Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Czas wolny

nei 2010-12-02 o godz. 10:50, liczba odsłon 13532 0

Jak dokuczyć sąsiadom z góry???

Jak dokuczyć sąsiadom z góry???

może wyjdę na osobę wyjątkowo złośliwą i wredną, ale trudno...

sytuacja jest taka, że mam nad sobą sąsiadów wyjątkowo hałaśliwych:

w dzień (od 6 do 21) ciągle szaleją 3 rozwydrzone bachory: walą, biegają, stukają, wrzeszą - i to jeszcze możnaby było jakoś znieść - np rano wkładamy sobie zatyczki do uszu, ale jest to jednak cialo obce w uchu i nieszczególnie wygodnie się z tym śpi, ale trudno...

ale nie jest to koniec naszej udręki: w nocy od 23 do 2 mamy kolejne atrakcje: wlączoną pralkę; przesuwanie mebli, stukanie, dudnienie kroków

oczywiście poszliśmy parę razy poprosić o ciszę, ale jedyne co usłyszeliśmy to, to że dzieci sie muszą bawić i do kaloryferów ich nie przywiąża, a w nocy to oni przecież prowadzą normalne życie i możemy sie cieszyć, że odkurzacza nie włączają... Efekt jest taki, ze do pracy chodzimy niewyspani i podkur..... i tak co noc.

dlatego przynajmniej chcę im trochę dokuczyć, ale nie chcę żeby ucierpieli na tym sąsiedzi mieszkający pod nami.... może ktoś zna jakiś sposób???

Pomocy....

Odpowiedzi (29) | Kategoria: Czas wolny | Ostatnia odpowiedź: 2010-12-09, 09:08:32

Tagi: , ,

Odpowiedz
x Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Gość 2010-12-02 o godz. 11:50 0

Jesli zakłócają cisze nocną i nie reaguja na prośby o spokój - wezwać Policję.
Przy regularnym zakłócaniu - sprawa w sądzie grodzkim murowana...

Innych metod nie polecam 8)
Bo może się okazać, że "kto mieczem wojuje..." ;)

nei 2010-12-02 o godz. 12:08 0

generalnie to już więcej nam chyba nie mogą dokuczyć (mam taką nadzieję :) )

a odkurzacza raczej w nocy nie włączą, bo bachory nie mogłyby spac.

jeśli chodzi o policję to wątpię czy się przejmą - no bo jak mam to argumentować - sąsiedzi w nocy mieszkanie sprzątają... ehhh

ladybird7 2010-12-02 o godz. 12:10 0

nei napisał(a):generalnie to już więcej nam chyba nie mogą dokuczyć (mam taką nadzieję :) )

a odkurzacza raczej w nocy nie włączą, bo bachory nie mogłyby spac.

jeśli chodzi o policję to wątpię czy się przejmą - no bo jak mam to argumentować - sąsiedzi w nocy mieszkanie sprzątają... ehhh

Do moich rodzicow sasiedzi wzywali straz miejska bo pies szczeka od 9 rano do 15. No i biedni panowie musieli siedziec i czekac az pies zaszczeka, co jak na zlosc wtedy sie nie zdarzalo :D:D:D

Gość 2010-12-02 o godz. 12:18 0

nei napisał(a):generalnie to już więcej nam chyba nie mogą dokuczyć (mam taką nadzieję :) )
Dokuczyć może nie, ale jak Wy im dokuczycie to się może okazać że oni sięgną po prawne środki - np. właśnie pozew, wezwanie policji, itd.

a odkurzacza raczej w nocy nie włączą, bo bachory nie mogłyby spac.
skoro od pralki się nie budzą...

jeśli chodzi o policję to wątpię czy się przejmą - no bo jak mam to argumentować - sąsiedzi w nocy mieszkanie sprzątają... ehhh

właśnie tak możecie argumentować, w końcu po 22 jest cisza nocna, prawda?

a swoją drogą, macie jakichś świadków na to? np. inni sąsiedzi - słyszą to?

nei 2010-12-02 o godz. 12:32 0

no z tym dokuczaniem to akurat pewnie i tak by sie nie bardzo udało, bo jak tu dokuczyć komuś, kto ma generalnie wszystko i wszystkich w d...

