17 o godz. 00:34 0

Mineło półtora roku..
mam nadzieję, że wszystkie dziewczyny znalazły nowe cele i swoje połówki..
ja ciągle trzymam kciuki, za te, które jeszcze szukają..
życzę powodzonka i pozdrawiam
Kasya :)

Podobne tematy
Kategorie pytań