świadków nie mamy, bo mieszkanie jest szczytowe i szaleję tylko nad nami,

a z tą policją to pomyśle ;)

rusek 2010-12-02 o godz. 13:55 0

przedstawię przykład, jak bym był złym sąsiadem Nei, na przykładzie wyjętym z życia. więc po jednej z wielu całonocnych imprez u kumpla, jeden z sąsiadów wsadził mu zapałkę w zamek (nie wiadomo, który gdyż jest ich kilku). paskudna sprawa

Keito 2010-12-02 o godz. 17:06 0

Ja bym jednak uważała w dowalaniu sąsiadom, może to Was się odbić czkawką i to bardzo nieprzyjemną. Ludzie potrafią być naprawdę wredni...

Lepiej wezwać Policję, przecież zakłócają Wam ciszę nocną, a to już dużo. Parę razy przyjadą, porozmawiają, to może odnieść swój efekt, a jak nie to do sądu...

PS. czy na waszym piętrze nikt więcej nie mieszka? Przecież takie rzeczy potrafią się nieść przez ściany

Gość 2010-12-02 o godz. 18:36 0

I dlatego cieszę się, że moi hałaśliwi sąsiedzi mieszkają pode mną :)
Większy wybór możliwych umilaczy życia, zwłaszcza jak się ma dziecko ;)

Magol 2010-12-02 o godz. 18:44 0

Ja także radzę wezwać policję. Zgłoszenie przyjąć muszą, a co za tym idzie, interweniować. Proponuję jednak wezwać ich na chwilę po włączeniu przez sąsiadów pralki, bo nie wiadomo, po jakim czasie od zgłoszenia policja przyjedzie.

nei 2010-12-04 o godz. 08:13 0

no i napytałam sobie biedy :(

od mojej ostatniej wizyty u Jasnie Państwa z prośbą o zachowanie ciszy nocnej mamy kolejne atrakcje:

- około godziny 2:30 budzą nas silnym rzuceniem czymś o podłoge a potem szuraniem po niej (wycieranie, szorowanie - taki odgłos)

- pukanie w kaloryfer i głośne śmiechy tak przez okolo 15 minut tez kole 3

potem juz cisza ....
nie muszę dodawać, ze juz po takiej akcji o spaniu nie ma mowy

no i jak ja mam coś takiego na policje zgłosić???

Keito 2010-12-04 o godz. 08:36 0

nei napisał(a):no i napytałam sobie biedy :(

od mojej ostatniej wizyty u Jasnie Państwa z prośbą o zachowanie ciszy nocnej mamy kolejne atrakcje:

- około godziny 2:30 budzą nas silnym rzuceniem czymś o podłoge a potem szuraniem po niej (wycieranie, szorowanie - taki odgłos)

- pukanie w kaloryfer i głośne śmiechy tak przez okolo 15 minut tez kole 3

potem juz cisza ....
nie muszę dodawać, ze juz po takiej akcji o spaniu nie ma mowy

no i jak ja mam coś takiego na policje zgłosić???

No cóż, to znaczy, że masz wrednych sąsiadów. Po prostu zgłoś na policję, że zakłócają ciszę nocną, a na twoje prośby nie reagują.

Gość 2010-12-04 o godz. 08:50 0

nei napisał(a):- pukanie w kaloryfer i głośne śmiechy tak przez okolo 15 minut tez kole 3
Pukanie w kaloryfer słyszy z reguły cały pion. Może spytajcie innych sąsiadów, czy im to nie przeszkadza? Będziecie mieć sprzymierzeńców i potwierdzenie Waszej wersji.

Gość 2010-12-04 o godz. 16:44 0

Wyeksmituj ich

http://wiadomosci.onet.pl/1407770,2678,kioskart.html

Aoi 2010-12-04 o godz. 17:17 0

Nei, cóż, łączę się z Tobą w bólu.
Ja mam podobny problem, tylko że ja mieszkam na II piętrze, a wredną sąsiadkę mam pod sobą.
Babsko wali w sufit (niezależnie od godziny) gdy na przykład damy głośniej kroka przez mieszkanie, gdy zamykając drzwi od pokoju zrobimy to ciut za głośno, a już szczytem wszystkiego jest jej walenie, gdy koty biegają po mieszkaniu .
Robimy wszystko aby takich akcji było jak najmniej, ale latać to ja nie umiem i w końcu też chcę żyć normalnie, a nie spinać pośladków gdy tylko ktoś tupnie . A w perspektywie maluszka za kilka miesięcy - to ja już chyba osiwieję.

Co robiłam?
- rozmawiałam z kobietą, ale z nią się nie da rozmawiać, pomijając to że rzucała w nas wyzwiskami i wrzeszczała od razu (Straż Miejska poleciła złożyć sprawę do sądu o obrażanie, tym bardziej że mamy świadków),
- kilka razy jej "odstukałam", co niestety miało odwrotny skutek,
- wezwałam Straż Miejską - to też na nic,
- byłam na skargę w Spółdzielni Mieszkaniowej - też na nic, bo mieszkania są własnościowe, więc baby nie wyeksmitują,
- poskarżyłam się sąsiadkom, z którymi mam dobre układy - na jakiś czas poskutkowało, niestety teraz znowu się zaczęło.

Jeśli ktoś doradzi coś naprawdę skutecznego (poza czynami karalnymi ;) ), to ja chętnie skorzystam.

Dodam, że pod babą mieszka małżeństwo z niemowlakiem i wyjącym psem, i oni również mają życie umilone przez tego babsztyla.

Odradzono nam składanie spawy do sądu o zakłócanie ciszy nocnej, gdyż takie sprawy (podobno):
a) ciągną się latami
b) nikła szansa na wygranie, a co za tym idzie
c) kosztami procesu zostaniemy my obciążeni.

No i jak tu udowodnić, że to ona nam zakłóca, że my nie robimy nic na złość, że baba jest szurnięta i słyszy nawet jak "kot tupie" .

Nei, nie mniej jednak życzę powodzenia, bo Ty masz większy problem.

Justa_lublin 2010-12-04 o godz. 18:09 0

Łącze się w bólu.

Mam dość swoich sąsiadów od 20 lat

O obelgach jakie na siebie rzucają dzień w dzień mogła bym napisać opasłe tomy , o chodzeniu w szpilkach lub drewniakach po mieszkaniu bez firanek, nie wspomnę, rozmowy telefoniczne słysze, jakbym siedziała obok rozmówcy i o wiecznym remoncie nie wspomnę...o ekscesach seksualnych ich syna i jego panienek też się wypowiadać nie będę

Kilka takich wizyt interwencyjnych mojego ojca (choleryka) pomogło, ale na krótko.

Teraz mają remont łazienki Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, ze robotnicy przychodzą do pracy o 19 i o 20 mam zaszczyt słuchac odgłosów wiertarki Moje dziecko przez ten remont nie śpi w dzień i wieczorami od dwoch tygodni :| Moja cierpliwosc isę konczy...

Ja na takich sąsiadow polecam Ci mimo wszytko dzwonienie na policję po 22 i informowanie o zakłócaniu ciszy nocnej. Moze kilka takich wizyt zaskutkuje. W dzień niestety nie mamy za wiele do gadania :| musimy znosić takie rzeczy. A tak dla pewnosci zapytaj sąsiadów czy rzeczywiście niczego nie słyszą.. u mnie w bloku ten remont słyszą nie tylko sąsiedzi obok, ale i Ci pod nami (nawet sąsiadka pytała o to czy to my remontujemy łazienkę)

Mój mąż po mieszkaniu z takimi sasiadami na górze przy kupnie naszego eM wybral ostatnie piętro, a mieszka z nami i naszymi sąsiadami dopiero od dwóch lat lol

życzę cierpliwosci...

Gość 2010-12-06 o godz. 09:50 0

Jeszcze kilka lat temu chwilowo wynajmowałam mieszkanie w pewnym bloku. Piętro niżej mieszkał samotny starszy pan, który był najwredniejszym typem jakiego znałam.
Non stop robił mi awantury o wszystko. Czekał chwili, aż będę sama i przybiegał z kolejną awanturą. Powody błahe. Jak podlewałam kwiatki na balkonie to mu kropla wody spadła na balkon, za głośno schodzę po schodach i jemy się żyrandol trzęsie, no i rzecz jasna budzi się w nocy za każdym razem jak idę do toalety, bo tak strasznie tupię.
Za żadne skarby nie mogłam sobie z dziadem poradzić. Doszło do tego, że jak zachciało mi się w nocy siusiu to dla świętego spokoju wstrzymywałam do rana. Teraz wydaje mi się to głupie straszliwie, ale wówczas facet doprowadził mnie to takiej psychozy.

Ostatniego dnia naszej przeprowadzki w inne miejsce mężczyzna mój wraz z kumplem postanowili się zemścić. Późnym wieczorem gdy sąsiad już spał przystąpili do dzieła. Ponieważ staruszek miał metalowe drzwi chłopcy zaspawali je. Gdy tylko wzięli się do roboty na klatce pojawił się inny sąsiad, człowiek spokojny, elegancki, typ intelektualisty. Odłożył na bok swoją aktówkę, zdjął elegancki płaszczyk, zawinął rękawy marynary i pomógł w zemście. Po chwili na schodach pojawiła się sąsiadka z góry, która właśnie szła z pieskiem na spacer. jak zobaczyła co jest grane skoczyła po męża, aby też pomógł.
Jak się później okazało staruszek od wielu lat zatruwał życie mieszkańcom bloku.
Dalsze wydarzenia znam tylko z relacji sąsiadów. Rano po nieudanej próbie wyjścia z domu staruszek wzywał pomocy. nikt mu nie pomógł. po jakimś czasie przyjeechała straż pożarna i policja, aby rozciąć drzwi. Oczywiście żaden z przesłuchiwanych sąsiadów nie miał pojęcia kto mógłby coś takiego zrobić
:D
Niedawno spotkałam panią mieszkającą w tamtym bloku. Do dziś wszyscy wspominają tamten dzień z uśmiechem na ustach. A upierdliwy staruszek spokorniał. :D

Gość 2010-12-06 o godz. 10:06 0

Słynny ten Wasz wyczyn - bo miałam okazje słyszeć o nim kilkanascie razy ;)
W róznych wersjach -
tj. ze staruszkiem alternatywnie staruszką, intelektualistą alternatywnie policjantem, zaspawaniem alternatywnie zlutowaniem itp ;)
Dobrze, że napisałaś, że to Twoja historia - bo juz myślałam, że to kolejna urban legend ;) lol

Aoi 2010-12-06 o godz. 10:07 0

mikusia napisał(a):Niedawno spotkałam panią mieszkającą w tamtym bloku. Do dziś wszyscy wspominają tamten dzień z uśmiechem na ustach. A upierdliwy staruszek spokorniał. :D
Dobre, naprawdę dobre.
Szkoda że moja sąsaidka nie ma metalowych drzwi ;).
I cieszy mnie taka sąsiedzka solidarność ;) .

Odnośnie nocnego siusiania... Też wpadłam w psychozę swego czasu, i o ile już nie mogłam wytrzymać i musiałam skorzystać z toalety, to nie spuszczałam wody . Jak to ludzie potrafią umilić komuś życie :x .
Na szczęście zmądrzałam i postanowiliśmy robić swoje. Powstrzymywaliśmy się długo. Ale teraz na każdą akcję sąsiadki reagujemy skargą do spółdzielni bądź do straży miejskiej. Nie wiem ile damy jeszcze radę, na szczęście jawi się jakaś alternatywa i może do tego czasu nie sfiksujemy.

Ogólnie nie radzę postępować wg. zasady "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie", bo to tylko pogarsza sytuację.

Gość 2010-12-06 o godz. 13:37 0

Anirrak rzecz miała miejsce na Dąbrowie w Łodzi jakieś 5 lat temu. :D

awangarda w stylu retro 2010-12-06 o godz. 14:30 0

mikusia napisał(a):Dalsze wydarzenia znam tylko z relacji sąsiadów. Rano po nieudanej próbie wyjścia z domu staruszek wzywał pomocy. nikt mu nie pomógł. po jakimś czasie przyjeechała straż pożarna i policja, aby rozciąć drzwi. Oczywiście żaden z przesłuchiwanych sąsiadów nie miał pojęcia kto mógłby coś takiego zrobić
swietny pomysl
ciekawe co by zrobilo pogotwowie gdyby strauszek zaslabl

Keito 2010-12-06 o godz. 17:57 0

Najlepiej zgłaszać do spółdzielni, oni mogą się tym zająć i skierować sprawę do sądu. Lepiej jest mieć paru świadków i ludzi, którzy też mają dosyć takich sąsiadów.

Można w trakcie dnia zadzwonić na policję i powiedzieć, że ktoś zakłóca spokój mieszkańcom, tyle tylko, że samemu trzeba potem latać na komisariat i składać zeznania. Można sprawę do sądu, ale jak ktoś napisał, zostanie się obciążonym kosztami Chore... Ale zawsze jakieś wyjście.

Życzę powodzenia i trzymam kciuki (dzisiaj o 6.15 jakaś gówniarzeria zaserwowała nam disco - była interwencja i cisza :D )

Gość 2010-12-06 o godz. 18:02 0

Keito napisał(a):Można sprawę do sądu, ale jak ktoś napisał, zostanie się obciążonym kosztami
Tego punktu nie rozumiem...
O jakich kosztach mowa?

Keito 2010-12-06 o godz. 18:05 0

Anirrak napisał(a):Keito napisał(a):Można sprawę do sądu, ale jak ktoś napisał, zostanie się obciążonym kosztami
Tego punktu nie rozumiem...
O jakich kosztach mowa?

to znaczy, że jeżeli Ty zgłaszasz sprawę do sądu, to ty ponosisz koszty sądowe- sorry, ale jestem po dwóch dniach zajęć w szkole

Keito 2010-12-06 o godz. 18:06 0

cytat z Aoi:

"Odradzono nam składanie spawy do sądu o zakłócanie ciszy nocnej, gdyż takie sprawy (podobno):
a) ciągną się latami
b) nikła szansa na wygranie, a co za tym idzie
c) kosztami procesu zostaniemy my obciążeni. "

Gość 2010-12-06 o godz. 20:13 0

Justa_lublin napisał(a):o chodzeniu w szpilkach lub drewniakach po mieszkaniu bez firanek,
1. Co mają drewniaki do firanki?
2. Przypomniały mi się moje sąsiadki i ich komentarz na moje bożonarodzeniowe malowidła na oknach: "Nie dość, że bez firanek bezwstydnicy mieszkają, to jeszcze bóg-wie-co ponawieszali" :lizak:

Alma_ 2010-12-07 o godz. 09:18 0

Na spawanie bym się nie odważyła (faktycznie, co jeśli staruszek ze zdenerwowania dostałby np. zawału?), ale są mniej drastyczne sposoby. Na szczęście ja nie musiałam korzystać, ale słyszałam np. o p[rzystawieniu do podłogi (uciążliwi sąsiedzi z dołu) kolumn i włączeniu na maksa ulubionej ciężkiej muzyki o godzinie 6:01 - dzięki temu dociera, że nam przeszkadzają hałasy o 23 i później

Gość 2010-12-07 o godz. 11:04 0

nei napisał(a):no i jak ja mam coś takiego na policje zgłosić???
jak to jak??? Najnormalniej w świecie.

Ja wezwałam policję w przypadku,który mógłoby się wydawać błahym. Pewnej letniej nocy obudziła mnie bardzo głośna rozmowa dwóch panów i 1 pani. Jeden pan miał problem - rzuciła go dziewczyna. Jednak mimo zamkniętych okien słyszałam doskonale rozmowę dobiegającą z bloku naprzeciwko. Trwało to ze 3 godziny, aż zdecydowałam się wezwać policję.Dodam, że nie była to impreza czy libacja alkoholowa, chociaż alkohol pewnie był. Panowie policjanci nie zlekceważyli mojej interwencji i przyjechali, tyle że wtedy ku mojemu przerażeniu twarzystwo ucichło, ale przez okno widziałam jak policjanci weszli do mieszkania i upomnieli zrozpaczonego porzuconego i jego pocieszycieli.
Więc jak tylko coś się zacznie dziać u góry po 22 to dzwoń!

zoma 2010-12-09 o godz. 08:34 0

:o Widzę,że nie jestem sama. Ja mam wspaniałego sąsiada za ścianą. Bardzo lubi głośną muzykę - szczególnie w nocy. W ciągu dnia nic nie zrobię, ale w nocy za każdym razem dzwonię na policję. Policja przyjeżdża i na ok. pół godziny mam spokój a potem dalej impra. Jestem wykończona i boję się. Po ostaniej interwencji usłyszałam przez ścianę - "ja ta kurwę nożem zabije" - i co wy na to. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że mieszkam w punktowcu i dyskotekę maja wszyscy a na policje dzwonie tylko ja.

Gość 2010-12-09 o godz. 09:08 0

Zoma nie zazdroszczę.
Ale właśnie tak to jest, że jak coś się dzieje to większość ludzi zamyka się w domach i ze strachu milczy.
Także gratuluję odwagi :D

Podobne tematy
Kategorie pytań